Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

kashi

Klub Milosnikow Kotkow

Polecane posty

pchla w rajtuzie, nie szalej! Wystarczy kropelka na kark i problem pojdzie sobie. No chyba ze w mieszkaniu jest masa pchel ale nei sadze bo wczesniej byscie reagowali. Masz szczury w domu? Napisz jak bylo u weta :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zielona rajtuza
Hej:) Astra, było ok, a babeczka tak sie śmiała z naszego kotka... normalnie nie dał się ani ciut ciut!!! Syczał, warczał, rzewnie krzyczał, drapał, wyrywał się i kopał! hhehehe naprawdę zajebista lekareczka jest w naszej lecznicy, zwierzaki ją uwielbiają. A nasze szczęście było tkie grzeczne w sumie, szykowaliśmy się że ucieknie na regał jak kiedyć i była w szelkach a ruu nic! Aniołeczek cały czas w transporterze leżał i się bronił. Dostała właśnie -ten środek tutaj polecany -na karczek-jedną saszetkę -do tego pastę odrobaczającą (kot został nią posmarowany bo nie chciał połykać i ślina mu kapała jakby w wgonii był!;):-P -zastrzyk odczulajhący, łągodzący objawy świadu (to byłą najprzyjemniejsza część wizyty:) był grzeczniutki kotek -obcięcie pazurków (tu pani wykazała ogromną cierpliwość i refleks bo syczał, miauczał, drapał i kopał, mama go trzymałą w rękawicach po łokcie, ja głaskaąłm po nosku a pani próbowała robić swoj:-P Zapłaciłyśmy 66zł., chyba niedużo, jak myślicie? Jesteśmy zadowolone i spokojniejsze o te pchły, dobrze nam wytłumaczono zasadę działąnia środka. A już chciałyśmynkupować saszetkę i kropić tym całą chałupę!:-P Astra, dzięki za pomoc 🌻 A! szczurów u na sw domu nie ma, ufff...:) a kociaka drugiego bardzo chcę tyle tylko ze (o ironio!!!) kiciak jest u rodziców bo ja mam astmę atopową na kota:-P jestem tylko dochodzącym właścicielem a rodzice się nie zgodzą na drugiego kotka- nie ma co się czarować.A naszą ślicznotkę uwielbiają i nie wiem jak dzisiaj się powstrzymają przed głąskaniem tego puszka naszego cudnego:-D Pozdrawiam wszystkich kociarzy.. MIAAAU!!! ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zielona rajtuza
Kapustę poszatkować, posolić lekko i wygnieść Zalewa: pół szklanki oleju pół szklanki octu 6% pół szklanki cukru, zagotować,zalać tym kapustę Proszę bardzo nie ma zaco:-P Ok, teraz wychodzimy do Broni z mamą. zadzwoń później, buźka:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zielona, pisalas o deratyzacji, stad pytanie o szczury :):):) Bardzo siec ciesze, ze tak pieknie Wam poszlo u weterynarza :) Zdrowia zycze :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zielona rajtuza
ooooooooooooo 😭 ...armagedon!!!!!!!!!!!!:-P Kot drapie się jak szalony, pchły na nim zdychają albo niemrawe chodzą, nie było nas kilka godzin i tak jak lezał na ławie i się drapał tak wokół kilkanaście zdechłych pcheł na podłodze znalazłyśmy... brrr... wszystko mnie swędzi a mózg najbardziej. Nie ma się czym chwalić, nie wiem kiedy to gówno kiciaka dopadło no ale dopadło i taki jest fakt. Przeczesujemy biały puch w poszukiwaniu GRYZONI :-D Astra, dla mnie pchła to gryzoń, przecież gryzie no nie!:-P Do niedoświadczonych właścieieli ślicznych kotków: jak wasz pupil nieustannie się czyści i od czasu do czasu coś tam pogryza w futrze -niechybny znak że ma pchły! A nie że to czyścioszek;) I jeszcze stwierdziłyśmy że gdzieś nam się wytarzał bo am piasek na grzbiecie a to odchody pchle były... bez komentarza... :-( Pozdrawiam -rajtuza (beznadziejna właścicielka:-()

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
