Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

zupapomidorowa

Zdradzona a jednak z nim?

Polecane posty

Gość ideaia
i PS Nigdy się nie zatrzymuj "Pamiętaj zawsze o tym, że skóra powoduje zmarszczki, włosy stają się białe, dni zmieniają się w lata. Ale to, co jest najważniejsze nie zmienia się; twoja siła i twoje przekonania nie mają wieku. Twój duch jest klejem dla jakiejkolwiek pajęczyny. Za każdą linią mety jest też linia startu. Za każdym sukcesem jest inne rozczarowanie. Dopóki żyjesz, czuj się żywym. Jeśli brakuje ci tego co robiłeś dotąd, wróć i rób jeszcze raz to samo. Nie żyj tylko pożółkłymi fotografiami. Nalegaj nawet wtedy, kiedy wszyscy będą oczekiwać, że się wycofasz. Nie pozwól, aby zerdzewiało żelazo, które jest w tobie. Czyń tak, aby zamiast współczucia ludzie darzyli cię szacunkiem. Kiedy z powodu upływu lat nie będziesz mógł biec, idź wtedy szybkim krokiem. Kiedy nie będziesz mógł iść szybkim krokiem, staraj się iść. Kiedy nie będziesz mógł chodzić, podpieraj się kulą. Ale pamiętaj, nigdy się nie zatrzymuj!" Matka Teresa z Kalkuty 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kuzia huzia
cześć, jak sie trzymacie? ja wymiękłam, wiem, że będę żalować, ale KOCHAM!!!! nie odpisał panience (mi) na portalu, nawet nie zajrzał tam, więc nadzieja jest. Jestem głupia! Ale zakochana i niestety pewna , że to się powtórzy,poważna rozmowa, uśmiech, dotyk i koniec ze mną, niezależną.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hej ideaio wiem że masz rację i podziwiam w tobie tą siłę ale nie do końca wszystko jest tak jak piszesz Bo cholernie się dobrze sama ze sobą czuję, jeśli gdzieś się stroję to czuję się zajebiście i jak jakiś gościu zerknie to myślę sobie - osiągnęłaś upragniony efekt i cieszę się z tego dla samej siebie i mojego damskiego ego. Samotność o której pisałam to nie tylko ta spowodowana brakiem mężczyzny (trochę też ale nie calkowicie) bo wiem że sobie bez niego poradzę - nie raz sobie radziłam sama więc dlaczego teraz ma być inaczej. I to co już mam, co osiągnęłam po rozstaniu z narzeczonym jest MOJE, jest cudowne, jestem z tego dumna i zawdzięczam tylko sobie :) chodzi mi o samotność taką że rodzina i przyjaciele nie bardzo się interesują co u mnie. Inie pisz że nie powinnam na to patrzęć bo każdy człowiek potrzebuje jakiegoś filaru i miejsca gdzie wie że ktoś na niego czeka o każdej porze dnia i nocy. PS cały ten wpis jest z wczoraj ale postanowiłam ze jednak go wkleję. Straciłam wczoraj połączenie z interrnetem i nic z tym nie mogłam zrobić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam w ten szary a mimo to piękny poranek :) Chyba mnie jakieś cholerstwo rozkłada bo czuję się jak przejechana przez traktor :) ale to fizycznie a w głowie już o wiele wiele lepiej. Nie chcę się już dołować, co ma być to będzie nic z tym nie zrobię. Chyba pójdę na prawo jazdy i może kupię sobie samochód- hmm dlaczego by nie. Ściskam wszystkich

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ideaia
