Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Hallelujah

Hallelujah

Polecane posty

Gość Hallelujah

Jesteśmy sumą wszytkiego co w życiu doświadczyliśmy, dotkneliśmy, zasmakowaliśmy, każdego nowego przedmiotu, który ucieszył nasze oczy, każdego wschodu słońca, każdego ludzkiego uśmiechu i spojrzenia.. Każdego najmniejszego uczucia, które gdzieś w nas zdoałało się narodzić. Jakkolwiek je nie nazwać.. obojętnością , miłością, zastanowieniem, zatrzymaniem, jakkolwiek....... Pamiętam jak przyjmował mnie do pracy, jak pięknie kłamałam na rozmowie kwalifikacyjnej, że to, że tamto. Pamiętam pierwszy dzień , jak wręczał mi koszulkę i top z cudownym logiem- reklamówką , pytając czy S to mój rozmiar. Każąc mi się w to ubrać. I jego minę, kiedy to koniecznie chciał zobaczył dlaczego protestuję, noszenie tego rozmiaru (mój biust zdecydowanie wulgarnie wygląda w rozmiarze S, reszta ciała , zadowalająco) . Później wszystko toczyło się "jakoś". Uśmiech ,za uśmiech spojrzenie , za spojrzenie. I moje unikanie jego dłoni na moich ramionach, i moje ucieczki przed jego głaskaniem moich włosów. Nie żebym tego nie lubiła , ale traktuje tak każdą dziewczynę, głaskanie, przytulanie.. A one piszczą z zadowolenia pod niebiosa- facet wyglądający jak ludzkie wcielenie kena , o ślicznie układających się blond włosach, niebiańskich oczach i naturalnie ciemnej cerze. Na jednej z imprez kilka koleżanek w prost powiedziało , że śnią o nim po nocach. Mi się nigdy nie przyśnił. Żartowaliśmy coraz częściej, śmialiśmy się, czasem z niego, czasem ze mnie, innym razem z zaistniałych sytuacji. Pamiętam jak uśmiechał się kiedy zręcznie ignorowałam kolejne prośby, różnych mężczyzn o spotkanie lub podanie swojego numeru telefonu. I kiedy w końcu zapytał : " Nawiasem mówiąc , masz chłopaka? " Odpowiedziałam, że właściwie mam dziewczynę, ale chłopaka też i że w ogóle to trudna sytuacja. Nie jest głupi , już wtedy wiedział, że coś kręcę. Stanowczo powiedziałam , że faceci mnie nie interesują.Już więcej nie zapytał o to, nigdy. Bardzo się złościł, kiedy rozmawiałam z jakimś facetem dłużej niż 10 minut, chłodno mnie później traktował-gdy widział mnie z telefonem w ręku odpisującą na smsy, śmiejącą się lub z płaczliwą miną. To się czuję, to się wie. I jak zareagował nazywając moje upodobania muzyczne- nudnymi, kiedy to orzekłam stanowczo, że słucham absolutnie wszystkiego. I kiedy odpłaciłam mu się tym samym, mówiąc , że strasznie nudne jest jego włączanie samych miłosnych ballad, o poranku, jego gorącą dłoń wręczającą mi myszkę komputera, i mocny głos: " Proszę Twoja kolej, chcę usłyszeć coś co lubisz". Kolejny dotyk , kolejne spojrzenie. Nasza rozmowa , na której o mało się nie popłakałam tłumacząc , że dla mnie to dość krępujące witać się w pracy z każdym rzucając mu się w ramiona. I moja stanowcza odmowa, kiedy poprosił o całusa zobaczywszy mnie po raz pierwszy (i jak dotąd ostatni) z ustami pomalowanymi czerwoną szminką. Jego" po co mi o tym mówisz". Kiedy jak głupek pochwaliłam się, że tego dnia akurat robiłam coś zupełnie ekstremalnego. Imprezę na której wodził za mną wzrokiem rozmawiając z innymi, a w końcu stojąc samotnie gdzieś w końcu sali i patrząc jak tańczę z kolegą (tylko my wtedy tańczyliśmy). I te kilka chwil po imprezie , kiedy to siedział otoczony wianuszkiem wielbicielek, a jednak widząc mnie gdzieś przysypiającą na ławce, usadowił obok siebie i uraczył masażem. Który absolutnie nie zrobił na mnie wrażenia, siedziałam jak kłoda i z zimną miną stwierdziłam , że umiem to wykonać 1000 razy lepiej. Tydzień później znowu uśmiechy, żarty. Kiedyś zapytał, dlaczego się tak śmieję , widząc mnie rozanielaną od ucha do ucha. Odpowiedziałam tak bardzo prawdziwie...... , że , że kocham się śmiać i nic więcej.( Niczego więcej..?) Ostatnio znowu była impreza 400 osób, widziałam go kontem oka , kiedy to rozmawiałam z innymi.. Tydzień później wypomniałam, że przywitał się dokładnie ze wszystkimi, tylko nie ze mną, wzruszył ramionami- ja byłam zajęta, on był za bardzo pijany. Tego dnia rozmawialiśmy parę razy, sucho , zimno, bez uśmiechu. Kilka razy pod rząd włączył swoje ulubione - HAllelujah w wykonaniu Jeff'a Buckley'a. Miałam do niego dwa pytania, poprosiłam o chwilkę. Odpowiedział, że nie chcę się ze mną żenić, i że teraz prosi o drugie pytanie. Uśmiechnełam się odpowiadając, że teraz będę płakać całe swoje , życie , ale w takim razie przechodzę do pytania drugiego (łącząc moje dwa w jedno). Kiedy się żegnaliśmy, przez myśl przeszło mi tylko jedno- nigdy, przenigdy nie widziałam tak sztucznego uśmiechu na jego twarzy jak wtedy, wymuszony, sztuczny, plastikowy uśmiech. A teraz , a teraz siedzę , myślę a z głośników płynie setne już Hallelujah ........ http://www.youtube.com/watch?v=Pid0nCrsQxM czy Ktoś mnie może kopnąć, napisać co o tym myśli??? Jakiś życiowy psycholog ??? To ja mam problem ze sobą , czy może on? Nie wiem, jak na razie tylko to Hallelujah.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Hallelujah pisze się po
