Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

vivin

czuje, że coś trace...

Polecane posty

Mam 20 lat, od 2 jestem w związku ze starszym facetem. Czuje, ze coś mi umyka, że coś tracę. Moj facet skupia sie na pracy. Nie mieszkamy razem i chyba dobrze, bo nie wiem czy bym to wytrzymała. Weekendy spędzamy razem, czasem po 3-4 dni non stop. Czy skacze wtedy ze szcześcia? już nie. Kiedys cieszyła mnie każda wspólna minuta, teraz spędzam czas przed tv kiedy on siedzi godzinami przy kompie. Brakuje mi rozmowy i spędzania najlepszych chwil życia inaczej niż w domu... jak stare małżeństwo. Nie mówie że sie z tym męczę ale chciałabym aby było inaczej. Rozmowy na ten temat nie przyniosły żadnych zaskakujących rezultatów. Mój facet woli posiedzieć w domu niż wyjść do kina, woli zrobic kanapki zamiast wyskoczyć gdzieś na miasto, woli wszędzie podwieźć sobie tyłek, bo spacerów nienawidzi. Tęsknie za tymi chwilami kiedy z wytęsknieniem czekałam na spotkanie, brakuje mi zachowania byłego faceta ktory miał 100 myśli na minute, z którym ani razu sie nie nudziłam, przy którym każda minuta, godzina była w pełni wykorzystana. Boje się, ze ktoregoś dnia poznam faceta energicznego, z milionem marzeń, pomysłów, planów, i że wszystko sie skonczy nawet kilkuletni związek. Jak to naprawić, jak sprawić zeby moj facet zaczął korzystać z życia?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość erere
ja mam to samo :o z tym ze niestety razem mieszkamy :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja nie chce z nim mieszkać, bo w ciągu kilku tygodni zamieniłabym sie w zrzędliwą "żonkę"... kiedy pobędziemy ze sobą trochę dłużej niż kilka dni, zaczynam sie wkurzać. Męczy mnie siedzenie w domu i oglądanie tv. On od czasu do czasu sobie wyjdzie (spotka sie z kumplem na rowerze czy wyskoczy na tenisa) ale ze mna nie ma czasu nigdzie wyjśc. Woli siedziec w domu. Nie wiem co mam z nim zrobić. Na każdą prośbę ma 10 wytłumaczeń... eh... marzy mi sie spontaniczny, energiczny, żadny przygód facet...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie ma nic gorszego niż nudny facet :/ on tak od samego początku był taki leniwy? czy moze coś spowodowało ze sie tak zmienił?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ribka
sama sobie odpowiedz na pytanie czy chcesz byc z takim kapciem telewizorowym?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kiedys zachowywał sie inaczej, od pół roku praktycznie nie rozmawiamy tak jakbym tego chciała. On zachowuje sie tak jakby miał już wszystko i nic nie musi robic. Nie chce umawiac sie z kolegami zeby był zazdrosny, nie chce wychodzić na imprezy, zeby poczuł że sie od niego oddalam (zresztą ich nie lubie). Ile i co mam mu powiedzieć zeby znów zaczął sie starac? po co z nim jestem? bo go kocham. Nie, nie stawia mi randek - bo na nie (jak juz wyżej napisałam) nie chodzimy. Seks jest fajny, to fakt. Dobrze mi z nim choc brakuje mi tego młodzieńczego zapału i marzeń. Naprawde zachowujemy sie jak stare małżęństwo, tylko nam dzieci brak... :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gówno prawda, ROZMOWA NIC NIE DA. On jest przekonany że jesteś jego to po co ma się starać jak ty tylko w domu siedzisz i nie masz swojego życia. Sama jesteś nudna jak flaki z olejem. Po preosatu nie jestem dlA niego już tak interesująca. Aby wzbudzić, żar właśnie musisz wyjść gdzieś sama, iść na dyskoteke, spotkać sie z kolegą. Tacy są faceci. On nie będzie się tego spodziewać, i zacznie myśleć. Nie chodzi by się od niego oddalić, ale mógłby się poczuć troszkę zazdrosny. Jak będziesz mu tak biadolić za uchem i niz z tm nie zrobisz to uwierz kochana zbrzydnie ci maksymalnie i nabawisz się ogromnej frustracji. Ja byłam w podobnej sytuacji, nie wytryzmałam, odeszłam, poczułam że żyje i trafiłam na super faceta podtym względem :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
sorki za błędy, ale się wzburzyłam, bo temat przypomniał mi mojego ex, ja na dodatek z nim mieszkałam, więc nigdy więcej brrrr masz 20 lat i potrzebujesz aktywnego partnea, bo kiedy się wybawisz jak nie teraz? nawet nie wiesz jak dobrze cię rozumie, ja początkowo jak Ty starałam się to jakoś wyprostować, ale w moim przypadku nie dało rady, jak odeszłam to poczułam ulgę i odżyłam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiewiórka... jestem aktywna, mam swoje zycie, spotykam sie ze znajomymi niemal codziennie ale chodzi mi własnie o czas jaki spędzamy razem. Widujemy sie tylko w weekendy, Od piatku po południu do niedzieli wieczorem. Wtedy mam czas dla niego a nie dla innych ktorych widze prawie cały czas, z ktorymi robie sobie wypady za miasto, na pływalnie, z ktorymi wypije czasem kilka drinków w pubie. Tak mogłabym go wkurzyć wychodzac na impreze i wracajac z samego rana ale ja nie przepradam za imprezami. Z przyjaciółmi sie czasem spotkam tzn z facetami (bo mam takich dobrych kumpli) ale moj facet nie jest o to zazdrosny. Zdaje sobie sprawe ze on sie po prostu przyzwyczaił do mojej obecności ale ja chce to zmienic, chce zeby znów sie zaczął starac bez psucia tego związku. Chce to zrobic delikatnie i bez niepotrzebnych kłótni. Nie zalezy mi