E tam,mój się czyści jak go tylko kto dotknie.Fryzura mu się burzy:)Pcheł nie ma.Mnie kiedyś pogryzły pchły,wiem jak to wygląda.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Astra cieszę się, że są tacy ludzie jak Ty 🌼, że jeszcze tym biedakom możemy pomóc. Jestem z Tobą i trzymam za Twoją Kotkę, a u Ciebie na pewno będzie jej najlepiej niż gdziekolwiek indziej!!! Jutro jadę z Felusiem do weta, tylko muszę zadzwonić do innego, wiem, że jestem nudna i się powtarzam, ale proszę w jednym zdaniu napisz mi oprócz testów na białaczkę i kociego hiva jakie badania powinnam zrobić z krwi, żeby mnie nie naciągali a żebym była zdecydowana czego chcę, bo tak jak zwykle się jeździ to niestety pozostawia się decyzję wetowi co powinno się zrobić, ale teraz widzę, że zwykły laik, ma marne szanse! Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Astra -- tak, kupujemy kotke z hodowli. Nazywa sie (hodowla) Payonat. Kobitka mieszka w Toruniu. Wiem, ze do hodowli jeszcze daleka droga ;) A co do rujki, to prawde mowiac nie wiem na co sie nastawiac. Mialam juz kilka kotow, ale to zawsze byly kocurki, wolnobiegajace, wiec nie wiem ilu ich potomkow chodzi po swiecie :P Wiec jakbys mogla mnie oswiecic nt rujki to bym byla spokojniejsza. Jak czesto kotki ja maja? W jakim wieku pojawia sie pierwsza, ile trwa? Co robic jak juz kotka ma ta rujke (czytalam, ze kotki sie bardzo mecza w tym czasie)? Pozniej pewnie bede miala jeszcze inne pytania, ale to juz jak sie kicia u nas pojawi. A na razie to ta rujka mnie \'dreczy\'. A moze jeszcze wiesz na co zrwocic szczegolna uwage biorac rasowego kota od hodowcy? Jakies szczegolne kwestie zeby nie kupic \'babola\'? I w ogole co Ci przyjdzie do glowy. Tak czytam o waszych kotkach i w spominam sobe moje. Niestety wszystkie juz odeszly do krainy wiecznych lowow. I wszyskie byly wyjatkowe i jedyne w woim rodzaju :D 3 byly Mruczkami i jeden Ogryzek (byl najchudszym, najglosniejszym kociakiem w miocie, a siersc mu sterczala na wszystkie strony :P) :) A teraz mam problem z imieniem :P Na poczatku miala byc Wanilia, ale do tego kociaka mi nie pasuje :P Ale mam problem - wybor imienia, hehe Pozdrawiam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kasiula ---> :( A poprosic masz o testy z krwi: kocia bialaczka i koci fiv. 75 zeta u nas. Dalej z krwi: morfologia z rozmazem, mocznik, kreatynina, alat, aspat, glukoza. Kot musi byc na czczo (czyli z 10 godzin nie jesc). Jesli wystarczy Ci samozaparcia to wez jeszcze kocie siki do badania - bedziesz miala komplet (14 zeta). Jesli Twoj wet krzyknie Ci mase pieniedzy za badania krwi to mozesz wziac probowki i zawiezc do laboratorium ludzkiego. Tylko musi Ci pobrac krew do dwoch probowek: na morfologie oraz na biochemie (na skrzep i nie na skrzep :) ) bedzie wiedzial o co chodzi :) Po tych wynikach bedzie mozna myslec, co dalej bo badan mozna naprawde zrobic mase i to nie sztuka ale musi jeszcze cos z nich wynikac :) Forever - kocia rujka to coz, nie wiem jak Ci to powiedziec... Opowiem jak to wyglada u mojej jedyej plodnej kotki ktora teraz mam. Lunka ma rujki co trzy tygodnie - i trwaja 10 dni. W tym czasie kocica strasznie mialczy, wydaje z siebei dzwieki jak placzacy niemowlak. Zapomina o kuwecie, znaczy mieszkanie moczem. Malo co spi. Zdaza sie jej mnie oznaczyc sikami :( Sa kotki ktore przechodza to lagodniej oczywiscie badz ruje maja rzadziej. Niemniej niemal wszystkie sa glosne w tym czasie no i znacza sikami. Mysle ze to w hodowli jest duzy problem. Podawanie hormonow moim zdaniem to zbrodnia - swiadome narazanie kotki na raka, ropomacicze (widzialam wlasnymi oczami takie macice po podawanych