Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Tablica liderów


Popularna zawartość

Pokazuje zawartość z najwyższą reputacją 27.08.2021 we wszystkich miejscach

  1. 5 punktów
    A ja się całkowicie zgadzam z pkt 1. Na początku naszej drogi z in vitro ustaliliśmy z mężem, że robimy dwie stymulacje i jeżeli się nie uda to zamykamy ten rozdział, oddzielamy gruba krecha i zaczynamy normalnie żyć. Oczywiście ja nie wzięłam pod uwagę, że z pierwszej stymulacji będzie tylko jeden zarodek, żadnych śnieżynek i w zasadzie tylko jedna próba, oczywiście bez efektu. Do drugiej stymulacji podchodziłam wyłącznie dlatego, że ustaliliśmy te dwa razy i mąż mnie cisną. Ja nie chciałam. W sumie to myślami już byłam na urlopie w dalekim Cancun, bo kompletnie nie wierzyłam w sukces tym bardziej że znowu tylko jeden zarodek. Jakie było moje zdziwienie gdy 11 dpt zobaczyłam bete 134!!!! Nie wiem co by było gdyby się nie udało. Myślę, że nie byłoby kolejnych prób. Ja tak bardzo chciałam zaczac żyć życiem a nie in vitro, że naprawdę chciałam jak najszybciej mieć to za sobą. Wiem, że każda z nas "ma inaczej" ale ja nie chciałam żeby in vitro stało się dla mnie jak hazard, który pochłania, nie tym razem to kolejnym się odegram i tak dalej.... Trzymam kciuki za Was Dziewczyny .
  2. 5 punktów
    Iskrzynka, doskonale Cie rozumiem. Ja mam 39 lat, nie mam dzieci. Od 4 lat staramy sie o dziecko z in vitro. Naturalnie u nas niestety sie nie da. Wydalismy kupe kasy. Wyrzeklismy sie mega wielu rzeczy. To byla nasza druga i ostatnia procedura, z ktorej przezyly 2 zarodki. Powiedzielismy sobie, ze to bedzie juz ostatnia proba, chociazby ze wzgledu na moj wiek, ingerencje hormonow w moj organizm + kwestie finansowe. Zrobilismy wszystko, co w naszej mocy. Czytalam mnostwo artykulow, co zrobic, zeby zwiekszyc szanse na zagniezdzenie sie zarodka (ananss, orzechy brazylijskie itd). Podano mi dwa zarodki, lekarz mi od razu powiedzial, ze bede miala wieksze szanse i udalo sie. Fakt, ze drze teraz o to, zeby ta ciaze utrzymac, ale to juz prawie 11tc 🥰 badz dobrej mysli, musi sie udac! ❤
  3. 2 punkty
    Ja też się bardzo denerwowałam aż w drodze zaczęłam delikatnie plamić, a po wizycie chyba z tych emocji zaczal boleć dół brzucha. Więc teraz leżę i odpoczywam. Dziś jest 27dpt, puls był widoczny natomiast maleństwo dopiero 3mm. Wiem, że teraz łatwo mi powiedzieć ale nie denerwuj się, będzie dobrze
  4. 1 punkt
    Gulia, nawet nie wiesz, jak mnie cieszy, że tym razem Ci się udało i jesteś w upragnionej ciąży. Wierze, że szczęśliwie dotrwacie z maleństwem do wyznaczonego terminu porodu, a potem, jak już przyjdzie na świat, to będziesz mogła godzinami patrzeć w oczy swojego małego cudu i będziesz w nim zakochana bez pamięci
  5. 1 punkt
    No niestety i ja poległam. Beta nieco powyżej 6. Leki mam odstawić i kolejny transfer we wrześniu....i znów serce krwawi.... do kończyny transfery w Gamecie a potem jak starczy sił i pieniędzy może spróbujemy gdzie indziej....a może już nie zobaczymy czas pokaże. Dzięki za wsparcie..ściskam Was mocno
  6. 1 punkt
    Janka trzymam kciuki za Twoją dzisiejszą betę. Daj znać jak będzie wynik. Przytulam Cię wirtualnie, za to wszystko co musiałaś do tej pory przejść. Czasem nie wiemy ile los nam szykuje przykrych niespodzianek i jak długo trzeba to znieść. Każda burza się jednak kiedyś kończy. In vitro to trudna droga, człowiek jest na emocjonalnym rollercosterze bez trzymanki cały czas.
  7. 1 punkt
    Lekarz twierdził, że do 5 dni. Pierwszy raz okres przydał po 7 dniach, drugi raz po 8. Czekaj cierpliwie
  8. 1 punkt
    Pkt. 2, 3 i 4 rozumiem. Ale 1 nie byłabym pewna. Może teraz nie jesteście gotowi i tak zakładaliście ale to wcale nie znaczy, że za rok czy 2 nie zmienicie zdania. Trzymam z całych sił kciuki żeby tetaz się udało. Masz 2 zarodki! 2 cudowne szanse przed sobą! Ale nie myśl o nich jako o ostatniej szansie w życiu. To po prostu szansa może ostatnia a może nie. Trzeba się skupić na niej i głęboko wierzyć, że kolejne nie będą potrzebne ale nie są niemożliwe
  9. 1 punkt
    Nie wiem czy to miało u mnie znaczenie, czy to po prostu zwykły cud, czy tak było mi pisane ale po 9 latach razem bez zabezpieczeń, 2 poronieniach i 5 transferach kiedy powoli przestawałam już wierzyć w powodzenie ifv u mnie i zaczęłam zbierać zza granicy oferty firm zajmujących się legalną surogacją, zaczęłam wspominać o adopcji, czytać o tym itd. Kiedy powiedziałam partnerowi, że prędzej sprzedam mieszkanie i zapłacę surogatce niż pozbawię się nadziei to zaszliśmy naturalnie... Życie bywa przewrotne i nieprzewidywalne. Jedyne 'nigdy' jakie możemy powiedzieć to, to że nigdy nie wiadomo co przyniesie.
  10. 0 punktów
    Kochana. Niestety intuicja mnie nie myliła. To koniec. Moja dr była tak zasmucona, że nawet nie kazała mi placić za wizytę...
×