Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość reactiva

jak sie czujecie gdy pomyslicie ze i tak kiedys umrzecie..?

Polecane posty

Gość Da da hojte będzien grupen
sex, będzien ich, und du, und zweite bolszen malczyszki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość reactiva
jak dotad wszystko co czytam sprowadza sie do tego, ze jest pisane albo dla kosciola albo przez kosciol.Nie ma nic objektywnego.Dowody sa takie, ze istnieja jednak miejsca juz moze pod inna nazwa niz za czasow Chrystusa w ktorych zyl i nauczał.Slady po nim są ale czy byl synem Boga? Wogole kim jest Bog? I czy wogole jest Bog?Chcialabym zeby byl bo boje sie nicości.Sama swiadomosc ze nie bedzie mnie przyprawia mnie o dreszcze.Czy czlowiek nie wyznajacy zadnej wiary ale dobry czlowiek zyjacy z zasadami nikogo nie krzywdzacy ma jakies szanse?Nie ma takich ludzi.Moze nasz papież byl taki albo matka Teresa z Kalkuty.Zdaza sie taka osoba np. co 20 lat a reszta? pojdzie na straty?O co wtym wszystkim biega.Kazdy z nas jest podobny.Popelnia podobne grzechy.Nie mowiac o patologii jak np o Hitlerze o zwyklych bładzacych ludziach.Nie wazne od wiary czy przekonan.Paranormalne zjawiska...ktoje przezyl?ile osob?i czy to prawda? smierc kliniczna...z tym trudno mi sie zgodzic.A przykladem jest moj mąż, ktory do 30 roku zycia przynajmniej 2 razy wroku mdlał ale nie umieral po 3 minutach odzyskiwal przytomnosc.I widzial to swiatlo i ten szybki film swojego zycia.Prawie za kazdym razem.Smierc kliniczna moze nastepowac jeszcze za zycia a nie w momencie smierci.Nikt do konca nie udowodnil jakie zdolnosci ma mózg.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość luzak gepard chester
Rany boskie, tego o chuju to jeszcze nie słyszałam :D:D:D:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czytałam o śmierci mózgu
w momencie śmierci kiedy zaczynają umierać komórki mózgu (które żyją zrestą jeszcze 2 godz. po zgonie) wydziela się tak duża ilość endorfin. Dlatego człowiek "po drugiej stronie" odczuwa ogromną przyjemność i błogość. O świetle i tunelu też czytałam, że jest to naukowo potwierdzone, że tak wygląda śmierć mózgu. Szczegółów nie opiszę....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czytałam o śmierci mózgu
bo nie pamiętam i już przysypiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karrrolina
według mnie też to wszystko jest dziwne i nie jasne. Właściwie co Bóg ma z tego że my tacy marni ludzie sobie w niego wierzymy? A kto stworzył Boga? Co będziemy robic niby w tym cudownym niebie? przcież nie będziemy tam książek czytać anio tv ogladać na piwo raczej też nie wyskoczymy chyba tylko bardzo ortodoksyjni chrześnijanie wiedzą co tam takiego cudownego można robić... przeraża mnie też ta nicość i brak świadomości... jezli nie ma nic potem. ;| ale właściwie wszystkie te cuda opetania itp muszą się skadś brać....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ererrer
Czy bóg może stworzyć tak wielki kamień, że nie będzie w stanie go unieść

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karrrolina
a jeśli chodzi o ludzi którzy nie mieli okazji przekonać się o właściwośći naszej wiary... jezeli to nasza jest właściwa.... to wydaje mi się, że każdy kto żyje zgodnie z kodeksem moralnym powinien iśc do nieba... jezeli owo istnieje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
biorą się z niezbadanych możliwości ludzkiego mózgu. Jako duchy to możemy co najwyżej piardnąć, bo kupki już się zrobić nie da , niestety

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość reactiva
Tez czytałam ze w momencie smierci wydziela sie cos co wprawia w stan błogosci.Ale znam przypadek z pierwszek reki jak 3 miesiace po smierci matki mojej kolezanki przyszla do jej domu.Przeszla w szlafroku do swojego pokoju a wczesniej w kuchni stukala widelcem.To byl tłusty czwartek.Widzial to rowniez jej mąż.Nie wymyslilaby sobie tego.jej maz jest realistą ale widzial to

