Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
emc

Rozpad związku po 7 latach

Polecane posty

Witam,

postanowiłam napisać na forum bo po prostu nie mam z kim o tym porozmawiać. Przy próbach wcześniejszych rozmów z bliskimi słyszałam tylko, że takie jest życie trzeba być twardym i mam jak chciałam. Jest to dla mnie bardzo mało pomocne.

Z partnerem byliśmy ze sobą 7 lat. Poznaliśmy się na studiach, mamy 29 lat. Od początku staraliśmy się w tej relacji wspierać, oboje jesteśmy z rodzin dysfunkcyjnych. Zawsze mieliśmy oparcie w sobie. Przez te wszystkie lata bywało różnie, zawsze jednak było to wzajemne wsparcie. Jeśli chodzi o seks to był to dla nas pierwszy poważny związek, nie mieliśmy doświadczeń z innymi partnerami. Czasem bywało zabawnie i mój partner potrafił do tego podejść z humorem. Nie było jakiś mega awantur jak coś nie wyszło. Oboje byliśmy domatorami i bardzo dobrze odnajdywaliśmy się w swoim towarzystwie, były nocne dłuuugie spacery, rozmowy. Lubił grać w gry, nie broniłam mu tego samą mnie to interesowało. Po roku znajomości zamieszkaliśmy razem i wszystko było ok. W oczach innych uchodzimy za bardzo oddaną sobie parę, dość może nudną, ale zgraną. Nigdy bym nie podejrzewała, że mój partner mnie zdradzi. Na przestrzeni lat były różne zgrzyty. Ja swoje studia skończyłam, On swoich niestety nie. Obecnie jest na kolejnym podejściu do ich zrobienia. Miał przygodę z alkoholem i były spiny bo codzienne picie nie jest normalne. Odkąd jesteśmy razem pali i nie rzucił tego nałogu mimo moich i swoich starań.  Pali dużo jak się stresuje, a nerwy ma ciągle. Coraz więcej rzeczy go irytowało-studia, praca, niska płaca, życie, sprzątanie. 

Nigdy nie marzyłam o białej sukni, mega weselu, życiu z bajki. To on pierwszy wyznał mi miłość i ja także go kochałam. Pojawiały się pewne sygnały ale zawsze jakoś udawało się z tych sytuacji wybrnąć. Przez nałogi, choroby i leczenie u psychiatry zaczęły się problemy z erekcją co powodowało jego frustrację i nieprzyjemne uwagi pod moim adresem. Jestem zimna, mało się staram, nie chce seksu jak jestem chora. Starałam się nad tym pracować, dodać naszemu życiu pikanterii, rozmawiać o potrzebach i fantazjach , ale co tu dużo przynudzać mimo starań nie umiem robić loda jak laski na pornolach. Z tym seksem miał takie fazy, nie chciał później o tym rozmawiać wolał milczeć. Nie chciało mu się wykąpać, ale seksy powinny być. We mnie jego frustracja powodowała silny stres. Jakiś czas temu zaczął mnie podpytywać, czy podobają mi się inni faceci bo on czasem myśli cos o innych kobietach. Nie chciał jednak kontynuować tematu. Stwierdził, ze mnie kocha i moje obawy o nasz związek są ...yczne. 

Kilka dni temu mój świat się załamał oznajmił, że jest ze mną z chyba z przyzwyczajenia i chce szukać prawdziwej miłości. Takiej jak była ze mną na początku związku. Motyle, seks pełen emocji te sprawy. Nie czyje tego od jakiegoś czasu po prostu. Od października prawie miał romans z koleżanką z pracy. Pisał z nią nocami przy mnie i bardzo był niezadowolony gdy pytałam o przyczyny tego stanu i czemu tak postępuje. Miał niby przestać pisać ale robi to nadal i przyznał się, że jest taka sobie ale jest inną kobietą niż ja. Okazuje się, że wizyty u prostytutek też były. Głupio mu i ucieszył się, że zrzucił ten ciężar. Co do wspólnej przyszłości On już od jakiegoś czasu nie widzi we mnie przyszłej żony czy towarzyszki życia.

