Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

teoria

KSIĄDZ NA KOLĘDZIE - SKANDAL !!!!!!

Polecane posty

Gość dfd55
"Nie lubie ksiezy i instytucji kradziejskiej kosciola ;/ przekupne sepy zerujace na ludzkiej naiwnosci ;/" ale bzdura, uslyszalas raz w dzienniku i teraz powtarzasz 😴

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie powtarzam tylko opisuje co widze :) Ksieza lamia zasady bibli ...ktora kaze sie nosic skromnie a oni jakies jedwabne szaliczki ;/ Papierze niczym wielcy krolowie,przeciez sobie tego nie wymyslilam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
do nas tez przyszedl Ksiadz po koledzie,przyszedl kiedy mnie nie bylo w domu.Przyjela go Babci(mieszkamy razem,ja studiuje),Wszystko bylo ladnie,pieknie.Byla wspolna modlitwa,poswiecenie mieszkania.itp,nawet koperta byla wzieta ,Tak dla informacji moja Babcia jest niewidoma:( Babcia jest zadowolona z Koledy(ja mam mieszne uczucia( ),no tak,ale w koncu liczy sie to,ze Babcia czuje sie \"doladowana\" po tej wizycie:P I tak ja kocham:P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Teoria coraz lepiej piszesz. Teraz napisałaś, że wchodzisz w związek okłamując najbliższych ukochanego :) Cudownie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fanka marchewek
Teoria, wlasniejestes zaklamana, chociazby przed samym ksiedzem, taka jest niestety prawda, bo nie mowisz mu w oczy tego, co myslisz. nie potepiam Cie, sama tez jestem pod tym wzgledem po uszy w klamstwie-a bo rodzice sie obraza, a bo babcia bedzie cierpiec itd. ale fakty trza nazwac po imieniu-jestesmy zaklamane, i tylko nabijamy statystyki KK.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Teoria -> z Wikipedii: Hipokryzja (od gr. hypokrisis, udawanie) - zachowanie lub sposób myślenia i działania charakteryzujący się niespójnością stosowanych zasad moralnych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no coz teoria
mam nadzieje,ze ci ten topik przyda sie jednak i da do myslenia - na temat tego, co jest w zyciu wazne, jaka postawa, czy szanujesz sama siebie i swoje przekonania ... Nie chcę moralizowac, tak sobie myslę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosposia księdza
A wiecie, co ja przeżywam kiedy on jest na kolędach i zostaje na kolacyjkach? Jedyna dla mnie pociecha, że jak wróci to policze ile jest w tych kopertkach. I proszę was nie wkładajcie mniej niż 50 zł, bo ja chce żyć na odpowiednim poziomie, jestem kobietą wymagającą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Degie ---> \"wchodzisz w związek okłamując najbliższych ukochanego \" najbliższych tak ale ukochanego nie bo on wie jakie ja mam podejście to tych spraw - on z resztą ma takie same i nie wiem dlaczego tak ciężko Ci zrozumieć, że nie pójdę do przyszłej teściowej (która jest bardzo religijna) i nie powiem tak : Sluchaj kurna pani mamo , nie chodzę do kościoła, nie spowiadam sie od 6 lat ale pójdę do ślubu kościelnego bo wiem, że jak tego nie zrobię to przestaniecie mnie lubić itp itd \" dobra, niech będzie że jestem tchórzem ale nie powiem tak i koniec :P wolę iść do tego ślubu koście;nego, mimo że przysięga przeed Bogiem nic dla mnie nie znaczy tak na prawdę i ok nie jestem hipokrytką - nawet nie wiem jak siebie nazwać bo sama nie wiem - ale przyznaję Ci rację myslę, że słowo tchórz jest bardziej odpowiednie - tak już mam i nic na to nie poradzę :D no coz teoria ---> szanuję sama siebie, swoje przekonannia też - jestem niepraktykująca a teraz to nawet nie wiem, czy wierząca :O :O i podejrzewam, że do ślubu nie zdąże dojść do ładu sama ze sobą - trudno pójdę z musu a nie z przekonania :D bywa i tak :D ale wiem jedno - nie będe miała ani welonu ani białej sukni bo nie jestem dziewicą a wiem, że te 2 rzeczy są dla tych właśnie zarezerwowane i mimo moich spranych postępowań uważam, że i tak jestem \"lepsza\" od tych, co z wielkim ciążowym brzuchem idą do ślubu w białej sukni i z welonem :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tak sobie mysle teoria
