Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Alexxx

Zraniłam chłopaka, którego chcę odzyskać

Polecane posty

Cześć, przychodzę do was z pewna sprawą. Tyczy się ona tego, że kilka lat temu poznałam chłopaka, którego najzwyczajniej w świecie byłam w stanie wykorzystać i doprowadzić go do momentu, w którym wręcz uzależnił się ode mnie. Był na moje dosłownie każde zawołanie, zawsze przy mnie był w trudnych momentach, zawsze miał dla mnie czas. Dość często był nawet w stanie przyjechać do mnie, chociaż mieszkał daleko od miasta. Wiedziałam, że mnie kocha, ale zawsze wypierałam się tego, że również mogę do niego coś czuć. Bardzo często byłam w stanie robić mu akcje przez to, że przecież go ranię i najlepiej byłoby, żebyśmy zerwali kontakt. Powiedział mi kiedyś, że jestem najważniejszą osobą w jego życiu i zależy mu na mnie tak, jak nigdy na nikim. Nie wiem co mi wtedy siedziało w głowie, że totalnie zignorowałam tą wiadomość i pokłóciłam się z nim o to, że jedyne co ja potrafię robić to ranić a on i tak nigdy mi nie pomoże. Po tej kłótni, nie odzywalismy się do siebie przez 2 lata. Unikał mnie, denerwował się za każdym razem, gdy jego znajomi poruszali mój temat, chociaż nigdy nie pokazywał po sobie żadnych uczuć, robił to jedynie przy mnie. Szczerze powiem, że po upłynięciu pół roku bez kontaktu z nim, zaczęłam odczuwać to, że zrobiłam coś cholernie głupiego i po prostu okropnego. Nie mogłam się z tym pogodzić i przepraszałam go za moje zachowanie kilka razy. Zawsze pisał, że niby było minęło, ale rozmowy były sztywne i od razu się urywały. Czuć było, że nie chce kontaktu ze mną, więc po pewnym czasie przestałam naciskać. Zamknął się w sobie, z nikim nie rozmawiał i zaczął twierdzić, że nikt się dla niego nie liczy. Nie dziwi mnie jego zachowanie, bo patrząc na wszystko od jego strony, pewnie zachowałabym się identycznie. W przeciągu tych 2 lat, pisaliśmy ze sobą jakieś 6 razy. Zawsze nie dłużej niż 5 minut. W te wakacje postanowiłam do niego napisać. Od samego początku rozmowa o dziwo toczyła się jak kiedyś, żartowaliśmy , opowiadaliśmy sobie o tym co się działo u nas, gdy nie mieliśmy kontaktu. Pisaliśmy ze sobą dobre 5 godzin bez przerwy. Pisząc przyznaliśmy sobie, że się za sobą cholerniemy stęskniliśmy. Stwierdził wtedy, że jak się spotkamy kolejnym razem, to mnie przytuli  za wszystkie czasy i za te 2 lata w trakcie których mnie zignorował i nie chciał mieć ze mną nic wspólnego. Gdy rozmowa zeszła na temat tego, co mu zrobiłam, że nie mam słów na to jak bardzo tego żałuję i go przepraszam, napisał, że jego myślenie co do mnie jest takie samo jak kiedyś i mam wady, ale nie ma w nich takiej, która by go do mnie zraziła. Stwierdził, że było minęło i ostatecznie wybacza mi wszystko co kiedyś było. Spytałam go o to, czy dalej cokolwiek do mnie czuje, po czym dostałam odpowiedź, że nie traktuje mnie jak nikogo więcej, jak bliską przyjaciółkę. Ucieszyłam się cholernie, że był w stanie mi to wszystko przebaczyć i dalej uważać mnie za bliską przyjaciółkę. Wczoraj napisałam mu, że jeżeli chce o czymś porozmawiać, zawsze może do mnie napisać, jeżeli coś się dzieje ma się odzywać, że nie mogę go już stracić, bo zależy mi ja nim jak na nikim innym i chce naprawić to co było i pokazać, że się zmieniłam. Odpisał mi jedynie, że jeszcze zobaczy jak to będzie, ale się postara. Teraz pytanie, jak mam znowu odzyskać jego zaufanie, żeby ani się mu nie narzucać, ale pokazać mu, że dalej się nim interesuje i nie chcę by odchodził. Wiem, że jest to możliwe, bo patrząc na to, że mi wybaczył i dalej stawia mnie w świetle jego przyjaciółki, mogę to odzyskać. Myślę też o tym, czy możliwe jest, że dalej coś do mnie czuje, ale woli tego nie mówić bo boi się, że znowu zostanie przeze mnie zraniony. Nawet jeżeli nie, to czy w ogóle mogę mieć nadzieję na to, że kiedyś znowu odwzajemni moje uczucia. Jestem naprawdę w stanie poświęcić wszyskto i masę czasu na naprawę tego, bo widzę jak bardzo go zraniłam i odprowadziłam do takiego stanu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ale kombinujesz. Trzeba mieć do Ciebie dużo cierpliwości. Nie dojrzałaś do bycia z kimś na poważnie. Stroisz fochy i mizdrzysz się jakbyś miała 15 lat. Dorośnij. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, Alexxx napisał:

