Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Aqua1

jak wygląda usuwanie migdałów ???!!!!

Polecane posty

Ehh ja tam bólu się nie obawiam. Samej narkozy się boję i tego, że później może pojawić się krwotok. Na ból są sposoby, no nie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
U mnie ze zdrowiem jest chyba coraz gorzej, bo praktycznie non stop biorę jakiś antybiotyk. Na Augumentin już nie mogę patrzeć, a po zażyciu wymiotuję, więc biorę Zinnat. W migdałach i gardle mam streptoccocusa pyogenesa, więc muszę je zaleczyć przed zabiegiem. Niestety, końca tego leczenia na razie nie widać, bo łykam Zinnat już 6 dzień, a na migdałach dalej siedzi mi ropa. Tyle dobrego, że mnie nie bolą... Boję się jak cholera narkozy, śnią mi się po nocach zęby, więc tym bardziej się nakręcam jakimiś schizoidalnymi wizjami. Terminu na razie nie mam ustalonego, ale wiem, że dopóki nie wytnę migdałów, dopóty cały ten cyrk się nie skończy. Na pewno powrót do zdrowia po tym zabiegu nie jest sielanką, ale to jest cena jaką się płaci za święty spokój. Przynajmniej ja staram się sobie to tak tłumaczyć. Inka, cieszę się bardzo, że już zdrowiejesz. Twoje uwagi i pomoc są dla mnie bardzo cenne. Trzymam mocno kciuki za Twoje zdrowie. Pozdrawiam wszystkich.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Już wiem co to niby znaczy! Ile razy zęby mi się śniły to jedynie czasem jakieś przeziębienie się pojawiało. Ale nigdy tego ze snem nie wiązałam, bo na ogół w sny nie wierzę! Zresztą mi najpierw śniły się wypadające zęby, a później, że rosły mi na nowo, więc trudno cokolwiek zinterpretować. Będzie dobrze, ja tam w sny nie wierzę!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mmatylda25
witam po dluższym milczeniu, odcieta bylam od globu;) dzis mijają 3 tygodnie od zabiegu i wszystko wrócilo do normy, zero bólu, wczoraj na kontroli lekarz powiedzial, że za tydzień mozna wskoczyć na rower a za jakies 3 tyg jeszcze (tj 6 tyg po zabiegu) nie musze sie obawiać że godzinowe rajdy takie mi zaszkodzą, co innego niż pierwszy miesiąc, lepiej nie ryzykować. Wracając do zabiegu, u mnie tak jak u Szymka poszlo expresowo;) i pod miejscowym znieczuleniem wystarczy w zupelnosci, zero bólu. Ten pojawia się po, ale środki przeciwbólowe robią swoje. Oczywiście każdy ma inne granice bólu. W sumie gdyby nie trzeba bylo przelykac niczego to nawet ta cala chemia jest zbędna, ja bralam żeby móc cokolwiek zjeść. Wypisali mnie 3ego dnia po zabiegu (termin zalezy od danego szpitala i poszczególnych przypadków oczywiście). Lekarz uprzedzil, że 4-7 doba będzie bardziej bolalo, mial rację. Potem lepiej. Po pewnym czesie tj ok10 doby pojawil sie nie tyle ból co uklucia jakby igiel przy przelykaniu (na kontroli dowiedzialam sie, że to normalne choc niemile uczucie, podobnie jak bóle uszu gdy gardlo sie juz prawie nie odzywa). Po tym kluciu nastapil przelom;) tj od 15 dnia. Koniec. Zero bólu poza porannym i dużej dawce mówienia, nie wiem jak to nazwać bo to nie ból, 'czuciem gardla' . Po 3 tygodniach już nie pamiętam prawie o zabiegu;) "niewskazane są tylko lodowate dania (jak lody, żeby teraz nie przeziębić tej nowej utworzonej skóry) i dania mięsne z polykaniem calych kości" hehe... to slowa lekarza. Jednym slowem koniec 'uważania na siebie'. Pozdrawiam wszystkich czekających na zabieg, nie ma sensu się 'nakręcać' przed. Przelomem jest sam zabieg. Jak jest się po to już z górki. Trzeba zagoić i po wszystkim. Jeśli konieczne jest usunięcie migdalków, cóż, narząd chroniący przed infekcjami chory na nic nam się nie przyda, szczęśliwcy to ludzie ze zdrowymi migdalkami:) ale chorym migdalkom powiedzialam 'nie':)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość INKA2000