Naznaczona 1. jestem jedynaczka 2. Mama zmarla 6 lat temu 3. ojciec ... Jesli umiesz liczyc - licz na siebie! Ale to jestem ja. Kazdy robie jak uwaza. Mnie tylko mierzi w Polsce ta pokutujaca w spoleczenstwie skaza, ze kobieta, zeby byc wartosciowa, musi to to i tamto - nic nie musi jesli nie chce. Moze wszystko jesli chce. Naznaczona, jesli Tobie jest dobrze z tym - co ja moge miec do tego. Jednak przeczytaj sobie wczesniejsze wpisy. Opieralam sie tylko na tym co czytalam, wyciagajac moje wnioski. A tak poza tym, ja jestem wolna i ani mi sie sni komukolwiek cokolwiek narzucac. Mnie osobiscie jest duszno jak sobie pomysle ze mam uzalezniac moje dobre samopoczucie, lub dowartosciowywac sie dzieki temu ze ktosc cos, lub w jakis sposob sie odniosl lub nie. MAM to GDZIESSS Kieruje sie w zyciu bardzo prostym systemem wartosci, opartym o prawde. Jak komus po drodze, to ok. Jak nie trudno. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hej ideaio wiem że opierałaś się na poprzednich wpisach i rozumiem doskonale o co ci chodzi i co chcesz mi przekazać. I jeszcze raz powiem że podziwiam tą siłę która w tobie drzemie :) A powiedzenie "umiesz liczyć... " to moje powiedzenie he he :) trzymaj się ciepło i miłego dnia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ideaia
nazaczona, wzajemnie kazda droga dobra zeby tylko zmierzac do szczescia zostawiam Was dziewczyny - mam wrazenie ze albo mnie serce zamarzlo, albo zlosci mnie to jak marnujecie zycie na pozostawanie w cieniu zlych historii z zycia ja na to nie mam juz czasu - chce zyc tak jak sobie postanowilam i nikt ani nic mi w tym nie przeszkodzi a moja sila? - to dluga historia, ciezka praca i wiele lez Pa dziewczyny!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ultima tule
ideaia to cudne co piszesz i mam nadzieje ze niejednej kobiecie mezczyznie ktorzy to czytaja da to do myslenia. pozdrawiam serdecznie ciebie, kochana zupke pelna emocji i pwn jako jedyne meskie spojrzenie ktore tu zauwazylam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość utopila topik
ta ideaia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 1111 to jest

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cześć wszystkim. Dawno mnie nie było. Nie będę się rozpisywać, dlaczego, bo wszyscy wiedzą, jak to bywa w pracy, w domu, w niesprzyjającą pogodę, bez prawa jazdy, kiedy się dostaje dziwne pisma z różnych miejsc i tym podobne. A już całkiem źle, kiedy wszystko dzieje się naraz ;). Postaram się po kolei wszystkim odpisać / skomentować... Miałam też trochę czasu na poczytanie różnych rzeczy, jak wspominałam. Nie planowałam czytać sama z siebie. Na kafe zresztą też zaglądałam, czytałam nowe i stare topiki o zdradach, o własnej wartości, o życiu po, o życiu przed, o życiu z, topik "Jak żyć po rozstaniu", topik zdradzanych żon, topik kochanek... Książki od różnych osób, które chciały mi jakoś pomóc - "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" (jeśli ta książka faktycznie ma zastosowanie w rzeczywistości, to nie dziwię się, że skończyło się, jak się skończyło, bo kiedy mnie poznawał, byłam zołzą, a potem przerobiłam przy nim całą książkę... Na odwrót, to znaczy popełniając wszystkie błędy postępowania, jakie są w niej wymienione), "Nie zależy mu na tobie...", i jeszcze wiele innych, w tym, lub podobnym tonie. Co zabawne, duże wrażenie zrobił na mnie artykuł o Norze Jones i o tym, jak ona sobie radziła i radzi, o jej spojrzeniu na