Odpowiedz na ten temat

Drugie żony a dzieci z poprzednich związków

  • gość 2017.04.14 [00:17]
    A masz jakies swoje dziecko ? albo czy planujecie wspolne? tak na marginesie?
  • gość 2017.04.14 [18:00]
    Dziewczyno Ty nie tymi trollami nie przejmuj żal im grube dupska trzyma że faceci je porzucili.
  • gość 2017.04.14 [19:56]
    Rzeczywiscie zal-zapierniczac na czworke dzieci.
  • gość 2017.04.14 [19:58]
    Żal bo ona ma rodzinę i faceta a Ty masz gówno.
  • gość 2017.04.14 [21:47]
    Jaka to rodzina ? mieszka w jego mieszkaniu,chowa jego dzieci ....
  • gość 2017.04.15 [17:49]
    I co związku z tym? Maz/partner to już rodzina, ale widocznie Ty jesteś zbyt głupi by to zrozumieć.
  • gość 2017.04.15 [18:22]
    Konkubent to rodzina ?! ....
  • gość 2017.04.15 [20:43]
    Konkubenta czy przyjaciółkę każdą osobę można traktować i uznawać jak rodzinne. A Ty tak nie dociekaj bo ja rozumiem że ludzie z ublizac tylko dlatego, że Ty nie masz nikogo.
  • gość 2017.04.16 [01:22]
    Wspolczuje wam dziewczyny. Przerabialam wasze zycie ponad 10 lat temu,ale sie nie dalam. Mezowi w koncu postawilam warunek ; albo oni albo my. Przez ostatnie 10 lat nie wylazilismy z sadu,bo ex ciagle czegos chciala. Adwokaci pozarli fortune. Nie ma kontaktu ani z ex ani z jego dziecmi.
    Trudno. Nie umieli sie dogadac to maja co maja.
    Zycze wam duzo sily a przede wszystkim konsekwencji. Lepiej zostac samotna matka niz reszte zycia spedzic pod dyktando jego ex i ich dzieci.
  • gość 2017.04.16 [09:59]
    Tia,kazda osobę mozna uznać i traktowac jak rodzinę.No,nie wyjdzie z jednym,to z nastepnym zamieszkaj .Można miec tych rodzin sporo hehe....
  • gość 2017.04.16 [14:21]
    Lepiej tak niż jak Ty, że nikt Cię nie chce he he...
  • gość 2017.04.16 [20:00]
    Durna istoto,wróż sobie dalej.
  • gość 2017.04.17 [08:50]
    Durna to jesteś Ty ze swoimi patologicznymi teoriami
  • krolowapiaskownicy 2017.04.23 [12:56]
    Witam, cieszę się że znalazłam ten temat. Może nie do końca tyczy się mojej sprawy, bo z zaakceptowaniem dziec***artnera nie mam problemu... chyba tylko wygadać się potrzebuje, bo ciąży mi to strasznie. Mój partner jest w trakcie rozwodu. Ma czwórkę dzieci ze swoją żoną. Przeprowadził się do mnie, za granicę. Jesteśmy razem ponad dwa lata, mieszkamy razem. Ja też mam syna z poprzedniego małżeństwa. Były u nich kłótnie, wyzwiska, poniżanie (niby tylko ona jego tak traktowała, ale już poznałam mojego partnera na tyle że wiem że on bardzo lubi robić z siebie ofiarę przy jednoczesnym udawaniu bycia "kryształowym człowiekiem"). W ich rozwód się nie mieszam, chyba że sam o coś zapyta. Często to się nie zdarza, bo mam czelność zwracać mu uwagę że za całokształt tej sytuacji nie może winić tylko jej, bo sam nie był i nie jest w porządku. Wczoraj mieliśmy rozmowę , zainicjowaną przez niego, o sytuacji dzieci. Skarżą się na matkę, która też ma nowego partnera. Wprowadził się do nich, dzieci go nie lubią, mój partner nastawia je przeciwko niemu negatywnie. Chciał chyba żebym razem z nim powieszała psy na jego żonie, ale powiedziałam co myślę naprawdę. Czyli że ona też ma prawo życie sobie ułożyć na nowo, być szczęśliwa z kimś innym. A jeśli dzieci w związku z jego obecnością odczuwają jakiś dyskomfort, jeżeli matka źle się do nich odnosi to są dorosłymi ludźmi i on powinien do niej pójść i z nią porozmawiać. Jakkolwiek ona by się do tego odniosła, powinien dać jej znać że wie co dzieje się w domu i że martwi się o dzieci. No i tak staram się być neutralna usmiech.gif On chciałby żeby dzieci przyjechały tu. Okazuje się, że widzi to w ten