Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość sylwiara

Wasz pierwszy poród

Polecane posty

no więc nie masz sie czego bac... urodziłam 8 mieiecy temu w szpitalu nie golą ale dla własnej wygody i lepszego samopoczucie radzee zrób to sama w domciu lewatywy nie miałam pani pytała sie czy chcę ale ja odmówiłam i podpisałam papierek ze sie nie zgadzam:))hihi i zednej brzydkiej niespodzianki nie było ale jesli przez oststnie 24h nie wypróznisz się lepiej sobie zrób łapówki radze nie dawać ja nie dawaałam a pan doktor który odbierał mój poród był świetny moge z nim rodzic jeszcze raz:):):hehe ból jest nie ma się co oszukiwać ale zapominasz go od razu gdy daja ci ta mała istoke na brzuch i przykładaja do piersi - przewspaniałe uczucie - żałujcie faceci, że nigdy go nie doswiadczycie.. a czy z partnerem rodzić to tylko wasz wybór czassami lepiej zostawić go za drzwiami bo może zemdleć hehe radze gdybyś po odejsciu wód nie miala zbyt szybko bóli partych abyś poprosiła położną żeby zaprowadziła cię pod prysznic - to przyspiesza poród i o bardzo dużo zmniejsza bóle - ja tak zrobiłam gorąca woda czyni cuda a poza tym odświeżysz sie prze wszystkim i bedziesz miała wiecej siły radze nie krzyczeć chcociaż połozne są cierpliwe hehe mi wypadło o 1 w nocy a bóle miałam tydzien przed ale nie ma sie czym martwić życze powodzenia\")\")\")\")\")\")\")\")\")

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam dziewczyny. Kazda z nas jest inna, to swieta racja, kazda z nas inaczej odczuwa bol i lek. Gdy bylam w ciazy tez mialam wiele obaw, ale pomoglo mi pozytywne nastawienie, wciaz sobie powtarzalam ze tyle kobiet rodzi i jest ok jakos urodzily nawet kilkoro dzieci i ja tez sobie poradze, jestem silna. Sluchalam co inne kobiety opowiadaly ale nie bralam sobie tego do serca. nie dalam sie \"zastraszyc\" pomoglo mi tez to ze psychicznie nastawilam sie na bol nie oszukiwalam sie Polecam (jesli macie taka mozliwosc) skorzystac z dobrej szkoly rodzenia-naprawde warto!!!mnie duzo pomoglo. Napisze jak przebiegl moj porodu. Ogolnie bole odczuwalam przez cola noc jednak ostotnia godzina byla najgorsza (9-10 rozwarcie) mialam bole krzyzowe, nie mialam znieczulenia(zadnego) nie chcialam, mialam przebity pechez i zielone wody(41 tydzien)przy zielonych wodach rozwarcie szybciej idzie, nie dalam sie polozyc wolalam chodzic bylo mi lepiej. skorcze sa dokuczliwe. Jak juz odeszly skurcze i przyszly bole parte to po trzech parciach bylam juz mamusia. BOL... w moim przypadku spodziewalam sie duzo wiekszego, bylam mile zaskoczona. Powiem wam jedno porod to nic w porownaniu z tym co kazda mame czeka...i o tym bolu raczej sie zapomina. Badzcie silne wewnetrznie to bardzo duzo znaczy. A co do szkoly rodzenia, gdybym nie miala tej wiedzy jaka tam zdobylam , to najprawdopodobniej moje dziecko by nie przezylo,niemal urodzilabym sama---ale to inny temat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jeszcze cos, podczas porodu (nie w ostatniej fazie) na usmierzenie bolu pomaga goracy prysznic, oczywiscie jesli jest mozliwosc. A golenie to nic strasznego przewaznie gola tylko okolice\"na godz. 5\" bo tam zazwyczaj robia naciecie. Mozecie same to wczesniej zrobic, ewentualnie wziac swoja maszynke bo roznie bywa z \"jednorazowkami\". A na porodowke koniecznie wezcie wode mineralna niegazowana i skarpetki. A KRZYK z bolu... jesli czujecie taka potrzebe i to wam jakos pomoze---to krzyczcie macie prawo i nie przejmujcie sie personelem ani nikim innym.Im wiecej stresu tym gorzej zniesiecie bol i porod.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość facet123