Heledore - dziękuję ! Z wzajemnością mocno trzymam kciuki za Twoje zdrowie. Życzę go także pozostałym " forumowiczom ". Pozdrawiam wszystkich.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A ja jutro idę do szpitala i mam okropnego stracha. Boje się, żeby czasem miesiączki nie dostać, bo wtedy mi podzikują! Życzę wszystkim zdrowia, mam nadzieję, że w piątek lub w sobotę będę już w domku i się odezwę cała i prawie zdrowa:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Szymekk
Cosik dziewczyną na forum musze powiedziec ;)) KUrde niewiedzialem ze to tak odchudza kobiety mogą z innej strony popatrzec na wyciannie migdalków i kuracja "po" jako wspaniały wypoczynek w SPA hehe wlasnie to przeszedłem.Mam 191cm wzrostu i wazylem 84/5 kg wazylem sie przed zabiegiem tydzien temu w poniedzialek, adzis szok zwazylem sie i wyszło 79kg nigdy sie tak szybko nieodchudzilem, heh teraz ino w góry i utrzymywac taka wage troche mala jak na moj wzrost ale lepsze to niz miec brzuch hehe. Sciskam mocno wszystkie kobity i pozdrawiam 3majcie sie cieplo :))))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A mnie trafi! Byłam już dzisiaj na oddziale, ordynator zajrzała mi w gardło i diagnoza-angina ropna!!!!! Muszę wyleczyć najpierw i odrazu po odstawieniu leków mam wrócić na wycięcie(czyli 16lipca). No i niespodzianka nie będę miała w narkozie tylko w miejscowym znieczuleniu, ale jak rozmawiałam z panią ordynator to nie ma się czego bać-wszystko bedzie ok.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Milenaaaaaaa
w jakim szpitalu masz miec robiony zabieg?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Szymekk
A mam takie pytanie do tych co juz są po !!!! Po wycieciu migdalów zostaja dwie dziury ;) z prawej i z lewej to śa jakies kanaliki chyba, nie wiem ale mam taki problem ze co zjem to mi te kanaliki sie zapychaja, i zaczyna bolec.To minie ?? ..........do tego dzis jestem 10 dobe po, jak rano wstaje boli w czasie dnia luzz, i nie wiem czemu ale gardlo mnie boli przy przelykaniu tylko z prawej strony,tak ma byc ???(mialem zawsze prawy migdał powiekszony)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pomozeciemi
ja jestem w trakcie leczeniaa anginy ropnej, czopy ropne doslownie zwisaly z migdalow, przez 3 dni mialam prawie 40C, jak zaczelam brac antybiotyk augumentin 1000, ciagle wymiotowalam, co zjadlam zwracalam, straszne zawroty glowy, brak laknienia, oslabienie, okropne biegunki, na dodatek wszystkiego dostalam strasznego krwotoku, ktory pozniej okazal sie okresem z 2 tyg wyprzedzeniem, zmniejszylam dawke leku, bo bym chyba zwariowala, lekarz totalne olewka, nie wiem co robic z migdalami, choruje 3razy w roku, zawsze to samo, boje sie wyciac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jajj
up

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość To po co chodzisz
do lekarza ,a pozniej same problemy,oni Cie wykończa:(((((((migdałów sie nie wycina tylko leczy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witaj! Ja jestem już kilka lat =PO=. Wiem że tam gdzie był gorszy migdał, to i goi się dłużej i gorzej. Ale nie martw się - wszystko się wyrówna! U mnie nie ma żadnych dziurek czy dołków. Jest b. dobrze! Ciągłe anginy i ciężkie antybiotyki poszły precz. Czasem zwyczajnie zaboli gardło - ale APAP i vit. C świetnie sprawę załatwia. Niektórzy straszyli mnie że jak wytnę, to będę miała częste zapalenia oskrzeli i płuc. BZDURA! BZDURA! BZDURA! -Pozdrawiam!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 38latek z Lublina PO KOSZMARZE
