Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

ania4545

wakacyjna miłość.

Polecane posty

poznałam w pewnym mieście chłopaka (ja-19, on-27 lat). Spędzaliśmy ze sobą czas, ale na 3 spotkaniu został poruszony temat mojego powrotu (przyjechałam tam pracować. Mieszkam 250 km od tego miasta, a poznałam go 2 tygodnie przed powrotem do domu) że już przywiązaliśmy się do siebie. Mielismy takie 3 rozmowy i po każdej coraz bardziej oddalaliśmy się od siebie.... przed wyjazdem podziękowałam mu w smsie za miło spędzony czas bo wiedziałam że już więcej sie nie zobaczymy... i życzyłam wszytskiego dobrego... nic nie odpisał... planowaliśmy nawet że mnie odwiezie na pociąg ale po tym wszystkim nie odzywa się do mnie... kłótnie wychodziły też z tego że chciałam zostać w tym mieście dla niego i studiować zaocznie... ale on mi to wybijał z głowy cały czas, że jeżeli mam szansę na dzienne bliżej domu (tym samym dalej od niego) to powinnam o to walczyć... jak wróciłam do domu, 5 dnia po tym feralnym smsie napisałam znowu co u niego słychać i po 3-4 dniach odpisał że u niego wszytsko okej. Ale jka przypomniałam mu o tym weselu co miał przyjechać w tę sobotę do mnie to odp że "z tym weselem nie dam rady". Czyli mam zapomnieć o nim?? Kurczę bo ciężko mi z tym... myślę dużo o nim... a nie chcę znowu pierwsza do niego pisać.... A pamiętam jak planował ze mną nasze spotkania jak wrócę do domu... na prawdę nie wiem co mam robić... czekać...?? ile?? :| Wcześniej to on walczył żeby był kontakt al teraz zrezygnował nagle?? i to ja pokazuję sowoją słabość pisząc do niego pierwsza... jak jakaś małolata... którą zapewne dla niego jestem.... ;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×