To i ja napiszę coś od siebie, dla mnie syn to cud❤Jest dzieckiem przekochanaym i przecudownym. Śpi z nami, spędzam z nim całe dnie i nie mogę się napatrzeć. Jak jest chory to ja razem z nim, jak go coś boli, to nie mogę spać. Kocham go na zabój.
Ale codzienny strach o niego mnie strasznie paraliżuje, rozważam wizytę u psychologa, bo dużo sytuacji mnie bardzo blokuje. Nie mogę jeść, posiwialy mi w przeciągu tych kilku miesięcy włosy. Synek lapal infekcje, a mnie zzeral wewnętrzny stres, do tego stopnia, że w oczekiwaniu na wyniki np. morfologii potrafię wymiotować. Nie ograniczam syna, kocham najmocniej jak umiem, ale widzę, że zamiast się cieszyć to ja się tylko zastanawiam czy nic mu nie jest.
W ciąży było to samo, przed każdym USG biegunka, wysokie cisnienie(jestem niskocisnieniowcem) więc moja giń już wiedziała, że ciśnienie mierzymy po wizycie. Dziękuję Bogu, że syn miał stare pory czuwania i aktywności, bo dzięki temu w tej ciąży nie zwariowałam. I jak za stukałam w brzuch to raczej odstukiwal. Raz tylko wylądowałam na sor, bo nie czułam ruchów. Nie będę Wam pisać jakie miałam ciśnienie, bo się pewnie domyślacie.
Mamy jeszcze jedna sniezynke, chce wrócić po nią jak najszybciej, mam nadzieję że się uda. Mąż twierdzi, że przy dwójce może trochę wyluzuje. Nie mam pewności, ale zrobię wszystko, żeby tak się stało. W tym miesiącu konsultuje my bp jestem po cc, ale mam nadzieję, że wszystko jest okej i będziemy mogli podejść w okolicy mają do transferu..(prawie rok po cc) więc trzymajcie kciuki ❤