Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Quleczka

KOMU UDAŁO SIĘ WYJŚĆ Z NAŁOGU NADMIERNEGO WYCISKANIA/OCZYSZCZANIA TWARZY??? cz.2

Polecane posty

Gość bezsilna i smutna
no wiec te moje przebarwienia to sa takie ze zeszly by same ale dopiero za jakis czas, tzn te na lewym policzku gdzies za miesiac moze a te na prawym to jeszcze nie wiem bo moze za pare dni znikna bo sa swieze i tez policzek byl ogolnie mniej maltretowany wiec licze na to ze szybciej sie zregeneruje.mikrodermabrazji szczerze mowiac troche sie boje, bo nie wiem jakie beda efekty.sylwestrowy makijaz troche pomorze ale i tak bedzie troche widac. na domiar zlego mam sporo strupkow na plecach ale licze na to ze odpadna a jak nie to woze bolerko na bluzke, bo niestety jest bez plecow ;]

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja mam straszne, stare i trwale przebarwienia, i mi papaja pomaga, wiec na takie, ktore same sobie kiedys zejda tym bardziej powinna pomoc, ale cudow nie oczekuj

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość myszqnia
Święta, święta i po świętach... tak jak przed świętami udało mi sie doprowadzić twarz do względnie dobrego stanu tak W DNIU WIGILII kiedy czekałam na gości poszłam do łazienki, spojrzałam w lustro... a tam zupełnie inne światło (byłam u mojej mamy) zobaczyłam pryszcz na pryszczu i zaczęłam cisnąć.... to już po prostu przegiecie!!! najpierw wyciskałam a potem płakałam jaka ze mnie idiotka!!! moi bliscy wołali mnie czemu tak długo w łazience siedze a ja na tą poranioną twarz nakładałam tony tapety żeby goście nic nie zauważyli... aż mi brak sił do siebie... tak bezczelnie przed samą Wigilią... nie wspomnę o tym że na drugi dzień jechałam do rodziny mojego narzeczonego i było mi tak cholernie wstyd że wyglądam jak potwór... czy ma ktoś jakieś sposoby na silną wolę??? chyba muszę podejść sama siebie od strony psychicznej bo jak tak dalej będzie to wyląduje albo na stole operacyjnym u chirurga plastycznego albo w psychiatryku..... a powiedzcie mi dziewczynki kochane jak to jest z ta maseczką aspirynową? czy moge użyć do tego Polopiryny S?:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość myszqnia
Święta, święta i po świętach... tak jak przed świętami udało mi sie doprowadzić twarz do względnie dobrego stanu tak W DNIU WIGILII kiedy czekałam na gości poszłam do łazienki, spojrzałam w lustro... a tam zupełnie inne światło (byłam u mojej mamy) zobaczyłam pryszcz na pryszczu i zaczęłam cisnąć.... to już po prostu przegiecie!!! najpierw wyciskałam a potem płakałam jaka ze mnie idiotka!!! moi bliscy wołali mnie czemu tak długo w łazience siedze a ja na tą poranioną twarz nakładałam tony tapety żeby goście nic nie zauważyli... aż mi brak sił do siebie... tak bezczelnie przed samą Wigilią... nie wspomnę o tym że na drugi dzień jechałam do rodziny mojego narzeczonego i było mi tak cholernie wstyd że wyglądam jak potwór... czy ma ktoś jakieś sposoby na silną wolę??? chyba muszę podejść sama siebie od strony psychicznej bo jak tak dalej będzie to wyląduje albo na stole operacyjnym u chirurga plastycznego albo w psychiatryku..... a powiedzcie mi dziewczynki kochane jak to jest z ta maseczką aspirynową? czy moge użyć do tego Polopiryny S?:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość myszqnia
upsssssss:) coś mi się kafe zacina i dwa razy poszło;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