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kazik0000
Jeśli chodzi o śmierć to przez myśli o niej nie cale 2 lata temu się o nią otarłem tak mnie ten fakt dołował że dostałem i normalnej nerwicy i nerwicy serca. Miałem 16 lat a przez 3 tyg jak byłem w irlandi codziennie byłem pijany wszedłem w haszysz maryśke. Kilka razy narobiłem niezłego bałaganu nieraz film straciłem potrafiłem spać na ziemi. A robiłem to by zagłuszyć myśli o smierci po powrocie do polski poszedłem do szpitala bo miałem wady serca (niedomykalność zastawek) ale podczas moich "zabaw" krew się cofnęła i pouginały mi płatki w zastawkach. Ledwie wyszedłem z tego bajzlu . Z picia wyszedłem dzięki rodzicom ale często przez nerwice miałem kłucia w klatce piersiowej i wtedy panikowałem że zaraz umę szczególnie to się nasilało jak leżałem w łóżku i próbowałem zasnąć. Zaczął się rok szkolny a ja do 2 w nocy na kompie by nie myśleć grałem w coś lub ogladałem filmy. Nałapałem tyle kos że na pólrocze byłem z 6 przedmiotów zagrożony ale jakoś wszystko poprawiłem. To co mi początkowo zaczeło pomagać to modlitwa. Sam sobie wmawiałem że wierze w ten cały katolicyzm. To mi pozwoliło pozbierać myśli teraz już sobie to trochę wyklarowałem. Fakt boje się że zmienie się w nicość lub co gorsze czeka mnie wieczne cierpienie ale staram się tym nie dołować co do religi stałem się ekumenistą uważam że wszystkie religie są dobre bo starają się sprowadzić ludzi na dobrą droge by nie kradli i nie zabijali. Żyjąc kieruje się zasadą nierób komuś tego co tobie niemiłe , staram się pozbyć gniewu i myśle że jak nadejdzie mój koniec i stane jednak przed bogiem to on niepotępi mnie za takie życie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tak się ludzi namnożyło, że Panu Bogu zapełniła się pamięć operacyjna i się zawiesił, a że tego nie przewidział, nie ma Go kto zretesować i dupsko....nic się zrobić nie da.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość reactiva
Ale z drugiej strony to dlczego nic nie powiedziala tylko ich wystraszyla.Przeszla tak sobie ...czy ona wogole wiedziala ze juz nie zyje?To tez jest przerazajace.Duchy robia cos i nie sa swiadome tego? to gdzie one sa? Wszystko jest tak pomieszane...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czytałam o
CUDOWNE UZDROWIENIA W 1982 roku u Mellena-Thomasa Benedicta, operatora filmowego, stwierdzono nieuleczalnego raka. Zgodnie z przewidywaniami lekarzy zmarł i przez 90 minut znajdował się w stanie śmierci. W tym czasie Benedict doświadczał standardowych wizji, po czym powrócił do swojego ciała. Nauka jest w stanie wyjaśnić to, że po ponad godzinie znowu zaczęło bić serce. Nie potrafi jednak wytłumaczyć, dlaczego, kiedy pacjent obudził się, po "nieuleczalnym" raku nie było ani śladu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość reactiva
Zyjesz nadzzieja ze jednak jest Bog...Co bedzie to bedzie.Wiekszosc tak zyje...A jak modlitwa do drzewa tez by cie wyciszyla i pomogła to tez bys w niego uwierzyl?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość reactiva
Czy ta ksiazka jest niepodważalna?Kto ja poleca? i jakie korzysci czerpie autor ksiązki.Czy lekarze na pismie potwierdzili to zjawisko? Czy trzeba uwierzyc autorowi?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość witaj autorko tak czytam i
o tez sie nad tym zastanawialam, to tak jak w filmie "Inni". Umarłeś, ale nie wiesz tego i rodzina mysli,ze ich straszych, a Ty nie straszysz tylko błąkasz sie po domu bo myslsiz,ze zyjesz:o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nieuleczalność raka stwierdzili lekarze - czyli ludzie.. może jesli człowiek ma dużą wole życia taki rak jakby się wchłonie. niewielką część mózgu wykorzystujemy - może ta reszta zostaje urochomiona w skrajnych przypadkach i jest zdolna do samouleczenie? człowiek wymyślił Boga, bógów - aby jego życie nabrało sensu - człowiek wymyślił Boga dla siebie samego - dla własnej wygody. Bo czym jest życie jeśli nie ma Boga? Życie jest bezsensu i to wiemy - jedyną naszą misją na swiecie jest przedłużanie gatunku, ale kiedy człowiek zaczął myśleć abstrakcyjnie dostrzegł to i uznał, że po śmierci musi coś być ... bo inaczej co? jestes tu żeby zasiać i umrzeć-cały sens ludzkiej egzystencji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość medycyna idzie do przodu
i jeszcze niedawno ludzie umierali na gruźlicę. Organizm też walczy z chorobami i nie wszystko w tym zakresie jest zbadane. Cóz, lekarze też się mylą i sprzęty zawodzą, więc to co miało być tym rakiem niekoniecznie nim musiało być. Może to była cysta, która pekła. Nie wszystko od razu jest cudem jak to się zwykło mawiać...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kazik0000
Mojim zdaniem musiała być jakaś moc która wszystko zapoczątkowała. Myśle że wiele pytań może nam się nasunąć że skąd się wzią Bóg. Ale chyba nasz umysł jest zbyt ograniczony by zrozumieć istotę wszechświata . Wiec ja bardziej czuje nadzieje że jest bóg. Mam nadzieje że po mojej śmierci pójdę do raju lub się zreinkarnuje. A jeśli zamienię się w nicość to trudno muszę teraz korzystać z życia bo w każdej chwili mogę umrzeć . I rozmyślanie o tym tylko mnie do niej przybliża. Choć czasami jak się zastanawiam nad śmiercią to mnie to trochę ciekawi i sa myśli by wbić se nóż w serce ale wiem że czas nato nadejdzie. A życie to piekło lub raj wszystko zależy od nas ważne by się doskonalić i nie zamartwiac jak się coś straciło bo zmartwienia nam tego nie zwróci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wkońcu jeśli komórki nagle z jakiegoś powodu zaczynają sie "niekontrolowanie" dzielić, może też potrafią to zatrzymać?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja pan
ale jezeli się zreinkarnujesz to w pewnym sensie też stracisz swiadomośc...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kazik0000
Strace pamieć ale będe istniał i to mnie pociesza ;]