Mam 38 lat a więc już dosyć dużo jak na tego typu zabieg. Kilka dni temu podczas awantury domowej żona wygarnęła mi, że powinienem coś zrobić z oddechem. Od razu poszedłem do laryngologa gdyż moje podejrzenia padły na migdałki (brzydkie migdałki to u mnie rodzinne). Jeden laryngolog powiedział - ciąć, drugi to potwierdził i tak wylądowałem w szpitalu. Miałem wybór: albo znieczulenie ogólne albo miejscowe. Wybrałem to pierwsze i ... niestety falstart. Okazało się, że moja budowa anotomiczna jamy wraz z małym rozwarciem ust uniemożliwiła przeprowadzenie zabiegu, a więc zostałem uśpiony na darmo. Został mi po tym ból gardła i poranione wargi. Nazajutrz odbyła się próba w znieczuleniu miejscowym, chociaż ja nazwałbym to znieczuleniem punktowym. Posadzono mnie na fotelu, owinięto w prześcieradło, na głowę założono kaptur, tylko jama zosta odsłonięta. Wtedy przypomniało mi się kilka horrorów, mimo głupiego jasia, zacząłem mieć niezłego pietra, zwłaszcza, że sam doktor kilka razy powtarzał, że zabieg jest mało przyjemny. Najgorsze było to jak mówił, żebym w ogóle nie ruszał językiem i zachował spokój bo skalpel to bardzo ostre narzędzie. Najpierw był zastrzyk znieczulający w lewego migdałka (nic strasznego). Po zastrzyku doktor bardzo poważnie ostrzegł, że nie mogę wykonywać żadnych ruchów bo skalpel wędruje mi do gardła. Cięcie trwało 1-2 min, ale ku mojemu zdziwieniu potem zaczęło się najgorsze, gdyż migdałek nie został wycięty a jedynie podcięty. Trzeba go więc było wyrwać. I tutaj zaczął się dla mnie HORROR!!! Doktor wziął jakieś szczypce i z całej siły zaczął ciągnąć migdałka opierająć bardzo mocno narzędzie o moje zęby i dziąsła. Ból był cholerny i dlatego nazwałbym to znieczulenie bardziej punktowym niż miejscowym. Zmaganie doktora z lewym migdałkiem trwało kilka minut, myślałem, że zejdę! Wreszcie przez prześwit w kapturze zobaczyłem, że doktor wyciągnął coś krwistego z mojej jamy. Pojawił się problem - straszne krwawienie. Towarzysząca doktorowi pielęgniarka włożyła mi do ust jakąś "lutownicę" i włączyła prąd. Małe napięcie, chociaż nieprzyjemne, nie było tak straszne jak samo wydzieranie nadciętego migdałka. Ale niestety krew sikała dalej trzeba było dołożyć voltów. I tu kolejne niezapomniane przeżycie przez kilka sekund przez całą głowę przeszedł taki prąd, że aż dziwne, że nie zemdlałem. Zapach spalonej skóry, chwila ulgi - lewy migdałek i dziura po nim załatwione. Chyba nadludzkim wysiłkiem zmusiłem się wtedy do tego żeby doktorowi nie powiedzieć, że ten drugi migdałek to ja sobie jednak zachowam. Miałem cichą nadzieję, że gorzej już być nie może. Jeśli chodzi o skalę doznań, było podobnie: wydzieranie migdałka trwało trochę dłużej - miałem wciąż odruchy wymiotne (oczywiście nic nie zwróciłem bo z pustym żołądkiem byłem), co bardzo irytowało doktora, który coraz mocniej i mocniej przyginał szczypce do moich zębów i dziąseł. W końcu migdałek puścił, mniej tym razem było krwawienia a więc obeszło się bez podsmażania rany prądem. Reasumując, gorszego fizycznego cierpienia nigdy nie przeżyłem. Niezbyt ciekawe były także dwie następne doby - ciągła chęć przełykania krwistej śliny i towarzyszący przełykaniu potworny ból. Na domiar złego, słabo działała na mnie kroplówka przeciwbólowa a w ogóle nie chciały środki nasenne, a więc i w nocy musiałem odcierpieć swoje. Pod koniec drugiej doby dali mi w szpitalu jakiś zastrzyk zmniejszający obrzęk i to pomogło. Dostałem to także w trzeciej dobie i zostałem wypisany do domu. Pod koniec trzeciej doby od zabiegu czuję się nieźle - mogę przełykać płynne pokarmy w miarę bezboleśnie. Koszmar się skończył!!! Jestem szczęśliwy, chociaż jeszcze kilka dni musi upłynąć zanim odważę się w lusterku obejrzeć moją wykastrowaną jamę ustną. PO TYM CO PRZEŻYŁEM WIEM, ŻE NA COŚ PODOBNEGO NIGDY BYM SIĘ JUŻ NIE ZDECYDOWAŁ!!! NAJBARDZIEJ NIE ROZUMIEM DLACZEGO DOKTOR NIE ODCIĄŁ CAŁKIEM MIGDAŁKÓW TYLKO NACIĄŁ JE I BRUTALNIE WYRYWAŁ. Nie chcę nikogo zniechęcać do tego zabiegu może mój problem polegał na budowie anatomicznej