Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość panna nie żona

Tradycyjna żona.

Polecane posty

Gość Maria_pia
Ja poki co musze robic za taka tradycyjna zone dla mojego meza gdyz chwilowo nie pracuje (mam nadzieje ze chwilowo:)). Szczerze mowiac nie jestem zadowolona. Kocham mego meza. lubie mu dla niego gotowac, sprzatac itp ale kurcze ja ukonczylam studia i na dluzsza mete nie potrafie wysiedziec w domu nie mogac sie zrealizowac w tym co studiowalam. I nie chodzi tu o jakies wygorowane ambicje by byc biznes-woman. Po prostu miec prace w ktorej mozna wykorzystac swoja wiedze i poczuc sie uzytecznym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mama27
autorko, ja kiedyś tak myślałam. że tak byłoby fajnie. i w sumie jest możliwość, żebym była z dzieckiem do 3 lat w domu, ale ja chcę iść do pracy na chociaż 10 godzin tygodniowo. synek ma teraz 9 mieisęcy i mnie rwie do pracy!!!! nie jest mi źle być z nim w domu, lubię naprawde prace domowe, codzienne długie spacery to sama przyjemność, ale siedzieć w domu całe życie... nieee la mnie odpada. nawet jakby mąż zarabiał mnóstwo forsy, to chciałbym pracować chocby na zlecenie. to dobre też dla psychiki, że też potrafisz zarobić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Podajesz za przykład dziadków
A wziełaś poprawke na to ile lat temu dziadek pracował zawodowo, a babcia siedziała w domu? Wiesz ile to czasu, ustrojów i wody w Wiśle upłyneło? Czasy się zmeiniają, weź to pod uwagę, bo chyba mało wiesz jeszcze o życiu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Maria_pia
Dokladnie Mama27 czuje to samo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mama27
ktoś napisał, że będąc w domu z dzieckime to nie ma czasu na dobrą lekturę.... oj wręcz przeciwnie. karmiąc piersią czytałam jak szalona (a w domu błyszczało, obiady były etc.) teraz zaczyna się etap "gonitwy za dzieckiem" ;) ale nadal czytam, dyskutuję z mężem, nie wgapiam się w tv bo tego nie lubimy szczerze nawet tv nie memy i nie planujemy mieć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ty masz jedno dziecko
ale autorka chce trójki, wiec nie byłabym taka pewna czy bedzie wtedy czytała ksiazki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość panna nie żona
Hmmm..no tak, pewnie tak jest. Znaczy na pewno tak jest ;) Praca na pewno potrzebna jest - choćby dla zdrowia psychicznego (aczkolwiek mojej obecnej nei byłoby mi żal - choć związana bezpośrednio z ukończonymi studiami, do mojego zdrowia psychicznego bardzo RZadko się przyczynia - wręcz odwrotnie :P) Cóż, nie urodziłam się wtedy, kiedy moja babcia i chyba nie da sie teraz żyć w identyczny sposób... Załamywać też się nie mam zamiaru - nie o to chodzi. Nie narzekam, że jest mi źle, jak jest. Tylko troszkę żałuję pewnych rzeczy ;) No ale póki kończę malować paznokcie i lecę na jak najabrdziej współczesną imprezę. Po całym tygodniu realizowania się w pracy należy mi sie chyba realizowanie towarzyskie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość panna nie żona
Wiem, wiem... wiem, że czasy są zupełnie inne i że epwnie nie da się dodtworzyć dokładnie takich związków jak choćby ten babciowy ;) I wiem, że na pewno będe żyła inaczej, ale też szczęśliwie (tzn zrobię wszystko, żeby tak było ;)) Ale tak sobie czysto...fantazjuję czasami :P ;) No to miłego wieczoru! Jeśli natomiast ktoś jeszcze czuje sie urażony moimi literówkami, błędami ortograficznymi, językowymi, stylistycznymi, składniowymi, fleksyjnymi czy jakie tam jeszcze istnieją i na pewno znalazły się w moich wypowiedziach - najmocniej przepraszam, jestem po pracy ;) Myślami na urodzinach koleżanki. PS. Ale z marzeń o dzieciach nie zrezygnuję!!! ;) No...może nei od razu trójka, ale dwoje musi być! ;);)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