spokojnie mozna polopiryny S...to to samo :) tylko mniej kwasu acetylosalicylowego w niej...wiec trzeba wziac troche wiecej tabletek ;) no i ze swojej strony polecam mieszanie tego z miodem jesli sie nie jest uczulonym...nie dosc, ze zdrowy to daje fajna konsystencje maseczki :) druga opcja to odrobina jogurtu :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość myszqnia
dziękuję za poradę, mam w domu i polopiryne i miód więc biore sie za robote:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość n-s
myszqnia troche cię pocieszę że nie tylko ty tak masz i nie jest to aż tak strasznie chore(biorąc pod uwagę nasze już zniewolone umysły:) ) że przed samym wyjściem lub punktem kulminacyjnym czegoś wyciskasz jak opetana...też tak mam i modle się żeby mi się to przed sylwestrem nie przydarzyło- a ide na taki na łonie natury a co za tym idzie 0 zupełnie 0 makijazu więc musze się podwójnie starać. przed wigilią tez tak miałam ale miałam duzo zajęc wiec ie zdążyłam się zmasakrować...no ale zrobiłam to dzienwczesniej hehe podeszłam do lustra i zadowolona oglądałam jak to mi ładnie stare strupy schodzą i że do jutra będzie dobrze ...no a potem wiadomo - coś się zauważy i jest taki kontrast -było super wiec nawet najmniesze coś jest tak przerażające że się oprzec nie można....no a potem płacz i pytania: czemu to zrobiłam? dziś jest dobrze nie musze isc do pracy do sylwestra wiec siedze w domu z pastą cykową na pozostałościach i czekam... dziwne jest to że nie jestem w stanie mieć pryszcza na twarzy - zawsze mam już ranę rozdrapaną ,ale nigdy nie udało mi się chodzić z pryszczem ,zakrytym czy nie,ogólnie z pryszczem.na wigilii obserwowałam siostrę która miała jednego pryszcza ale takiego włąsnie któremu ja bym nie pozwoliła dojsc do takiego stanu - już jak był małą wypukłością zdarłabym go do krwi - a ona po prostu nic sobie z tego nie robiła i po 2 dniach do nie było........a ja ran e miałabym conajmniej na tydzien:( chyba nad tym muszę popracować - żeny pozwolić na zagnieżdzenie si ę pryszcza i pochodzic z nim troche bo to w sumie dziwne że przez 10 lat nigdy zadnego pryszcza na twarzy u mnie nikt nie widział - tylko już same rany po nich...często wieksze i bardziej widoczne:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
do n-s. w sumie to zazdroszczę że cynk na buzi ci pomaga...mnie uczula i wkoło robią się jeszcze inne krostki. od dłuższego czasu użuwam maseczki lerosett i ona dopiero mi pomogła.na chwile obecną tylko czasami wyjdzie mi na twarzy jakaś ,,niespodzianka''...moja kuracja na pryszcze trwa już pół roku...zaczęło się od duacu,potem epiduo.teraz używam właśnie lerosett,myję twarz cetaphilem a na dzień używam kremu bioderma akn i muszę przyznać że wygląd mojej cery poprawił się o wiele wiele bardziej.jeszcze rok temu wyciskałam wszystkie przyszcze i moja twarz nie wyglądała ładnie,dopiero dermatolog powedziała mi że tak robić nie wolno bo wyciśnięte wągry i tak wrócą,ponieważ po wyciśnięciu skóra będzie się chciała ,,uzupełnić'' a poza tym wyciskanie może powodować infekcje i namnażaie się bakterii.wtedy się opamiętałam!życzę wam powodzenia w walce z wyciskaniem!!!pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
