Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość całe moje życie to koszmar

NIENAWIDZĘ MOJEJ MATKI!!!

Polecane posty

Gość całe moje życie to koszmar

Nie wiem po co to tu piszę, chyba dlatego, że czuję narastającą w sobie wściekłość. Muszę się opanować, żeby nic głupiego nie zrobić ani powiedzieć. Z matką toczę emocjonalne wojny odkąd pamiętam. Wydawało mi się, że w tym tygodniu jest lepiej, spokojniej, aż tu nagle wbiła mi nóż w plecy. Poszła na policję i powiedziała, że ją terroryzuję psychicznie!!!! Musiałam dziś rano odpowiadać na komisariacie na takie pytania, że poczułam się jakbym była co najmniej morderczynią. Ja!!!!! Ja, która każdego dnia przeżywam w domu piekło. Nienawidzę jej za to wszystko, nigdy już się do niej nie odezwę, dla mnie już nie jest matką. Tak bardzo chciałabym, żeby to tak nie bolało. Boże za co???????????? :(:(:(:(:(:(::(:(:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość masz na imie Ola
?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość całe
Nie, nie mam na imię Ola.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fgfgf
ja swojej też dzisiaj kuurwa doprowadziła mnie do migreny

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość całe moje życie to koszmar
Ale co ja jej zrobiłam??? Dlaczego mnie tak nienawidzi. Czasami myślę, że to dlatego, że tak bardzo przypominam ojca, a czasami dlatego, że nie jestem jej podporządkowana. Chciałabym wiedzieć mniej, nie znać motywów jej postępowań, nie wiedzieć jaki ma charakter. Nie znać siebie na wylot. Ludzie, którzy mają mniejszą samoświadomość muszą być szczęśliwsi :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nawet nie wiecie jak poczułam się upokorzona, kiedy dowiedziałam się po co zostałam wezwana na komisariat. Tak jakby mi wymierzył ktoś policzek. Chociaż zanim tam poszłam przeszła mi taka myśl przez głowę, ale dopóki nie usłyszałam, nie wierzyłam, że własna matka, może być tak podła i zdolna do czegoś takiego. Kiedyś się odgrażała, że popamiętam, że jak dalej będę taka, to pójdzie na policję. Jaka??? Nieszczęśliwa, czy to cholera zbrodnia??? Boże, nigdy bym się tego po niej nie spodziewała. Przetrwałam to, że robi ze mnie potwora przed sąsiadami, znajomymi i rodziną, ale żeby do tego doszło:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mam siostrę, 14 lat. Bardzo mi jest jej szkoda. Serce mi się kraje na myśl, że ją czeka to samo, albo coś jeszcze gorszego. Z siostrą mam dobry kontakt, oprócz tych chwil, kiedy jestem tak załamana, że niechcący ją ranię. Piszę to teraz i płaczę. Tak mi łzy ciekną, że ledwo co widzę klawiaturę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rozumiem chyba co czujesz. Moja także mnie nienawidziła. Ale po latach okazało się,że jest chora psychicznie ;( , może Twoja też ma poczatki takiej choroby. Bardzo Ci wspólczuję. Jedyne wyjście to odciąć sie i wyprowadzić i jak najszybciej jak się da, dopóki nie skopie Ci psychiki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Chyba rozumiem co czujesz. Moja mnie też nienawidziła. Ale po latach okazało się,że jest chora psychicznie. Wspólczuje Ci bardzo. :( Jedyne co możesz zrobić to jak najszybciej odciąć sie, wyprowadzić,zerwać wszelkie kontakty dopóki nie masz zrytej psychiki. Ratuj się, później może być tylko gorzej a życie masz tylko jedno. I nie ważne ,że to matka. Ona powinna Cię kochać a nie niszczyć. Pozdr.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Na szczęście zaczynam studia w tym roku, po 3 latach przerwy, i wyprowadzę się na stancję. Nawet nie wiecie jak się cieszę, tak bardzo chciałabym dojść do emocjonalnej równowagi. Oczywiście jęsli dalej będę w stanie rozpocząć studia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
potwierdzam że twoja matka moze byc chora psychicznie, moze miec cięzkie zaburzenia emocjonalne, skoro wymysla jakies niestworzone historie na tówj temat to mogą byc urojenia. Ona moze nie byc swiadomi jaką krzywdę wyrządza własnym dzieciom. MOze spróbuj jej potpowiedziec zeby udała sie do lekarza, ze ma cos z układem nerwowym nie tak, niech idzie do lekarza pierwszego kontaktu najpierw, moze ty idz i przedstaw sytuację. Musisz coś zrobic. albo od niej odejdz ale uważaj, bo ja tez sie kłóciłam z matką i uciekłam od niej wprost w ramiona, jak sie pózniej okazało, psychopaty i cierpiałam jeszcze bardziej... Takze bądz czujna jeśli chodzi o facetów zebys nie wkopała sie w gorszą sytuację