jamy i osadzeniu migdałków. Fakt pozostaje faktem, iż tych przeżyć nigdy nie zapomnę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ej Kolego - to miałeś niezłego pecha...! W moim przypadku było zupełnie inaczej! Z powodów kardiologicznych nie mogłam mieć narkozy, byłam więc znieczulona miejscowo. Migdały były, jak to lekarz określił, w katastrofalnym stanie - poprzerastane kaszakami i wielkimi zrostami. Usuwanie wspominam całkiem miło... Głupi jasiu podziałał na mnie świetnie. Byłam całkiem wyluzowana. Nawet na sali operacyjnej próbowałam opowiadać dowcipy. Cały zabieg trwał dużo dłużej niż u Ciebie. Laryngolog miał poważny problem z \"wydłubaniem\" tego gorszego, ale obyło się bez krwotoku. Co do odczuć bólowych też było inaczej - ja w czasie operacji NIE MIAŁAM ŻADNEGO BÓLU !!! Naprawdę nic a nic...!!! Po powrocie na salę pooperacyjną spałam cały dzień, noc i kawał następnego dnia. Byłam wściekła bo ordynator (to on mnie operował) ciągle przychodzł mierzył mi ciśnienie, osłuchiwał chore serce i coś do mnie zagadywał - a ja chciałam tylko spać, spać, spać... Z powodu silnej alergii nie mogłam dostawać leków p/bólowych i jechałam tylko na APAPIE. No i jakoś wytrzymałam te pooperacyjne pobolewania. Ten mój przypadek był dość poważny i na laryngologii leżałam prawie 3 tygodnie. Wszystkim tym którzy się boją operacji powiem jedno - gdyby jakimś cudem moje migdały odrosły, to natychmiast gnałabym do szpitala z prośbą o natychmiastowe wycinanie ich !!! :D:D:D -Pozdrawiam !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jozefinka
Migdalow nie powinno sie usuwac.Powinno sie ssac olej slonecznikowy i robic oklady z kapusty , plastrow z borowiny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość I Nareszcie
Juzefinka dobrze napisała:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hanka315
Witam! Mam 14 lat i wiem duzo na ten temat bo godzine temu wyszlam ze szpitala po usuwaniu migdalków:P . Powiem wam, ze to, czy bedzie bolalo czy nie zalezy przede wszystkim od wieku i od rodzaju operacji. Można bowiem usuwac trzeci migdal (to najczęściej mają dzieci), mozna usuwac dwa boczne migdaly lub mozna nacinac boczne migdaly (by nie gromadzily się tam np. bakterie).im wcześniej bedzie mialo sie usuwane migdaly tym lepiej. Migdaly twardnieją wraz z wiekiem a im są twardsze tym bardziej boli po opreracji.Po Usuwaniu 3 migdalu prawie nic nas nie boli (miala moja kolezanka ze szpitalnej sali :P ), po nacinaniu bocznych migdalow dzieci moze troszeczke (niewiele, jak zadrapanie) pobolewac, bardziej bolesne moze sie to okazac dla doroslych ludzi. Po usuwaniu bocznych migalow [niestety to ja :'( ] u mniejszych dzieci do ok.10 roku zycia bedzie bolalo, i to calkiem mocno, u starzszych dzieci czesto bardzo boli, a u doroslych bol moze byc (powtarzam: moze byc)nie do zniesienia :(. Najlepiej usuwac migdalki z narkozą. Dzis male dzieci mają obowiązkową narkoze, starsi mogą wybrac, czy chca z narkozą czy bez. Niestety po narkozie mozna wymiotowac (bbardzo podraznia to migdalki i moze tego dnia bardziej bolec), jednak wymiotują tylko nieliczni. Dla tego tez w dzien operacji nie mozna nic jesc, a pic mozna dopiero po operacji. Jednak przy usuwaniu 3 migdalu mozna zjesc kolacje (musi to byc cos plynnygo np. jogurt, by nie podraznialo gardla). Na pocieszenie powiem wam, ze po migdalkach je sie 2 lub trzy lody dziennnie :D. Przez tydzien lub , jezeli zaleci nam to lekarz, dluzej po opereacji nalezy stosowac półpłynną dietę. Ból jest coraz mniejszy kazdego dnia. Po usuwaniu bocznych migdalów boli ok. tygodnia, po nacinaniu migdalów ok.4 dni, a po usuwaniu 3 migdalu przez 2, 3 dni.Po wycinaniu 2 bocznych migdalów często zakladają szwy, ktore z czasem same sie rozpuszczaają. Ja po wycinaniu 2 