Pozwólcie, że facet dołączy swój głos. Moja żona rodziła w Polsce 20 lat temu. Raczono zainteresować się tym co się z nią dzieje, gdy dziecko prawie udusiła oraz złapany za łapę ordynator wziął 500$ łapówki. Żeby nie łapówka to dzieciak przyszedłby martwy na świat. Taki mleliśmy wtedy personel. Z tego co widać, po Waszych wypowiedziach nic się nie zmieniło do dziś. Jak nie dasz suto w łapę to opieka żadna. Drugie dziecko przyszło na świat dwa lata po pierwszym, w Niemczech, i wrażenia są zupełnie inne. Po pierwsze byłem przy narodzinach, żona dostała rzeczywiste znieczulenie, opieka tak okołoporodowa jak i poporodowa taka, że Polcy nigdy tego nie będą mieli, a w łapę nie musiałem dawać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mamaMacia
rodziłam 14 miesięcy temu w Krakowie pod koniec 42 tygodnia przyjęto mnie do szpitala bez żadnych oznak akcji porodowej czop sluzowy odszedł około 18-tej;położna mnie zbadała ale rozwarcia żadnego ,pierwsze delikatne skurcze(jak podczas okresu) poczułam o 23.30-położna uznała że to raczej przepowiadające-rozwarcia żadnego około 3 rozwarcie na 7 cm :) skurcze bolesne ale bez przesady, zwłaszcza pod prysznicem, skurcze parte około 6 rano-pomimo ogromnego wysiłku podczas parcia nie mogłam urodzic, nade mną stał lekarz z rekami założonymi na piersi i ponaglający "szybciej bo chce się położyć" a ja za nic nie moge urodzić. Lekarz wyjeżdża na mnie z morda aż polożna krzyczy "idzie twarzyczką". Wtedy chlasnęła mi krocze az do odbytu i nareszcie urodziłam.Podczas zszywania mówiłam ze nastepna będzie dziewczynka. Bardzo mile wspominam poród do momentu przyjścia lekarza-położna była fantastyczna (nie opłacona), ale lekarz-tragedia. Gdyby mnie zbadał nie meczyłabym się ani ja ani Maluszek, bo położenie twarzyczkowe jest wskazaniem do cięcia cesarskiego. A ten chłystek jeszcze się na mnie darł...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hej, tez dolacze swoje dwa slowa ku pokrzepieniu serc :) Dokladnie 3 miesiace temu urodzilam swoje pierwsze dziecko. Wszyscy sie zarzekali, ze pierwszy porod jest trudny, dlugi i w ogole. Ale ja sobie wymyslilam, ze bede miec najlatwiejszy porod na swiecie i takiej wersji trzymalam sie do konca ciazy :) Grunt to dobre nastawienie. Ok. 7 rano wstalam z jakby nigdy nic, wzielam prysznic i nic porodu nie zapowiadalo. Decyzje o pojechaniu do szpitala podjelam w momencie, gdy na bieliznie zobaczylam delikatne plamienie. Gdyby nie to chyba urodzilabym w domu, bo dalej wszystko dzialo sie juz ekspresowo. W drodze do szpitala, jakies 10 min przed dojechaniem na miejsce dostalam pierwszy skorcz i od razu mialam je co 2 minuty. Nie bolalo, czulam tylko odretwienie. Po ok 15 min od pierwszego skorczu trafilam na porodowke z 7 cm rozwarciem :) i nadal zero bolu. Urodzilam w 1 h 25 min liczac od pierwszego skurczu