Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Nikitka

Nie znoszę 16 letniego syna mego partnera, czy brnąć dalej w to

Polecane posty

Ja bym nie dala rady. Nie ma szans. To nie na moją psychikę. Jak dzieci będą mieć po 25-30 lat to jeszcze. Nie znosilabym dzieci i byłej żony.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wydymaj syna, jest już legalny 

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, FaraonKukenmachen napisał:

tu lepiej jasiu uwazaj żeby ciebie ktoś nie wydymał

Dobrze mi życzysz. 😌

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, FaraonKukenmachen napisał:

jesteś pośmiewiskiem na tym  forum

Spoko, mogę być. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Nikitka napisał:

Jw

Nie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jeśli nie jest to ktoś z kim chcesz układać sobie życie , to odpuść , szkoda zdrowia. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W skrócie, oboje jesteśmy po przejściach. Mieszkamy ok 50 km od siebie. On wychowuje sam 16 letniego syna, ja mam 13letniego. Ze względu na warunki mieszkaniowe facet przyjeżdża do mnie. Na początku zabierał swojego młodego, byly wspólne jakieś wypady- kino, narty, ale jego chłoptaś zawsze naburmuszony, mój młodszy potrafi oddać swój pokój żeby tamten miał kompa, gry, a sam przenosi się do pokoju bez elektroniki, dzieli się moj hulajnoga rowerem deskorolka a Jego młody jak byliśmy u nich, w sumie tylko raz to przed nosem zamknął mojemu pokój, a że mają tylko dwa pokoje to mój posiedział z nami w salonie. Teraz jest tak że żeby przyjechać do mnie facet albo zostawia go w domu samego na weekend choć ja jestem temu przeciwna to ciągle jednak dzieciak więc drugie wyjście to wywieźć synka do siostry 70 km a potem dopiero do mnie. Ostatnio u siostry 16 latek wyl wniebogłosy bo on nie chce z nami mieszkać. Ja się nie wtrącam , na facecie bardzo mi zależy, ale dojeżdżać ile można. Mamy warunki żeby u mnie mieszkać ale jak przekonać jego syna że krzywdy nie będzie jedynie już ojcem nie będzie mógł sterować bo owinal sobie ojca i może robić co chce, nawet trzasnąć drzwiami i wyjść żeby ojciec nie mógł jechać do mnie tylko szukać pół nocy syneczka. Facet w stosunku do dzieciaka miękkim ch....m robiony, ja bym szybko zrobiła z gówniarzem porządek, ale nie mój cyrk więc tylko gadam do faceta, ale facet nie umie przeciwstawić się synkowi. Wiem że najprostsze wyjście dać se spokój, ale i jemu i mi bardzo zależy, długo byliśmy sami, więc może zacisnąć zęby i te dwa lata przeczekać na wyjazdach a potem niech se synek radzi. Choć pewno tatuś może nie będzie umiał odciąć pępowiny z synkiem do 30tki. Matka młodego nie żyje więc przynajmniej z byłą nie muszę się boksowac.. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Wydaje mi się, że Ty sama bardzo toksycznie do tego podchodzisz. Możesz go nie znosić ze względu na to jak się zachowuje ale to tylko nastolatek i wewnętrznie szarpie go to, że matka nie żyje, a ojciec widuje się z nową kobietą. Wszystko zależy od podejścia, zrozumienia i zaangażowania się stron. Powinnaś być dojrzalsza od tego dzieciaka, a wydaje mi się, że jeszcze nie do końca jesteś. Radzę skonsultować się z jakimś specjalistą typu psycholog. Jeśli Ci wystarczająco zależy, jeśli nie, to zostaw gościa i dzieciaka w spokoju. 

Edytowano przez Benniee
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Matka chłopaka nie żyje naście lat, więc on jej nawet nie pamięta. Dlaczego toksycznie, podchodzę normalnie, chcemy tworzyć rodzinę chcemy być razem, dużo czytam o wychowaniu nastolatków ale nie ma nigdzie recepty jak to pociągnąć żeby nikt nie wyszedł pokiereszowany. Jeżeli facet pracuje w moim mieście i codziennie dojeżdża, a syn od września idzie do średniej szkoły to chyba zasadnym by było mieszkać wszyscy w moim miasteczku, nawet ekonomicznie, bo facet dojeżdżać nie będzie musiał a chłopak może wybrać szkole jakąkolwiek w moim miasteczku. Jak chłopak był u nas wszyscy są dla niego mili i moi rodzice i ja i mój syn, tylko po prostu nie bo nie i jak tu gadać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Nikitka napisał:

