Dziewczyny, które dostały ostatnio zle wieści, bardzo mi przykro mysle o Was i wkurzam sie na los, ze tak cieżko niektóre osoby doświadcza....
Ja dzisiaj rano miałam wizytę. Z malutka wszystko ok, juz wazy ponad 1800 gram wedlug obliczeń komputera Wkurzyla mnie natomiast lekarka, bo spróbowałam poprosić o zwolnienie lekarskie tłumacząc jej ze haruje jak wol fizycznie, plus mam pełno stresów, plus koncze pisanie doktoratu, a coraz gorzej sapie i od tego sapania juz mdlałam (o czym wie juz od ostatniej wizyty). Dodatkowo mam inne dolegliwości, o których nie chce mi nie nawet pisać, po czym powiedziała ze da mi receptę (mam tone leków), jak mdleje to głowa w dol, a po zwolnienie to w ostateczności mam sie zgłosić.... no porażka... plus powiedziałam jej żeby zapisała dobrze w moich dokumentach do porodu, ze przy skurczach brzucha (czy to zatrucie czy silna miesiączka) tez mdleje, od dzieciaka mam to. Mam nawet zaświadczenie z Polski od lekarza o tym, po czym ona z wielka laska to wpisała po moich namowach, mówiąc, ze to ze mdleje przy takich skurczach nie znaczy, ze zemdleje przy porodowych ehh szkoda slow...