do zakonczenia szycia (niestety bylam nacinana). Z reka na sercu nie liczac szycia, bolalo tylko ostatnie 5 min przy skorczach rozwierajacych (nie mialam zadnego znieczulenia). Wiem, ze kazda kobieta jest inna, ale myslcie Kochane pozytywnie a bedzie wszystko dobrze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hej kobietki!!! Ja rodzilam w Reykjaviku na Islandii. Skurcze zaczely sie o 1 w nocy o 4 rano zauwazylam sluz z krwia i juz wiedzialam na 100% ze to juz kolo 7 pojechalismy z mezem do szpitala okazalo sie ze to jeszcze za wczesnie bo za male rozwarcie powiedzieli jedzcie do domku i o 10 przyjedzcie odpoczelam napilam sie herbatki a skurcze byly coraz gorsze myslalam ze oszaleje z bolu pojechalismy o 12 do szpitala a tam opieka rewelacja intymnosc pelna tylko polozna i my sprawdzila rozwarcie i bylo 6 cm wiec ja prosze o znieczulenie zoo bo inaczej nie dam rady podali nie bylo zadnego problemu dwoili sie troili zebym byla zadowolona mialam takei znieczulenie ze mialam czucie w nogach i chodzilam siedzialam lezalam opowiadalismy sobie kawaly. Kolo 20 podali mi okscytocyne i zaczely sie bole parte ktore przetrwalam. Potem pojechalam na zszywanie i czyszczenie bo lozysko mi zle odeszlo. Mimo to wspominam swoj porod codownie opieka rewelacja maz i ja dzidzia zdrowa wiec czego wiecej chciec. Mol porodowy jest ogromny i wiem co to znaczy krzyczec przy 6 cm juz mialam dosc i pytalam co 2 sekundy gdzie ta lekarka z tym znieczuleniem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość są dwa rodzaje bóli porodowych
-z brzucha - z krzyza podłączone ktg mierzy bóle czyli siłę skurczy z brzucha- te skurcze rozwieraja szyjke, natomiast bóle z krzyża niczemu nie służą, jak wyjaśniła mi położna,( nie wszystkie rodzące je mają) Moje skurcze na ktg osiągały najwyższą skalę i byłam w stanie je znieść, ale kiedy zaczęły temu towarzyszyć bóle z krzyża to myślałam,że zjem kołdrę, jakby mnie kołem łamali. Dlatego jedne kobiety wspominają mały ból, a inne potworny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja rodzilam
tez szybko.o 18 odeszly mi wody zadnych boli.wzielam prysznic i do szpitala.1cm rozwarcia.kazali mi isc na spacer o 21.30 kontrola 2 cm i lekkie bole ale o 24godz.juz bolalo.wzielam znieczulenie i nie czulam nic boli tylko parcie.o 2.30 mialam juz 9cm a o 3godz.urodzilo sie moje malenstwo.peklam troche i mnie szyli i to bardziej bolalo niz porod.zycze wam takiego porodu i takiej opieki jaka ja mialam.pozdrawiam przyszle i terazniejsze mamy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość emilka 29
To prawda że boli jak diabli. Ja rodziłam bez znieczulenia ale za to bardzo szybko - 4,5 godz. Staraliśmy się o dziecko 2 lata i to że pojawia się na świecie powoduje że zapomina się o tym. Mam teraz 5 miesięczną córkę i wierzcie że ona wynagradza mi ten ból. Miałam robioną lewatywę która nic nie boli a daje komfort przy porodzie i golone krocze tylko w miejscu nacięcia i to przeciez mnic strasznego. Po co ma wdać się infekcja czy źle ma się potem goić. Przecież wystarczająco boli rana dobrze się gojąca a dopier z problemem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
czy porod zapowiada cos predzej? np na tydzien, dwa przed?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pytanko..._