Matka chłopaka nie żyje naście lat, więc on jej nawet nie pamięta. Dlaczego toksycznie, podchodzę normalnie, chcemy tworzyć rodzinę chcemy być razem, dużo czytam o wychowaniu nastolatków ale nie ma nigdzie recepty jak to pociągnąć żeby nikt nie wyszedł pokiereszowany. Jeżeli facet pracuje w moim mieście i codziennie dojeżdża, a syn od września idzie do średniej szkoły to chyba zasadnym by było mieszkać wszyscy w moim miasteczku, nawet ekonomicznie, bo facet dojeżdżać nie będzie musiał a chłopak może wybrać szkole jakąkolwiek w moim miasteczku. Jak chłopak był u nas wszyscy są dla niego mili i moi rodzice i ja i mój syn, tylko po prostu nie bo nie i jak tu gadać

Szkoła z internatem? Są chyba jeszcze takie..

Byłoby to jakies rozwiązanie.

Tak jak pisze @Beennie, najlepiej chyba zgłosic się do psychologa. I to w trójkę. Najpierw idź sama, przedstaw problem. Co dalej, to się okaże. Wiedszą ksiażkową tego nie rozwiazesz, bo to wymaga dotarcia do źrodła zachowań chłopaka. Widując go incydentalnie nie wiesz, co jest ich powodem. Prawdopodobnie konieczna będzie jakaś forma terapii.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Nikitka napisał:

Matka chłopaka nie żyje naście lat, więc on jej nawet nie pamięta. Dlaczego toksycznie, podchodzę normalnie, chcemy tworzyć rodzinę chcemy być razem, dużo czytam o wychowaniu nastolatków ale nie ma nigdzie recepty jak to pociągnąć żeby nikt nie wyszedł pokiereszowany. Jeżeli facet pracuje w moim mieście i codziennie dojeżdża, a syn od września idzie do średniej szkoły to chyba zasadnym by było mieszkać wszyscy w moim miasteczku, nawet ekonomicznie, bo facet dojeżdżać nie będzie musiał a chłopak może wybrać szkole jakąkolwiek w moim miasteczku. Jak chłopak był u nas wszyscy są dla niego mili i moi rodzice i ja i mój syn, tylko po prostu nie bo nie i jak tu gadać

On na pewno ma znajomych u siebie, dobrze mu się tylko z ojcem mieszka, spokojnie. 

Może też zwyczajnie was nie lubi, nie podoba im się mieszkanie.  Trzeba spojrzeć z drugiej strony.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, Nikitka napisał:

Matka chłopaka nie żyje naście lat, więc on jej nawet nie pamięta. Dlaczego toksycznie, podchodzę normalnie, chcemy tworzyć rodzinę chcemy być razem, dużo czytam o wychowaniu nastolatków ale nie ma nigdzie recepty jak to pociągnąć żeby nikt nie wyszedł pokiereszowany. Jeżeli facet pracuje w moim mieście i codziennie dojeżdża, a syn od września idzie do średniej szkoły to chyba zasadnym by było mieszkać wszyscy w moim miasteczku, nawet ekonomicznie, bo facet dojeżdżać nie będzie musiał a chłopak może wybrać szkole jakąkolwiek w moim miasteczku. Jak chłopak był u nas wszyscy są dla niego mili i moi rodzice i ja i mój syn, tylko po prostu nie bo nie i jak tu gadać

A jego ojciec nie próbował mu czegokolwiek tłumaczyć? Sam w tym wieku byłem jak słup, do którego nic nie docierało aczkolwiek metody rodziców nie były na medal. Ja bym się skonsultował ze specjalistą i zapytał co zrobić w tej sytuacji. Zauważ, że dla niego jest to kompletna zmiana otoczenia i zwyczajów. Samo bycie miłym i życzliwym nie zawsze działa. Może internat dla jego syna będzie dobrym rozwiązaniem? Na to pójdzie na pewno. Jako propozycja oczywiście. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Icran_ napisał:

Szkoła z internatem? Są chyba jeszcze takie..

Byłoby to jakies rozwiązanie.

Tak jak pisze @Beennie, najlepiej chyba zgłosic się do psychologa. I to w trójkę. Najpierw idź sama, przedstaw problem. Co dalej, to się okaże. Wiedszą ksiażkową tego nie rozwiazesz, bo to wymaga dotarcia do źrodła zachowań chłopaka. Widując go incydentalnie nie wiesz, co jest ich powodem. Prawdopodobnie konieczna będzie jakaś forma terapii.