Byłam zła, teraz czuję po prostu pustkę. Serce mi normalnie pękło. Nie jjem, ciągle płaczę. Jestem przeciętną dziewczyną, całe życie słyszałam raczej pozytywne opinie o moim wyglądzie czy charakterze. Co jest ze mną nie tak, że ten związek zakończył się dla mnie w taki sposób??? Powiem szczerze wątpię, że uda mi się jeszcze zbudować kiedyś nowy związek. Jak wybrakowana muszę być, że On woli płacić za seks niż współżyć ze mną. 😞 

Bardzo dziękuję każdemu kto poświęcił chwilę mojemu zwierzeniu.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Skończyła się bajka. Bo życie to nie je bajka.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie jesteś wybrakowana i nie bierz całej odpowiedzialności za to co on robi na siebie. To nie ta osoba i nie płacz za kimś kto wyspowiada się ze swoich grzechów i mu lepiej sprawa zakończona. Ja bym mu dała kopniaka na rozpęd jeszcze. Trzymaj się dziewczyno. 

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ale problem nie leżał w tobie tylko w nim ! 

Ty nie zrobiłaś nic złego. Może nawet lepiej że tak wyszło bo byś zmarnowała życie z czymś takim . Mówi się trudno a życie toczy się dalej i jest pełne niespodzianek. Tych dobrych też. A na razie to jest okres żałoby po związku . Jak najszybciej się wyprowadz, obojętnie gdzie . Zdrowie psychiczne jest najwazniejsze.  Do kontaktów z ex wyznacz jakąś zaufana osobę , tak żeby faceta nie widzieć i nie słyszeć a czasem coś załatwić trzeba . Niech pomogą ci znajomi lub rodzina 

Rozstanie to jest jakby pogrzeb i potrzebujesz teraz wsparcia najbliższych osób, samemu sobie ciężko poradzić. Teraz jest czas gdzie powinnaś uzyskać pomoc .

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
30 minut temu, emc napisał:

Witam,

postanowiłam napisać na forum bo po prostu nie mam z kim o tym porozmawiać. Przy próbach wcześniejszych rozmów z bliskimi słyszałam tylko, że takie jest życie trzeba być twardym i mam jak chciałam. Jest to dla mnie bardzo mało pomocne.

Z partnerem byliśmy ze sobą 7 lat. Poznaliśmy się na studiach, mamy 29 lat. Od początku staraliśmy się w tej relacji wspierać, oboje jesteśmy z rodzin dysfunkcyjnych. Zawsze mieliśmy oparcie w sobie. Przez te wszystkie lata bywało różnie, zawsze jednak było to wzajemne wsparcie. Jeśli chodzi o seks to był to dla nas pierwszy poważny związek, nie mieliśmy doświadczeń z innymi partnerami. Czasem bywało zabawnie i mój partner potrafił do tego podejść z humorem. Nie było jakiś mega awantur jak coś nie wyszło. Oboje byliśmy domatorami i bardzo dobrze odnajdywaliśmy się w swoim towarzystwie, były nocne dłuuugie spacery, rozmowy. Lubił grać w gry, nie broniłam mu tego samą mnie to interesowało. Po roku znajomości zamieszkaliśmy razem i wszystko było ok. W oczach innych uchodzimy za bardzo oddaną sobie parę, dość może nudną, ale zgraną. Nigdy bym nie podejrzewała, że mój partner mnie zdradzi. Na przestrzeni lat były różne zgrzyty. Ja swoje studia skończyłam, On swoich niestety nie. Obecnie jest na kolejnym podejściu do ich zrobienia. Miał przygodę z alkoholem i były spiny bo codzienne picie nie jest normalne. Odkąd jesteśmy razem pali i nie rzucił tego nałogu mimo moich i swoich starań.  Pali dużo jak się stresuje, a nerwy ma ciągle. Coraz więcej rzeczy go irytowało-studia, praca, niska płaca, życie, sprzątanie. 

Nigdy nie marzyłam o białej sukni, mega weselu, życiu z bajki. To on pierwszy wyznał mi miłość i ja także go kochałam. Pojawiały się pewne sygnały ale zawsze jakoś udawało się z tych sytuacji wybrnąć. Przez nałogi, choroby i leczenie u psychiatry zaczęły się problemy z erekcją co powodowało jego frustrację i nieprzyjemne uwagi pod moim adresem. Jestem zimna, mało się staram, nie chce seksu jak jestem chora. Starałam się nad tym pracować, dodać naszemu życiu pikanterii, rozmawiać o potrzebach i fantazjach , ale co tu dużo przynudzać mimo starań nie umiem robić loda jak laski na pornolach. Z tym seksem miał takie fazy, nie chciał później o tym rozmawiać wolał milczeć. Nie chciało mu się wykąpać, ale seksy powinny być. We mnie jego frustracja powodowała silny stres. Jakiś czas temu zaczął mnie podpytywać, czy podobają mi się inni faceci bo on czasem myśli cos o innych kobietach. Nie chciał jednak kontynuować tematu. Stwierdził, ze mnie kocha i moje obawy o nasz związek są ...yczne. 

