Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

Przegrałam życie................................................................

Polecane posty

Gość aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

:( 😭

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaaaaaaaaaaaaaaaaa
ja tez i jem draże z Biedronki oraz parowki. i myslalam , ze draże sa antykoncepcyjne .... jakże sie mylilam...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość stokrotka maja
a cio sie stalo?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ... i ja też
ale spoko może jutro będzie lepiej ... ... choć nic tak naprawdę się nie zmieni

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mysle,ze dopiero 80 letnia staruszka moze powiedziec,czy przegrala zycie czy nie. Kazdy,kto jest mlodszy moze jeszcze wszystko w swoim zyciu zmienic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ... i ja też
zuza 34 to prawda ale tylko w części, bardzo małej części, niestety

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
ale ja swoje przegrałam:( Nie muszę czekać do końca, żeby to zauważyć:o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dlaczego tak myslisz? Ja sie z tym zupelnie nie zgadzam. W swoim zyciu ZAWSZE mozna cos zmienic, dojsc do celu chocby malymi kroczkami

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ... i ja też
"coś" w życiu można zmienić ale życia nie zmienisz, zwłaszcza, jeżeli ono jest przegrane

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pikuś
twoja przegrana mnie mniej boli niż naszej reprezentacji!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wybacz kochana ale pieprzysz. Zamiast uzalac sie nad soba, wez dupe w troki i cos zrob ze swoim zyciem, skoro tak bardzo ci sie nie podoba. Przeciez to my ksztaltujemy swoje zycie. Owszem zawsze jaki przypadek moze nam nabruzdzic, ale zawsze mozemy cos z tym zrobic. Ewentualnie napisz mi wiecej konkretow odnosnie twojej sytuacji- moze bede potrafila cos ci doradzic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ... i ja też
hehehe a to dobre

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ... i ja też
to co piszesz wiesz kiedy dochodzi się do wniosku, że się przerypało życie po całości? nie wiesz, nie masz pojęcia, dlatego piszesz takie rewelacje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
W takim razie napisze to,co dla mnie oznacza przegrane zycie: wybor zlego kierunku studiow i praca ktorej sie nie lubi, albo przeciwnie- brak pracy i wyksztlcenia. Do tego robienie przez dluzszy czas komus swinstw. Do tego spieprzone stosunki rodzinne lub calkowity brak rodziny. Do tego nieudane malzenstwo lub chroniczna samotnosc. Do tego problemy finansowe. Czyli podsumowujac przegrnae zycie to odnoszenie porazek wkazdej jego dziedzinie. I dalej nie twierdze,ze taka stuacja jest ostateczna. Zawsze da sie cos naprawic. Z kazdej sytuacji jest jakies wyjsce-lepsze lub gorsze,ale ejst. Czasem rozwiazanie problemu nie przychodzi od razu,czasem trzeba lat,by cos naprawic,ale wazne,ze sie cos w tym kierunku robi, dziala, mysli,jak z tego wybrnac. Ale tobie najwyrazniej odpowiada siedzenie i uzalanie sie nad soba.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
nie wezmę dupy w troki bo nie mam po co- i tak już przegrałam życie. Jestem nikim, nie mam pracy, nigdy nie dorównam moim rodzicom, niedługo kończę studia (o ile zdam egzaminy...:o ) i wtedy zostanę bez celu, bez środków, z własnymi problemami, sama. Wtedy się położe i już więcej nie wstanę. I tak nie ma po co. Jedyna myśl, jaka mnie pociesza, to taka, że kiedyś i tak umrę. I juz nie będę się musiała z tym wszystkim męczyć. I być świadkiem tego, co się dzieje z moim życiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hahaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
aha, no to dodam jeszcze, że nie jestem w stanie normalnie funkcjonować w społeczeństwie, bo się bardzo stresuję... Zawsze wydaje mi się, że nie nadaję się do żadnej pracy, że nikt mnie nie potrzebuję (mimo matury zdanej na 6 i 5, ogólnej inteligencji), straszliwie się stresuję, mam nerwicę... Nie mogę iść na żadną rozmowę kwalifikacyjną, bo straszie się boję rozmowy z kimś obgcym, w cztery oczy, w zamkniętym pomieszczeniu. To śmieszne, ale dla mnie to najgorsze, co może być. Tak się stresuję, że mam wtedy ochotę um,rzeć, serce mi wali, nic nie mogę powiedzieć itd. Także z pracy nici. Nie mam pieniędzy, znowu nigdzie nie pojadę na wakacje, znowu nie dostanę pracy, 3 miesiące będę siedzieć w swoim pokoju przed tv:o Boję się w ogóle zostać z kimś sam na sam. Mam kochanego, najlepszego na świecie chłopaka, do którego nie chcę przyjechać i nie lubię, kiedy on przyjeżdża do mnie, bo... nie mogę zostać z kimś sama. Jestem nienormalna, powinnam się leczyć, mam przesrane. Nie mam żadnych przyjaciół, jestem odludkiem. Nawet pić już nie mogę, bo od leków wątroba mi się rozpada😭