Cześć, przychodzę do was z pewna sprawą. Tyczy się ona tego, że kilka lat temu poznałam chłopaka, którego najzwyczajniej w świecie byłam w stanie wykorzystać i doprowadzić go do momentu, w którym wręcz uzależnił się ode mnie. Był na moje dosłownie każde zawołanie, zawsze przy mnie był w trudnych momentach, zawsze miał dla mnie czas. Dość często był nawet w stanie przyjechać do mnie, chociaż mieszkał daleko od miasta. Wiedziałam, że mnie kocha, ale zawsze wypierałam się tego, że również mogę do niego coś czuć. Bardzo często byłam w stanie robić mu akcje przez to, że przecież go ranię i najlepiej byłoby, żebyśmy zerwali kontakt. Powiedział mi kiedyś, że jestem najważniejszą osobą w jego życiu i zależy mu na mnie tak, jak nigdy na nikim. Nie wiem co mi wtedy siedziało w głowie, że totalnie zignorowałam tą wiadomość i pokłóciłam się z nim o to, że jedyne co ja potrafię robić to ranić a on i tak nigdy mi nie pomoże. Po tej kłótni, nie odzywalismy się do siebie przez 2 lata. Unikał mnie, denerwował się za każdym razem, gdy jego znajomi poruszali mój temat, chociaż nigdy nie pokazywał po sobie żadnych uczuć, robił to jedynie przy mnie. Szczerze powiem, że po upłynięciu pół roku bez kontaktu z nim, zaczęłam odczuwać to, że zrobiłam coś cholernie głupiego i po prostu okropnego. Nie mogłam się z tym pogodzić i przepraszałam go za moje zachowanie kilka razy. Zawsze pisał, że niby było minęło, ale rozmowy były sztywne i od razu się urywały. Czuć było, że nie chce kontaktu ze mną, więc po pewnym czasie przestałam naciskać. Zamknął się w sobie, z nikim nie rozmawiał i zaczął twierdzić, że nikt się dla niego nie liczy. Nie dziwi mnie jego zachowanie, bo patrząc na wszystko od jego strony, pewnie zachowałabym się identycznie. W przeciągu tych 2 lat, pisaliśmy ze sobą jakieś 6 razy. Zawsze nie dłużej niż 5 minut. W te wakacje postanowiłam do niego napisać. Od samego początku rozmowa o dziwo toczyła się jak kiedyś, żartowaliśmy , opowiadaliśmy sobie o tym co się działo u nas, gdy nie mieliśmy kontaktu. Pisaliśmy ze sobą dobre 5 godzin bez przerwy. Pisząc przyznaliśmy sobie, że się za sobą cholerniemy stęskniliśmy. Stwierdził wtedy, że jak się spotkamy kolejnym razem, to mnie przytuli  za wszystkie czasy i za te 2 lata w trakcie których mnie zignorował i nie chciał mieć ze mną nic wspólnego. Gdy rozmowa zeszła na temat tego, co mu zrobiłam, że nie mam słów na to jak bardzo tego żałuję i go przepraszam, napisał, że jego myślenie co do mnie jest takie samo jak kiedyś i mam wady, ale nie ma w nich takiej, która by go do mnie zraziła. Stwierdził, że było minęło i ostatecznie wybacza mi wszystko co kiedyś było. Spytałam go o to, czy dalej cokolwiek do mnie czuje, po czym dostałam odpowiedź, że nie traktuje mnie jak nikogo więcej, jak bliską przyjaciółkę. Ucieszyłam się cholernie, że był w stanie mi to wszystko przebaczyć i dalej uważać mnie za bliską przyjaciółkę. Wczoraj napisałam mu, że jeżeli chce o czymś porozmawiać, zawsze może do mnie napisać, jeżeli coś się dzieje ma się odzywać, że nie mogę go już stracić, bo zależy mi ja nim jak na nikim innym i chce naprawić to co było i pokazać, że się zmieniłam. Odpisał mi jedynie, że jeszcze zobaczy jak to będzie, ale się postara. Teraz pytanie, jak mam znowu odzyskać jego zaufanie, żeby ani się mu nie narzucać, ale pokazać mu, że dalej się nim interesuje i nie chcę by odchodził. Wiem, że jest to możliwe, bo patrząc na to, że mi wybaczył i dalej stawia mnie w świetle jego przyjaciółki, mogę to odzyskać. Myślę też o tym, czy możliwe jest, że dalej coś do mnie czuje, ale woli tego nie mówić bo boi się, że znowu zostanie przeze mnie zraniony. Nawet jeżeli nie, to czy w ogóle mogę mieć nadzieję na to, że kiedyś znowu odwzajemni moje uczucia. Jestem naprawdę w stanie poświęcić wszyskto i masę czasu na naprawę tego, bo widzę jak bardzo go zraniłam i odprowadziłam do takiego stanu. 