czy możecie mi napisać ile jest na osi liczbowej 2całe i 4/8 w ułamku

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pytanko..._
Już wiem 4/8 to 1/2 :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
U mnie z 3 dni mija 17 m-cy odkąd mam swoją córeczkę :) Swój poród wspominam z uśmiechem na buzi, co nie oznacza iż wcale nie bolało ... Skurcze zaczęły się ok 1/2 w nocy, ale nie były bardzo silne, więc po wzięciu kąpieli dalej poszłam spać (zasnęłam w trakcie liczenia ich częstotliwości). Rano odczuwalnych skurczy już nie było. Ok 10/11 pojechalismy z mężem na kontrolne KTG, które w zasadzie też nie wskazywało na jakąś szybką \"akcję porodową\". Jak wspomniałam o nocnych skurczach - położna stwierdziła, ze może sprawdzimy rozwarcie - okazało się, że jest ok 4 cm :) Położyłam się więc na sali porodowej (mąż w tym czasie pojechał po spakowaną torbę do szpitala, której celowo nie wzieliśmyy żeby nie zapeszać ;) :) O 15 córcia była już z nami .... Bóle porodowe wg mnie są do wytrzymania, aczkolwiek te z krzyża zdecydowanie nie należą do przyjemności... Życzę powodzenia wszystkim mamom oczekującym na swoje maleństwa :) Będzie dobrze 🌼

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Claire Paris
Drogie czytelniczki, (przepraszam za tekst pisany bez polskich znakow ? nie mam czcionki) Z uwaga i zaciekawieniem przeczytalma wszystkie linki, zajelo mi to kilka godzin. To bardzo pomaga, nie czuje sie taka samotna i oderwana od rzeczywistosci. Mieszkam od 4 lat we Francji, od kilku miesiecy pracuje w Polsce, i tez od kilku miesiecy jestem w ciazy ? takie zrzadzenie losu. Latam wiec bez przerwy miedzy Polska i Francja. W Polsce mam bardzo mila Pania ginekolog, ktora odwiedzam w prywatnym gabinecie, we Francji mam duzo problemow. Dla waszej wiadomosci dodam, ze tutaj trzeba od pierwszych tygodni ciazy zapisac sie na porodowke, to wiaze sie z lekarzem, ktory odbiera porod, ktory normalnie ma prowadzic ciaze od piatego miesiaca. Francja jest krajem gdzie rodzi sie najwiecej dzieci w Europie ! w ogole nie ma miejsc na porodowkach, a w Paryzu (tu mieszkam) zorientowalam sie zbyt pozno (w trzecim miesiacu) i kiedy obdzwonilam okolo 20 szpitali okazalo sie, ze w terminie porodu (koniec pazdzernika) nie ma zadnego miejsca w zadnym ze szpitli. Zostaja prywatne kliniki ? bardzo bardzo drogie. Zastanawiam sie ciagle nad Polska? Porownuje, czytam i mysle? Wlasciwie wybralam Francje na nowy kraj zamieszkania, tatusiem dziecka jest Francuz, tylko ja ciagle nie czuje sie tu do konca u siebie? tym bardziej ze przyszly tatus, a moj ukochany mezczyzna z jakas niepewnoscia podchodzi do pomyslu uczestnictwa w porodzie. To nie zwykle jak zupelnie zmienia sie swiatopoglad, kiedy zachodzi sie w ciaze, kiedy na swiat trzeba wydac dziecko i wybrac nie tylko szpital ale tez i kraj narodzin? Przerazliwie boje sie porodu, nie wiem czy ten lek nie jest dodatkowym wynikiem zagiubienia w tej, z jednej strony wybranej, wyuczonej, ale zawsz obcej kulturze. Nigdy wczesniej nie myslam w ten sposob, pisze tu doktorat, znam swietnie jezyk, pracuje ? ale to nie wystarcza. Boje sie, ze kiedy spotkam sie z szorstkoscia akuszerek i