masakra. wszystko poschodzilo, pogoilo, wkleslo, zbladlo i wyglada ladnie, a tu... no szok. na kosci policzkowej jakis ogromny stan zapalny mi sie zrobil, napuchlo to konkretnie i wygladam jak ofiara przemocy domowej. nawet mama sie zapytala, czy sie nie walnelam w buzie. zaznaczam, ze nic przy tym nie kombinowalam. co tu zrobic? oklad z lodu nie pomogl, nawet troche nie zlagodzil, opuchlizna na caly policzek. posmarowalam olejkiem z drzewa herbacinego. takiej guli jeszcze nigdy nie mialam. nie ruszam, bo jakym zaczela grzebac, ogromna blizna murowana. jak myslicie, jesli na noc pod plaster posmaruje tribioticiem, pomoze to cos? bo to nie rana, tylko cos gleboko pod skora siedzi. no normalnie z sil opadlam... ciekawe, czy cos sie z tego wybuduje... bo na moje oko to nie to samo, co gulki na zuchwie z plynem surowiczym w srodku, tylko jakas powazniejsza sprawa. ble. paskudztwo. czlowiek sie tak stara, pilnuje, a to i tak sobie znajdzie droge, jak nie drzwiami to oknem. ale nic, glowa do gory i chyba ten tribiotic. macie jakies pomysly? pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
masakra. wszystko poschodzilo, pogoilo, wkleslo, zbladlo i wyglada ladnie, a tu... no szok. na kosci policzkowej jakis ogromny stan zapalny mi sie zrobil, napuchlo to konkretnie i wygladam jak ofiara przemocy domowej. nawet mama sie zapytala, czy sie nie walnelam w buzie. zaznaczam, ze nic przy tym nie kombinowalam. co tu zrobic? oklad z lodu nie pomogl, nawet troche nie zlagodzil, opuchlizna na caly policzek. posmarowalam olejkiem z drzewa herbacinego. takiej guli jeszcze nigdy nie mialam. nie ruszam, bo jakym zaczela grzebac, ogromna blizna murowana. jak myslicie, jesli na noc pod plaster posmaruje tribioticiem, pomoze to cos? bo to nie rana, tylko cos gleboko pod skora siedzi. no normalnie z sil opadlam... ciekawe, czy cos sie z tego wybuduje... bo na moje oko to nie to samo, co gulki na zuchwie z plynem surowiczym w srodku, tylko jakas powazniejsza sprawa. ble. paskudztwo. czlowiek sie tak stara, pilnuje, a to i tak sobie znajdzie droge, jak nie drzwiami to oknem. ale nic, glowa do gory i chyba ten tribiotic. macie jakies pomysly? pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
masakra. wszystko poschodzilo, pogoilo, wkleslo, zbladlo i wyglada ladnie, a tu... no szok. na kosci policzkowej jakis ogromny stan zapalny mi sie zrobil, napuchlo to konkretnie i wygladam jak ofiara przemocy domowej. nawet mama sie zapytala, czy sie nie walnelam w buzie. zaznaczam, ze nic przy tym nie kombinowalam. co tu zrobic? oklad z lodu nie pomogl, nawet troche nie zlagodzil, opuchlizna na caly policzek. posmarowalam olejkiem z drzewa herbacinego. takiej guli jeszcze nigdy nie mialam. nie ruszam, bo jakym zaczela grzebac, ogromna blizna murowana. jak myslicie, jesli na noc pod plaster posmaruje tribioticiem, pomoze to cos? bo to nie rana, tylko cos gleboko pod skora siedzi. no normalnie z sil opadlam... ciekawe, czy cos sie z tego wybuduje... bo na moje oko to nie to samo, co gulki na zuchwie z plynem surowiczym w srodku, tylko jakas powazniejsza sprawa. ble. paskudztwo. czlowiek sie tak stara, pilnuje, a to i tak sobie znajdzie droge, jak nie drzwiami to oknem. ale nic, glowa do gory i chyba ten tribiotic. macie jakies pomysly? pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
masakra. wszystko poschodzilo, pogoilo, wkleslo, zbladlo i wyglada ladnie, a tu... no szok. na kosci policzkowej jakis ogromny stan zapalny mi sie zrobil, napuchlo to konkretnie i wygladam jak ofiara przemocy domowej. nawet mama sie zapytala, czy sie nie walnelam w buzie. zaznaczam, ze nic przy tym nie kombinowalam. co tu zrobic? oklad z lodu nie pomogl, nawet troche nie zlagodzil, opuchlizna na caly policzek. posmarowalam olejkiem z drzewa herbacinego. takiej guli jeszcze nigdy nie mialam. nie ruszam, bo jakym zaczela grzebac, ogromna blizna murowana. jak myslicie, jesli na