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aaaaaaaaaaaaaaa Kochana, to nie ejst smieszne. Ale wierz mi ludzie sa w duzo gorszej sytuacji. KOnczysz studia, masz wyzsze wyksztalcenie, jestes zdolna, inteligentna, jedyne czego ci brak to wiary w siebie i odpornosci na stres. Porozmawiaj z kims,zwierz sie komus, a ajlepiej wybierz sie do psychologa. Wierz mi twoj problem mozna rozwiazac- moze nie w tydzien,a ni nie w miesiac,ale mozna! Do haaaaaaaaaaa, co cie tak rozbawilo?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Do i ja tez: ale zapomnialam,ze niektorym ludzim jest to po prostu na reke- stanowi to dla nich swietne usprawiedliwienie: \"ja nie musze sie starac,bo przeciez przegralam zycie, jestem w tak beznadziejnej sytuacji,ze nic mi juz nie pomoze,wiec moge siedziec na dupie i tylko biadolic\". rzeczywiscie, niezla wymowka-swietny sposob na wygodne zycie bez obowiazkow. Takie pojscie na latwizne. A do tego wszyscy na ciebie pewnie zwracaja uwage,bo przeciez ty taka biedna jestes. Wiesz,chyba tez tak zaczne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
niestety, ale nic mi już nie pomoże.... Tak jak mówiłam- przegrałam życie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
aha, a na psychologa nie mam pieniędzy. W ogóle na nic nie mam pieniędzy. Nawet na wyjście do kina czy na kebab:o Nic nie mam, przegrałam życie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lllllllllllllllllIIIIIIIII
aaaaaaaaaa---->sluchaj, o ile to nie prowokacja to cos doradze skad jestes? duze miasto? mam 18lat?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aaaaa przeciez psycholog jest bezplatnie! W osrodkach zdrowia, poradniach zdrowia psychicznego. Nie szukaj sobie wymowek,tylko zacznij cos robic. Od samego siedzenia nic sie w twoim zyciu nie zmieni. Uwierz mi,ze do przegrania zycia jest ci jeszcze daleko! Jestes mloda,masz przed soba cale zycie! Zobaczysz dostaniesz jeszcze od niego milion szans. TYlko od ciebie zalezy,czy je wykorzystasz. Masz fajnego chlopaka- pogadaj z nim o tym. Na pewno ci pomoze. Nie zamykaj sie sama ze swoim problemem. Walcz o siebie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lllllllllllllllllIIIIIIIII
aaa--> czy ty masz taka rodzine, ze Ci wmawiaja, zes nieudaczink czy co? zuza ma rację, z pomocy psychologa mozna skorzystac za darmo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Motylka.
Zgadzam się z Zuzą 34. Popieram ją w 100%, to od nas samych zalezy jak potoczy się nasze życie. To naprawdę smutne kiedy się wejdzie na ten topic i czyta takowe rzeczy. To my jestesmy kowalami swego losu, i nie pisze tego tutaj aby sie wymadrzac, wiem cos o tym, sama kiedys tak myslalam jak ty, ale wiesz co? Wszystko mi sie walilo, zycie rodzinne, zycie osobiste doslownie zylam jak w marazmie, było az tak zle ze mialam mysli samobojcze, ale ktoregos dnia wstalam