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Podpowiedzieć* miało być A jeśli na stancję sie wyprowadzisz to fajnie, bedziesz miec spokój ale siostra zostanie i ona będzie zbierać "baty"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nawet jak jej było/jest w życiu ciężko nie ma prawa niszczyć Twojego zycia. Matka powinna kochać, przecież Ty się na świat nie prosiłaś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To przykład toksycznej relacji rodzinnej. Szukaj pomocy u psychologów i psychoterapeutów. Może pomogą Ci (a może i też Twojej matce) zrozumieć podłoże Waszych kłótni, bo nic samo się nie dzieje. Albo możesz z nią porozmawiać. Nie wierzę że wszystko jest jej winą, bo przecież ona też jest człowiekiem z krwi i kości. Podejrzewam, że Twoi rodzice są po rozwodzie i próbuje wyładować na Tobie swoje frustracje. Jeśli piszesz, że odgrażała się już wcześniej, to coś musi być nie tak i z Tobą albo ona jest rzeczywiście nienormalna. 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
matka nie powinna niszczyc dziecka tylko je kochac - tak ale ta matka jest nie do konca swiadoma co robi, tak myślę Zgloś się do poradni psychologicznej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To bardzo dobrze,że masz mozliwość wyprowadzić się z domu. Żyj swoim życiem. Ty nie jesteś odpowiedzialna za zycie Twojej matki, to nie Twoja wina,że jej sie nie ułozylo. Ty masz prawo do własnego szczęscia i do tego żeby je układać wg swoich wyobrażeń. Jeśli możesz i potrafisz utrzymuj dobre relacje z siostrą, jej też może byc trudno gdy zostanie sama z matką a ona będzie traktowała ją tak jak Ciebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie sądzę, zęby była chora psychicznie. Ma problemy emocjonalne to fakt, wszystko wyolbrzymia. Jak dla mnie powinna się leczyć u jakiegoś psychologa czy psychoterapeuty. Poszła na policję i powiedziała, że w domu są awantury, ale jak zwykle wszystko to moja wina. Ja nie mówię, ze jestem święta, że jej nie ranię tym co mówię, ale jestem prowokowana, bronię się. Chcę żeby cierpiała tak bardzo jak ja. Mam 22 lata a od 3 lat czuję się jakbym była pogrzebana żywcem, jakby wszystko co dobre już się skończyło w moim życiu. Cała energia, która kiedyś kipiałam, gdzieś uciekła. Czasem siebie nie poznaję. Przyglądam się sobie i myślę, Boże to nie mogę być ja. Gdzie jest ta moja radość życia, optymizm, gdzie podziały się moje marzenia, pasje, gdzie ta przebojowość. Wszystko co sprawiało mi radość zostało zniszczone, a ja patrzę na swoje życie i widzę tylko zmarnowane szanse. To chyba najbardziej boli, że 10letnie dziecko, które z pasją rozprawiało o tym, że chce zdobyć doktorat, zamieniło się w kobietę, która 3 lata walczyła o to, żeby iść na studia i osiągnęła to, ale wcale już się z tego nie cieszy, bo nawet kierunek nie ten :( Te wszystkie plany nadzieje marzenia są jakby należały do innego człowieka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Z siostrą chciałabym mieć dobry kontakt, ale ona jest rozdarta miedzy mną a matką. Jest bardzo silnie związana z nią i czasem obarcza winą za sytuację w domu mnie a czasem matkę. Wchodzi w trudny wiek, boję się o nią. Nawet zrezygnowałam z uczelni na drugim końcu Polski, żeby być bliżej niej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
widać że jestes zrezygnowana i powoli juz sobie nie radzisz z tą sytuacją... idź do poradni zdrowia psychicznego, jest w kazdym większym miescie. Tam na pewno Ci pomogą, pokierują. Nic nie tracisz, mozesz tylko zyskać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jeśli poczuję, że juz naprawdę nie daję rady to pójdę. Mam bardzo silna psychikę, przeżyłam tyle rzeczy, złych rzeczy, nie tylko związanych z matką. Mam nadzieję, że jak się wyprowadzę z domu, odżyję. Zastanawiam się tylko dlaczego jedna osoba musi aż tyle znosić ??? A ona siedzi teraz w pokoju obok, widzi, że jestem cała zapłakana i nawet nie powie, że jej przykro