noc pod plaster posmaruje tribioticiem, pomoze to cos? bo to nie rana, tylko cos gleboko pod skora siedzi. no normalnie z sil opadlam... ciekawe, czy cos sie z tego wybuduje... bo na moje oko to nie to samo, co gulki na zuchwie z plynem surowiczym w srodku, tylko jakas powazniejsza sprawa. ble. paskudztwo. czlowiek sie tak stara, pilnuje, a to i tak sobie znajdzie droge, jak nie drzwiami to oknem. ale nic, glowa do gory i chyba ten tribiotic. macie jakies pomysly? pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
masakra. wszystko poschodzilo, pogoilo, wkleslo, zbladlo i wyglada ladnie, a tu... no szok. na kosci policzkowej jakis ogromny stan zapalny mi sie zrobil, napuchlo to konkretnie i wygladam jak ofiara przemocy domowej. nawet mama sie zapytala, czy sie nie walnelam w buzie. zaznaczam, ze nic przy tym nie kombinowalam. co tu zrobic? oklad z lodu nie pomogl, nawet troche nie zlagodzil, opuchlizna na caly policzek. posmarowalam olejkiem z drzewa herbacinego. takiej guli jeszcze nigdy nie mialam. nie ruszam, bo jakym zaczela grzebac, ogromna blizna murowana. jak myslicie, jesli na noc pod plaster posmaruje tribioticiem, pomoze to cos? bo to nie rana, tylko cos gleboko pod skora siedzi. no normalnie z sil opadlam... ciekawe, czy cos sie z tego wybuduje... bo na moje oko to nie to samo, co gulki na zuchwie z plynem surowiczym w srodku, tylko jakas powazniejsza sprawa. ble. paskudztwo. czlowiek sie tak stara, pilnuje, a to i tak sobie znajdzie droge, jak nie drzwiami to oknem. ale nic, glowa do gory i chyba ten tribiotic. macie jakies pomysly? pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość myszqnia
Dośka21 nawet nie wiesz jak ci zazdroszcze ze udalo ci sie opamietac po uslyszeniu argumentow dermatologa.... ja nie potrafie sie opamietac mimo ze wiem jak wielka krzywde sobie robie i ze slady pozostana mi juz na zawsze... czytam wiele artykulow itp. gdzie udowodnione jest naukowo co sie dzieje z cera od wyciskanie ale niestety chyba nic nie jest w stanie przemowic do mojej psychiki...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
masakra. wszystko poschodzilo, pogoilo, wkleslo, zbladlo i wyglada ladnie, a tu... no szok. na kosci policzkowej jakis ogromny stan zapalny mi sie zrobil, napuchlo to konkretnie i wygladam jak ofiara przemocy domowej. nawet mama sie zapytala, czy sie nie walnelam w buzie. zaznaczam, ze nic przy tym nie kombinowalam. co tu zrobic? oklad z lodu nie pomogl, nawet troche nie zlagodzil, opuchlizna na caly policzek. posmarowalam olejkiem z drzewa herbacinego. takiej guli jeszcze nigdy nie mialam. nie ruszam, bo jakym zaczela grzebac, ogromna blizna murowana. jak myslicie, jesli na noc pod plaster posmaruje tribioticiem, pomoze to cos? bo to nie rana, tylko cos gleboko pod skora siedzi. no normalnie z sil opadlam... ciekawe, czy cos sie z tego wybuduje... bo na moje oko to nie to samo, co gulki na zuchwie z plynem surowiczym w srodku, tylko jakas powazniejsza sprawa. ble. paskudztwo. czlowiek sie tak stara, pilnuje, a to i tak sobie znajdzie droge, jak nie drzwiami to oknem. ale nic, glowa do gory i chyba ten tribiotic. macie jakies pomysly? pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sloneczikonik ale zes sie rozpisala hehe :D cos nie tak z serwerem bylo bo ja tez sie napisalam i lipa zniknela mi strona Choc nigdy nie probowalam Tribiotyk wydaje sie byc rozsadnym posunieciem w tym wypadku, a jak nie pomoze to do lekarza lec czym predzej nawet takiego pierwszego kontaktu! Bakterie potrafia byc wredne!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hej. kurka mania, caly czas mi wyskakiwalo, ze zle haslo :P a haslo bylo dobre, tylko kafe cos swirowalo :P posmarowalam tribioticiem i opuchlizna zeszla. ale gul siedzi i pewnie troche bedzie siedziec. no nic, poczekam. moze sie uspokoi, wredota jedna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość n-s