panna nie żona "ja - dbająca o dom, dzieci, męża. Lubię obowiązki domowe, jeszcze gdybym miała to robić dla ukochanych osób - no problem! Mąż pracuje, zarabia na nas (i na fajne wakacje raz w roku ) a ja sprzątam, piorę gotuję. I robię wszystko, żeby było pięknie!" _____________________________ nie wiem czy cie podziwiać za głupotę, chcesz wziąć na siebie tyle obowiązków... Prawda jest taka, że samo zajmowanie się dziećmi jest bardziej męczące od pracy umysłowej a dodając do tego sprzątanie, pranie, gotowanie dla piątki osób - nie wyobrażam sobie... Mężczyzna powinien prać swoje rzeczy i spędzać przynajmniej tyle samo czasu w kuchni, co kobieta. Mój tata, dziadek nie są takimi sierotami i potrafią ugotować obiad i nigdy też nie prosili nikogo aby im coś wyprał. W ogóle nie wiem, jak niektórzy nie wstydzą się robić ze swoich żon służące.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do Księżyc w Skorpionie
twoja glupota przebila najwiekszych idiotow kafeterji

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
z twojego opisu modelowej rodziny, zony i matki wywnioskowałam, że taka z ciebie Bree Van De Kamp z "Gotowych na wszystko" (wybaczcie, kocham ten serial):)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiecie co jest interesujące ? ....to, ze ktos ma marzenia, okreslony model rodziny, sprecyzowane poglady na zycie ...zawsze jednak znajdzie sie ktos kto zaczyna wszystko burzyć, negowac bo przeciez geniusz jeden z drugim wie lepiej jak powinno wygladać czyjes zycie ........ ...Mężczyzna powinien prać swoje rzeczy (..) co za roznica kto wrzuci do pralki ? bo wszak pralka pierze czyż nie ? no tak wrzucić to taka cieżka praca..i paznokiec moze ucierpiec ..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość podoba mi się ale...
Też jestem kobietą, której pasuje tradycyjny model rodziny (na naukach przedmałżeńskim w pytaniu o to, kto powienien być głową rodziny, zaznaczyłam "mężczyzna", co wprawiło w osłupienie mojego narzeczonego, bo mamy całkowicie partnerski związek, nawet z moją przewagą do stawiania na swoim :P ). Rzecz nie do zrealizowania, ponieważ: 1) Mało która para jest w stanie wyżyć dziś z jednej pensji. My z mężem absolutnie nie i to moja praca jest pewniejsza i lepiej płatna, więc muszę pracować, choć szczerze tego nie cierpię - jestem wrażliwa i nieodporna na stres i dom jest moim azylem (a mam odpowiedzialną pracę, obarczoną ryzykiem i konsekwencjami) . 2) Mężczyźni tego nie doceniają. Wcześniej, czy później usłyszy się zarzut o nic nie robieniu i o tym, że to on utrzymuje rodzinę. Facet nawet podświadomie będzie czuł przewagą, a nawet władzę nad taką domową żoną. Może to wykorzystywać. 3) Zbyt wielkie ryzyko finansowe - mąż może stracić pracę i co wtedy? Rodzina pod most? (uważam, że to model dla ludzi o naprawdę pewnej sytuacji finansowej na całe życie). Albo facet w którymś momencie podziękuje ci za współpracę dla jakiejś młodszej dupy i wtedy ty pod most. Bez szansy na znalezienie pracy, bez prawa do emerytury... 4) Jednak duże ryzyko zakopania się w domu. Uwstecznienia, odizolowania od świata zewnętrznego. Szczególnie przy typach osobowości takich, jak moja, bo ja i tak mam tenencje ucieczkowe. Najlepiej się czuje w domu, z mężem. Tak więc, na Twoim miejscu nawet gdybym spotkała mężczyznę, który by chciał i mógł zapewnić Ci takie życie - nie zdecydowałabym się.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kobieta-beznadziejnie-głupia
Byłam taką żoną, też chciałam miec normalną, tradycyjną rodzinę. Zawsze pracowałam, a przez wiele lat utrzymywałam dom. Co dostałam w zamian? Mój mąż miał drugą rodzinę równolegle do naszej, przez wiele lat utrzymywał wszystko w tajemnicy :( Dobrze się zastanów zanim zechcesz zrealizowac swe marzenia...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość podoba mi się ale...