teraz możesz bujać wory

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, *Piotr* napisał:

teraz możesz bujać wory

Dokładnie.

Autorca latka lecą i zaczyna się panika oraz odświeżanie frajerów z "II ligi". Niestety, Panowie są coraz bardziej świadomi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak odzyskać zaufanie? Czynem, wierzyć w kogoś i ufać mu. Ryzykowne, nie ma gwarancji ale to chyba najlepsza droga. Łatwo napisać ale jak zrobić 😄

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Misiowie puszyści napisał:

Jak odzyskać zaufanie? Czynem, wierzyć w kogoś i ufać mu. Ryzykowne, nie ma gwarancji ale to chyba najlepsza droga. Łatwo napisać ale jak zrobić 😄

napisałem dobrze rozbuja może coś wyjdzie

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
28 minut temu, Alexxx napisał:

Cześć, przychodzę do was z pewna sprawą. ...... Jestem naprawdę w stanie poświęcić wszyskto i masę czasu na naprawę tego, bo widzę jak bardzo go zraniłam i odprowadziłam do takiego stanu. 

Wydaje mi się że nadal mu zależy, nadal jesteś dla niego ważna i chyba nadal Cię kocha. Jak sama napisałaś boi się jednak tego że znowu go zranisz i będzie przez Ciebie cierpiał. Nie naciskaj, daj mu trochę czasu ale jednocześnie bądź w kontakcie, blisko, tak żeby wiedział że może na Ciebie liczyć.

Jak się upewni że Twoje podejście się zmieniło to powinno być już tylko lepiej.

