Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Kinga1807

Dorosłe dziecko !

Polecane posty

Moi Drodzy ! Czy dzieci z reguły wspierają swoich rodziców ? Czy sytuacja o której piszę jest normalna ? Przez 27 lat utrzymywałam i sama wychowywałam córkę - na dobrym poziomie . Prywatna szkoła , konie , studia . Od kilku miesięcy jestem bez pieniędzy, firma zbankrytowała , mam długi, których nie mam możliwości póki co spłacić . Dom , który zbudowałam pewnie zlicytuje komornik . Jestem wyłączona z życia przez chorobę nowotworową - z którą tak naprawdę nawet nie mam siły walczyć - choć podobno jest temat do wygrania . Jestem sama nie mam rodzeństwa - wspiera mnie jedynie finansowo moja matka . Moja córka od 2 miesięcy pracuje - mieszkamy razem ale tak naprawdę właściwie nie interesuje się mną ani moimi problemami finansowymi czy zdrowotnymi . Ostatnio powiedziała mi - że ja po prostu nie chcę pracować - Wysyłam CV ale raz jestem za stara , dwa klika razy powiedziano mi ,że za mądra . Jest mi bardzo żle - nigdy nie myślałam , że to co daję mojej córce jest \\\"do zwrotu\\\" ale teraz widzę , ze chyba liczyłam na to ,że mam obok osobę bliską . Nie wiem jaką postawę przyjąć , jak to wszystko sobie tłumaczyć - zapomnieć jest trudno .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przykro mii
Być może wychowałaś córkę w kulcie dla pieniądza....na egoistkę ;( Teraz ci się odplaca...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Też byłam wychowywana tylko przez mamę (tata zmarł), ale nie przelewalo nam sie. Teraz mam 24 lata, co mies. oddaje jej resztę z renty rodzinnej, która zostaje mi po obłaceniu czesnego i pozyczam $ w razie potrzeby, daję talony ktore dostaję w pracy na swieta itp. Kwestia wychowania i tyle

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dorosłe dzieci
to zawsze jest problem... a córkę rzeczywiście wychowałaś na egoistkę, kiedy było dobrze, nie zauważałaś tego, nie było potrzeby. Teraz, przede wszystkim skup sie na swoim zdrowiu. To jest najważniejsze! Popatrz tylu ludzi wygrało! A później już tylko będzie lepiej. W gruncie rzeczy córka na pewno cię kocha, może to ją przerasta.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Może - choć ja sama nie mam "kultu pieniądza" - może to samo tak wyszło A za co się odpłaca - poswięciłam jej bardzo dużo uwagi - nigdy nie zaniedbywałam jej uczuć starałam się być z nią gdy tego potrzebowała Zresztą do dzisiaj do mnie przychodzi ze swoimi problemami - wydawało się ,że jestem jej przyjaciółką , innych nie ma i nie miała . Uważasz , że to moja wina i nie powinnam narzekać ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mieszkacie razem? stop -> nie interesuje sie toba?? no to ja wygon....skoro jest taka samodzielna to niech sobie dalej sama radzi....moze sie obudzi??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
innego wyjscia nie widze.trzeba nia przetrzepac...musi zrozumiec, ze tobie trzeba pomoc...za ten dom ty poewnie sama placisz....a ona sie nie doklada...niestety w tej sytuacji powinna!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dorosłe dzieci
tu jest raczej młode towarzystwo i trudno oczekiwać na pomoc, takie naprawdę konstruktywne rady