bocznych migdalkow bardzo zle to znioslam. Po narkozie wymiotowalam krwią (bo tylko ja mialam w zolądku, poniewaz splyneła z gardla), kiedy wydmuchiwalam nos w chusteczkę na chusteczce byla krew, raz krwawilo mi z nosa, podlączyli mnie do kroplowki bym sie nie odwodnila, a pozniej 3 razy podlączyli mnie do przeciwbolowej kroplowki. Prawie nic nie mogla pic (nie wspominając juz o jedzeniu), do tej pory az lzy mi ciekna przy polykaniu. Jednak to wszystko jest do przezyciaa i narawde nie trzeba sie az tak bac, trzeba to przezyc i byc silnym, bo w koncu w zyciu trzeba sobie jakos radzic. A wszystkim niepelnoletnim mówię : potraktójcie to jako próbę przejścia w dorosle zycie, sprobujcie sobie jakos poradzic i wejść na sale i dac sie uśpić, bowiem w tym czasie nie mogą przy was byc rodzice. To wszystko jest dla waszego dobra, prawie na pewno wam to pomoże. Mi ta operacje uratowala zycie, bo w moich migdalkach zalęgla sie śmiercionośna bakteria. Naprawdę , dacie sobie rade, a po przebudzeniu bedą juz z wami rodzice, wiec :POWODZENIA!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dinx
Oh oh oh... To na poczatek. Przewertowalem pare stron tego tematu przed operacja, a skonczylem dzisiaj tzn. w dniu wyjscia ze szpitala. Wnioski: za duzo ludzi za duza panike tutaj sieje! Z drugiej strony texty typu poszedlem do domu po zabiegu, albo po zabiegu skusilem sie na shake'a i cheesburgera mnie oslabiaja!! LUDZIE, czy wam sprawia satysfakcje dobijanie innych?! A szczegolnie ze 90% obecnych tu postow pisane sa przez dziewczyny!! Wiec po kolei...: - Zabieg w Krakowie w szpitalu im. S.Zeromskiego, oddzial Otolaryngologiczny os. Mlodosci. (warunki calkiem ok, pielegniarki bardzo fajne, generalnie jak na polskie warunki - Las Vegas) - Poszedlem w srode wieczorem ale dogadalem sie ze bez sensu mam zostawac na noc w szpitalu skoro zabieg mam ok. poludnia. Kazali nie pic od 23 i nie jesc od 22 (zeby byl organizm czysty oraz zeby srodki anastezjologiczne dzialaly w 100%). - Poszedlem w czwartek rano, ok. 10.40 dostalem (z racji duzej masy 108kg.) 2 tabletki a'la glupi jas. Ok. 11.30 wywiezli mnie na sale operacyjna. Bez stresu, zaklada venflon, daja mi maske do oddychania, chyba cos wstrzykuje i... budze sie 14.10 juz na sali szpitalnej bez migdalkow. Generalnie zadko juz robia miejscowe znieczulenie, wolo usypiac. Jak ktos sie boi ze moze potem wymiotowac to lepiej to ujac na karcie szpitalnej to daja lagodniejsze srodki. Po zabiegu bol sredni bo dziala znieczulenie. Potem wsumie tez nawet ok, bo daja hormony na zniwelowanie obrzeku i przeciwbolowe (ja dostalem tez proforma antybiotyk z racji ze cieplo, zarazki etc.). W szpitalu siedziec TRZEBA ok. 5 dni bo po prostu boja sie, bo maja juz wystarczajaco duzo zmartwien zeby ich jeszcze ktos posadzil o niekompetencje!! a poza tym czujesz sie pewnie bo wszystkie leki daja przez venflon a z polykaniem tabletek jest srednio przyjemnie. Co do lodow to jest to przereklamowane... odchodzi sie od tego azeby nie udezyc na "rozgrzana rane" bardzo zimnym i nie zaziebic gardla (2 choroby gardla w jednym to by byly jajka!) Po 4 godzinach mozna pic, nastepnego dnia jesc. Generalnie wszystko byle nie ostre, kwasne etc. oraz ostre stricte (skorki od pieczywa, chipsy) zeby nie przeciac swiezej rany i nie dostac krwotoku. Rowniez soku i swiezych owocow nie wolno ze wzgledu na kwas owocowy ktory podraznia rane. Ja np. juz jem objadki powoli, jajecznice na szynce, parowki etc. Fakt faktem boli, ale nie ma mozliwosci zeby otwarta rana nie bolala (zadnych szwow nie daja bo jak maja zeszyc gardlo?! Cale ze soba?! dajcie spokoj, nie badzcie smieszni!!). Doraznie srodki przeciw bolowe: pyralgina i panadol extra, zadne ketonale i ibupromy bo one sa ponoc na aspirynie a aspiryna