personelu szpitalnego (tu tez tak moze sie zdarzyc) obwinie o to siebie, fakt, ze jestem tu obca osoba. Moze brzmi to absurdalnie, ale rzeczywicie takie zupelnie niezrozumiale dla mnie wczesnie mysli chodzo mi po glowie? Pare slow o porodzie we Francji, Tutaj jest znieczulenie do kregoslupa tak zwana ? péridurale ?, przyjmuje je 90% kobiet i to standart porodu. We Francji zadziej praktykuje sie cesarskie ciecie ? tylko w przypadkach medycznie uzasadnionych. Nigdy nie slyszalam o zadnej lewatywie i goleniu? ale jeszcze zapytam. (czytalam na tej stronie, ze mozna to przeprowadzic prywatnie w domu, wiec moze tak zrobie) We francuskich wskazowkach porodowych rozdawanych w szpitalach pisza, ze nalezy przyjechac na porod na czczo, tylko zastanawiam sie, skad wiadomo, ze porod bedzie ? jutro ?, zyby rano nic nie zjesc? Mysle, ze wszytko wyglada podobnie, chociaz nie ukrywam, ze we francuskich informacjach dotyczacych znieczulenia nie znalazlam prawie zadnych przeciwwskazan - odwrotnie do informacji przeczytanych w serwisach polskich. Czy moze ktoras z Pan, znajduje sie lub byla w podobnej sytuacji co ja ? przed trudnym wyborem kraju porodu a nie tylko szpitala porodu ? serdecznie pozdrawiam,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Swaneta
Do Claire Paris Witam Cię. Pocieszyłam się trochę, gdy przeczytałam Twój post. Chociaż moim dylematem nie jest Francja, jestem w podobnej sytuacji. Może nawet trochę gorszej. Mieszkam od roku w Szwecji. Mąż jest tutaj na kontrakcie. Sześcioletni syn chodzi tutaj do przedszkola. A ja jestem w ciąży i podobnie jak Ty nie wiem, czy na kraj urodzenia wybrać Polskę, czy Szwecję. Pod względem formalności i przepisów łatwiej będzie mi urodzić dziecko w Szwecji. Podobnie jak we Francji, mieszkam w miejscu gdzie rodzi się bardzo dużo dzieci. Nie wyrabiają ani na porodówkach ani z wizytami lekarskimi. Jestem na początku trzeciego miesiąca. Kiedy zgłosiłam się do poradni położniczej w połowie kwietnia, termin pierwszej wizyty miłe panie wyznaczyły mi na 9 lipiec. Uwierzysz? Żadnych badań, żadnych zaleceń. Próbowałam umówić się na wizytę prywatną, nie ma szans. Często ginekolodzy nie przyjmują kobiet ciężarnych jak było w przypadku polskiego doktora, tutaj pracującego; a często termin wizyty ustalano na "za miesiąc, za dwa". Studiuję w Polsce zaocznie więc wcześniej przybędę na sesję i na pewno zrobię badania itd. Mam kontakt z fantastycznym lekarzem, który prowadzi mnie już dobre 10 lat, dodam, że to kontakt internetowy. Doradził mi kwas foliowy, doradził spokój i cierpliwość oczekiwania na wizytę w Polsce, tyle. Co może więcej zrobić przez internet. Pierwszą ciążę miałam zagrożoną, skonczyła się cc. Teraz nie wiem jak przyjdzie mi urodzić i gdzie i przy kim. Czuję się obco w Szwecji. Ludzie z resztą jak na Skandynawów przystało, zimni i zdystansowani. Przy porodzie będzie uczestniczył mąż, musze wybrać klinikę. W przeciwieństwie do Francji, tutaj niektóre prywatne kliniki mają podpisaną umowę i nie płaci się nic za poród. Jedynym problemem miejsce. Muszę chyba zacząć szukać takiej, bo rzeczywiście przyjdzie mi urodzić na korytarzu.. Pozdrawiam Cię serdecznie..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czy to naprawde boli
