Napisała, że pomaga trochę przy dzieciach, a przy obowiązkach domowych jest tak, że on coś zrobi jak ona go poprosi. A generalnie to wygląda tak, że oni pracują na dwie zmiany. I jak ona ma pierwszą, to on ma drugą i w następnym tygodniu na odwrót. Ja zasugerowałam, żeby tak podzielić obowiązki, aby jedne prace domowe były wykonywane rano, a inne po południu. I kto ma jaką zmianę to robi to, co jest ustalone. Autorka mi odpisała, że tak właśnie było, ale zaczęły się wymówki, że dzieci żyć mu nie dały. W efekcie autorka zaczęła robić wszystko po południu po przyjściu z pracy, mając uwieszonego u szyi rocznika i potrzebującego uwagi 3latka, bo szanowny partner rano, kiedy dzieci nie ma, ugotował tylko obiad, a resztę miał w 4 literach.
Ta pomoc przy dzieciach jest zapewne w weekendy, kiedy ona np gotuje.
Napisałaś w swoim wielkim elaboracie, że autorka robi wszystko, żeby tego seksu nie było. Jesteś pewna? Bo tak naprawdę to nie ona robi wszystko, aby pożycie ustało tylko on. Wyobraź sobie sytuację, kiedy idziesz na rano do pracy, prawdopodobnie na 6 rano. Po pracy idziesz po dzieci, drobne zakupy i w domu jesteś przed 16stą. Zważywszy na to o której musiałaś wstać, to masz prawo być już zmęczona. Wchodzisz do chaty, a tam syf. I co się dzieje? Wszystko ci opada, zanim ogarniesz dzieciarnię, zjesz posiłek, zrobisz porządek, przygotujesz ciuchy to o której siadasz? A o 22 wypadałoby iść spać. Sorry. I ta sama sytuacja, kiedy ona wraca po 2giej zmianie. Zrobiony porządek rano gdzieś wyparował, gościu już śpi, kiedy ona wraca. Też ci wszystko opadnie.