Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Tablica liderów


Popularna zawartość

Pokazuje zawartość z najwyższą reputacją 07.10.2024 we wszystkich miejscach

  1. 1 punkt
    hej, ja od dziecka lubiłem chodzić boso, ale dopiero jako dorosły mężczyzna przełamałem strach przed reakcją obcych ludzi. Najbardziej lubię chodzić po mieście, a moim celem jest całkowite pozbycie się butów. Najtrudniejsza jest oczywiście reakcja znajomych i rodziny, ale to mam w znacznym stopniu za sobą. Obecny sezon zaczął mi się od kwietnia, najniższa temperatura, w jakiej spacerowałem, to +2 stopnie i było zarąbiście :)) ktoś tak jeszcze ma?
  2. 1 punkt
    Cześć, myślę że odpowiedź na twoje pytanie jest dość prosta :) Podeszwy stóp są silnie unerwione, a więc wrażliwe na bodźce. Wrażliwość zależy chyba też od rodzaju powierzchni, po której spacerujesz. Zauważ, że podczas chodzenia boso po trawie, piasku, ogólnie miękkich powierzchniach nie wywierasz dużego nacisku stopy. W przypadku kafelków czy paneli podłogowych już czujesz więcej. Ale jeśli spacerujesz boso po miejskich chodnikach... Kiedy decyduję się na bosy spacer po miejskich chodnikach, wywieram większy nacisk na podeszwy stóp ze względu na ich twardość, ponadto znacznie większą powierzchnię stopy dociskam do podłoża. Oznacza to, że podrażniam o wiele więcej zakończeń nerwowych, i to ze znacznie większą siłą niż na powierzchniach miękkich, bardziej sprężystych. Oznacza to, że moje stopy odbierają o wiele więcej bodźców z podłoża, a w połączeniu z różnorodnością mieskich powierzchni jakimi są gładkie wylewki betonowe, kostka brukowa czy przejścia dla pieszych zapewnia to niesamowicie boskie doznania :)
  3. 1 punkt
    Tak, ale przez pandemię wszystko się skomplikowało :( Dużo niepewności i strachu, wcześniej takiego ryzyka nie było, w przypadku ewentualnego szkła w stopie krótka wizyta na SOR załatwiłaby sprawę, a teraz się boję zdjęcia butów... a było tyle fajnych planów - jakiś wyjazd za granicę, albo coś na miejscu. Rozważałam uczestnictwo w dłuższej pielgrzymce (bez zaśmiewania proszę, jestem osobą wierzącą, ale rozsądną i nie fanatyczną) i oczywiście marzyłam o przemaszerowaniu całej na bosaka. Choiaż może to dość ryzykowny plan, dotychczas moim rekordem jest 15-20 km jednego dnia po trójmiejskich ulicach, i nie powiem, pod koniec stopy już bolały. Ale był to jeden z najlepszych dni w moim życiu, i nigdy go nie zapomnę! Teraz skrycie marzę o końcu tej obrzydliwej pandemii i kilku miesiącach ciepłego, miejskiego, gładkiego asfaltu pod bosymi stopami...Raj na Ziemi.
  4. 1 punkt
    Hej, wprawdzie nie jestem autorką tego wątku ale skoro tu trafiłam to chętnie Ci odpiszę. Czytając takie posty zawsze poprawia mi się nastrój bo wtedy wiem, że nie tylko ja tak mam. Kiedy jest cieplej (ale nie za ciepło) bardzo lubię chodzić boso. Uwielbiam to uczucie a moment kiedy ściągam buty i stawiam pierwsze kroki jest strasznie ekscytujący. Nie wiem jak to opisać ale dla mnie chodzenie boso to chyba coś na kształt fetyszu. Niby nie ma w tym podłoża seksualnego ale samo uczucie momentami przypomina podniecenie. Mam tak od zawsze, początkowo wstydziłam się i starałam się to zlekceważyć. Jednak z czasem coraz bardziej się przełamuję i ... i czerpię z tego radość. Wciąż jednak nie odważyłabym się pokazać boso np. przed znajomymi z pracy. Zwykle nie lubię kiedy na moje gołe stopy zwracają uwagę nawet obcy ludzie. Coraz mniej się jednak tym przejmuję i nie mam już oporów żeby np. wyjść z domu boso na spacer do parku, na plażę czy nawet na małe zakupy. Jeśli kogoś spotkam to może nie zauważy a jak nie to najwyżej jakoś się wytłumaczę albo uśmiechnę się i powiem, że tak mi wygodniej :-) Wydaje mi się, że ten dreszczyk niepewności jest nieodłączną częścią chodzenia boso i może być nawet fajny :-) O tej porze roku tęsknię do bosych spacerów ale za to w końcu spadł śnieg i dzisiaj udało mi się pospacerować chwilkę po miękkim, zimnym puchu :-)
  5. 1 punkt
    Cześć! Czytając Twój post Maggie dostałem wypieków na twarzy, ponieważ również uwielbiam chodzić boso i buty mogłyby dla mnie nie istnieć. Mam tak od wczesnego dzieciństwa. Niestety nie jestem tak odważna jak Ty i staram się chodzić boso tylko w sytuacjach kiedy nie wzbudza to wielkiej sensacji (działka, las, nocny powrót z imprezy). Nie chcę być uznana za dziwaczkę wśród znajomych. Kiedyś bardzo mocno zastanawiałam się skąd się wzięło takie nietypowe upodobanie u mnie i napisałam post na forum o tematyce psychologicznej. Niestety nie uzyskałam satysfakcjonującej odpowiedzi. Jeśli widzisz mój post, proszę odezwij się. Chętnie porozmawiam. Pozdrawiam. Marta
×