Kilka dni temu mój świat się załamał oznajmił, że jest ze mną z chyba z przyzwyczajenia i chce szukać prawdziwej miłości. Takiej jak była ze mną na początku związku. Motyle, seks pełen emocji te sprawy. Nie czyje tego od jakiegoś czasu po prostu. Od października prawie miał romans z koleżanką z pracy. Pisał z nią nocami przy mnie i bardzo był niezadowolony gdy pytałam o przyczyny tego stanu i czemu tak postępuje. Miał niby przestać pisać ale robi to nadal i przyznał się, że jest taka sobie ale jest inną kobietą niż ja. Okazuje się, że wizyty u prostytutek też były. Głupio mu i ucieszył się, że zrzucił ten ciężar. Co do wspólnej przyszłości On już od jakiegoś czasu nie widzi we mnie przyszłej żony czy towarzyszki życia.

Byłam zła, teraz czuję po prostu pustkę. Serce mi normalnie pękło. Nie jjem, ciągle płaczę. Jestem przeciętną dziewczyną, całe życie słyszałam raczej pozytywne opinie o moim wyglądzie czy charakterze. Co jest ze mną nie tak, że ten związek zakończył się dla mnie w taki sposób??? Powiem szczerze wątpię, że uda mi się jeszcze zbudować kiedyś nowy związek. Jak wybrakowana muszę być, że On woli płacić za seks niż współżyć ze mną. 😞 

Bardzo dziękuję każdemu kto poświęcił chwilę mojemu zwierzeniu.

Ludzie z rodzin dysfunkcyjnych, w szczególności z rodzin alkoholowych, bardzo często mają problem z ułożeniem sobie związku. Potrzebna jest terapia, a przynajmniej zrozumienie wzorców swoich zachowań.

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Prawdopodobnie to, że Cię zdradził i poszedł jest niespowodowane Tobą. Btw jestem pewien, że z inną nie będzie mu tak dobrze jak z Tobą. 

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, Kliop napisał:

Prawdopodobnie to, że Cię zdradził i poszedł jest niespowodowane Tobą. Btw jestem pewien, że z inną nie będzie mu tak dobrze jak z Tobą. 

Jasne że nie . A ilu ludzi zostaje ze zwykłej wygody w takim związku ! 

Ja bym się cieszyła że się gość przyznał . Inaczej były by tylko chore jazdy ! 

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Autirko, zamiast rozpaczać powinnaś na kolanach do Częstochowy iść w podzięce za zakończenie relacji kimś kto jest alkoholikiem, seksoholikiem, brudasem, egoistą i podłym człowiekiem. 

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się z innymi, ze powinnaś być wdzięczna! Śmieci same się wyniosły. Nie obwiniaj siebie, to on ma problem ze sobą. To nie jest normalne, ze koleś w zwiazku chodzi do prostytutek. Znajdziesz kogoś kto zasługuje na ciebie. 

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ten zwiazek jest juz dawno przechodzony i stal sie dla niego nudny ... bo on sam jest nudny wiec szuka kogos kto go bedzie cale zycie "rozbawial". Tyle, ze takie osoby raczej nie istnieja. Kazdy zwiazek z czasem staje sie mniej lub bardziej rutynowy. No chyba, ze bedzie on sobie co 2 -3 lata szukal nowej partnerki. Poza tym facet chyba niewiele soba reprezentuje i ma z tym problem. A ty glownie na tym cierpisz. Nie szukaj winy  w sobie. Taki facet to zaden partner na wspolne zycie. Kazdy nastepny dzien z nim jest stracony. Obudz sie!

  • Like 1
  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Z Twojego opisu wynika, ze celem Waszego zwiazku bylo glownie spelnianie jego potrzeb, a Ty sie z tego nie wywiazalas i czujesz sie winna. A gdzie Twoje potrzeby? Dalas sobie wyprac mozg i uwierzylas, ze to milosc.