polsku inaczej :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość A Asnyk pisał tak
Między nami nic nie było! Żadnych zwierzeń, wyznań żadnych, Nic nas z sobą nie łączyło Prócz wiosennych marzeń zdradnych; Prócz tych woni, barw i blasków Unoszących się w przestrzeni, Prócz szumiących śpiewem lasków I tej świeżej łąk zieleni; Prócz tych kaskad i potoków Zraszających każdy parów, Prócz girlandy tęcz, obłoków, Prócz natury słodkich czarów; Prócz tych wspólnych, jasnych zdrojów, Z których serce zachwyt piło, Prócz pierwiosnków i powojów Między nami nic nie było!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Hallelujah
Wiem, ale to mi nie pomaga :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mackesy
Dziewczyno, ja rozumiem, że jak się wpada w melancholijno depresyjny nastrój to ciężko już z niego wyjść, ale ja na Twoim miejscu wyłączyłabym piosenkę, chociaż nuta śliczna i załączyła coś bardziej pozytywnego. I zdecyduj, albo bierzesz sprawy w swoje ręce albo czekasz aż samo się zrobi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Hallelujah
Z tym ,że ja kompletnie nie wiem, co ma znaczyć "bierz sprawy w swoje ręce". Nie mam pojęcia jak to ugryźć, z czym jeść. Taki ze mnie ignorant :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Hallelujah
Czy ktoś jeszcze się ulituje nad stworzeniem szukającym odpowiedzi na swoje niewiadome w internecie ???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Hallelujah
Historii część dalszy.... Mimo wolnego wleciałam na chwilkę do pracy o coś popytać , a tam .... On, nie spodziewałam się tego. No ale jest to jest, oczywiście głupio było mi pytać kogoś innego skoro miałam przed sobą szefa. Za szczęśliwa nie byłam, serducho waliło, ale trzeba być twardym ;) Usiedliśmy, wytłumaczył rzeczowo ale i z uśmiechem i znowu dość zimno pożegnaliśmy się. Zastanawia mnie o co chodzi. Dlaczego on tak się zachowuje. Albo może to ja?????????????????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Hallelujah
oki będę tak długo prosić aż się ktoś zlituje i mi napisze co o tym myśli, niestety zupełnie nie mam z nikim o tym pogadać, jedyna szansa w Was :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość AP AP AP AP
Pieknie piszesz, czyta sie to tak lekko, a zarazem robi sie doscsmutno. Nie wiem co napisac, poczekaj az sytuacja sie rozwinie. Moze wszystko ulozy sie po Twojej mysli, a moze idac jutro do pracy spotkasz czlowieka, z ktorym bedziesz na zawsze... Nic nie wiadomo. Zachowuj sie naturalnie. Najlepiej wylacz ta dolujaca muzyke. Pamietaj0 jutro bedzie lepszy dzien. Pisz dalej wasza historie:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Hallelujah
Właśnie, że zachowywałam się naturalnie, dopóki On, tak się zachowywał ale odkąd stało się jak się stało, jestem zupełnie inna. I denerwuje mnie to, że nie umiem być naturalna. Dziękuję Ap Ap za zainteresowanie :) Pisać będę :), lepiej napisać coś w przestrzeni internetowej niż wywalić z siebie. Ale co prawda to prawda wydarzyć może się wszystko.. Nie wytrzymałam i spojrzałam w karty, kilka papierków w czarne i czerwone oznajmiło, że myśli o mnie.. ale kompletnie nic z tego nie wyjdzie. Więc tym bardziej powinnam machnąć ręką i z uśmiechem na ustach stwierdzić "będzie co będzie".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość AP AP AP AP
Hallelujah- on jest Twoim szefem, jak dobrze doczytalam. W jakim wieku jest? Ma rodzine, zone, dzieci? A Ty ile masz lat? Pamietaj- czas leczy rany, teraz masz zlamane serducho, ale jakos poradzisz sobie i bedzie dobrze:) Jeszcze wiele pieknego przed Toba, trzymaj sie mocno:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Hallelujah
Ap Ap Ap Tak jest moim szefem. 2 lata starszy, 2 ,może 3 . NIe ma dzieci, typowy singiel. Kiedy pisałam ostatni raz? Z miesiąc temu? Miesiąc. I nic się nie zmieniło, podchody nada trwają. Ukradkowe spojrzenia, przekomarzanie się, jego złość kiedy rozmawiam z kimś za długo. A może już się po woli wszystko uspokaja, może wpada w jakąś rutynę? I tylko piosenkę przewodzącą sobie zmienił: "With or without you, with or without you ........" :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×