Ja jestem przed porodem. Za niecałe 2 tygodnie powinnam planowo urodzic. Strasznie sie boje ze niebede wiedziała co mam robic i najbardziej obawiam sie bólu jestem strasznie uczulona na ból czytam wszystkie opowiesci o porodzie i czasami sie zastanawiam czy nielepiej wybrac cesarke ale pozniej lezec tyle czasu bez ruchu tez jest dla mnie niemozliwe. Boje sie strasznie ale tez chcialabym miec to juz za soba, chcialabym zeby nasze maleństwo było już z nami. Od jakiegos czasu niemoge przespac calej nocy zeby o tym nie myslec. Mysle o tym caly czas ze jak wyjde gdzies sama na miasto to wody mi odejda albo skurcze mnie złapia a ludzie sa tak życzliwi ze nie pomoga ( juz raz miałam taki przypadek wiec wiem co pisze ale wtedy zasłabłam naszczescie była ze mna mama). Niemoge sie doczekac ale tez sie boje jak cholera. Pozdrawiam wszystkie mamy ktore sa juz po porodzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość JA MAM CÓRECZKĘ
moja córka ma 26 miesięcy. Ku pokrzepieniu serc opiszę swój poród...... 02.00 w nocy odszedł mi czop sluzowy i trochę wód płodowych (one wbrew opiniom nie chlustają tylko się sączą). Zadnych skurczów ani bólu nie czułam. Mimo wszystko lekarz kazał jechac do szpitala. Do szpitala dotarłam 04.00. Tam po wypełnieniu wszystkich formalności około godz. 04.30 położna sie obudziła i mnie zbadała żadnego rozwarcia, zadnych oznak porodu. Poradziła leżeć w szpitalu do rana, bo nikt się mną nie zajmie. Chyba ze mam swojego lekarza. zadzwoniłam do mojego lekarza-połozna otrzymała od niego polecenia. o gozdz. mniej więcej 05.00 podano mi kroplówki z oksytocyną. Za chwilę następne, potem jakieś zastrzyki. A potem dojechał mój lekarz. Poród wspominam rewelacyjnie. Ból jak przy miesiączce, odrobine silniejszy, co podobno powoduje szcztucznie podawana oksytocyna. Nawet nie krzyknęłam, cały czas był ze mną mąż. Zartowaliśmy, smialiśmy się W pewnym momencie położna powiedziła ze widzi głowkę, 3 bóle parte. 07.10 urodziła sie moja corka. O wiel gorzej wspominam szycie i 2 tygodnie po porodzie, bo po prostu nie mogłam usiąść, zrobił mi się obrzęk. Mnie tez straszono perspektywami długiego i okropnego bólu porodowego. Kazda kobieta inaczej go odczuwa. lepiej więc nie sugerowac się opiniami innych, a po prostu nastawić się pozytywnie i starać się po prostu urodzić. Teraz juz nie ma wyjscia, jakoś trzeba. dacie rade.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gusia 1
Witam. 8 maja zostalam szczesilwa mama drugiej coreczki, pierwsza ma 16 mies(3410kg) i urodzila sie w Szczecinie. Powiem wam ze pierwszy porod trwal 19,5 godz i wspominam go jako traumatyczne wydarzenie takze bardzo ciezko bylo mi przejsc do porzadku dziennego nad drugim porodem, a tymbardziej ze chcielismy jedno dziecko po drugim. FAkt ze dziecko na ktore sie patrzy niweluje ten bol, ale... Drugi porod trwal na szczescie tylko 8 godz, balam sie panicznie z marszu chcialam znieczulenie ale powiem ze bylo nawet fajnie :) W rezultacie rodzilam bez zadnego znieczulenia bez kroplowki, ale z przebijanym pecherzem i masazem szyjki.Mimo to bylo ok chyba tylko dlatego ze skupilam sie nie na sobie ale na swoim dziecku, pewnie ze bolalo, ale co przezywa maluszek, dla mnie najwazniejsza