Księżyc w Skorpionie - naprawdę powstrzymaj się od pisania innym scenariuszy na życie :O Zarzucanie głupoty komuś, kto chce życ inaczej niż Ty, jest naprawdę denne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość podoba mi się ale...
kobieta-beznadziejnie-głupia: nie byłaś głupia, tylko Twój mąż był fiutem. To subtelna różnica. Ale właśnie m.in. ze względu na ryzyko, że mąż okaże się skurwysynem, nie zdecydowałabym się na taki model życia, choć podoba mi się.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wertykilka
Samo w sobie, w takiej czystej formie, to taki model jest piękny :). Tylko ja już wiele osób napisało, zupełnie przebrzmiały we współczesnym modelu rodziny. Zależy jaki się jeszcze ma charakter, ale często to się źle odbija na dzieciach, mężu, a przecież to miało wzmagać sielankę... Tak sobie myśle, że chyba nie znam żadnej osoby po studiach, która by sie zdecydowała pozostać w domu...poświęcić się dla rodziny. Uważam że prawdziwą sztuką jest umiejętność połączenia życia rodzinnego z zawodowy....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Chciałam sie odnieść tylko do jednego argumentu, który tu padł: że kobieta po macierzyńskim ma wrócić do pracy, zeby się ludziom pokazać.... nie zdziczeć w domu , nie zarosnąć i nie zgłupieć.... No ludzie... naprawdę czy to trzeba być aż tak ograniczonym, żeby uważać że cały świat składa się z dwóch miejsc: domu i pracy. I nic poza tym? Jak nie idzie do pracy, to już zarasta brudem w domu?????????? No to współczuje takiego podejścia. NIEKTÓRE kobiety zauważają, że oprócz pracy alternatywą jest: hobby, teatr, kino, różne kursy ( tańca, obcego języka ) kluby i stowarzyszenia, działalność charytatywna, podróże, twórczość artystyczna, basen, sport wszelkiego typu, przyjaciółki, salony odnowy biologicznej, SPA, fryzjerki i dłuuugo by jeszcze wymieniać. Tylko żaden facet nie powie o tym głośno. Lepiej powiedzieć: idź do pracy, to ci dobrze zrobi kochanie, bo w domu będziesz się nudzić... Ta.... nudzić! Tylko imbecyl może się nudzić. No i oczywiście brudas - bo w domu zawsze jest coś do zrobienia. Ale facet woli nawet do głowy nie dopuścić takiej myśli, że żona mogłaby się w domu NIE nudzić..... tylko że on, musiałby na to zarobić :D I tu jest pies pogrzebany. Kobiety idą do pracy z różnych powodów. Niektóre po prostu lubią pracować. A reszta MUSI bo ich facet nie jest w stanie utrzymać rodziny. Albo jest na tyle... nie godny zaufania, ze kobieta WOLI iść do pracy, żeby w razie czego nie zostać z ręka w nocniku - bez pieniędzy i dachu nad głową. No, ale od tego sa prawnicy :) Jestem przekonana, ze 80% pracujących kobiet, na wieść, ze od jutra ich mąż będzie przynosił do domu po 30 tysięcy miesięcznie natychmiast rzuciłaby pracę - oczywiscie te, które ufają swoim mężom. Nikt mi nie powie, że kobieta która nie jest przymuszona sytuacją finansową będzie się z radością SPEŁNIAĆ jako kasjerka w Biedronce, czy pani w okienku na poczcie znosząca całe dnie bluzgi klientów, albo pani sekretarka znosząca ponizenia i fochy szefa, o pracujących fizycznie w ogóle nie wspomnę.... To tyle ode mnie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wertykilka
No tak, ale bądźmy szczerzy siedzenie w domu raczej nie rozwija...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wertykilka
Dotykasz dwóch skrajności. Jeden gdy facet zarabia tyle, że stać Cię na kursy językowe, spa i kosmetyczki, a dzieci w prywatnym przedszkolu, tylko defacto wtedy, to domem też się pewnie zbytnio nie zajmujesz, bo jesteś zajęta kursami i innymi...A druga skrajność, to praca " na kasie" to zupełnie inna sytuacja. My tu raczej mówiliśmy o najczęściej spotykanym przeciętnym modelu, gdy kobieta pracuje biurowo, jest po studiach...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wertykilka