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pomyśl nad tym, że czasami lepiej powiedzieć o jedno słowo za mało niż za dużo. Jeśli nie jest chora psychicznie, to rzeczywiście nienawidzi Cię i rani świadomie albo źle to odbierasz i ona nadal Cię kocha. Jeśli widzisz, że atakuje, to spróbuj załagodzić sytuację. Nie opisałaś tego dokładnie i nikt nie wie o co dokładniej chodzi poza tym, że matka marnuje Ci życie i prowokuje Cię. Rezygnacją ze studiów pokazałaś, że jesteś od niej zależna. Miałaś okazję wyrwać się od matki i żyć swoim życiem, skończyć studia, znaleźć dobrą pracę, a Ty wolisz kisić się z nią pod jednym dachem, bo boisz się o siostrę. Siostra ma 14 lat i nie jest już dzieckiem, które można przekupić lizakiem, więc na pewno sobie poradzi. :) :O:O Wnioskuję, że sama nie wiesz czego chcesz i co jest dla Ciebie najlepsze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Potrzebujesz spokoju, zastanowienia się nad sobą, Obecność w takim toksycznym domu nie pomoże Ci w odzyskaniu równowagi psychicznej. Jeśli uważasz,że sama nie dasz rady a nie masz nikogo bliskiego z kim mogłabyś szczerze porozmawiać, idż do poradni zdrowia psychicznego , może nawet kilka rozmów z dobym psychologiem pomoże Ci się pozbierać. Szkoda życia, jesteś młoda i powinnaś być radosna i szczęśliwa a nie zamartwiać się tym,że Twoim rodzicom/matce/ w zyciu sie nie powiodło. Ty odpowiadasz tylko za swoje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie zrezygnowałam ze studiów tylko z uczelni która jest na drugim końcu Polski, a to różnica. I tak boję się o siostrę , bo jest w trudnym wieku i widzę jak reaguje na niektóre sytuacje w domu i co się z nią dzieje. Może i jestem trochę uzależniona od matki, bo w gruncie rzeczy chciałabym, żeby okazała, że mnie kocha, a to samo przez się sprowadza do pewnego stopnia uzależnienia. Jestem jednak na tyle niezależna, że żyję po swojemu i wg swoich zasad co prowadzi do niezliczonych kłótni, bo to czego ja chcę odbiega od tego czego ona chce. Mamy inne poglądy, charaktery, temperamenty, zdziwiłbyś się, że dwoje tak różnych ludzi może być rodziną. I wiem dobrze czego chcę , na swoje nieszczęście :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
przypadkiem ----- ja się nie zamartwiam tym, że jej się życie nie ułożyło, bo ona miała swoją szansę, ja tylko dostrzegam pewne rzeczy wynikające właśnie z tego powodu, umiem to zrozumieć, i czasem właśnie z tego powodu przymykam na pewne rzeczy oko, staram się nie powiedzieć za dużo, ale trudno jest mi panować nad swoim temperamentem bo mam charakterek.Chodzi o to, że za jej błędy to ja płacę :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×