  • Like 1
  • Thanks 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bardzo Wam dziękuję za wszystkie odpowiedzi :) 

21 godzin temu, KorpoSzynszyla napisał:

Ale problem nie leżał w tobie tylko w nim ! 

Ty nie zrobiłaś nic złego. Może nawet lepiej że tak wyszło bo byś zmarnowała życie z czymś takim . Mówi się trudno a życie toczy się dalej i jest pełne niespodzianek. Tych dobrych też. A na razie to jest okres żałoby po związku . Jak najszybciej się wyprowadz, obojętnie gdzie . Zdrowie psychiczne jest najwazniejsze.  Do kontaktów z ex wyznacz jakąś zaufana osobę , tak żeby faceta nie widzieć i nie słyszeć a czasem coś załatwić trzeba . Niech pomogą ci znajomi lub rodzina 

Rozstanie to jest jakby pogrzeb i potrzebujesz teraz wsparcia najbliższych osób, samemu sobie ciężko poradzić. Teraz jest czas gdzie powinnaś uzyskać pomoc .

Faktycznie nie mogłam określić do końca co się ze mną teraz dzieje ale nazwanie tego okresem żałoby jest jak najbardziej uzasadnione.

Szokiem dla mnie jest jego obojętność do mnie teraz. Ludzie z mojego otoczenia widza, że coś jest ze mną nie tak, a  On jest w końcu szczęśliwy bo może się realizować.

20 godzin temu, Bimba napisał:

Autirko, zamiast rozpaczać powinnaś na kolanach do Częstochowy iść w podzięce za zakończenie relacji kimś kto jest alkoholikiem, seksoholikiem, brudasem, egoistą i podłym człowiekiem. 

Faktycznie chyba powinnam się tam udać w podzięce. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
20 godzin temu, gwoli wyjasnienia napisał:

Ten zwiazek jest juz dawno przechodzony i stal sie dla niego nudny ... bo on sam jest nudny wiec szuka kogos kto go bedzie cale zycie "rozbawial". Tyle, ze takie osoby raczej nie istnieja. Kazdy zwiazek z czasem staje sie mniej lub bardziej rutynowy. No chyba, ze bedzie on sobie co 2 -3 lata szukal nowej partnerki. Poza tym facet chyba niewiele soba reprezentuje i ma z tym problem. A ty glownie na tym cierpisz. Nie szukaj winy  w sobie. Taki facet to zaden partner na wspolne zycie. Kazdy nastepny dzien z nim jest stracony. Obudz sie!

Czytałam trochę o przechodzonych związkach i muszę przyznać, że faktycznie nasz zaczął być rutynowy.

Wstydzę się tego, że jestem taką bardzo pragmatyczną nudną osobą. I chyba faktycznie jestem po prostu nudna. Jak teraz myślę, to mój były partner nawet nie bardzo chciał cokolwiek ze mną robić. Tak jakby się mnie wstydził? Lepiej iść samemu niż zabrać mnie. Smutne :( Może jestem bardziej zgorzkniała niż myślałam :P

Gwoli zgadzam się z Twoim zdaniem, że każdy związek staje się mniej lub bardziej rutynowy. Ciekawią mnie jednak osoby, które wytrzymują ze sobą tą rutynę. :P 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, emc napisał:

Bardzo Wam dziękuję za wszystkie odpowiedzi 🙂

Faktycznie nie mogłam określić do końca co się ze mną teraz dzieje ale nazwanie tego okresem żałoby jest jak najbardziej uzasadnione.

Szokiem dla mnie jest jego obojętność do mnie teraz. Ludzie z mojego otoczenia widza, że coś jest ze mną nie tak, a  On jest w końcu szczęśliwy bo może się realizować.

Faktycznie chyba powinnam się tam udać w podzięce. 🙂

Na razie boli, a z czasem powoli przejdzie i bedziesz jasno widziala, ze nie bylo warto w tym trwac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
5 minut temu, Kulfon napisał:

Na razie boli, a z czasem powoli przejdzie i bedziesz jasno widziala, ze nie bylo warto w tym trwac.

Zapewne tak kiedyś będzie 🙂

Bardzo mnie dotknęła ta nagła samotność. Z drugiej strony brzydzi mnie jak On po tym co zrobił zapewniał mnie, że wydaje mi się i jak można chcieć odejść od takiej fajnej dziewczyny jak ja.