Mój facet jest wyrozumiały. Ale zdążyłam już zaobserwować jego zachowanie, jak siedziałam w domu przez jakieś pół roku po studiach, bo nie mogłam znaleźć pracy. Odczuwałam jego niezadowolenie tym, choć nic nie mówił, rozumiał że jest ciężko znaleźć. Tak jakby trochę straciłam wtedy w jego oczach, no ale było mineło...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wertykilka
Mój facet jest wyrozumiały. Ale zdążyłam już zaobserwować jego zachowanie, jak siedziałam w domu przez jakieś pół roku po studiach, bo nie mogłam znaleźć pracy. Odczuwałam jego niezadowolenie tym, choć nic nie mówił, rozumiał że jest ciężko znaleźć. Tak jakby trochę straciłam wtedy w jego oczach, no ale było mineło...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Model jak najbardziej prawidłowy. Życie jest jednak brutalne i nie przetrwacie w taki sposób zbyt długo w szczęściu. Któreś z Was prędzej czy później znajdzie sobie kogoś na boku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wertykilka
Bo ja wiem czy to jest takie pewne, że się tego nie przetrwa...w każdym modelu rodziny to się zdarza, że ludzie się rozstają...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a ja pracuje od 18 lat
i szczerze powiem chciałabym w końcu zając sie domem. Straciłam dzieciństwo syna - żłobek , przedszkole etc .......... choć zawsze podziwiana przez męza że tak nasz dom świetnie funkcjonuje. Otóż nie jest tak" świetnie" , Jestem zmęczona , rozdrazniona ( choć prace mam niezłą) i marze o spokojnym domu . Ale póki co to w sferze marzeń...... Ech zycie....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a ja pracuje od 18 lat
i szczerze powiem chciałabym w końcu zając sie domem. Straciłam dzieciństwo syna - żłobek , przedszkole etc .......... choć zawsze podziwiana przez męza że tak nasz dom świetnie funkcjonuje. Otóż nie jest tak" świetnie" , Jestem zmęczona , rozdrazniona ( choć prace mam niezłą) i marze o spokojnym domu . Ale póki co to w sferze marzeń...... Ech zycie....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a ja bym chciała siedzieć w domu i opiekować się dziećmi dopóki te nie pójdą do przedszkola. potem też już bym z chęcią wróciła do pracy, chociażby na pół etatu :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zgadzam sie z tobą
ja pracuję tez wile lat i w końcu zdecydowalam się dwa dni nie iśc do pracy[mam sklepik] żeby zaopiekowac sie moja corką ma juz 10 lat i zawsze tylko do babci bo się świat zawali.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No widzisz wertykilka - nie oceniasz sytuacji obiektywnie, bo patrzysz z punktu widzenia kobiety, której facet dał do zrozumienia ( i jak piszesz nie było to miłe ) że straciłaś na wartości, bo nie pracujesz... Jak widać - mam rację pisząc, ze szczeście kobiety jest niestety bardzo uzależnione od dojrzałości emocjonalnej partnera. No i prosze cię, teraz ty popadłaś w skrajność. Piszesz mi, ze jak się zajmuje kursami itd to nie mam czasu na dom. Skąd ten pomysł?????????????? Ty pracujesz zawodowo ( dajmy na to 8 godzin dziennie ) wracasz do domu i masz czas się zająć garam, posprzątać, pomóc dzieciom w lekcjach itd? Masz. Ja nie pójdę na kursy na 8 godzin dziennie :) W rzeczywistości rozerwę się, podszkolę w czymś, podniosę sobie kwalifikacje dla dobrej samooceny i zajmie mi to mniej niż 8 godzin dziennie. Dlaczego więc mam być gorszą panią domu od Ciebie?????????????????????????? I jak możesz komentować, ze siedzenie w domu nie rozwija. A czy ja tak gdzieś napisałam????????????????????????????????????????? Kolegue - sprecyzuj swoją wypowiedź, bo zupełnie nie wiem do czego się teraz odnosisz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×