Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość poradzcie co robic

Problem ze WSPOLLOKATORKĄ

Polecane posty

No ciekawa jestem jak ta sprawa się rozwiąże. Nie mogę tego czytać autorko topiku jak dajesz się wykorzystywać brr... dobrze że ja taka nie jestem ;) Kiedy trzeba pomóc koleżance to się pomaga, ale żeby tyle czasu być jej sprzątaczką?? No i jeszcze to wyżeranie z lodówki cudzego jedzenia bez jakichkolwiek zahamowań :o TOŻ TO PASOŻYT A NIE PRZYJACIÓŁKA!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie dająca sie wykorzystac
mieszkalam z kolezanką przez rok jak wprowadzilysmy sie do nowego mieszkania (bylysmy pierwszymi lokatorkami) od razu ustalilysmy ze kazda sobie robi oddzielnie zakupy, pranie sprzatanie, ona miala swoj pokoj, ja swoj, kuchnia i lazienka byly wspolne, tylko ona nie miala na nic czasu, jak ugotowalam to wpieprzala moje, nawet nie pozmywala za sobą, kompletnie nie interesowalo ją nic poza strojeniem sie i kąpielami w olejkach rozmowy konczyly sie zapewnieniami ze jutro to zrobi w koncu postanowilam ją nauczyc, ona zostawala na weekend w mieszkaniu ja wyjezdzalam, wiec zostawilam jej caly zlew brudnych garów, w lazience syf bo wanny za sobą nie myla po tych olejkach, zęby umyła to pasta byla wszedzie, na umywalce, na lusterku, na plytkach, tak ją z tym zostawilam, w poniedzialek jak wrocilam miala pretensje ze nie pomylam garow za sobą wiec jej wytknęłam ze ona tak samo robi, jak cos gotowala to wszedzie bylo brudno, na podłodze, na stole, to ja wzielam taki czarny zakreslacz i te plamy na podłodze pozakreslalam, alez sie wkurzyla, w dodatku jak ja wyjechalam na tydzien potrafila wylac 11 kubików wody, to mnie wkurzylo na maksa bo dlaczego mialam za nią placic jak wczesniej zuzywalysmy ok, 10-12 kubików przez miesiąc, powiedzialam ze sie wyprowadzam a wiedzialam ze jej to nie na reke by bylo bo ja mialam swoją pralke automatyczną i lodowke a ona z tego korzystala no i ona tez zaczela sie rozgladac za innym mieszkaniem, a ja ją zwodzilam ze na razie caly czas szukam, w koncu ona znalazla i sie wyprowadzila a ja zamieszkalam ze swoim chlopakiem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie dająca sie wykorzystac
zacznij robic tak jak ona ja tak zaczelam robic i sie wyprowadzila i mialam swiety spokój