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja pan
stracisz pamięć to tak jakby przestaniesz istnieć.. nie będziesz wiedział co było przedtem... nie będziesz wiedział znowu co się z Tobą stanie ... więc reinkarnacja to jest jakby znowu KONIEC KOŃCÓW jednymnie Twoje komórki zostaną przekazane dalej... co też się dzieje jeżli wierzysz w cokolwiek innego ... bo zawsze nasze ciało stworzy coś innego Twoja ręka mogła być kiedyś zębem dinozaura drzewem albo jakimś innym wytworem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kazik0000
Jeśli chodzi o reinkarnacje to tu wchodzi filozofia buddy i otym sobie możesz poczytać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kazik - tylko łatwiej jest Ci myśleć o śmierci, kiedy masz świadomość że tam jest Bóg i raj, niż myślec o śmierci jako o jakieś pustce tzn umierasz i na tym koniec. Co do wiary - ja sądze, ze jeśli jest Bóg to włąśnie na ziemi jest czyściec. A może te nasze wszystkie 3 światy (piekło, czyściec, niebo) jest na ziemi. Ci co żyja są w czyśćci, Ci co umarli, ale się plątają po świecie są w piekle, a Ci ktorzy sie nie ujawniaja lub ujawniają ale nie w takim sensie że błądzą są w niebie. Taka wędrówka dusz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×