czy nie bedzie ci w przyszlosci przeszkadzalo ,ze tesciowa jest bardzo religijna. Przeciez moga byc konflikty z wychowywaniem dzieci - wnukow - sprawa wyjdzie, przeciez nie bedziesz cale zycie ukrywac swych przekonań. tesciowa bedzie cierpiec ( jesli nie krytykowac), niefajne to moze byc. A co twoj chłoipak sadzi o tym wszytkim? Gadalas z nim? Pisze tak, bo wiem, jakie to wazne miec podobne przekonania jak rodzina męza, z ktora on jest zwiazany i ktora go wychowała. Mnie sie akurat udało i powiem ci ,ze to bardzo ułatwia zycie w małzenstwie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość knoplef
Teoria,zgadzam się z Tobą,co tu kryć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tak sobie mysle teoria ---> mój narzeczony też nie jest religijny - chodzi do kościoła żeby mama nie miala pretencji ale wcale nie dlatego chodzi bo taką czuje potrzebę co do teściowej - niby jest religijna ale zgodziła sie na nasze wspólne mieszkanie przed ślubem że uprawiamy seks od dawna - tez wie bo nas kilka razy przyłapała także nie jest aż tak źle :D co do przyszłych wnuków - na pewno nie będzie sie wtrącac - nie ten typ ;) bardziej się o moją mamę obawiam :D :D ale wiesz chyba przesadziłam z tym, że jest BARDZO relogijna :D może nie bardzo ale jest, natomiast moim rodzice do kościoła nie chodzą w ogóle i chyba z tej racji jestem taka lewa :D :D ale widzisz Tobie się jakoś ułożyło i mam nadzieję, że i mi się ułoży tym bardziej, ze nie przyszli teściowie lubią najbardziej z pozostałych przyszłych żon/mężów rodzeństwa mojego faceta :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
knoplef ---> dzięki ;) wiesz ja piszę to co myśle i nie chcę udawać, że ślubowanie przed Bogiem to jest to, czego pragnę itd to dla mnie nic nie znaczy ale zrobię to, żeby nie robić sobie problemów już na samym początku :P i sorki za literówki ale obróciłam z rodzicami już 2 litry wódki :classic_cool:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
teoria, znowu, ech... Teraz piszesz że nie chcesz udawać (a co robisz z rodziną ukochanego?). Piszesz co myślisz, to jeszcze rób co myślisz :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Teoria, wybacz ale jakby podsumować Twoje wypowiedzi to: Jesteś hipokrytką, ale wcale tego nie uznajesz. Uznajesz za to poprawne kontakty z rodziną ukochanego, ale oparte na kłamstwie. Nie jesteś za to dewotką i tu masz akurat rację. Coś pominąłem ? :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a ja jestem wierząca ale
kościoła a zwłaszcza księży niecierpię. od jakichś 15 lat nie przyjmujemy ich po koledzie ani do kościoła nie chodszimy. pracujemy i nikt nie będzie się zwalniał z pracy i czekał przez pare dni bo ksiądz ma przyjść. a ksiądz dużo pije i jak chodzi po domach to czasem utknie gdzieś na dłużej i dalej już nie jest w stanie iść. i tak sie czeka na księdza czasem tydzień. to przecież niebędzie nikt brał urlopu z tego powodu i wyczekiwał księdza. ślub biore w tym roku z facetem który jest b.religijny. i cała jego rodzina też jest relogijna. osobiście nie chciałabym kościelnego, ale robie to dla narzeczonego bo wiem jak mu na tym zalezy. jak poszlismy do ksiedza to oadrazu na mnie z mordą wyskoczył ze do koscioła nie łaże i po kolędzie go nie przyjmuje. pozniej jak był u mojego dziadka po koledzie i dziadek szepnął pare słowek, dał wiecej