Heh każde powiedziane "kocham Cię" było kłamstwem ;( 

Edytowano przez emc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, emc napisał:

Bardzo Wam dziękuję za wszystkie odpowiedzi 🙂

Faktycznie nie mogłam określić do końca co się ze mną teraz dzieje ale nazwanie tego okresem żałoby jest jak najbardziej uzasadnione.

Szokiem dla mnie jest jego obojętność do mnie teraz. Ludzie z mojego otoczenia widza, że coś jest ze mną nie tak, a  On jest w końcu szczęśliwy bo może się realizować.

Faktycznie chyba powinnam się tam udać w podzięce. 🙂

Bo on już myślał o odejściu wcześniej a teraz tylko podjął decyzję  a więc miał czas żeby się z tą myślą oswoić, przemyśleć, i pogodzić. Ty dopiero teraz jesteś na tym etapie więc to trochę potrwa zanim sobie wszystko poukładasz. Ale z tego co opisywałaś to może być już tylko lepiej ! Gorzej już było .... 

Chyba nie chciałabyś być dłużej z osobą która cię nie kocha i nie szanuje ? 

Ty też właśnie odzyskałaś wolność ! Tylko on po prostu jest o krok do przodu.

Jak się ogarniesz to wskoczysz na ten etap 🙂 Wszystko będzie dobrze ! 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, emc napisał:

Zapewne tak kiedyś będzie 🙂

Bardzo mnie dotknęła ta nagła samotność. Z drugiej strony brzydzi mnie jak On po tym co zrobił zapewniał mnie, że wydaje mi się i jak można chcieć odejść od takiej fajnej dziewczyny jak ja.

Heh każde powiedziane "kocham Cię" było kłamstwem ;( 

Ludzie często mylą miłość z sympatią , zauroczeniem, fascynacją...

Ja myślę że on kłamał dla samego siebie ale widocznie był mało przekonujący 🙂

I myślę że nie kłamał bo pewnie jesteś fajna dziewczyną, inaczej tyle lat by nie wytrzymał , tylko że nie można na siłę się zakochać kimś tylko dlatego że jest fajny . 

Moim zdaniem od osób o trudnym charakterze się odchodzi szybciej gdy nie ma miłości bo bilans strat jest zwyczajnie wiekszy .Tak na dłuższą metę bycie fajna osobą często zatrzymuje przy nas osoby które tak na prawdę nas nie kochają ale chcą nas mieć z innych względów, no fajnie jest mieć coś fajnego i wygodnego .

Dlatego mówię że masz farta bo ludzie nieczęsto rezygnują z komfortu kosztem prawdy.

  • Thanks 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, emc napisał:

Zapewne tak kiedyś będzie 🙂

Bardzo mnie dotknęła ta nagła samotność. Z drugiej strony brzydzi mnie jak On po tym co zrobił zapewniał mnie, że wydaje mi się i jak można chcieć odejść od takiej fajnej dziewczyny jak ja.

Heh każde powiedziane "kocham Cię" było kłamstwem ;( 

Nie musialo byc klamstwem. Kiedys bylo moze prawda ... a dzis nia juz nie jest. Czesto sie tak zdarza. Uczucia tez sie zmieniaja, modyfikuja. Ale to nie powod, zeby tracic wiare w siebie. Jestes ta sama kobieta, ktora bylas i masz nadal szanse na nowy udany zwiazek. Cierpliwosci!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
21 minut temu, emc napisał:

Bardzo mnie dotknęła ta nagła samotność.

Moim zdaniem, paradoksalnie, dobrze się stało.

Na nagłą samotność po rozstaniu polecam aktywność fizyczną. Ja w podobnej sytuacji, gdy nagle okazało się, że mam dużo wolnego czasu tylko dla siebie, kupiłem buty sportowe i zacząłem biegać. Po roku przebiegłem swój pierwszy maraton. Aż sam byłem zdziwiony 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, gwoli wyjasnienia napisał:

Nie musialo byc klamstwem. Kiedys bylo moze prawda ... a dzis nia juz nie jest. Czesto sie tak zdarza. Uczucia tez sie zmieniaja, modyfikuja. Ale to nie powod, zeby tracic wiare w siebie. Jestes ta sama kobieta, ktora bylas i masz nadal szanse na nowy udany zwiazek. Cierpliwosci!