hormonach, zawsze sa zmiany). Oczywiscie jak znajdziesz nieetycznego weta to bedzie Ci opowiadal ze to nic, pzreciez kobiety tez biora itp ale! Ale zwroc uwage ze nad tabletkami dla kobiet pracuja najwieksze koncerny, to wielki przemysl i biznes, masa kasy na badania nad dawkami i bezpieczenstwem. A dla kotow - hmmm.... Nie slyszalam. Podaje sie ludzkie srodki a ze kotka i kobieta roznia sie od siebie jednak to i skutki dla kotow sa trudne do przewidzenia. Zreszta dla takiego przemyslu to \"tylko kot\". Niestety, zastrzyki hormonalne (moja kotka miala ropomacicze juz po pierwszym) to biznes dla weta - wiec nei kazdy mowi o ciemnych stronach takiego roziwazania. Co do wyboru hodowli to ja Ci nic nie poradze. Przeciez kupujesz kotke swiadomie, zgodnie (jak sadze) ze swym planem hodowlanym i wiedze o rasie, liniach oraz swoich celach hodowlanych powinnas miec. Inaczej hodowla psu na buty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Astra -- rase wybralismy swaidomie. Naczytalismy sie o tym jakie sa brytyjczyki, o ich naturze itp itd O hormonach tez sie naczytalam. O negatywnych skutkach tym bardziej. Popytam kobiete, od ktorej bierzemy kotke o takie sprawy. Juz robie sobie liste spraw do obgadani ;) Ta rujka to mnie troche nastraszylas. No ale chcemy kotke, wiec bede cierpiec razem z nia ;) :P Niezmiernie dziekuje za odpowiedz :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
forever ---> na jakiej zasadzie wybraliscie hodowle? Czy hodowczyni wie, ze kotka ma isc do hodowli? Interesowala sie tym w ogole? W jakim wieku odbierzecie kociaka? Zaszczepionego?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kicia jest szczepiona. Szczerze powiem, ze juz nie pamietam czy mowilam, ze chcemy kotke \'rozmnozyc\' (ze tak kolokwialnie powiem). Raczej hodowczyni nie pytala w jakim celu kot jest brany. Bo dotad mieslimy jedynie kontakt telefoniczny z ta pania. Kociak ma juz ponad 3 mce. A kociaka znalezlismy na zasadzie ogloszenia, potem byl kontakt, dopytywanie sie co i jak. Najpierw mielismy jechac obejrzec kociaki, a potem po odbior. Ale jestesmy w trakcie remontu i przeprowadzki, wiec od 3 tyg nie mozemy sie wybrac do tych kociakow. Ale w tym tyg. w koncu bedzie czas zeby pojechac. Kobieta zarzyczyla sobie przedplaty, zeby miec pewnosc, ze bierzemy kota. A dotychczas widzielismy go jedynie na zdjeciach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
* oczywiscie mialo byc \'zazyczyla\' W kwestii tej zaliczki, mowila, ze ma innych chetnych i nie chce przetrzymywac jej dla nas, gdy my mozemy sie rozmyslic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
forever ---> moim zdaniem powinniscie sie wybrac i obejrzec i hodowle i warunki w jakich kociaki zyja i matke i pania hodoczynie. I to zanim wezmiecie kociaka. Niepokoja mnie w tym wszystkim dwie sprawy: po pierwsze: czemu google nic nie wiedza o tej hodowli? Pani nie wystawia kotow? Do jakiego zwiazku nalezy hodowla? Druga rzecz - pani nawet nie chciala Was poznac zanim zdecydowala sie na sprzedaz kociaka. Nie zapytala czy chcecie rozmnazac. Wy nei sprawdziliscie czy kcoiak nie ma wad (chocby tych widocznych czyli np. zalomka co dyskwalifikuje z hodowli). Postepowanie hodowczyni zle o niej swiadczy i powinno wzbudzic Twoja czujnosc. Widzialas rodowod kotki? Nie chce ani straszyc ani popadac w paranoje niemniej to wszystko co napisalam mnie jakos neipokoi. A zdazalo mi sie byc w hodowlach, w ktorych koty umieraly z glodu, wychodzily kompletnie niezsocjalizowane, siedzialy w klatkach itp itd. Naprawde zapraszajac kota do