niz zazwyczaj w kopercie to i ksiadz zacął inaczej gadac. przeprosił niemalze za swoje zachowanie. i uwazam, ze jestem o niebo lepszym człowiekeim on wiekszosci tych co lataja co niedziele do kosciola jak na sranie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kurako znaczy wiesz co ? ja chyba jestem jednak niewierząca też :P nie tylko niepraktykująca :D ale kurna teraz sie sama zamotałam i już nie wiem nic :D :D Degie ---> weź poprawkę na to, że jestem po 3 flaszkach i pewnie piszę pierdoły :classic_cool: :D ale tak serio ==== źle się wyraziłam : chę udawać bo nie chcę sobie zesrać stosunków z przyszłymi teściami - o może tak jest lepiej powiedziane ;) i dla Ciebie mogę być kim chcesz, hipokrytką, kłamczuchą i nie dewotką :D ja sama nie potrafię siebie nazwać bo wiem co czuję ale nie potrafię tego ubrać w słowa ;) sorry, zawsze miałam z tym problem ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ale jazda :D ogolnie rzecz ujmujac - jestem wierzaca,ale niepraktykujaca, a to dlatego,ze ostatnio instytucja kosciola totalnie mnie rozpieprza, jak i niektorzy (wiekszosc) ksieza :O meksyk jednym slowem i lipa.. nie mam nic przeciwko koledzie,ale jezeli ksiadz zaczyna wypytywanke (do notesika info),to go w pewnym momencie stopuje (w zaleznosci od tego,kto jest ze mna - albo bardziej albo mniej ostentacyjnie,co by rodzina w szoku nie byla), a jak juz tylko o sprawach notesikowych ksiadz gada,to mam ochote go wyprosic,no bo bez jaj.. kopert nie daje,ale jezeli jestem w domu rodzicow,to nie mam na to wplywu eh..szkoda slow wiem jedno - chce slub koscielny,ale ja nie moge go zalatwiac,bo jezeli ksuiadz mi wyskoczy z gadka \"co laska\", a potem doda,ze \"za malo\",to zazadam faktury (a wiadomo,ze nie da,bo kosciol podatkow nie placi), a wtedy ze slubu nici oczywiscie sa ksieza i ksieza.. zalosne to wszystko..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość brrrrrrrrrrrrrrr
łatwo sie oddalac od Boga i zwalac winę na kościół;) też tak kiedys miałam ale pozniej odkryłam czym jest prawdziwa wiara i juz nie mam tego problemu polecam z Nim porozmawiac;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kuraiko -> nikt nie każe Teorii rozmawiać z rodziną :) Pisałem o tym, jaką jest hipokrytką. Okłamuje rodziców narzeczonego, jednocześnie biorąc dla nich ślub kościelny. Bo po co ślub kościelny niewierzącemu? :) Czy wiecie, że każdy kwadrat jest prostokątem? ale nie każdy prostokąt jest kwadratem :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tak na marginesie - ja sie od Boga nie oddalam, jedynie od koscio;la jako instytucji - a to roznica, bo jakby nie bylo,to kosciol sie troche od Boga oddalil :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tzn nie uznajesz uczniów Chrystusa? Czy masz inną biblię? Bo trzeba sporo pozmieniać w wierze, żeby dążyć do zbawienia (bo to jest celem każdego wierzącego) bez Kościoła :) Masz gdzieś tą zmienioną biblię? Czy masz to poukładane w głowie? Ważne żebyś była dobrym człowiekiem, nie hipokrytką i kłamczuchą jak Teoria :P :) Ojejku idę spać :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kuraiko -> między białym a czarnym są też inne kolory :) Kościół dopuszcza ślub z ateistą ale na określonych zasadach. Podejmując temat, rozumiem, że znasz te zasady :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kuraiko -> dla mnie bezsensem zagłębiać się w tą rozmowę (aspekt wiary), jeśli Ty wybierasz sobie tylko fragmenty tej religii, które Tobie pasują :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość o witaj zgniły Stalinie
zanim wstaniesz, otrzep zgniliznę...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość z bloga proboszcza...