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość iza././
też jestem z lekka "wstrząśnięta "chamstwem i tupetem tej "przyjaciółki"....co za męczarnia, tylko współczuć. Ciekawe jak to się rozwiąże?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość To że ona nie sprzata
to jeszcze rozumiem, bo są różni ludzie z różnym poczuciem estetyki, ale to że wy jej kupujecie żarcie to tego to już ni w ząb nie rozumiem i w tym momencie to uważam, że to Wy jesteście frajerami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja generalnie jestem zdania, ze z przyjaciołmi sie nie mieszka... Wspolne mieszkanie zabija prawdziwą przyjaźń. Jeśli mieszkasz ze swoim facetem (ze swoja kobietka), to zakladasz z góry, że on jest po prostu inny i inaczej z nim rozmawiasz. Poza tym, na niektore sprawy patrzysz przez przymkniete powieki, aby nie klócic sie o kazdy drobiazg... Z przyjaciołką pozwalasz sobie na wieksza szczerość. Zaczynacie sie wtedy kłócić o drobnostki i nie ma takiej siły, żeby zadna z was nie miala zalu do drugiej... Mieszkając razem zwykle po pewnym czasie unikacie wspolnych wyjść, bo macie siebie az nadto na codzień... Patrze po moich znajomych... Patrze po moich dawnych wspollokatorkach... Żadna z nich juz nie jest moja przyjaciolka. Nasze drogi rozeszły sie gdy tylko wyprowadziłyśmy sie ze wspolnego mieszkania... Zaznaczam, że ja nigdy nie mialam podobnych dylematow jak autorka topiku. Jestem osoba raczej malo konfliktowa i takie tez mialam współlokatorki... poradzcie co robic --> mysle, ze najlepszym wyjsciem bedzie sie wyprowadzic. Nie mow, ze nie masz innej alternatywy. Są samotne osoby ktore szukaja wspołlokatorów bo nie maja z kim mieszkać. Jasne ze nigdy nie wiesz na kogo trafisz, ale popytaj znajomych, moze ich kolezanki lub koledzy szukają współlokatorow, bo nie stac ich na samodzielne mieszkanie... Innym wyjsciem jest zmusić przyjaciolkę do udziału w sprzataniu oraz podział tych czynnosci, ktore mozna podzielić - np kazdy gotuje i pierze sobie, ale wasza przyjaźń raczej tego nie wytrzyma...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość córka nauczycielki
ja to nie bardzo lubię takie komuny; mieszkałam w akademiku 5 lat i nigdy nie było żadnych takich - bo żarcie kazdy kupował sam , jedyne wspólne rzeczy to był płyn do naczyń , papier toaletowy i proszek do prania. No i osoby chętne do współpracy , nikt nie musiał nikogo poganiać. Macie osobne pokoje - niech każdy sprząta swój , a o porządek w łazience i kuchni dba co tydzień inna osoba , za przemian. Swojądrogą , to nie chciałabym mieszzkac w takim układzie - z przyjaciółką i jej facetem. Dobrze , jak osoby są na tej samej płaszczyźnie. Tu zawsze będzie tak , że ty się trzymasz z facetem , a ona albo będzie grzeczna , albo wy na nia położycie krechę. Moim zdaniem powinniście się obydwoje wyprowadzić do mniejszego mieszkania , tylko we dwoje , a ona niech sobie dobierze kogo innego. Ale płomykówka dobrze mówi - jak nie umiesz się postawic , to będziesz musiała cierpieć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mi się wydaje że nie potrafisz się z nią wykłócać. Nie potrafisz jej wygarnąć wszystkiego co Cię boli, bo nie chcesz doprowadzić do kłótni, natomiast za bardzo się wsłuchujesz w to co ona mówi. A jest to samolub i taka jest prawda.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość paździochowa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość poradzcie co zrobic
Rozmawialam z moim faciem. doszlismy do wniosku ze narazie nie bedziemy na ten temat gadac i poczekamy jak sie bedzie zachowywac jak bedzie miala teraz tyle wolnego bo juz nie pracuje. wiec jej pierwszy dzien do godziny 17tej wyglada nastepujaco: wstala kolo 13tej(ok rozumiem chciala sie w koncu wyspac) ja do tej pory zrobilam 4 prania, sniadanie, pomylam gary, posiedzialam troche przy kompie. jak wstawa ja wychodzilam z domu.nie bylo mnie ze 3 godziny.wrocilam ona nadal w pizamie, depiluje brwi przy oknie:) zrobilam zupe, drugie danie(dla siebie oczywiscie) ona sie zebrala i wyszla po wyplate. w miedzy czasie jej zbierania wzielam sie za sprzatanie lazienki. pomylam wanne, umywalke, kibelek, lustro, zrobilam porzadek na parapecie....ona tylko mlaskala pod nosem (widocznie przeszkadzalo jej ze sie "szwedam" zostawila standardowo kubek po kawie na parapecie w lazience:[ poczekamy co bedzie dalej...jesli na dniach sie nic nie zmieni trzeba bedzie siasc i powaznie pogadac bo tak dluzej byc nie moze. Jako ze pracuje w sklepie kosmetycznym ma mnostwo kremow w probkach. codziennie otwiera kolejna probke zostawiajac po niej papierki na parapecie a ja codziennie laze i je wyrzucam. nie wytrzymalam i jej dzisiaj powiedzialam zeby w koncu raczyla zbierac smieci z lazienki. nie odezwala sie ani slowem...glucha?nie sadze:-o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość poradzcie co zrobic
zwariowalam. przyniosla jakies jedzeniewlasnie wrocila i pyta czy jem warzywa z patelni bo nie zje calego opakowania...no no no...coz za zmiana