swego zycia na kilkanascie lat warto poswiecic jedno popoludnie i obejrzec warunki, ktore decyduja o wielu pozniejszych sprawach. Czy Ty chodzilas na wystawy, znasz linie bri w Polsce, wiesz jakich badan powinnas zadac od hodowczyni? Przepraszam ze Cie tak wypytuje ale w zwierzakach rasowych "siedze" juz kilkadziesiat (! :) ) lat i jesli moge to chcialabym Ci pomoc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Astra -- z nieba mi spadlas!!! Szukalam tej hodowli w google i nic o nij nie znalazlam. Kobieta mowila, ze jest zarejestrowana w zwiazku we Wroclawiu. Mowila, ze jeszcze nie wystawiala swojej kotki na wystawie, bo jeszcze nie zdazyla. kotka jest mloda, dopuscila do niej kocura z hodowli, nie pamietam teraz nazwy, ale jak sobie przypomne to wkleje link do hodowli. Dopuscila ja na zasadzie jednorazowej zgody na dopuszczenie bez wystawy. A co do poznawania nas, to masz racje, nie zainteresowala sie kim jestesmy, nawet nie wie ile mamy lat itp. Z tego co zrozumialam z rozmow telefonicznych to tej pani mama ma hodowle. Ale nie znam nazwy. Co do wad - na poczatku chcialismy inna kotke, ale poinformowala nas, ze ta kotka ma przodozgryz. Mowila, ze jej matka tez miala za kociaka, ale jej sie uregulowalo. Dlatego jak sie \'zwolnila\' inna kotka postanowilismy wizac ta bez wady. Rodowodu nie wiedzialam. Nie wiem o dokladnie jakie badanie powinnam zapytac, napewno o bialaczke i fiv. A co jeszcze to nie wiem. Bylam dotad na jednej wystawie. Rozmawialismy z jedna pania tak dluzej, ale tez bardziej o ogolnikach. Hmm, tak sie zastanawiam od jakiegos czasu czy nie za bardo sie pospieszylismy z tym kociakiem... :O Napisze do kobiety maila zeby mi podala jakis blizsze informacje o swojej hodowli. Tylko o co konkretnie zapytac?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
popros o skan rodowodu. Zapytaj dokladnie w jakiej organizacji jest zarejestrowana jej hodowla. Nie podoba mi sie \"jednorazowe dopuszczenie bez wystawy\". Upieraj sie przy skanie rodowodu Twojej kotki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisalam. Ech, bede czekac na odpowiedz z niecierpliwoscia. Chyba troche laicko podchodzimy do kupna tego kociaka :O Tylko w takiej sytuacji od kogo zasiegnac porady jak sie nie ma takich znajomych?? Ech, skomplikowane to wszystko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dlatego namawiac Cie bede delikatnie do przemyslenia pomyslu prowadzenia hodowli. Za: - fajnie jest miec kociaki :) Minusy: - koszty, koszty, koszty.Wyouszczenie w swiat jednego kociaka to kilkaset zlotych, nei liczac oczywiscie czasu hodowcy. Do tego dochodza wystawy itp a jesli (odpukac!) przychodza komplikacje zdrowotne to strach myslec i pisac. - stres przy oddawaniu kociat i swiadomosc, ze wypieszczone maluchy ktore rozily Ci sie na rekach sa traktowane jako maszynki do zarabianai pieniedzy a skoncza jako zuzyte wraki gdzie w lesie lub schronie (mialam takie koty). Pomine ze nigdy nie wiesz, do kogo trafaiaja malenstwa, nigdy nie masz gwarancji ze ich ktos nie skrzywdzi. To wbrew pozorom ciezkie emocjonalnie, naprawde. Ja nie przywyklam i nie przywykne nigdy do tego obciazenia, ale coz - nei mam wyjscia. Gdybym miala nie zdecydowlabym sie na to na bank. - ryzyko chorob u potomstwa - mialam miot z wada genetyczna, makabra :( 54 dni dzien w dzien u weta po kilka godzin a i tak nie udalo sie maluchow uratowac. O kosztach nie wspomne, siegnely 3 tysiecy za dwa kociaki. - bierzesz kotke z nieznanej hodowli. Skoro pani nie wystawia to znaczy ze dosc lekcewazaco podchodzi do idei kotow rasowych. Idac