Edytowano przez Hellies
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dlaczego kiedyś go tak lekceważąco traktowalas, nie chcialas go mimo ze był taki dobry i pokazywał jak mu zależy? Bo pewnie nie podobał Ci sie fizycznie, nie pociągał Cie wiec traktowalas go tylko jak kolegę a teraz widzisz ze chętnych na Ciebie brak, to uswiadomilas sobie ze ,,lepszy taki niż żaden" wiec chcesz go odzyskać ale to i tak nie wyjdzie jeśli on Cie nie kręci jako facet. Desperacja...to co kolega wyżej napisał, latka Leca i boisz się samotności dlatego sobie o nim przypomnialas. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
12 minut temu, Malutka92 napisał:

Dlaczego kiedyś go tak lekceważąco traktowalas, nie chcialas go mimo ze był taki dobry i pokazywał jak mu zależy? Bo pewnie nie podobał Ci sie fizycznie, nie pociągał Cie wiec traktowalas go tylko jak kolegę a teraz widzisz ze chętnych na Ciebie brak, to uswiadomilas sobie ze ,,lepszy taki niż żaden" wiec chcesz go odzyskać ale to i tak nie wyjdzie jeśli on Cie nie kręci jako facet. Desperacja...to co kolega wyżej napisał, latka Leca i boisz się samotności dlatego sobie o nim przypomnialas. 

Szczerze powoedziawszy, traktowałam go tak lekceważąco, bo dostawalam uwagę od niego i jednocześnie od jego przyjaciela. Podobał mi się od samego początku, gdy się poznaliśmy, ale byłam masakrycznie atencyjną osobą i wolałam dostawać więcej uwagi niż żadnej, której nie dostawałam w domu. Oczywiście nie jest to żadne wytłumaczenie, nie oszukujmy sie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

eh, kobiety nie doceniają dobrych facetów aż ich stracą, młode myślą że zwojują świat, a gdy bajka nie wypala wracają na stare tereny, lekko żałosne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Po pierwsze nie wolno nikogo ranić i także myśleć naiwnie że na pstryknięcie palca - takie sprawy się zapomni. Takie rzeczy się pamięta - one są i będą.  Nikt nie jest na tyle głupi.  Ja rozumiem błędy młodości - gdzie ktoś ma charakter typowej księżniczki ( głupi wiek też robi swoje ) i myśli że facet będzie latał jak murzyn i przepraszał i się kłaniał nad niewiasta. Po tym co przeczytałam - uwierz że On doskonale pamięta Wasze relacje.  Może mieć dobry humor ,czas upłynął ,też zmądrzał i raczej sobie już tak na głowę wejść nie da a w szczególności Ciebie będzie węszyć pod każdym względem zachowania. Ty wiesz że się zmieniłaś. On Cię pamięta inna - i każdy normalny człowiek oj długo ,długo nawet gdy po 5 latach kogoś spotka to w takiej sytuacji szybko nie zaufa.   

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Po za tym emocje także robią swoje gdy kogoś się kiedyś lubiło / większą sympatią darzyło. Ty też pisząc mu wylewnie - to przeżywasz w środku . To że zrozumiałaś / chcesz naprawić / zaimponować że dziś jesteś kimś innym. To nie jest takie proste.  A ponad to gdy się wraca do tej samej rzeki - zawsze jest fascynacja nawet pół roku i ponownie każdy idzie w swoją stronę bo nic nie było bez powodu.  A Tym powodem było nawet że schrz / śniłaś sprawę.  I nie ma co z siebie robić Michała Archanioła.  

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 1.08.2020 o 15:45, Alexxx napisał:

Szczerze powoedziawszy, traktowałam go tak lekceważąco, bo dostawalam uwagę od niego i jednocześnie od jego przyjaciela. Podobał mi się od samego początku, gdy się poznaliśmy, ale byłam masakrycznie atencyjną osobą i wolałam dostawać więcej uwagi niż żadnej, której nie dostawałam w domu. Oczywiście nie jest to żadne wytłumaczenie, nie oszukujmy sie. 

Który Ci sie podobal, on czy ten jego przyjaciel? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
1 godzinę temu, Malutka92 napisał:

Który Ci sie podobal, on czy ten jego przyjaciel? 

On, od zawsze. Szkoda tylko, że wtedy wolałam ignorować to uczucie na koszt uwagi od ich dwojga. Niby wiek wszystko robi, miałam wtedy z 15 lat, ale no, trudno się mówi 

Edytowano przez Alexxx
błąd językowy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×