i powiedzialam sobie dosc , dosc takiego uzalania sie nad soba i zaczelam powoli wychodzic z tego marazmu ,w ktorym tkwilam. A teraz z perspektywy czasu stwierdzam iz tamte lata byly latami straconymi . Tak wiec nie doluj sie tylko pomysl na spokojnie co da sie dokonac , co da sie zmienic, nic nie rob w zlosci, zalu i rozgoryczeniu , niemoc która cie teraz dopadla to zły doradzca. Teraz widzisz wszystko w czarnych barwach, ale kiedy bedziesz chociaz chciala ,bo to juz duzo chciec to napewno zaiskrzy w tobie iskierka nadziei, taki maly zalazek na nowe zycie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Motylka...
do llllllllllllllllllll wiesz moj,, kochany\'\' tatus przez całe moje życie mi wmawiał ze nic nie jestem warta, ze nic w zyciu nie dokonam, ze jestem nieuk, nieudacznik zyciowy. Dlatego zawzielam sie w sobie i jak do tej pory udaje mi sie osiagac wszystkie zamierzone cele. Obecnie szykuje sie na studia, mature zdalam na samych 5 , tak wiec dla chcacego nic trudnego. Teraz moj ojciec z ktorym nie utrzymuje kontaktu, kazdemu sie chwali ze ma taka madra corke, ze on zawsze we mnie wierzyl, ale nie zrobilam tego dla niego , zrobilam to dla siebie zeby poczuc sie lepiej, i odzyskac wiare w siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
lekarze są do niczego...:( Od lat mam poważne problemy zdrowotne i jeszcze żaden mi nie pomógł:( Nie będę chodzić do lekarzy. Kiedy miałam bardzo ostrą, trwającą prawie dwa lata nerwicę, jedyne co mógł zrobić lekarz, to zapisanie mi psychotropów. Oczywiście ich nie kupiłam, bo nie będę się ogłupiać i narkotyzować jak kret:o Sama sobie poradziłam. Teraz też nie będę do nikogo chodzić. Mówiłam mojemu chłopakowi o tym wszystkim. Ale on zawsze się tym martwi. Bo nie rozumie mnie. On ma zupełnie inne nastawienie do życia. Nigdy nie myślał o samobójstwie, zawsze jest zadowolony, nawet jak jest mu smutno. Dla niego moje podejściejest przerażające i boi się o mnie, także nie chcę go tym martwić. Tym bardziej, że on i tak nie wie, jak mi pomóc....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
moja rodzina to chyba olewa. Kiedyś słyszałam, że jestem nieukiem itd. moja mama zawsze mi mówi, żebym cos robiła, że będę dziadówą, nie będę miała pieniędzy, nic nie będę miała... No i może tak będzie... Ona ma pieniądze. Ale nie wiem, czy to ja czyni lepszą, mądrzejszą, no i nie jest zbyt szczęśliwa. Wiem, że mam atak mówi, bo się martwi o mnie4, ale wcale mi to nie pomaga. Pewnie, że chciałabym mieć zdrowie, pieniądze, własny dom, żyć sobie z moim chłopakiem i wtedy wszystko byłoby cudownie. Ale pewnie wyląduję pod mostem jak jakiś kloszard.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lllllllllllllllllIIIIIIIII
aaaaaaaaaaa--->zacznij o sobie decydowac, tyle powiem Motylek--> jak ja Cię rozumiem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×