mnie się wydaje że możesz jeszcze przemyć to zaparzoną herbatą z szałwi - ona leczy stany zapalne,zawsze mi jakoś pomagała troszkę a przynajmniej nie zaszkodziła:) mnie poschodziły pryszcze.dziwnie.dopiero po paru dniach dociera do mnie a raczej do moich oczu jak dużo mam plam i przebarwień. w chwili kiedy pozbywałam się ostatniego strupka byłam tak wniebowzięta że nic nie mam że wydawało mi się ze mam super twarz...a teraz.....z każdym dniem widzę ze mam właściwie wszedzie plamy czerwone i wcale nie wyglądaja one lepiej niż pryszcze.coraz wyraźniej je widzę i znowu zaczynam więcej się przyglądać......muszę sie opanować - z jednej strony dobrze że sylwester już za 2 dni bo może nie zdążę nic zmajstrować - z drugiej - źle bo na pewno nie zdązę tych plam rozjaśnić :( tak się zastanawiam czy posmarować je czymś wybielającym typu acnederm czy sok z cytryny, czy to tylko na te 2 dni pogorszy mi stan i staną się bardziej czerwone?czy lepiej tego nie ruszać.....?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
n-s--> moim zdaniem lepiej nie ruszac tego cytryna, bo piernik wie, jak skora zareaguje. moja kiedys zaraz po przetraciu sokiem z cytryny rozcienczonym z woda, lekko sie oparzyla. tzn tak to wygladalo, skora sie zrobila brazowawa i potem sie luszczylo. jesli chcesz lekko rozjasnic buzie, polecam sprawdzony sposob, bardzo delikatny: pokroj ogorka w plasterki i zostaw w maslance w lodowce na 2-3 godziny. potem mozesz plasterki z ogorka polozyc na skore, po 10 min zdejmij, a potem te maslanke, w ktorej jest troche soku z ogorkow, poloz na buzie na 20 min. moze byc tez jogurt naturalny. odswiezy skore, lekko rozjasni i nawilzy. ewentualnie mozesz odcisnac sok z ogorka i samym sokiem posmarowac buzie. jak sie wchlonie, posmarowac nastepna wartswe, potem umyc pyszczek i przetrzec hydrolatem albo tonikiem bezalkohowym, po wszystkim nawilzyc. sprawdzone przeze mnie, polecam. bezinwazyjne, jak to mowia :P a z plamami po paskudztwach trzeba sie uporac innymi sposobami, niestety... mnie gula meczy, boli jak cholera. na noc znow chyba tribiotic zastosuje. ale nei wiem, czy sie obedzie bez dermatologa :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bezsilna i smutna
czy Wy w kamerce z bliska tez wygladacie tak potwornie jak ja?bo tego inaczej nie da sie opisac. poprostu strasznie.conajmniej tysiac razy gorzej niz w lustrze nawet tym najlepszym przy dziennym swietle. przemoglam sie i wlaczylam na chwile kamerke zeby zobaczyc jak wygladam w kamerce bo ostatnio ucieklam jak oparzona gdy brat kazal mi wlaczyc kamerke i zawolalam mame. az pytal czemu tak ucieklam :( bo z okolo pol metra to wygladam nawet znosnie ale tak z 15 cm to to jest poprostu straszne.wygladam jakbym pojechala po asfalcie.a w lustrze wygladam calkiem niezle jak na mnie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość n-s