sposób że ja się tą czwórką bym zajmowała, bo jak on niby? Pracę ma taką a nie inną, nie da rady pogodzić tego z opieką nad dziećmi. I tu punkt kulminacyjny całej sytuacji. Jak dla niego, mój syn może siedzieć sam w domu (ma 10 lat) do 18 codziennie, bo ja za mało zarabiam i muszę wg niego znaleźć jeszcze coś dodatkowego. On zarabia średnio w miesiącu ok 2500-2800e. Ja, z alimentami i zasiłkiem na dziecko, ok 1100. Opłatami i wszystkimi wydatkami dzielimy się po połowie (bo on "nie pociągnie utrzymania dwóch domów") Więc z moich pieniędzy zostaje mi około 200e miesięcznie. Przeprowadziliśmy się pół roku temu do nowego mieszkania. I trzeba je całe umeblować. Ale on nigdy nie ma kasy, są inne wydatki (ale za każdym wyjazdem co 3 miesiące do Polski wywala na tatuaże, ciuchy dla siebie lekko po 1000e). Jak ja nie wzięłabym na raty części mebli to mój syn nadal spałby na materacu a w salonie siedzielibyśmy na kartonach. Miałam odłożoną kasę, ale zepsuło się jego auto, on był spłukany więc dałam mu to wszystko na naprawę, powiedziałam że nie musi oddawać bo to nasza wspólna kasa, najwyżej kupi mi meble do kuchni (cały sprzęt agd kupiłam też ja :-/ ). Do dziś nie mogę się tych mebli doprosić, ale ławeczka do ćwiczeń stanęła w naszej sypialni. Ciągle jakieś docinki głupie, że kiedyś się malowałam, zakładałam sukienki, miałam fajną fryzurę a teraz nic. Powiedziałam, że sorry, ale chodzę w porwanych majtkach a moje ciuchy noszę jeszcze te które kupiłam w Polsce, bo mam debet na koncie i nie umiem go spłacić bo ciągle co miesiąc wychodzę na zero. Stwierdził że "jak kupuje bzdury" to nic dziwnego (tą bzdurą były nowe adidasy i plecak, bo stare mi się porwały). Ale ok, popatrzyłam w lustro, może rzeczywiście się zaniedbałam... Więc przyoszczędziłam na zakupach jedzeniowych, poszłam zrobić sobie paznokcie, kupiłam parę kosmetyków. Wrócił do domu, dumnie prezentuje mu co mam na dłoniach a on do mnie "no super, ładne. A kiedy będziesz naturalna?" Bo przedłużyłam je na hybrydzie, a on lubi "naturalne kobiety"! nawet włosy dla niego zapuściłam, nie farbuję, bo tak chciał, a on mi wyskakuje z tekstem że jak mnie poznał to miałam te włosy takie z******te ( krótki, wygolony z tyłu bob i farbowane!) I najlepsze. Jesteśmy już tyle czasu razem, a wie o mnie tylko jego brat z narzeczoną i rodzice. Bo on dzieciom nie powie, bo go znienawidzą. Teraz jego brat ma wesele, on będzie tam świadkiem. Brat zapraszał nas oboje, ale ja nie idę, z oczywistej przyczyny. Robiłam dobrą minę do złej gry. W żartach mówię tylko tam nikogo nie podrywaj, on do mnie że niby kogo. Ja mu powiedziałam że może się trafi jakaś samotna kobieta. A on, że raczej na wesela nikt sam nie chodzi, zawsze idzie się z kimś. No i, przyznaję, pozwoliłam sobie na złośliwość, powiedziałam, no, nikt oprócz Ciebie. A on do mnie "Ja też nie idę sam. Idę z najbardziej z******tymi laskami na świecie: ze swoimi córkami." Nie jestem o nie zazdrosna, ale wtedy było mi przykro i się rozpłakałam. Jego standardowy tekst w takiej sytuacji "nie płacz bo nie ma o co". Właśnie się dowiedziałam że na Boże Narodzenie też jedzie do Polski, bo chce w końcu spędzić święta z dziećmi. Rozumiem to, tylko że dla mnie równa się to z samotnym siedzeniem w domu bo nikogo nie mam, brat w Polsce został, mój syn też poleci do taty na święta. Więc będę siedziała do nowego roku sama jak palec. Może nie powinno być mi przykro ale jak sobie te święta wyobrażę to rzygać i ryczeć mi się chce jednocześnie. No, i stwierdził, że jeśli będzie szansa odebrać jej dzieci to "wracamy do Polski". Powiedziałam że ja nie wiem czy