zle dziala na tego typu sprawy. No i tyle... Zwolnienia mam 3 tyg. azeby w 100% dojsc do siebie ale ten wloknik co sie w gardle tworzy zniknac przy dobrych wiatrach moze juz po 2 tygodniach (jesli sie uwaza i dba) wiec nie jest zle. Naprawde nie taki wilk straszny jak go maluja! :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie chcę krytykować poprzednika więc napiszę, że co szpital to obyczaj. Ja wczoraj wyszłam ze szpitala po usunięciu migdałów. Zabieg miałam na klinikach we Wrocławiu. Opieka profesjonalna: pielęgniarki, lekarze, pozostały personel, że mucha nie siada. Dzięki Bogu lekarka, która mnie operowała wywalczyła dla mnie narkozę. Wszystko wyglądało tak: DZIEŃ 1: Przyjęcie na oddział, normalny obiad, normalna kolacja. Lekarz prowadzący przeprowadził ze mną wywiad(czy jestem na coś uczulona, jakie leki brałam, waga, wzrost, choroby przewlekłe, czy byłam już w szpitalu). Powiedział, że od 24.00 nic nie mogę już ani pić ani jeść. DZIEŃ 2: O 6.00 pobudka, ostatnia kompiel przed zabiegiem, ok 8.30 przyszedł anestezjolog zrobił kolejny wywiad, zadecydował jakim lekiem mnie uśpią i powiedział, że za dwie godziny ktoś po mnie wpadnie, potem zakuli mi wenflon, podali kroplówkę jakąś na wzmocnienie(zero głupiego jasia przed narkozą), przynieśli koszule nocną żebym się przebrała. Koło 12.30 przyszła po mnie pielęgniarka sprowadziła mnie na blok operacyjny gdzie pod salą operacyjną przywitał mnie anestezjolog no i zaczęło się. Kazali mi się położyć na stole operacyjnym, założyli czepek na głowę, przykryli kołdrą, podłączyli do aparatury(w między czasie ja płakałam ze strachu jak głupia, a pan anestezjolog sobie żartował ze mnie i namawiał mnie, ba nakazał mi przejść na dzetę, bo ważę 120kg), po czym podali kroplówke i nad twarzą tlen, poinformowali, że za chwilę zachce mi się spać, lekarz powiedział, żebym o czymś miłym pomyślała(najlepiej o nim :) ) i zdążyłam tylko powiedzieć \"dobranoc ufam panu\". W czasie narkozy coś mi się nawet śniło, ale pamiętam to tylko jak przez mgłę. Gdy mnie zaczęli budzić to pierwsze co zachłysnęłam się krwią i zaczęłam kaszlać po czym spytali spytali: \"no i jak\"? Ja odpowiedziałam, że boli i przekaturlałam się na łóżko. Zawieźli mnie do takiej salki gdzie siedział przy mnie anestezjolog, który podał mi maskę tlenową i spałam jeszcze z pół godziny. Po czym brutalnie mnie obudził krzycząc: \"dość tego dobrego śpiąca królewno jedziemy na salę do mamy bo już tam czeka\". Na sali leżałam 3 godz. żeby przestało mi się w głowie kręcić i żebym mogła wejść po schodach na swój oddział. Krew leciała może jeszcze przez pół godziny po czym przestała. Jak po 3 godz. wstałam to strasznie mnie mdliło, ale jakoś doszłam na wyższe piętro o własnych siłach. Ból był, ale w porównaniu do dni późniejszych to pikuś. Dostawałam przeciwbólowe leki w kroplówce i nic w tym dniu nie można było ani jeść ani pić. Dość dużo mówiłam choć nie powinno się w tym dniu mówić. DZIEŃ 3(1 doba po operacji): Wstałam ok 6.00 z potwornym bólem, bo przeciwbólowy przestał działać. Po podaniu nowej kroplówki poczułam się świetnie i biegałam przez cały dzień po korytarzu przyjmując odwiedziny i gadając jak najęta. Na śniadanie kisiel, na obiad kisiel i lody ale tylko śmietankowe, na kolacje kisiel. Pod wieczór opadłam z sił więc walnęli mi jeszcze kroplóweczke i przeciwbólowy, ale już domięśniowo. DZIEŃ 4(2 doba po operacji): Noc źle przespana-ból nie pozwalał. Zwaliłam się z łóżka ok. 6.00, pierwszy prysznic, który zwalił mnie z nóg tak, że prawie zemdlałam. Lekarze powiedzieli mi, że na drugi dzień powinny pojawić się bóle uszów. Na śniadanie kisiel, na obiad zupka i lód śmietankowy, na kolacje kisiel i lód śmietankowy. DZIEŃ 5(3 doba po operacji): Jak zwykle obudził mnie ból, pojawił