bezsilna i smutna - pociesz się że to nie jest taki "realny" wygląd, kamera jest bardziej skontrastowana i jakby upraszca obraz - tylko najciemniejsze i najjaśniejsze punkty, te pośrednie różowości są jakby przyciemniane i jak np. masz rane na 2 mm a wokól na pół cm różową otoczkę to w kamerce lub czasem w szybie zgaszonego monitora bedzie widać całą tą plame półcentymetrową jako ciemną ja to przerabiałam, czasem mam na kompie ciemny pulpit i się w nim "odbijam" i wygląda to strasznie bo wszystkie plamy są dużo ciemniejsze i większe też nie lubię kmeek i w ogóle nie używam,nie wiem czy z tym da się coś zrobić ale na pewno nie wbijaj sobie do głowy ze tak wyglądasz,to przekłamanie tylko :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bezsilna i smutna
uff nawet nie wiesz jak mnie pocieszylas. dzieki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
cud, dziewczyny! :) gula sie goi. trzy dni tribioticu i wkleslo sie diabelstwo. jest co prawda czerwone, ale juz nie tak opuchniete i zniknie pod pudrem :) poza tym wczoraj zrobilam maseczke aspirynowa i chyba to tez zlagodzilo stan zapalny. takze do przodu. teraz pozostaje zrobic paznokcie, fryzure i makijaz, a wieczorem na balety! :D zycze udanego sylwestra i swietnego wejscia w ten Nowy Rok. a w Nowym Roku - same wiecie - zycze niedrapania, opanowania i silnej woli oraz zaowolenia z coraz piekniejszej buzki i dumy z siebie. gorace zyczenia dla Was wszystkich :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziewuszki lepszego i bardziej owocnego 2010 roku, pieknej cery i oczywiscie cudownej zabawy dzis wieczor! PS wczoraj wynalazlam cudna odzywczo-wygladzajaca maseczke naturalna: zmiksowalam twarog chudy z naturalnym jogurtem, dodalam posiekane ogorki, troche oleju lnianego, z godzine potrzymalam w lodowie i gotowe Mowie Wam super!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bezsilna i smutna
najlepsze zyczenia noworoczne dla wszystkich, przede wszystkim zaakceptowania siebie i wywiazania sie z noworocznych postanowien, a przede wszystkim z tego jednego...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ONA111
Witam Was po długiej dość nieobecności. Nie przeczytałam zbyt wiele od mojego ostatniego postu, ale widzę, że nowych przybywa. Zauważyłam też coraz częstsze dobre nastawieniem do walki i bardzo mi się podoba jak mocno się wspieracie. Nie wiem do końca co tu by o sobie napisać. Jestem radosna, żyję, wreszcie to czuję. Problem praktycznie znikł. Różne elementy się na to złożyły. Nie wyciskam maniakalnie, właściwie to wcale, ot mały zaskórnik, ale to już też nawet od trzech tygodni mi się nie zdarzyło. Ustaliłam sobie konkretny komplet kosmetyków i jego się trzymam, Smaruję też plecy, szyję, dekolt. Stosuję dietę, ale nie jakąś maniakalnie rygorystyczną. Chodzę na imprezy, nie boję się spotkań z ludźmi. Załatwiam sprawy w terminie, od ręki, nie czekam aż coś się zagoi. Zmieniła się moja osobowość, a może raczej wreszcie uwydatniła ta prawdziwa. W końcu się otworzyłam. Jestem teraz tak oblegana przez ludzi i tak pozytywnie odbierana, że aż trudno mi uwierzyć i cieszę się tym niezmiernie. Co do tej osobowości, to nie tylko charakter się ujawnił. Sporo też kombinuję z wyglądem. Nie boję się koków, kitek, upinania włosów w ogóle, wizyta u fryzjera nie jest dla mnie wyzwaniem (bo zawsze bałam się o stan makijażu, a teraz nawet jeśli coś się zmaże, nie ma problemu). Z modą też się dobrze bawię. Wszyscy zwracają na mnie sporą uwagę i często zaznaczają, że świetnie wyglądam. Wreszcie też zaczęłam używać różu do policzków. Nie wiem czy kiedykolwiek wspominałam, ale przy złym stanie buzi jakoś bałam się go używać, bo mógł uwydatnić to i owo, a teraz jest po prostu ślicznie i rzadko się bez niego ruszam z domu. To mała, pozytywna