dalej tym tropem moge sie zalozyc, ze ojcem jest kot \"zza miedzy\". Pula genetyczna kotow rasowych jest mocno ograniczona, w niektorych modnych rasach trudno znalezc reproduktora neispokrewnionego z kotka. Jestes gotowa na wyjazd na krycie np. do Niemiec? Poza tym zeby zalozyc hodowle trzeba wiedziec jaki jest tego cel. Jesli zarobkowy - to raczej nie jest dobry pomysl, jesli oczywiscie nie chcemy kosztem kotow zarabiac :) Jesli po to, zeby miec kociaki to coz, trzeba sobie w serce zajrzec i odpowiedziec, czy ma sie sumienie produkowac (celowe okreslenie) nowe kocie zycia wiedzac, ze kotow jest o wiele za duzo i wciaz i na okraglo umieraja wokol nie doczekawszy pomocy. A umieraja, neistety - tylko dzis mam zgloszone trzy mioty, skazane wlasciwie na smierc bo nei ma kto im pomoc :( Jedyny sens hodowli jaki widze to chec wprowadzenia czegos do rasy, praca dla dobra konkretnej rasy. Ale do tego trzeba duuuzo kociego swiata poznac zanim sie zdecyduje na pierwsza kotke/kocura hodowlanego. Musisz wiedziec czego chcesz i miec pomysl jak to uzyskac, jakich genow szukasz a jakie beda Ci przeszkadzaly. Musisz wiedziec, ze Twoja rasa ma podwyzszone ryzyko pewnych schorzen (bri np. maja slabiutkie nerki, wlasciwie powinnas zapytac czy rodzice byli badani w kierunku torbielowatosci nerek. Labradory - dysplazja, MCO - HCM). Do tego trzeba czytac, czytac i jeszcze raz czytac, jezdzic na wystawy i rozmawiac z hodowcami. Forever, ja Cie nie pouczam ani nic - dobrze mnei zrozum. Pisze tylko podstawowe sprawy zwiazane z zakladaniem hodowli. A Ty sobie to przemysl - czy chcesz byc prawdziwym hodowca czy tylko producentem kociat z wlasnego egoizmu. Odpowiedz sobie na pytanie - po co chcesz miec hodowle. I bierz ta kotke z Torunia, bedzie dobra w typie to pomyslisz co dalej, bedzie kiepska to wykastrujesz i tyle. Tak czy siak na pewno bedziesz ja bardzo kochala :):):) Ale koneicznei wymus z pani rodowod kotki na poczatek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wielkie dzięki Astra, przynajmniej teraz wiem o co walczyć. Brrr nie cierpię poniedziałków.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Astra niepotrzebnie zawracam głowę, miałam chwilę i na internecie poszukałam sobie poszczególnych badań, już wszystko wiem co i do czego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
alat i aspat: wskazniki watrobowe. Wiem ze juz wiesz :) Niecierpie poneidzialkow! Zwlaszcza kiedy tydzien konczy sie smutnym obowiazkiem oddania baaardzo zaleglej, wielkiej i zaniedbanej pracy :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"tydzien konczy sie smutnym obowiazkiem oddania baaardzo zaleglej, wielkiej i zaniedbanej pracy" : co to znaczy? :-( Ja też nienawidzę poniedziałków!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
to znaczy ze musze odkurzyc stare rupiecie i zapychac jak maly samochodzik przez te kilka dni bo mi szef leb urwie :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ooo to nie zazdroszcze! Nienawidze takiego czegoś! Ja się dzisiaj staram cichaczem przejść przez ten dzień pracy, ta Frania mnie wykończy, niedość, że poszliśmy późno spać bo przyjechalismy z wycieczki motocyklowej po 23, za nim poszłam spać było po północy, na 6 do pracy a ta spryciula o 4,30 rano chciała się miziać!