byla ta mysl plus glebokie oddychanie! nie chodzilam do zadnej szkoly rodzenia, moze to pierwszy porod mnie tak wyczulil.Mialam zalozonych 6 szwow na zywca, ktore bolaly, ale na piersi mialam swoja kruszynke (4220 kg).Rodzilam w Schwedt/Niemcy Takze dziewczyny glowa do gory.Pamietajcie ze im bardziej skupicie sie na swoim dziecku a nie na bolu to szybciej bedziecie mialy to za soba i bedziecie mialy swoja dzidzie :) Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Katya2007
tylko cesarka. Amen :) Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość miki24
Mnie zastanawia jak to będzie i czy właściwie ocenię że to już i nie zaczne panikować za wcześnie. To moje pierwsze dziecko i zostyało mi już niewiele czasu. Obecnie jestem w 33 tygodniu a co jestem na wizycie kontrolnej to mój termin sie zmienia. wogóle mój lekarz ma problem z ustaleniem terminu porodu gdyz będąc juz w ciąży miałam jeszcze miesiączkę. czas tak szybko mija i nawet nie wiem kiedy upłynęło juz tyle czasu. Napiszcie co zrobić żeby odpowiednio przygotować sie do tej chwili. mam na myśli tutaj kwestie psychiki, bo każdy opowiada inne rzeczy i tak naprawdę to ja juz nie wiem jak do tego podejść. Co do lewatywy to bardziej bym powiedziała, że jej sie boje niz samego porodu i nawet nie wiem dlaczego tak jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość noproblemo
Nie rozumiem czemu kobiety po porodzie szyje się "na żywca". Co my zwierzęta jesteśmy ?! Jakoś sobie tego nie mogę wyobrazić. Czy gdybyście poszły z rozcięciem do chirurga też by sugerował "szycie na żywca" ? Czy naprawdę lekarzom wydaje się że po wszystkich meczarniach porodu i wielu godzinach skurczy szycie na zywca juz kobiecie nie sprawia bólu ? Dajcie mi tego lekarza, wbiję mu igłę w mosznę i zobaczymy czy nadal będzie twierdził że tego się nie zauważa.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gusia 1
Co do tego czy bedziesz wiedzala czy to juz to instynky Ci to podpowie, bedziesz TO poprost czula. Jest dosc duzo objawow ktore moga sugerowac poczatek.U mnie pierwszy objawem przepowiadajacym bylo wicie gniazda, pozniej czop sluzowy i skurcze, tak bylo przy obu moich corkach. A co do tego szycia na zywca to z wierzchu mroza czams tam natomiast jesli chodzi o mnie to peklam tez w srodku i chyba wolalabym juz bez tego znieczulenia :) a adrenalina porodowa i poporodowa dziala jak najlepszy znieczulacz, tak przynajmniej bylo w moim przypadku. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość szymanskagosia
czesc wszystkim!! mam na imie gosia i juz na dniach ide rodzic :D z jednej strony sie boje a z drugiej sie bardzo ciesze :) bo wkoncu przytule swojego upragnionego dzidziusia. boje sie bo mam duzo znajomych (dziewczyn) ktore maja juz to dawno za soba i mowia ze to boli :( pozdrawiam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a ja to wogole mialam dziwnie bo w dzien w ktorym urodzilam syna (bylo to 4 lata temu) wybralam sie do swojej ginekolog i gdyby nie to ze mnie zbadala to nie wiem jakbym sie zorientowala ze rodze... jak bylam u niej na badaniach to mialam juz 4 cm rozwarcia i zero skurczow... oczywiscie szpital byl wybrany juz wczesniej i wybadany czy dobry... po przyjeciu na porodowke przebili