Fakt w jakim stanie jestem teraz sprawia, że boję się nowej relacji poważnie. 

Jak pomyślę, że jakiś biedak znowu ma być "przetrzymywany" u mojego boku przez 7 lat i ma być podobnie. Zbyt dramatyczne 😛

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, AlainDelon napisał:

Moim zdaniem, paradoksalnie, dobrze się stało.

Na nagłą samotność po rozstaniu polecam aktywność fizyczną. Ja w podobnej sytuacji, gdy nagle okazało się, że mam dużo wolnego czasu tylko dla siebie, kupiłem buty sportowe i zacząłem biegać. Po roku przebiegłem swój pierwszy maraton. Aż sam byłem zdziwiony 🙂

Rozmyślałam o tym właśnie w nocy 🙂 nie będę ukrywać nie jestem typem sportowca, ale... kiedyś ćwiczyłam nawet codziennie. I jak piszesz teraz będę miała duuużo wolnego czasu 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, emc napisał:

Fakt w jakim stanie jestem teraz sprawia, że boję się nowej relacji poważnie. 

Jak pomyślę, że jakiś biedak znowu ma być "przetrzymywany" u mojego boku przez 7 lat i ma być podobnie. Zbyt dramatyczne 😛

 

Teraz sie boisz nowej relacji bo jest to wszystko za swieze. Poza tym to 7 lat do dlugi czas i potrzeba teraz troche czasu zeby sie z tym oswoic i zajac sie soba. Dlatego napisalam cierpliwosci. Czas swoje zrobi. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, emc napisał:

nie jestem typem sportowca

Nie uprawiałem wcześniej sportu. Po prostu zapisałem się na Bieg Niepodległości (10 km) i miałem kilka miesięcy czasu by zacząć trenować. Przymus zewnętrzny (głupio by było zapłacić wpisowe i nie ukończyć) powodował, że czy miałem chęć czy nie, to musiałem iść poćwiczyć. A taki solidny wysiłek pomaga resetować "złe" myśli. Zrób sobie test Coopera na początku i po kilku miesiącach - zobaczysz jak Ci wzrośnie wydolność organizmu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
22 godziny temu, Uzi napisał:

Skończyła się bajka. Bo życie to nie je bajka.

To je bitwa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
20 minut temu, emc napisał:

Fakt w jakim stanie jestem teraz sprawia, że boję się nowej relacji poważnie. 

A to juz zaraz musi być nowa relacja?

Jestes z tych co bez portek w domu tracą sens życia?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Bimba napisał:

A to juz zaraz musi być nowa relacja?

Jestes z tych co bez portek w domu tracą sens życia?

 

Nie nie jestem z tych. Nawet nim związałam się z moim partnerem nasza relacja rozwijała się parę miesięcy. Seks nie stanowi dla mnie chyba aż takiego tabu ale wiążę to z bliskością z partnerem. Potrafię o tym mówić, robić z tego śmieszki ale jak ja mam brać w tym udział to mam stres. 

Przeraża mnie przechodzenie przez taki związek ponownie. Mój wygląd i to jaka jestem przestało podniecać mojego partnera. Jak to inaczej wytłumaczyć? Mówiąc prosto jestem nieatrakcyjna.

Ile razy w życiu można być upokorzonym? Bo dla mnie to jest takie upokorzenie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, emc napisał:

Mówiąc prosto jestem nieatrakcyjna.

Nie to było powodem. Top modelki też są zdradzane.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, emc napisał:

Mówiąc prosto jestem nieatrakcyjna.

 

To, ze przestalas byc atrakcyjna dla niego, nie znaczy, ze jestes nieatrakcyjna, nie przesadzaj. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, AlainDelon napisał:

Nie to było powodem. Top modelki też są zdradzane.

Ok. Może i top modelki też są zdradzane xD

Ale jakie zainteresowanie wzbudzają top modelki ^^ Mogę tylko czasem o tym porozmyślać. Bardzo upraszczając świat interesuje raczej tylko ich wygląd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Kulfon napisał:

To, ze przestalas byc atrakcyjna dla niego, nie znaczy, ze jestes nieatrakcyjna, nie przesadzaj. 

Nie chodzi mi o przesadzanie, po prostu moim zdaniem umiem obiektywnie ocenić jak patrzą na mnie inni ludzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×