chce wracać, a on na to "to z***biście wiedzieć że mnie zostawisz" "czyli to będzie koniec z nami"... Nadmienię że już raz chciałam wracać, tylko ze względu na niego, już nawet zaczęłam wszystko ogarniać a on mi oświadczył że "teraz nie mogę do niego przyjechać bo ona (jego żona) nam żyć nie da". Nie wiem co mam myśleć, co mam robić. Widzę że to toksyczny związek, kłócimy się coraz częściej. On się ostatnio obraził bo nasz wspólna koleżanka powiedziała przy nim że ona to mi się dziwi, bo nie obraź się (tu zwraca się do mojego partnera), ale gdyby była sama, to lepiej by na tym wyszła finansowo niż z Tobą. Państwo więcej by jej pomogło niż Ty teraz. Kiedyś, zanim zamieszkaliśmy razem, było ustalone, że weźmiemy ślub (oczywiście z czasem, nie już) i że ja chciałabym mieć jeszcze jedno dziecko, na co on stwierdził że kiedyś tak, czemu nie. Na dzień dzisiejszy na wzmiankę o ślubie on się śmieje że chyba jestem niepoważna, już drugi raz się w to nie da wrobić. A kiedy mówię o dziecku, to jego stałym tekstem jest "ja już swoje dzieci mam". Nie chcę odchodzić, bo nie chcę go zostawiać samego. Wiem że jest wrażliwy i bardzo by go to zraniło. Ale już nie wiem co mam robić, a dość mam łażenia jak bomba zegarowa, bo odbija się to na moim synu. Jak ktoś doczytał do teraz to dzięki, dobrze jest tak wylać żale...
  • gość 2017.04.23 [15:30]
    Ale on nie jest sam,bo ma dzieci !
    A ty w tym zwiazku jestes z nim,ale samotna,czasami zauwazona.
    Facet kreci bo nie chce na stałe sie z tobą wiazać,manipuluje obrzydliwie a ty nie masz zamiary odejść,bo on jest taki wrazliwy i mogloby go to zranić.Ło matko,żal tego twojego dziecka,co i kogo ty mu zafundowałaś po raz drugi w jego małym życiu.
    Przeczytaj ten post jakby to twoja przyjaciołka napisała i poprosiła o pomoc.
    Co byś jej doradziła? - odchodz od niego czym prędzej czy "przygarnij kropka"jeszcze bardziej,bo taki biedny misio z niego ?..
    Facet buli alimenty na czworo dzieci,niedlugo bedziesz go utrzymywac bo ci powie "kochanie w tym miesiacu mam duze wydatki na dzieci" i tak przez kolejne lata. Albo ci je sprowadzi do domu,jak zapowiada.
    Masz sublokatora,który kapnie ci cos do czynszu i ma lepiej niz z tą żoną:zero obowiązków,seksik kiedy chce,życ nie umierać.
    Że też takie kobiety jak ty mają stale oczy i uszy zamknięte.
  • krolowapiaskownicy 2017.04.23 [16:26]
    Niestety właśnie problem polega na tym że mam oczy i uszy otwarte i widzę że nie jest to normalne. Zastanawiam się tylko, czy rzeczywiście ja zawsze wybieram takich beznadziejnych facetów czy może mam jakieś wymagania z kosmosu? Jak pisałam ten tekst, to tak właśnie pomyślałam: kurcze, jakby to był facet mojej koleżanki to bym jej kazała kopnąć go w d**ę bo niczego w życiu z nim nie osiągnie a już na pewno szczęśliwa nie będzie. Łatwo radzić innym, gorzej jak samemu jest się w takiej sytuacji... Ciągle myślę że oby do rozwodu i potem już będzie normalnie, ale przy jego biernej postawie wobec żony to mam obawy że nawet po rozwodzie usłyszę: jeszcze nie mogę poznać Cię z dziećmi bo to za szybko i będą coś podejrzewały... A póki on mnie nie wyciągnie z cienia to ani żadnych wspólnych wakacji, ani świat normalnie spędzić nie idzie. Poza tym, wciąż się go pytam jak to sobie wyobraża że będziemy wszystkim kłamać dookoła jak to dopiero co się poznaliśmy? Ja się może upilnuję, ale na pewno nie będę kazać kłamać dziecku :-/
  • gość 2017.04.23 [18:58]
    TY chyba nie rozumiesz sytuacji: on ma dzieci i nigdy cie nie ujawni ! bo chce miec z nimi kontakt a kobiet jest wiele wiec bez trudu wymieni ciebie na inną.