Też pomyślałem o internacie. 😆

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nad psychologiem już myślałam, ale to chyba facet z synem powinni iść najpierw bo to on go wychowuje, znaczy syn ojca i to syn ma wszystko na nie. Internat też na nie, bo on musi się uczyć w swoim mieście i mieszkać w swoim domu, siedzieć na swoim fotelu spać w swoim łóżku. No jestem złośliwa bo ja syna też sama wychowałam, ale wogole nie jest egoistą, nawet proponował mi że może my do ich miasteczka się przeprowadzimy, ale tamten oczywiście nie no nie będzie z nami mieszkał. Czekać dwa lata? Coś się zmieni? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Widzę, że nie chcesz go zrozumieć wiec on nie będzie chciał zrozumieć Ciebie. Jako starsza osoba powinnaś dojść do centrum problemu,  a nie go bagatelizować. Osiemnastolatek też często jeszcze mieszka z rodzicami, jeśli masz w planie go, że tak powiem wyprzeć swoją obecnością, to naprawdę daruj sobie. Nie dziwie się, że chce mieszkać w swoim mieście skoro ma tam ‚całe swoje życie’. Do specjalisty musicie iść wszyscy skoro chcecie budować rodzinę. Oj kobieto... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mój syn powiedział że chce abym była szczęśliwa i oby mógł mieć zawsze swojego kota to może i mieszkać na księżycu bo koledzy i szkoła jest wszędzie a nigdy nie widział mnie tak szczęśliwa jak teraz gdy jestem z M. To pierwszy facet w domu, bo mąż zmarł gdy mój młody miał niecały roczek i w dodatku mój syn od razu go zaakceptowal więc mam dylemat bo najprościej byłoby kopnąć to w cholerę ale może można to jakoś poukladac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak widzisz Twój syn i jego mają zupełnie skrajne podejścia ale moim zdaniem stanowisko Twojego też nie jest zbyt zdrowe. Poświęcanie się dla matki w taki sposób i brak własnego życia w sferze społecznej (tu czyt. znajomi) świadczy o tym, że może być od Ciebie trochę uzależniony emocjonalnie. Z drugiej strony, syn Twojego partnera wolałby żeby jego życie było stabilne i nie ma ochoty na rozsypanie się układanki. Wie czego chce i do tego dąży. W tej sytuacji ważne jest spojrzenie kogoś z zewnątrz, bo sami sobie nie poradzicie. Na dziś koniec moich wywodów, powodzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Benniee jak mam go zrozumieć. Ja bym chciała go zrozumiec ale on nawet ojcu nie umie powiedzieć o co chodzi. A chodzi tylko o to żeby nic się nie zmienilo dla niego. Ale życie nie zawsze jest proste czasem coś sie wydarza coś się zmienia. I ojciec też ma prawo do swego zycia. Czy ja już głupia jestem. Ojciec ma zrezygnować ze swego szczęścia i siedzieć i kisić się z młodym bo tak i już? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Nikitka napisał:

Mój syn powiedział że chce abym była szczęśliwa i oby mógł mieć zawsze swojego kota to może i mieszkać na księżycu bo koledzy i szkoła jest wszędzie a nigdy nie widział mnie tak szczęśliwa jak teraz gdy jestem z M. To pierwszy facet w domu, bo mąż zmarł gdy mój młody miał niecały roczek i w dodatku mój syn od razu go zaakceptowal więc mam dylemat bo najprościej byłoby kopnąć to w cholerę ale może można to jakoś poukladac

Do psy idź najpierw sama, by mu przedstawic problem i ustawić namówienie faceta na wizytę. Psy będzie miał wtedy obraz całości, także Twój punkt widzenia, a Ty nie spalisz próby namówienia partnera. Prawdopodobnie syn partnera będzie kolejny do wywiadu. Najpierw musisz w ogóle określić, jaki rodzaj pomocy jest potrzebny, bo są różni specjaliści. Tu moze bardziej potrzebny być psy od spraw rodzinnych. Trzeba to najpierw ustalić, bo nie każdy zajmuje się tą problematyką. Mają swoje podziały.

Jesli oboje się kochacie, jakieś rozwiązanie na pewno się znajdzie. Trzeba cierpliwie szukać.