iskierka dodana do mojej wypowiedzi. Pozbyłam się również takiej mocnej "tapety". Mój makijaż teraz wygląda zwyczajnie, świeżo, czasem muszę tylko dodać korektora, ale uwaga! nie na ranki czy strupki, a na krostkę, dwie. Ulga...po prostu to czuję. Czuję, że oddycham, czasem mam ochotę płakać z radości. Może to wydać się dziwaczne czy głupie, ale jest tak. Dopięłam swego. Ten nowy rok, 2010, zaczynam bez ran, strupków, zadrapań. Z jakimiś tam 2, 3 płytkimi bliznami, które znikną za nie tak długo, z ładnym makijażem, szczerym uśmiechem na twarzy, kilkoma zaskórnikami, które teraz to kocham w porównaniu do tego, co było, ze ślicznymi plecami, szyją dekoltem (tylko by demonstrować je) i zaczynam go też wśród ludzi, których lubię, w centrum imprezy, nie chowając się w kącie, wkraczając w nowy etap mojego życia, już wiem, że lepszy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość myszqnia
ONA111 twój ostatni wpis to chyba sobie wydrukuje i powiesze nad każdym lustrem które posiadam:) jest po prostu taki... optymistyczny! dajesz nam wszystkim nadzieje na to, że możemy odmienić swoj los, że nigdy nie jest za późno zeby rozpoczac zycie od nowa.... kurcze naprawde twoje słowa mnie pocieszyły, dodały mi otuchy na nowy rok, by walczyć walczyć i jeszcze raz walczyć! jesteś dowodem na to, że wcale nie jest to walka "z wiatrakami".... mamy szanse wygrać! nie tylko wygrać z tym paskudnym nałogiem, ale po prostu wygrać z samym sobą, wygrac nowe życie!!!! już sie biore za drukowanie twojego tekstu i bede go czytać zawsze w chwilach zwątpienia i gdy będą mnie świerzbić rączki;) dzięki za te słowa;*

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tak, ona111, zgadzam sie z Toba. zaprzestanie procederu masakrowania buzi jest niesamowite. rowniez powoli z tego wychodze. stan mojej buzi jest o niebo lepszy, tez odchodze od lustra bez poczucia beznadziei. sa blizny, sa plamy, ale jakos damy rade! podziel sie z nami, jesli mozesz, Twoimi sposobami na pielegnacje. opisz rytualy codzienne, tygodniowe i jakie tam jeszcze masz. a moze znalazlas sposob na efekty wieloletniego dlubania, tzn. plamki i blizenki, nie mowie o tych glebokich, bo az tak duzo ich nie mam, poza tym zaden specyfik ich nie usunie raczej. pozdrawiam Ciebie mocno i inne dziewczyny, ktore walcza z okropienstwem! :*

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pryszczka
Ja również witam po długiej nieobecności. Z moja twarzą było raz lepiej, raz gorzej (częściej gorzej). Codziennie postanawiałam sobie, ze zerwę z nałogiem, ale sie nie udwało. Myślałam, ze w związku z nowym rokiem i nowymi postanowieniami uda mi się zwalczyć wyciskanie. Niestety w trzecim dniu odwyku, dzień przed powrotem po wolnym postanowiłam wycisnąć dwa pryszcze. Po ich wycisnięciu odeszłam od lustra, ale poźniej cały czas cos jakby ciągnęło mnie w przeciwną stronę...i zaczęła sie masakra, trans wyciskania na już lepiej (po 3 dniowym poście) wyglądającej twarzy( przez te kilka dni miałam na sobie rosnace pryszcze). Sądziłam, że jestem w stanie sie powstrzymać po wygnieceniu tych dwóch pryszczy, ale sie nie udało. Nie musze pisać o tym jak wyglądam, chyba się domyslacie. Myślałam, że my nie jesteśmy jak zwykli nałogowcy, a jednak tak-jestesmy jak ludzie na odwyku np alkocholowym, jak wypijemy troszeczkę ( w naszym przypadku się wygnieciemy) wpadamy w trans, który moze tylko przerwa nasza bardzo silna wola pozdrawiam i życzę powodzenia w niewyciskaniu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×