Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Izkaa 42

Jak żyć z malkontentem ?

Polecane posty

Gość Izkaa 42

Nie wiem czy istneje już taki temat? Ja powoli zaczynam miec dość. To moj drugi związek. Poprzednie małżeństwo rozpadło się po 17 latach. Siedziałam wtedy na topikach typu "Sposoby zdradzanych żon" i "Mój mąż ma dziecko z inną kobietą" . Kiedy po roku czasu spotkałam nową miłość , miałam nadzieje na nowe lepsze życie. Jedynym problemem przez 2 lata była odległość, spotykamy się jednak dość często. Niestety teraz juz nie jest tak miło i nie patrzę w przyszłość z optimizmem. Być może przez 2 lata udawał a teraz kiedy związek przechodzi w okres "zadomowienia" jest właśnie takim jakim jest naprwdę? Wiecznie niezadowolony, robiący z błachych codziennych kłopotów -problemy gigant itp. chciałby nie wiadomo co a to co ma zupełnie go nie zadawala . Coraz częściej zastanawiam się czy jednak samemu nie jest lepiej? Nie umiem w nim rozbudzić radości życia, ja sama toczę walkę by w codziennym zyciu znajdować odrobinkę radości ale chyba dla dwóch nie strczy mi siły........

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moze to depresja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja po dwóch latach zerwałam znajomość ( a jestem już w wieku tzw. średnim ;) ) Zaczęłam zauważać jak bardzo różnimy się w podejściu do życia. A jak wylądowalismy na kilku dniowym urlopie w głuszy i w dodatku padało okazało się że nie mamy o czym rozmawiać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Izkaa 42
tez o tym myślałam...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marcysiankaaa
Zatruje Ci życie, na bank. Sama stracisz przy nim radość życia. Są takie typy, co już tak mają we krwi i tego się nie zmieni. Zastanów się, czy warto . Ja sobie też czasem posmęcę, ale w duszy, nie wyobrażam sobie, zebym miała obdarowywać bliźnich takimi emocjami. No jasne, ze mam psipsiółę, której się czasem wyżalę, ale to co innego. Mój chłop tez czasem zaczyna zaczyna robić z igły widły, ale szybko go zamykam. On już wie, ze tego nie toleruję. Odcinam się też od takich znajomych. Życie jest zbyt krótkie, żeby zatruwać je wyimaginowanymi problemami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×