się także pod wieczór lekki ból uszów. Czułam się przez cały dzień już lepiej. Przeciwbólowe tylko domięśniowo. Na śniadanie kaszka mleczna, obiad i kolacja jak zwykle ta sama. Formalnie w tym dniu powinnam zostać wypisana, ale że to była sobota i ja się bałam to pozwolili mi zostać do poniedziałku. DZIEŃ 6(4 doba po zabiegu): Obudził mnie potworny ból(być może dlatego, że dzień wcześniej na noc wzięłam tylko czopek), taki jakiego jeszcze nie było nawet w dniu zabiegu. Nawet zastrzyk przeciwbólowy nie chciał działać. Kolejna próba umycia się zakończona tym razem sukcesem. Pod wieczór ból ustał, tak że kolejna noc zdecydowałam się przespać znów tylko na czopku. DZIEŃ 7(5 doba po zabiegu): Noc przespałam beznadziejnie być może dlatego, że czopek był słaby, ok. 24.30 miałam nawet ochotę pójść po pielęgniarkę i poprosić o dodatkowy środek przeciwbólowy, ale jakoś zasnęłam dalej. Rano obudziłam się z lekkim bólem, ale i zadowoleniem, że to już do domu. Cały dzień wytrzymałam beż przeciwbólowych leków,jedynie na noc wzięłam czopek. Śmieszne było to, że w szpitalu ani razu nie miałam gorączki, a popołudniu gdy byłam już w domu dostałam temperaturę i szybko pobiegłam do przychodni do laryngolog, która mnie uspokoiła, że wszystko jest ok. No dobrze reasumując oto wskazówki dla ludzi \"po\": -ból jest do wytrzymania, najgorszy w czwartej dobie, potem stopniowo jest lepiej, w trzeciej dobie może pojawić się dodatkowo ból uszu, -jeść i pic można już na drugi dzień po zabiegu, -lecąca krew tak do dwóch godz po zabiegu to normalny objaw, lecz gdy leci później zawiadom pielęgniarkę-poda leki przeciwkrwotoczne i będzie ok, -pić zimny rumianek litrami(zamiast wody nawet) łagodzi ból i przyspiesz gojenie -już od drugiej doby jeść mnóstwo lodów, ale tylko śmietankowych-działają łagodząco i przeciwkrwotocznie, -jeść dużo kisielów-łagodzą gardło i likwidują nieprzyjemna flegmę w gardle, która znika koło trzeciej, czwartej doby -od drugiej, trzeciej doby można pic soki owocowe typu kubuś ale tylko smak jabłko, marchew, brzoskwinia lub jabłko, marchew, banan -na obiad tylko zmiksowane zupki -można jeść kaszki mleczne, serki homogenizowane bez owoców -jogurtów lepiej nie pić -całe owoce(np. zmiksowane banany) to dopiero tydzień, dwa po zabiegu(nie wiem dlaczego soki owocowe można pić a owoce całe dopiero później, ale tak mi powiedzieli) -koło dziewiątej, dziesiątej doby po zabiegu można już powoli jeść ziemniaczki, jakieś pulpeciki rozdrobnione itp. poprostu powoli wracać do normalnej dziety -SZWY ZAKŁADAJĄ i to dwa rodzaje(samorozpuszczalne i wogóle nie rozpuszczalne)-a to dlatego, że aby wyrwać migdałki, trzeba rozciąc tzw. łuki podniebne(tak tłumaczył mi lekarz, zresztą po prawej stronie w ustach odczuwam za długa nitkę w szwie) -nie przemęczać się -nie rozmawiać dużo, zresztą spuchnięty język nie pozwala na to :D -po dziesięciu dniach od wypisania zgłosić się do szpitala na kontrole i zdjęcie szwów(chyba, że wyznaczą inny termin) A co najważniejsze NIE JEST TO WCALE TAKIE STRASZNE!!! Jeśli ktoś chcę więcej informacji odpowiem na maile: marzec.magdalena@gmail.com POZDRAWIAM

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przerażona anna
Wczoraj byłam u laryngologa i tak mnie nastraszył z tymi migdałami,że muszę je usunąć.Jestem tak przerażona,a jak czytam te posty to już w ogole mi słabo.Jeden wniosek mi się nasuwa- każdy przeżywa to inaczej,każdy inaczej reaguje na ból,tak samo jak przy leczeniu zębów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cyganos