świat. Posłuchałam, wsłuchałam się w słowa jej piosenek i zrozumiałam, co sama czuję. Książki pomogły mi zrozumieć, dlaczego to czuję. A potem już do pracy ruszyły małe, szare komórki, jak to mówił pewien zabawny człowieczek o jajowatej głowie. Równocześnie czytałam to, co wy piszecie - tutaj i na innych topikach. Ideaio - nie myśl, że zignorowałam Ciebie i propozycję napisania na e-mail. Nie zignorowałam, najpierw chciałam to rozważyć w sobie, zastanowić się, czy faktycznie mam potrzebę zawracania Ci głowy i tą drogą. A zatem po kolei: Ideaia - "Nie zamierzam sie bawic w psychologa. Nie jestem nim. Ale trafilam dzis na artykul http://zdrowie.onet.pl/1593641,2041,,,,moj_psychomaz,psychologia.html" Całkowicie odpada. Jestem na tym punkcie z różnych powodów przeczulona i zwiałabym od razu. Ale owszem, część zachowań się pokrywa. "Czaly Wasz swiat krecil sie kolo faceta. Boicie sie ze nie bedzie dla kogo sie stroic, z kim sie spotykac i z kim poczuc stabilnosci." Nigdy. Nigdy, przenigdy, z wyjątkiem ostatnich trzech miesięcy, kiedy to przestał na mnie zwracać uwagę. Wiem, że sama do tego doprowadziłam, ale wtedy byłam zbyt oszołomiona i skupiona na nim, żeby to zauważyć. "Uzalezniacie cale swoje zycie od tego czy ktos Wam da szczescie czy tez nie. A WY DO DIASKA OD CZEGO MACIE SAME SIEBIE???" Właśnie od tego. Wbrew temu, jak to wygląda w tym topiku, raczej właśnie na takich podstawach budowałam swoje życie - jestem sama dla siebie i sama ze sobą. Nie chodzi o to, żeby odcinać się od świata, czy naginać cały świat do siebie. Ale o to, żeby kontrolować, czy zmiany, jakie naturalnie następują w każdym człowieku, co za tym idzie - i we mnie, szły w dobrym kierunku - czyli po prostu rozwijać się. "Jeszcze jedno Wam powiem - nikt nie lubi byc koniem pociagowym, ani zaglaskany na smierc." Wiem, i nie wiem, czemu akurat on wzbudził we mnie taką potrzebę "głaskania". Naprawdę. "ZAMIAST WYPISYWAC ZLE CECHY JEGO NA KARTKACH - TRZEBA WYPISYWAC SWOJE SUPER CECHY" Ech, ale ja je znam na pamięć, nie muszę ich sobie udowadniać na kartce ;) "ZAMIAST BAC SIE ZE NIKT MNIE NIE POKOCHA, SAMEJ SOBIE OFIAROWAC MILOSC" Kocha mnie wiele osób, a już na pewno kocham samą siebie. Czasem zapomina się, że się kogoś kocha, ale to nie znaczy, że się przestaje. Na szczęście jestem jedyną osobą, której mogę dać "kolejną szansę" na poprawę. I z przyjemnością to robię. "ZAMIAST BAC SIE ZE NIE BEDE SIE NIKOMU PODOBAC, SAMEJ SOBIE SIE SPODOBAC I MIEC W NOSIE CZY FACET STANIE PRZEDE MNA DZIS JUTRO CZY ZA ROK." Problem w tym, że ja mogę sobie żyć bez faceta w ogóle. Tak jak ludzie obywają się bez wielu rzeczy. Bardziej myślę o fakcie przemijania. Niestety, genetyka mnie nie ominie, głaszcząc po główce. Być może świadomość niektórych faktów obudziła we mnie niepotrzebne i nadprogramowe emocje, prócz tych, które odczuwam normalnie. Odwróciłam zasadę - zapragnęłam za bardzo. A jak wiadomo, pragnąć za bardzo w niewłaściwym momencie, albo będąc ślepym (nie widziałam, że przecież to nie jest ostatnia z możliwości) prowadzi do zbudowania czegoś wielkiego i ciężkiego na żałosnej, niczym nie popartej podstawie. "Mnie facet zlamal serce w te Swieta." :( Tak. Mimo wszystko pozwól sobie współczuć. Nie dlatego, że on zniknął. Tylko