    Chcesz sie wpakowac w alimenty dla czworki dzieci? gdy beda sie uczyc to az do 26 r.życia.
    JUz cie to wiele kosztuje bo on żyje też z ciebie,nie widzisz tego?
    Tez kosztem bytu twojego dziecka.
    No b.wygodna opcja dla faceta.
    Ty nie dostrzegasz problemu: tu nie chodzi o rozwod sam w sobie tylko jego wygodnictwo kosztem ciebie.Przeciez to nie jest parnterski związek tylko jakis uklad z ktorego on i tak sie nie wywiązuje.
    Ty zdaje sie widzisz tylko tyle,że nie wystepujesz oficjalnie.A wiesz dlaczego? bo mu tak wygodnie.
    Tak naprawde to jestes z żonatym wciąż facetem i myslisz,że po rozwodzie to co ma sie niby zmienić?
  • gość 2017.04.23 [19:03]
    Po co ci poznawac jego dzieci,bo nie czaję?
    Juz masz z facetem problemy,bo cie jawnie bajeruje a ty łykasz obietnice,slowa,nie czyny.
    On ma rację: jestes obca kobieta,on żonatym facetem,nie ujawni cie bo po co komu kłopoty?
    A jak sie kieeedys rozwiedzie to tez nic sie nie zmieni,bo czworo dzieci to jest z kim bywac i odpoczywać.No chyba nie myslisz,że tez z toba i twoim synem?
    W cos ty się wpakowała?
  • gość 2017.04.23 [19:51]
    Mężczyzni po nieudanych związkach wiążą sie z nastepną dla seksu,dobrego żarcia i cieplutkiego pomieszczenia.pO co wydawać kasę na jakies mieszkanie samodzielne jak inna porzucona przyjmie pod swoj dach i jeszcze zasponsoruje?
    Myslisz,że ten twoj gach jest z tobą z miłości? haha,z miłości? !
  • gość 2017.04.23 [21:46]
    "królowapiaskownicy",dobre ha ha,pięcioro dzieci plus dwoje ich i dwoje tamtych z pl = dziewięcioro .
    Wow,dawno tego nie było poza tą, co jest z tez żonatym,ktory zostawil niemowlaka 7-miesięcznego i trzyletnie blizniaki !!!!!!!!!!!!
  • krolowapiaskownicy 2017.04.23 [22:24]
    Nie patrzę na ludzi z perspektywy ilości posiadania dzieci, równie dobrze ja mogłabym być matką czwórki, czy to definiowałoby mnie jako człowieka gorszego sortu? Poza tym "gościu", jeśli tak jakoś strasznie bawi Cię ten fakt, dolicz sobie mojego byłego męża, z obecną żoną i córeczką. Tylko nie pęknij ze śmiechu przypadkiem. Szkoda, że jedyne na co stać dzisiaj ludzi to szydzenie z innych. Mam nadzieje że już zrzuciłeś z siebie ciężar dzisiejszego dnia.
  • gość 2017.04.24 [02:29]
    Bron biednego misia bron, tlumacz, usprawiedliwiaj - swietnie ci idzie!
    Ty jestes krolowa piaskownicy ale on jest krolem cwaniakow!
  • gość 2017.04.24 [08:44]
    chodzi o alimenty,"królowo" placone do czasu usamodzielnienia,co czasem jest nawet dłużej niż czas nauki (do 25 lub 26.roku życia).
    Pasuje ? to tyraj.
    Ktos ci jasno choc jaskrawie wyłożył bezsens tej relacji a ty na to cisza w teatrze,spuszczona kurtyna.
