To ty mi teraz wytłumacz jak za sprawiedliwe można uznać alimenty w kwocie 2500zl przez które mamy skutek że koszty utrzymania dziecka rozkładają się następująco:
ojciec-100% kosztów utrzymania dziecka
matka-0% kosztów utrzymania dziecka
Już tłumaczę -
Guzik ci do tego co postanowił i co robi ojciec dziewczynki. To ile płaci to jego decyzja, to są jego pieniądze, on tak chce, nikt go do tego nie zmusza.
Z resztą sama napisałaś że kazał ci się do tego nie wtrącać - więc ile jeszcze będziesz wałkowała ten temat?
I co to za stwierdzenie "mamy alimenty w kwocie"?
Ty nie masz żadnych alimentów, jesteś tylko koleżanką faceta który płaci ile sam chce, sama wyraźnie napisałaś że żadnego ślubu w planach nie ma więc tym bardziej nie rozumiem z jakiej racji wtykasz nos w nie swoje sprawy?
Jeśli nie możesz tego zrozumieć i ogarnąć to znajdź sobie kolegę bez bagażu w postaci byłej żony i dziecka.
Ile razy jeszcze mamy ci tu wszyscy to tłumaczyć żeby dotarło do pustego łba "dziecinko"?