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Nikitka napisał:

Benniee jak mam go zrozumieć. Ja bym chciała go zrozumiec ale on nawet ojcu nie umie powiedzieć o co chodzi. A chodzi tylko o to żeby nic się nie zmienilo dla niego. Ale życie nie zawsze jest proste czasem coś sie wydarza coś się zmienia. I ojciec też ma prawo do swego zycia. Czy ja już głupia jestem. Ojciec ma zrezygnować ze swego szczęścia i siedzieć i kisić się z młodym bo tak i już? 

Do tego trzeba czasu, syn się z wiekiem ogarnie dojrzewając i zrozumie, że życie wyglada tak, a nie inaczej. Nie można robić z niego jakiegoś potwora tylko dlatego, że boi się zmian i nie chce tracić znajomych. Nie pamiętasz już jak to było? Zmiana otoczenia i życia, to nie jest takie hop siup.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Nikitka napisał:

Benniee jak mam go zrozumieć. Ja bym chciała go zrozumiec ale on nawet ojcu nie umie powiedzieć o co chodzi. A chodzi tylko o to żeby nic się nie zmienilo dla niego. Ale życie nie zawsze jest proste czasem coś sie wydarza coś się zmienia. I ojciec też ma prawo do swego zycia. Czy ja już głupia jestem. Ojciec ma zrezygnować ze swego szczęścia i siedzieć i kisić się z młodym bo tak i już? 

Nie jesteś glupia. Po prostu nie ogarniacie tematu. Skoro ojciec tak długo go sam chował, powstał określony układ, który obecnie jest burzony. Dzieciaki tego nie lubią, nie rozumieją. Trzeba mu to jakos uświadomić, a najlepiej zrobi to specjalista, osoba z zewnątrz, z wiedzą odpowiednią i autorytetem niepodważalnym przez dziecko.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
52 minuty temu, Nikitka napisał:

Benniee jak mam go zrozumieć. Ja bym chciała go zrozumiec ale on nawet ojcu nie umie powiedzieć o co chodzi. A chodzi tylko o to żeby nic się nie zmienilo dla niego. Ale życie nie zawsze jest proste czasem coś sie wydarza coś się zmienia. I ojciec też ma prawo do swego zycia. Czy ja już głupia jestem. Ojciec ma zrezygnować ze swego szczęścia i siedzieć i kisić się z młodym bo tak i już? 

Moze on sie podswiadomie boi ze ty mu ojca zabierzesz? Matke stracil i nawet jak tego nie pamieta to podswiadomie wie o stracie/odejsciu/opuszczeniu przez rodzica. Moze boi sie powtorki? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, Nikitka napisał:

Nad psychologiem już myślałam, ale to chyba facet z synem powinni iść najpierw bo to on go wychowuje, znaczy syn ojca i to syn ma wszystko na nie. Internat też na nie, bo on musi się uczyć w swoim mieście i mieszkać w swoim domu, siedzieć na swoim fotelu spać w swoim łóżku. No jestem złośliwa bo ja syna też sama wychowałam, ale wogole nie jest egoistą, nawet proponował mi że może my do ich miasteczka się przeprowadzimy, ale tamten oczywiście nie no nie będzie z nami mieszkał. Czekać dwa lata? Coś się zmieni? 

Za dwa lata będzie tylko pełnoletni a nie dorosły! Opuść sobie związek, w normalnych rodzinach są zgrzyty i problemy, a ty chcesz żeby rodzina posklejana z różnych kawałów była idealna. 

Zresztą ty i twój syn to chodzące ideały... czego nie można powiedzieć o partnerze i jego synu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Hehe, no tak to wygląda, a jakbym inaczej mogła przedstawić siebie i moje dziecko, ale naprawdę mój jest bardziej społeczny, wszędzie się zaklimatyzuje, uczęszcza na masę zajęć sportowych,co rusz jakiś kolega lub koledzy u nas nocują, za dnia w domu nie usiedzi,rower,pilka,karate, w domu pomoże, dziadkom zawsze pomoże na działce,to czemu miałabym nie widzieć że jest dobrze wychowany ale ok, nie o tym post. Zdarzało się że chłopaki czyli mój i partnera zostawali sami parę godzin u mnie w domu bo my to do kina to jakaś przejażdżka to mój syn wymyślał różne gry żeby tamten się nie nudził, ciągnął rozmowy,pytal co myśli o tym że my się spotykamy, ale ok już nie idealizuje bo wiadomo jak mamusia o synku może pisać. 