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Astra -- hmm, dalas mi do myslenia. Z ta hodowla to chyba przesadzilam. Juz nawet nie chodzi o koszty, bo na kociaka zawsze by sie znalazly pieniazki ;) Ale zwyczajnie o to, ze widze, ze moja wiedza jest znikoma, a nawer zadna, zeby zajmowac sie hodowla. Moza z czasem, ale napewno nie teraz. Nie chce zwyczajnie wyrzadzic zwierzakowi krzywdy. A teraz nie wiem czy dobrze rozumuje? Wystarczy, ze zarejestrujemy kotka w zwiazku (?) i pojedziemy raz na wystawe, zeby dostac licencje na 2 lata (lub 2 razy, na licencje dozywotnia) Czy odwrotnie - najpierw wystawa, potem zapisac kota do zwiazku? O \'produkcji\' nie ma mowy! Po 1 i najwazniejsze z obawy o znalezienie dobrego domu dla kiciow. Chyba, ze zechcemy miec rozbrykana gromadke ;) Powiedz mi jeszcze o co powinnam zapytac kobiete jak pojedziemy po kociaka. O jakie choroby, szczepienie, badania? Jak powinna wygladac umowa? Dostalam odpowiedz, mam na razie rodowod matki kociat, kociaka mam dostac dzis. Wiem juz kim jest tatus. W ogole czy moge sie z Toba skontaktowac np. na maila? Bo nie wiem czy powinnam podawac konkretne dane tu na forum. Kasiula -- z kotem nie ma zmiluj, jak o 5 chce sie bawic, to zrobi wszystko zeby Cie obudzic :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
forever ---> zapraszam Cie na forum: www.zakoceni.pl Zarejestruj sie, zaloz watek ze swoimi pytaniami w dziale hodowlanym. To male forum ale jest jedna genialna hodowczyni, osoba przerzetelna i na pewno Ci pomoze. A ja sie tam do Ciebie odezwe na pw z mailem, nr gg i takie tam :) Ciesze sie, ze jestes otwarta na rozmowe, w ogole ciesze sie ze chce Ci sie pewne sprawy przemyslec :) Kasiula ----> :) Moj gruby kot uparl sie, ze bedzie spal mi na glowie badzy szyi. A ze wazy blisko 10 kg, jest bardzo kudlaty to sobie wyobrazcie jak ta moja noc dzis wygladala, poszlam spac o 2 a wstalam o 6, zrzusajac warczacego potwora z glowy kilka razy przez ten czas :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a z licencjami to jest roznei: zalezy od zwiazku. Niektore zwiazki licencji nie wymagaja, inne wymagaja. W niektorych trzeba chodzic na wystawy, w innych nie. Wszystko zalezy od organizacji do ktorej chcesz nalezec.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dzieki :D :D :D Pewnie, ze chce rozmawiac, nie chce brac tego kociaka tylko dlatego, ze jest sliczny (a jest ;) ), chce dla niego jak najlepiej Kurcze chcialabym zobaczyc tego twojego \'ciezarowca\' :P Na jednej wystawie widzialam 10kg main coona. Niesamowity widok!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zakocona kociara
Też kiedyś myślałam o założeniu hodowli, najpierw kupiłam przepiękną kotkę, potem kocurka (niespokrewnionego z kotką oczywiście) i myślałam, że połączę przyjemne z pożytecznym. Ale to kompletnie nie dla mnie. Po trzech latach moja kotka po raz pierwszy urodziła 5 maluchów, kociaki rosły w oczach, wypieściliśmy je do granic możliwości, po trzech miesiącach trzeba było się z nimi rozstać. Jak przyszedł facet po pierwszego, rozryczałam się jak dziecko, płakałam całą noc, dopiero jak przysłał mi zdjęcie mojego malucha w nowym domu, to trochę się uspokoiłam. Z każdym kolejnym było podobnie. Odmówiłam sprzedaży jednego kociaka, bo bałam się o jego zdrowie, trochę chorował jak był malutki. Jest z nami do dzisiaj, ma 7 miesięcy i przerósł już swoich rodziców. To największy pieścioch z całej trójki moich sierściuchów. Nie oddam go już nikomu. Mam kontakt z jedną panią, która wzięła od nas kotka i co do tego malucha jestem pewna, że trafił do naprawdę dobrej rodziny, zupełnie sfiksowali na jego punkcie :) ale z pozostałymi właścicielami moich maluchów kontakt się urwał i strasznie mnie to martwi. Jestem żywym przykładem, że nie każdy może zajmować się hodowlą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×