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam Mysle, że powinnaś usiąść z córką przy kawie i spokojnie porozmawiać. W tym wieku dzieci niezbyt sobie zdają sprawę z tego ile kosztuje zycie. Myslę, że Twoja córka tym bardziej, bo z tego co napisałaś nie brakowało wam pieniędzy. Mam dwoje dorosłych dzieci. Syn pracuje i dokłada się do domowego budzetu. Córka niestety nie ma stałej pracy, ale od czasu do czasu uda się jej znaleźć coś na umowe zlecenie i tez z tych pieniążków częśc oddaje do domu. Z poczatku tez nie było z nimi łatwo :). Jednak usiadłam i pokazałam, tyle kosztuje czynsz, woda, prąd itd. Do tego jedzenie i lekarstwa dla mnie i męża (oboje chorujemy). To w jakiś sposób dotarło i teraz juz nie ma problemów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mariannna
U mnie sytuacja jest odwrotna.Mój ojciec od kilku lat zachowuje się fatalnie.Zaczął pić, tracił kolejne prace z naprawde fatalnych powodów.Rodzce się rozwiedli.Mama żeby spłacić długi od wielu lat pracuje za granicą.Dopóki byli małżeństwem całą kasę wysyłała jemu.Za nic nie płacił , zadłużył mieszkanie. Mama jak przyjeżdzała do domu, mieszkała trochę u mojego brata,trochę u mnie bo z ojcem się bała. Dziś sytuacja wygląda tak,że aby nie stracić naszego (dość duzego) mieszkania które przez lata było nie opłacane, i żeby ojciec nie wylądował na ulicy,ja z narzeczonym wprowadziliśmy się tam.Spłacamy to mieszkanie co miesiąc do czynszu dokładając 1000zł.Ojcu kupiliśmy kawalerke,którą spłacać będziemy 12 lat. Mimo wszystko on czuje się pokrzywdzony ,bo "wygoniliśmy go z JEGO mieszkania". Ciągle też muszę sie zajmować jego rachunkami i każdą pierdołą z nim związaną.Czuję się jakbym miala takie duże dziecko.W dodatku nigdy nie usłyszałam dziękuje ,za to gdyby nie ja ,dziś mieszkałby pod mostem.Smutne to.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość koszmarne to
a może lepiej go zostawić i niech wyląduje pod mostem... A co się dzieje z założycielką?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee
pomysl, ze żyjesz dla siebie. masz duzo przed sobą i nie ma sytuacji bez wyjscia. wez pod uwage sytuacje ze jej nie ma. i gdzie szukalabys rozwiazan gdybys nie wiedziala ze corka pracuje, ze moze pomoc ale nie chce (?), to ze wiesz ze jest ktos kto cos moze ale nie robi tego - ogranicza cie. pomysl o innych mozliwosciach. zawsze da sie cos zrobic. przedw szystkim skupilabym sie na zdrowiu. z kasą zawsze da sie cos wykombinowac....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kochani ! W wielu wypadkach zgadzam sie - mój problem raczej sprowadza sie do tego chyba , że teraz po 27 latach ( mój były mąż nie bardzo dorósł do odpowiedzialności ) uważam ,że przegięłam . Czułam sie za wszystkich odpowiedzialna i zobligowana przez moich bliskich do dawania . Oni brali i właściwie z poczuciem ,że to wszystko im się należy . To co się działo u mnie - nieistotne . Myślę ,że to moja wina ,że nie umiałam zmienić swojej postawy . Zaś gdy znalazłam się na dnie - nikt tego nie zauważa - przeciez ja sobie zawsze daję radę . Teraz myślę ,że powoli zaczynam wychodzić z psychicznego dołka - ale co by było gdybym nie dała rady ? Gdyby któregoś dnia moi bliscy znależli mnie wiszącą pod sufitem - to byłby dla nich kłopot !!! My wszyscuy się \"kochamy\" nie można mylić tych rzeczy - ale układ w rodzinie jest fatalny . Trzeba było takiej ekstremalnej dla mnie sytuacji by to zauważyć . Nie chciałabym tego powtórzyć !!! Jak wypracować w sobie nowe zachowania - prawidłowe relacje - bez podziału ja daję ty bieżesz - i cieszę się ,że chcę bierzesz . Myślę ,że nasz model rodziny trochę tu ciąży na naszych zachowaniach . Zawsze pracowałam jak mężczyzna - nie 8 a średnio 12 godzin - ale dalej moralnie czułam się odpowiedzialna za dom , zakupy organizacje i szczęście innych . Wręcz to ,że byłam 12 godzin poza domem po to by zarobić na jego utrzymanie - było właściwie naganne - za mało czasu poświęcałam rodzinie . Zaznaczam ,że byłam jedynym żródłem dochodów. Chciałabym zwrócić uwagę kobietą - na ten fakt i próbę przewartościowania takich modeli rodziny - wszak to tylko bije w nas . Uważam ,że wycięlam z życia 27 lat - jeżeli patrzeć z mojego punktu widzenia i to jest strasznie głupie i niepotzrebne. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kinga, domyślam się jak jest Ci przykro zwłaszcza że trud wychowania dziecka spadł na Ciebie i dzielnie sobie z tym poradziłaś robiąc wszystko co najlepsze dla dobra córki. Teraz gdy jesteś chora oczekujesz wsparcia i pomocy, ale to zawsze Ty dawałaś wsparcie i pomoc więc nagła zmiana sytuacji i Twoja córka nie wie o co chodzi. Nie załamuj się bo właśnie teraz potrzebujesz siły w walce z chorobą. Ja nie usprawiedliwiam Twojej córki, bo sama opiekowałam się swoją Mamą która była ciężko chora przez wiele lat, ale wiem że każdy człowiek jest inny i nie musi postępować jak ja. Rozglądnij się może masz serdeczne przyjaciółki, które Ci pomogą albo ktoś z rodziny.... Serdecznie pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Do Amanta Wszech Czasow - Masz rację ale Liga Polskich Rodzin- Kościól i ustawodawstwo - każe robić . Uważaj żebyś czegoś przypadkiem nie zrobił - co wtedy powiesz !!! ps Ty pewnie nie przyznasz się ,że przypadkiem i powiesz ,że zaplanowane Całuję Kinga

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dorosłe dzieci
i tu sie mylisz amancie istnieje prawny obowiązek płacenia alimentów rodzicom przez dzieci, jeśli istnieje taka potrzeba. Kingo a może córka nie chce dopuścić do swojej świadomości, że jesteś chora, może to jest taka jej obrona, może się po prostu boi. Może udaje tylko taką twardzielkę, w gruncie rzeczy na pewno bardzo Cię kocha.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Masz zapewne rację - moje czy córki zachowanie nie ma nic współnego z naszymi wzajemnymi uczuciami. Pozdrowienia PS Mimo wszystko możliwość opowiedzenia komus na forum o swoich problemach - nawet gdy reakcje forumowiczów są różne - daje dużo ! Odprowadza nadmiar \"ciśnienia\" i pozwala zdystansować się do problemu . Bardzo wszystkim pięknie dziekuję za uwagę . Nie jestem pewna czy dobrze napisałam =zapewne- czy za pewne - ? Kinga

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×