Ale dzięki tej dzisiejszej wymianie wiem jedno. Nie ma co za szybko spieszyć się z przeprowadzkami, młody mego M. zapewne jest skołowany, ojciec zaczął mu zachowywać się jak nastolatek, a syn jak senior rodu, gdzie starych drzew się nie przesadza. Muszę póki co namawiać faceta żeby więcej rozmawiał ze swoim młodym, pytać musi czy się czegoś syn jego obawia, musi tłumaczyć że takie życie, że zmiany są częścią życia, tym bardziej że jego syn chce isc do policji a teraz do szkoły wojskowej startuje to nie może tak chować się przed ludźmi i siedzieć tylko w kompie. Dam sobie czas, może i psychologa zahaczymy i może jednak coś posklejamy coś z niczego, ale bez ciśnienia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 5.05.2021 o 18:06, Nikitka napisał:

Hehe, no tak to wygląda, a jakbym inaczej mogła przedstawić siebie i moje dziecko, ale naprawdę mój jest bardziej społeczny, wszędzie się zaklimatyzuje, uczęszcza na masę zajęć sportowych,co rusz jakiś kolega lub koledzy u nas nocują, za dnia w domu nie usiedzi,rower,pilka,karate, w domu pomoże, dziadkom zawsze pomoże na działce,to czemu miałabym nie widzieć że jest dobrze wychowany ale ok, nie o tym post. Zdarzało się że chłopaki czyli mój i partnera zostawali sami parę godzin u mnie w domu bo my to do kina to jakaś przejażdżka to mój syn wymyślał różne gry żeby tamten się nie nudził, ciągnął rozmowy,pytal co myśli o tym że my się spotykamy, ale ok już nie idealizuje bo wiadomo jak mamusia o synku może pisać. 

Ale dzięki tej dzisiejszej wymianie wiem jedno. Nie ma co za szybko spieszyć się z przeprowadzkami, młody mego M. zapewne jest skołowany, ojciec zaczął mu zachowywać się jak nastolatek, a syn jak senior rodu, gdzie starych drzew się nie przesadza. Muszę póki co namawiać faceta żeby więcej rozmawiał ze swoim młodym, pytać musi czy się czegoś syn jego obawia, musi tłumaczyć że takie życie, że zmiany są częścią życia, tym bardziej że jego syn chce isc do policji a teraz do szkoły wojskowej startuje to nie może tak chować się przed ludźmi i siedzieć tylko w kompie. Dam sobie czas, może i psychologa zahaczymy i może jednak coś posklejamy coś z niczego, ale bez ciśnienia

W końcu coś konstruktywnego....

Nas była trójka rodzeństwa... i każde jest inne. Ludzie nie wychodzą z pod jednej matrycy, zatem każdy jest inny, ma inne potrzeby, zachowania, pragnienia, obawy... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 5.05.2021 o 08:03, Benniee napisał:

Wydaje mi się, że Ty sama bardzo toksycznie do tego podchodzisz. Możesz go nie znosić ze względu na to jak się zachowuje ale to tylko nastolatek i wewnętrznie szarpie go to, że matka nie żyje, a ojciec widuje się z nową kobietą. Wszystko zależy od podejścia, zrozumienia i zaangażowania się stron. Powinnaś być dojrzalsza od tego dzieciaka, a wydaje mi się, że jeszcze nie do końca jesteś. Radzę skonsultować się z jakimś specjalistą typu psycholog. Jeśli Ci wystarczająco zależy, jeśli nie, to zostaw gościa i dzieciaka w spokoju. 

Dokladnie 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tez uwazam, ze to Ty powinnas byc ta dorosla osoba i postawic sie w sytuacji jego syna oraz nie oczekiwac doroslych zachowan, bo to jednak jest nastolatek. Tez nie bardzo by mi sie usmiechala przeprowadzka do jednak obcych ludzi, jestes zagrozeniem dla jego ustabilizowanego swiata i dlatego tak Cie traktuje. Taka sytuacja wymaga czasu i cierpliwosci. i tez mysle, ze powinniscie sie udac do jakiegos specjalisty choc nie wiem czy go zmusisz na sile, ale Wy chociaz idzcie, Ty i Twoj partner.

Twojemu dziecku tez bym sie przyjrzala, bo to nie jest normalne, ze dziecko przedklada szczescie rodzica nad swoje. Byc moze ma ugodowa nature, a moze po prostu nie wie, ze ma prawo walczyc o swoje, co tez nie jest dobre.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×