na imprezach i balowaniu do samego rana, chciałabym po prsotu zacząć wychodzić z domu, nie ważne gdzie :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja jestem za rozmową bo przecież nie ma sensu zrywac 2 letniej znajomości bo facet zmienił swoje zachowanie. Moze cos spowodowało jego zmiane? a co jesli ten 2 tzn kolejny bedzie odpowiadał Twoim oczekiwaniom ale w innych przypadkach bedzie wrecz fatalny? moze warto mu jakoś powiercić dziure w brzuchu i wyjaśnić ze Cie to meczy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie mówie tego na źle czy coś takiego, ale ..... naprawdę marnie to widzę. No bo co innegomogłabyś jeszcze zrobić? Zazwyczaj tak jest jak dziewczyny nie mają swojego świata, a misiaczek jest epicentrum ich życia. Ty piszesz, że je masz i super tak trzymaj! Ale ile można komuś klepać za uchem, to doprowadza do obrzydzenia. A jak ty cooś zaproponujesz? Ale nie na zasadze że: X może byśmy gdzieś wyszli tylko X w piątek idziemy do knajpki coś przekąsić badź gotów o 7. Wiem, że chcesz żeby to on wyszedł z inicjatywą, ale spróbuj na razie ty. Kochana jak on się nie zmieni to Ty się wykończysz i proszę cię nie marnuj zycia dla jakiegoś "dziadka", bo później będziesz tego żałować! A teraz ci się wydaje, że możesz kochać, ale kochanie to nie wszystko. Człowiek kocha kilkarazy w zyciu jeszcze będziesz miała na to czas.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To może spróbuj jakoś rozkręcić faceta? Zorganizuj jakieś rozrywki, nie wiem co lubicie i co was kręci, wyciągnij go z domu siłą po prostu, umów się na mieście i idźcie, jedźcie gdzieś...jak macie wolne weekendy, to i na cały weekend..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tak...kiedy mowie że moze pojdziemy tu czy tu słysze "kochanie mam tyle do zrobienia w domu..." kiedy mowie mu od tygodnia, ze w sobote idziemy tu czy tu to nagle w piatek wieczorem okazuje sie ze on ma do zrobienia to, to i jeszcze to i wychodzi z tego godzina 16, robimy obiad, o 18 on stwierdza ze idziemy do jego rodziców wracamy i tak oto minął cały dzien. I tak jest juz od kilku miesięcy. Cokolwiek nie zaplanuje i tak sie nie doczekam. Kiedys byłam bliska kupna biletów na film na ktory tyle czekałam, zadzwoniłam zbey sie go zapytac gdzie chce siedziec to powiedział ze przeciez on musi pogrzebac w samochodzie a potem musimy pojechać do sklepu coś kupić a potem przeciez X przychodzi do nas na piwo... no rece mi opadają...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zmuszac go nie chce, chce zeby sam kiedys cos zapropnował, zeby poczuł, ze mnie traci (ale nie tak zebysmy sie poźniej non stop kłócili) jak to zrobic delikatnie? w tygodniu mam swoje zycie, w weekend jestem z nim wiec nie wypada zebym sobie po porpstu gdzieś polazła, bo to ma byc nasz czas. Zaczynam sie powoli wkurwiać...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pytaj... juz chyba nic mnie bardziej nie dobije i nie zdziwi... tak amsz racje ze on moze a ja nie... ale ja po prostu dziwnie bym sie z tym czuła...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To będzie troszkę matematyczne pytanie. Gdybyś miała namalować dwa zbiory. W jednym wszystko co jest w Twoim życiu a w drugim wszystko co jest w Jego życiu, to co było by w części wspólnej??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ale chodzi Ci o rzeczy materialne czy o o to co po prostu nas łączy? bo jesli o to drugie to łaczy nas poczucie humoru, identyczne podejście do życia (oboje nie chcemy slubu i poki co dzieci), oboje jestesmy ateistami, oboje mamy pewne hobby, nie kłócimy sie praktycznie w ogóle, mamy wspólnych znajomych...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
IMHO: Żyjecie w bardzo odległych światach. "Świat" rozumiem szeroko jako wszystko co Was otacza. Ludzi, zdarzenia, sprawy itp. W moim odczuciu łączy Was tylko kilkadziesiąt godzin kolejnych godzin. No i kilka podobieństw. Nie wymieniacie poglądów, myśli, odczuć. Mało, bardzo mało. Oczywiście życzę Wam jak najlepiej, ale przed Wami sporo wyzwań i pracy żeby bardziej te światy połączyć. Znaczy takie są moje odczucia po krótkiej lekturze tego co tu napisano.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tak masz racje, kiedys potrafiliśmy rozmawiac, teraz rozmawiamy na takie błahe tematy ze czasem nie chce mi sie kompletnie gadac... co jemy na obiad, po co jedziemy na zakupy... eh :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przykro mieć rację w takich sprawach. Z dobrych wiadomości mam taką że wszystko zależy tylko od Was (obojga).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tak tylko jak to zrobic zeby nie zepsuć związku? to moj pierwszy poważny związek i pierwszy taki problem. I naprawde nie wiem jak to rozegrac...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kurcze tu muszę napisać jedną bardzo przykrą rzecz. Musi się "chcieć" obojgu. Sama nic nie zrobisz. Za radzenie nie będę się brał bo nie znam Was, a każdy przypadek jest zupełnie inny. Na szczęście są już książki (byle nie amerykańskie) w tym temacie a nawet specjaliści i oni pewnie będą skuteczniejsi niż ja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×