mi pecherz plodowy zeby wywolac skurcze i czekalam ale skurcze sie nie pojawily... po jakis 3 godzinach lekarz zbadal mnie i stwierdzil ze rozwarcie jest juz na 9 cm i lada moment powinnam rodzic ale gdzie te skurcze... podano mi kroplowke i skurcze sie pojawily od razu parte a po godzinnie na swiecie pojawil sie moj syn... sama akcja porodowa trwala dosc dlugo bo synek byl spory (moze nie dlugi bo mial tylko 55 cm ale za to grubasek bo wazyl 4480 i mial obwod klatki piersiowej wiekszy niz obwod glowy-glowka 34 cm a klatka 36)... szczerze mowiac to nawet nie zdazylam sie pozadnie zmeczyc ani nie zaczelo pozadnie bolec a juz bylo po wszystkim... oczywiscie znieczulenia nie bylo bo za pozno juz bylo i nawet nie zdazylo by zadzialac... jesli bede jeszcze w ciazy to jedyne czego sie obawiam podczas nastepnego porodu to czy sie zorientuje ze rodze jesli sytuacja z brakiem skurczy sie pojawi... bo oprocz braku skurczy to nie mialam zadnych innych oznak ze rodze... nie odszedl mi czop sluzowy nie mialam skurczow przepowiadajacych, nie opadl mi brzuch ani nie odeszly wody (same dopiero po przebiciu pecherza przez polozna odeszly)... jesli chodzi o opieke w szpitalu bylo poprostu super!!! nie mialam lewatywy podgolono mnie tylko lekko w miejscu gdzie ewentualnie by mnie rozcinano... polozne byly serdeczne i cierpliwe lekarz tez choc widzialam go tylko przez moment... po porodzie z kolei juz na oddziale tez byla fantastyczna opieka... pielegniarki nam wszystko pokazywaly jak robic przy dzieciach... dwa razy w ciagu 3 dni byla u mnie pani specjalistka od laktacji i karmienia piersia wszystko mi wytlumaczyla i pokazala... bylam zachwycona ze personel medyczny moze byc tak mily bo w zadnej placowce do tej pory sie z tak mila opieka nie spotkalam... polecam ten szpital teraz wszystkim moim kolezankom ktore rodza i jeszcze zadna nie miala o nim zlego zdania a juz naprawde duzo moich znajomych tam rodzilo...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
apropo szycia jeszcze ja peklam sama ale malo i jak mnie szyli to dostala zastrzyk znieczulajacy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fulvia
witam a co ja mam zrbic jak mdleje na widok igly a wenflon to czysta abstrakcja?pobranie krwi to gorzej jak wszystkie egzaminy z calego zycia. tak sie tzrese jak paralityk.i jak ja mam rodzic? nikt tego nie rozumie i wszyscy sie nabijaja. ze mi przejdzie ze to przeciez takie nic itd. a ja wiem ze mi nie przejdzie. reka mi dretwieje i boli zamin siade na krzesle.. pobierali mi krew 3 razy i kazdy byl koszmarny. łzy ból w rece 2 dni..i nieopisane nerwy.. jestem wrazliwa.. delikatnie mowiac.. nawet nie moge potem patrzec na slad po igle... nienawidze szpitali, jak ide przez korytarz to jak z klapkami na oczach zeby nie patrzec.. bo mnie zaraz slabi. mylalam o wizycie u psychologa ale sie wstydze isc z czyms takim ze mnie wysmieje albo zbagatelizuje jak wszyscy.. to mnie najbardziej wkurza..nikt nie zdaje sobie sprawy z tego strachu ;( prosze o pomoc i wyrozumialosc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość statuetka
nikt cie nie wysmieje,bo to poprostu jest fobia,a pomoc tobie moze psycholog :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×