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość poradzcie co zrobic
heh i jeszcze kethup wziela...zwariowalam. mowi ze malo oleju jest mogla wziac...wziela wyplate kupila 3 rzeczy....hmmmm az mi dziwnie;)zobaczymy jak dlugo ta "idylla" potrwa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dzisasss
No dobrze, jeszcze poinformuj wszystkich kiedy współlokatorka kupkę zrobiła, kiedy siusiu itd. Wiesz co, nie jesteś wcale lepsza niż ta dziewczyna. Ona jest bałaganiarą i pasożytem, ty wstrętną plotkarą, obsmarowującą swoją współlokatorke na forum. :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość poradzcie co zrobic
nie chodzi o obsmarowanie. pytalam co z tym fantem zrobic. a to, ze pisze ze cos drgnelo nie znaczy ze robie jej kolo dupy. skoro ja nie obrazam Cie Ty nie obrazaj mnie. moze jestes taka sama balaganiara jak ona. O!:P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość poradzcie co zrobic
gdybys przeczytala topik od a do z wiedzialbys ze zle o niej nie pisze bo ja lubie!!!rusz glowa nastepnym razem zanim cokolwiek wystukasz n aklawiaturze:]

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wiesz co jak tak się
przyglądam to myślę, że ona kieruje się taką zasadą w życiu że sprzątanie po prostu nie jest priorytetem w jej życiu. Natomiast jak się przyglądam Tobie to odnoszę wrażenie jakbyś każdego dnia od samego rana biegała za szmatą i nic tylko czyściła. Sama nie wiem kto tu z was jest normalny a kto nie. Dobrałyście się jako dwie skrajności.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dzisasss
Ciekawe jakby się poczuła współlokatorka jak przeczytałaby te wypowiedzi na forum? Piszesz o jej zachowaniu, czasami żenującym (np. wkładka zostawiona na pralce). Tylko, że przyjaciółka nawet na anonimowym forum nie wypisuje swoich żali na drugą przyjaciółkę. Jakby to był faktycznie dla Ciebie problem to dawno już byś się wyprowadziła. Widocznie lubisz czuć się lepsza od niej, bo Ty to taka biedna męczennica jesteś. :/ Patrzcie wszyscy i współczujcie, bo ja biedna muszę żyć pod jednym dachem z brudasem. :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gdyby Ci to naprawde przeszkadzało to byś się wyprowadziła lub odbyła z nią poważną rozmowę. Ale nie... Ty wolisz obserwować jej zachowanie i opisywać tu jak spędza każdy dzień. Czekasz nie wiadomo na co.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Absolutnie po niej nie sprzątaj! Jak zostawi brudny kobek, wywal go do jej pokoju. Jak sterta brudnych ciuchów będzie zalegac w łazience, wypierz swoje, a jej ciuchy zwal jej na łóżko. Masz prawo nie życzyć sobie burdelu w łązience, skoro użytkujecie ja wspólnie. I po co to przekładanie rozmowy? Na kiedy? Zawsze znajdzie się jakiś powód, żeby ją odkładać w nieskończoność. Cholera, jak dziewczyna nie ma czasu umyć po sobie kubka, to niech go trzyma w swoim pokoju, może, jak jej kubek zakwitnie, to się wreszcie ruszy! A zostawianie brudnych wkładek na pralce to już szczyt i wcale się nie dziwię autorce topiku, że o tym napisała. Jak ktoś w pewnym wieku nie potrafi po sobie sprzątnąć burdnej wkładki czy podpaski, to jest już świnią.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja bym się nie omieszkała
jej głośno powiedzieć: "Hej! Zostawiłaś brudną wkładkę w łazience!" Praktycznie każda dziewucha po czymś takim spaliłaby się ze wstydu..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×