Już od wielu lat obserwuję następującą prawidłowość: w okresie trwania kolędy – najczęściej wtedy, gdy już się kończy – na jej temat wypowiada się określona kategoria księży: ci, którzy po kolędzie nie chodzą. Są to kurialiści, profesorowie, ludzie działający w innych instytucjach. Wypowiadają się z troską, udzielają różnych rad, dokonują rozmaitych diagnoz itd. Istni eksperci. Oczywiście, że drugą kategorią są dziennikarze. Oni pojawiają ię zwykle jeszcze później i już beż żenady pytają o jedno: ile kasy? W tym roku scenariusz powtórzył się. W roli ekspertów pastoralnych wystąpił tym razem ks. Roman Indrzejczyk, kapelan prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Chyba mu zaproponuję, żeby wszystkie pieniądze, które kancelaria Prezydenta RP przeznacza na utrzymanie obsługiwanej przez niego kaplicy, przekazywała na rzecz mojego kościoła. Nie będę musiał moich parafian prosić o ofiary. Drugim mędrcem okazał się jezuita ks. Jacek Prusak, który niczym Mojżesz ogłosił na łamach „Tygodnika Powszechnego „Sześć przykazań kolędy” Wyjątkowe nagromadzenie sloganów i ogólników. Ściągnąłem ich teksty z internetu do mojej kartoteki duszpasterskiej. Wychodzę bowiem z założenia, że najgłupsze wypowiedzi mogą człowieka zainspirować do myślenia na zasadzie buntu, podobnie jak wysłuchanie dennego kazania zmusiło mnie nieraz do zastanowienia się w jaki sposób należałoby je uratować. Nie zamierzam w tym miejscu prowadzić z w/w ekspertami dyskursu na temat kolędy. Zdradzę natomiast swoje sadystyczne marzenia. Otóż w pod koniec listopada (przed uroczystością Chrystusa Króla) zleciłbym im wszystkie obowiązki moich wikarych. Codziennie o godz. 7,00 rozdzielanie Komunii św. w domu pomocy społecznej. Później szybciutko śniadanko przez siebie przyrządzone i do konfesjonału (20 min. przed Mszą św.). O godz. 8,00 Msza św. a następnie pogrzeb lub obchód chorych (w Adwencie było ich ponad 120). Oczywiście, że w niektóre dni byłby luz do 10,30 – czas na przygotowanie katechez. O 10,30 – szkoła; powrót o 14,15. Na obiad 15 minut i kolęda od 15,00 do około 19,00. Jeśli w którymś dniu trasa jest krótsza – prowadzenie o godz. 18,00 rorat dla dzieci. I tak codziennie, bez dnia wytchnienia do 15 stycznia. W niedzielę normalny rytm: Msze święte, kazania, spowiadanie, rozdzielanie Komunii św. a po południu kolęda. Na czym polegałaby moja zemsta? Otóż codziennie, po powrocie z kolędy, musieliby na głos przeczytać swoje wypowiedzi. Oczywiście, kilka dni przed Bożym Narodzeniem kolęda ulega zawieszeniu. Wtedy spowiadamy, każdy po ok.8 godzin dziennie. Ks. Jacek Prusak czytałby wówczas swój artykuł nt. spowiedzi „Nie trybunał, lecz duchowa klinika.” [Życie Duchowe nr 52/2007] Po przejściu takiej kuracji, mogliby obaj pisać o kolędzie i spowiedzi co chcą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Teoria, do ślubu możesz pójść w białej kiecy i welonie, o ile oczywiście masz na to ochotę. \"Białe dla dziewicy\" to kompletny mit i nieprawda. Modę na białe kiecki ślubne wprowadziła zdaje się królowa Wiktoria, świat zaczął ją naśladować galopem, a potem dołożono do tego ideologię wyssaną z palca. Taka Pawlikowska-Jasnorzewska na przykład położyła lachę na rzekomą symbolikę i poszła do pierwszego ślubu nie dość że na niebiesko, to jeszcze i w kapeluszu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
teoria-po co ty w ogole z takim zdaniem o ksiezach,przyjmujesz ich w domu?Jestes obludna.To co piszesz jest wstretne i podle.Nie czujesz tego?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×