    Piszesz,ze się coraz częściej klócicie,że on do PL co 3 miechy i wtedy duże wydatki,że nie jest odpowiedzialny,że z nim,ale sama (też finanse,bo on kasy nie ma zarabiając więcej od ciebie).
    Ty się uparłas na oficjalną babę misia a on ma rację: jest w trakcie rozwodu i boi się dzieci,bo one są dla niego najwazniejsze.
    Malo ci ludzkich reakcji to zamilcz jak masz się niekonsekwentnie obrazac na kafe :jest ( a tu są) pytania/są odpowiedzi.Chyba po to pisałaś i pytasz co robić.
    ODEJŚĆ i życ spokojnie z dzieckiem a nie z pasożytem w postaci faceta !
  • krolowapiaskownicy 2017.04.24 [09:40]
    No dobre sobie, obraziłam się choć o tym nie wiem? Przyjmuje do wiadomości te odpowiedzi, odpowiadam zgodnie ze swoim sumieniem. Nikt tu fochów nie strzela. Jestem oczywiście świadoma kwestii finansowej. I nie przeszkadzało by mi to, gdyby nie fakt że w pewnym momencie moje zrobiło się nasze a jego jest jego. Widzę idiotyczność tej sytuacji. Odnoszę wrażenie że on wykorzystuje ten fakt że jedyną dorosłą osobą na której psychiczne wsparcie mogę liczyć jest on. Tylko, czuję się od niego uzależniona emocjonalnie. Nie finansowo, bo gdybym znalazła mniejsze mieszkanie to stać byłoby mnie na samotne życie. Byłam sporo czasu sama, do wszystkiego co mam doszłam dzięki sobie tylko, sama z małym dzieckiem. W krytycznej sytuacji wiem że mogę liczyć też na wsparcie byłego męża, bo relacje mamy w porządku i jeśli w sprawach utrzymania syna byłabym pod ścianą to wiem że on zrobi co może żeby pomóc mi wybrnąć. Juz naprawdę mam takie myśli żeby nic mu nie mówić, doić od niego ile się da (trudno będzie gadał ze roz******lam kasę ale jak powiem że nie mam na zakupy to łaskawie zapłaci), pospłacać te raty szybciej, odłożyć trochę grosza na kaucję i postawić sprawę jasno. Albo przestajesz traktować mnie jak dodatek do swojego życia albo ja się wyprowadzam. Chociaż pewna jestem, że mi powie że w takim razie to koniec bo dla niego dzieci były, są i będą najważniejsze. A ja mam poszukać sobie faceta co mnie uszczęśliwi. Bo ciągle mi każe szukać innego jak tylko zaczynam coś wspominać o tym co mi się nie podoba.
  • gość 2017.04.24 [09:53]
    Zwiazek jest zły.
    On nie chce juz nowej legalnej rodziny czyli ślubu i dzieci z toba a ty bardzo,bo b.mąż ożenił sie,ma dziecko,tamta ma kogoś,pewnie bedzie dziecko a ty ..tylko do utrzymywania faceta.
    No masz parcie na dziecko i ślub,nie cghcesz byc gorsza,jakas dziwna rywalizacja.
    Tylko z kim chcesz to dziecko,gdy on nie chce,poza tym jest zaslepiony swoja gromadką.
    Na partnerski zycie nie masz co liczyć.
    Pomijam inne aspekty (kłótnie,niedogadywanie się,finanse,twoje dziecko jakby w porownaniu z jego dzieciakami w ogóle go nie bylo).
    A ty jojczysz,że go nie chcesz zostawiać,bo go zranisz a on taki wrazliwy.
    To odpowiedz jest prosta: zostan z nim,utrzymuj chorą sytuacje i przestań sie zalic.
  • gość 2017.04.24 [09:57]
    Sorry,wy kobiety po jednym musicie byc od razu z nastepnym palantem?!
    Ten to już wyjątkowo szczery:kasa jego,dzieci jego,praca jego,ty na dodatek do seksu,zarcia,cieplego kąta.
    pasuje taki chory układ? to siedz a wkrótce zostaniesz bez kasy,ze znerwicowanym synem,bez faceta (i to by było najlepsze,bo on jest pasożytem,nie partnerem i wykorzystuje,bo widzi twoje od faceta uzależnienie).
  • gość 2017.04.24 [10:06]
    Ales ty glupia piaskownico!
    Nie widzisz ze okradasz wlasne dziecko finansujac gacha?