Jestem dzień po zabiegu. Wyglądało to u mnie tak: - Pielęgniarka podała mi przez wenflon dwie substancje. Po pierwszym zastrzyku powiedziała, ze moze mi sie kręcic w głowie, a po drugim poczuje sucho w gardle. ( Generalnie nieprzyjemnie jak chuj moze dlatego, ze bylem bardzo spięty i panikowałem, ponieważ czułem jakby ten caly zastrzyk przechodził mi przez ciało i wbijał sie w serce, po czym łapałem się za klatkę. Pózniej to ustąpiło ) - Lekarz psiknął 3 razy jakimś gównem, miałem to połknąć ( nieprzyjmna część ) - Następnie dostałem w każego migdała z osobna po zastrzyku. Nie bolało ale samo to jak czułem, ze mi sie wbija ta igła w gardło powoduje, ze człowiek sie stresuje. - Ostatecznie migdały wyrwane. Doktor mówi: ( patrz pan jakie duze - zerknalem i zrobilo mi sie słabo) Pielęgniarka odwiozła mnie do sali. 40min po zabiegu zaczyna pojawiac się ból, pieczenie. Koleś obok mnie został zle zszyty i do wieczora miał krwotok, pluł krwią i się męczył. Przeszło wieczorami po kroplówce, generalnie po kroplówce super uczucie. Mnie operowal sam ordynator u którego leczylem sie wczesniej prywatnie, miła obsługa i generalnie przyjemnie, ale ból jest i nie ma sie co oszukiwac. Nie chciałbym tego przechodzic jeszcze raz. Narazie nie boli, jedynie przy przelykaniu ( mocno ) jem lody i za tydzien bede mogl wyjsc z domu. :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mrmrmr
spoko będziesz miała to pod narkoza nic nei poczujesz ale po zabiegu boli trudno jeść cokolwiek najwyżej jakies przecierki kisiele ,kieys tez miałąm mieć usówane migdały już prawie stykały sie ze soba ale trafiłam do obrego laryngologa który dał mi tabletki chomoopatyczne Lympholiosil i engystol coś takiego i teraz moje migdały są malutkie a wczesniej tez chorowałam co miesiac :) zycze powrotu do zdrowia nie martwn sie wszystko bedzie dobrze :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cyganos
Pamietajcie zeby nie panikować. bo pozniej człowiek sie strasznie czuje :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A u mnie wczoraj dwa tygodnie od operacji już minęły! Czuję się dość dobrze, dziś byłam na kontroli. Mam jeden szew-mieli mi go ściągać, ale że on jest samorozpuszczalny to pozostawiłam go żeby zam się rozpuścił. Ogólnie to już od ósmej doby po zabiegu nie używałam tabletek przeciwbólowych, teraz już w ogóle nie boli-czasami tylko jest taki moment, że zakuje. Dzisiaj lekarka mi na kontroli powiedziała, że już mogę wrócić do normalnego trybu życia-normalnie jeść, normalnie się kąpać i wszystko normalnie. Mówię Wam wszystkim wycięcie migdałów to nic strasznego-fakt trochę bólu będzie po, ale tylko tydzień, a po tygodniu lajcik. Dodam, że to ból do zniesienia, taki jak przy porządnej anginie ropnej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cyganos
Aha, zapomnialem napisac co sie dzieje dzien po zabiegu z lepszej strony. - Otóż mi sie 100 % lepiej oddycha, wczesniej mialem bezdechy w nocy a teraz czuje ulge, nie mam problemow z lapaniem oddechu. - Jestem dopiero dzien po zabiegu a wszamałem już 5 jajek, mleko z platkami, kilka lodow, banany i papke z twarogu. Na wieczor sporbuje zjesc gotowanego kurczaka. - Boli mnie jedynie przełyk ( momentami po jedzeniu mnie atakuje na chwile, bo tak czuje sie dobrze :) jakbym nie byl po operacji w ogole. - Rano o 6 dostalem ostatnią kroplówke, a teraz nie brałem przeciwbólowych. Jakos mnie nie boli. Zobaczymy co sie bedzie działo w nocy, ale nie sadze zeby byly jakies problemy. Najbardziej wkuwia to, ze nie mozna sliny przelknac jakbym mial kamien w buzi, a reszta generalnie bez emocji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kto to wie
A czy wycięcie migdałków powoduje zmniejszenie odporności czy to tylko mit????? bo ja jestem 4 tygodnie po usunięciu migdałków i zdarzyło mi się dwa razy mieć katar, boli mnie głowa i oczy, nie mam temperatury ale czuję sie nie najlepiej :9 Czy to może byc jakaś alergia czy co>??????????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×