    Szmata z ciebie nie matka!
  • krolowapiaskownicy 2017.04.24 [10:21]
    Ja widzę ze tutaj sami specjaliści po psychologii i psychiatrii się wypowiadają smiech.gif nie mam żadnej chorej rywalizacji że inni mają to ja też chcę. Ani dziecko, ani ślub, to nie są rzeczy które robią z Ciebie jakiegoś lepszego człowieka. Czy jego żona będzie miała nowego męża i dziecko, to mnie nie obchodzi. Że mój mąż były się ożenił, jest szczęśliwy i ma córeczkę? Niech mu się powodzi bo zasługuje na to, my kiedy braliśmy ślub i zostaliśmy rodzicami to sami byliśmy jeszcze dziećmi i nie było szans na to żeby nam się udało. Jego żona to w porządku kobieta, z nią mam kontakt również. Często rozmawiamy ze sobą ze względu na to iż syn dużo czasu spędza również u nich w domu. Moje dziecko ją lubi, opowiada jak się razem bawią i co z ciocia robił. Nie widzę w tym nic dziwnego. Nie na ślubie mi zależy, bardziej na poczuciu tego że jesteś z kimś komu obojętne jest czy ze ślubem czy bez chce z Tobą być. Chciałabym, ale nie jest to dla mnie jakiś priorytet ani wyznacznik jakości zwiazku. Że chciałabym jeszcze jedno dziecko to co w tym dziwnego? Zawsze chciałam aby mój syn miał rodzeństwo. Chociaż ma już siostrę przyrodnią usmiech.gif i kompletnie nie rozumiem tekstu "czy wy kobiety musicie mieć zaraz". To moje "zaraz" to 6 lat po rozstaniu z mężem. Owszem, spotykałam się z kimś wcześniej, ale zakończyło się na kilku randkach i sobie odpuściłam, bo wtedy uznałam że nie jest to ktoś, kto mógłby poznać mojego syna. A więc nie dla mnie. Teraz, nie wiem, może to to że wyjechałam za granicę i dopiero zostałam sama jak palec, może dlatego tak potrzebowałam wsparcia. Źle trafiłam, i chyba po to jest to forum między innymi żeby móc się też pożalić, a nie zapytać-uzyskać odpowiedź-spie**alać.
  • gość 2017.04.24 [15:20]
    Przeczytaj swoj pierwszy meeega dłuuugi post,bo w ostatnim zaprzeczasz sama sobie.
  • gość 2017.04.24 [15:31]
    Ten z którym teraz jestes nie dał i nie daje oraz nie bedzie dawał ci wsparcia! Sama o tym piszesz,że liczy sie finansowo on i jego dzieci,to druga kwestia gdzie też liczyc nie mozesz.
    Trzecia to manipulacja,że dzieci u ciebie w domu a jak nie to wyjezdzacie do Polski.
    Ty nie masz intuicji ,rozumu i wyczucia,że jest z tobą na przeczekanie az mu się sprawy unormują? Wtedy sobie pojdzie do młodszej panny i ją zbajeruje.Po co mu matka z dzieckiem jak mozna miec wolną.
    Ale na razie jest mu wygodnie z tobą-płacisz za jego życie,wspominasz jak kombinuje by się do tego czy owego nie dołozyc wiec bierzesz pozyczkę i splacasz.
    Wzorem dla twojego syna tez na pewno nie jest.
    To jakich ty odpowiedzi oczekujesz i na jaki temat? przeciez sprawa jest jasna : jesteś,bo taniej mu się żyje,ma seks z jedną kobietą,oprany,wyzywiony i mimo klótni przeczekuje,bo jestes najtansza jego opcją.Czaisz? bo juz prościej sie nie da.
    Chcesz byc oficjalnie-on nie chce.
    Chcesz z nim na wakacje i świeta-on nie chce.
    Chcesz dziecko-on nie chce i w oczy ci mówi,że on już ma.
    Chcesz slub - on mowi,że juz taki głupi nie bedzie,raz juz sie zenił.
    Chcesz,zeby dolożył do remontu-on nie,bo sobie nowy tatuaz zrobi i nowe ciuchy kupi.
    Sorry,ty chyba chcesz,zeby ci na odwrót mówić : cudny misio,trwaj,dbaj,troszcz sie o niego,przeciez on taki wrazliwy hehe.

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...