z powodu bólu, jaki mimo wszystko mogłaś czuć. A jeśli chodzi o wspomnienia - są dobre. Pozwalają zapamiętać i nie popełniać ponownie tych samych błędów. To, że czasem trochę bolą, niczego nie zmienia. Na myśl o dawnym poparzeniu człowiek automatycznie wspomina ból, ale dzięki temu wie, że nie powinien pchać łapska w ognisko. Ze wszystkimi innymi wspomnieniami jest podobnie, bo od tego one są. 6_rano_bezsenna - nie wiem, skąd pomysł, że mam niską samoocenę :D Może mogło się tak wydawać, bo na początku pisałam, że czuję się brzydka, głupia etc. I owszem, przez ten czas faktycznie się tak czułam. Ale na pewno nie jest to stan permanentny, tylko wprost przeciwnie - wybicie z innego, permanentnego stanu. kuzia huzia - niedobrze, że wymiękasz. Wiesz, on nie jest głupi, jak sądzę. Wie, że teraz możesz go w jakiś sposób sprawdzać, więc na wszelki wypadek woli być "w porządku" na wszystkich frontach. Poczeka, aż burza się uspokoi, żeby zacząć od nowa. I będzie ostrożniejszy. O wiele ostrożniejszy. Nie mogę Ci niczego poradzić. Ale sądzę, że być może chwilę się zastanawiając, dojdziesz do wniosku, że nie dasz rady więcej znieść takiego uczucia, takiego wewnętrznego ognia, jak gangreny, pożerającej twoją duszę. Sądzisz, że to ciepło, które czujesz, da radę jakoś złagodzić ból? Zaraz na początku mojego życia w społeczeństwie ludzi dorosłych i "parujących się" poznałam kogoś. Później historia jak z bajki, wielka miłość, długo razem, oświadczyny... I... wyjazd za granicę, do pracy. Po kilku miesiącach pierwszy telefon - "To chyba nie ma sensu" (nie zdradzał mnie, chodziło o poczucie pustki i tym podobne). Ja w panice, z bólem, ze strachem, ze złością, że jak on w ogóle śmie!? Błaganie, żeby się zastanowił, rozważanie wszystkich za i przeciw, wyliczanie wspólnie spędzonego czasu i planów, przekonywanie, że to jednak ma sens. On milknie. Dzień później dzwoni. Przeprasza - Niech wszystko wróci do normy. Zgadzam się. Sytuacja powtarza się jeszcze dwa razy. Prawie zawsze ma taki sam przebieg. Za trzecim razem mówię - Masz rację. To nie ma sensu. Rozłączam się. Pięć minut później dzwoni, przeprasza, błaga, żebym nie brała tego na poważnie. Testował mnie, jak rozumiem. Tylko, że każdy człowiek ma określone możliwości i po trzecim razie on zabił wszystko, co do niego czułam. Testował, testował (chociaż nie dawałam mu żadnych ku temu podstaw - tzn. nie powinien był we mnie wątpić), naciągał, naciągał, aż wreszcie pękłam jak, nie przymierzając, guma w starych gaciach. Jak wiadomo czegoś takiego już się nie naprawi, trzeba kupić nowe gacie. Albo przynajmniej nową gumę. Cuda i wianki działy się później, wysyłał kwiaty, dzwonił, jego rodzina dzwoniła, wreszcie przyjechał sądząc, że skoro jestem dla niego grzeczna przez telefon, to znaczy, że już ok. Niestety nie było ok. Bo ja zrozumiałam, że nie chcę z nim być, nie chcę być z kimś, kto ani mi nie ufa, ani mnie nie szanuje, ani mnie nie docenia. Tak samo jest z każdym innym mężczyzną, który stara się ponownie wkupić w łaski. Tyle razy będzie cię testował i i sprawdzał twoją wytrzymałość, ile razy dasz mu do tego okazję. Tylko pamiętaj, że to nie jego to naciąganie i testowanie boli, i że to nie on wreszcie pęknie, co będzie bolało o wiele bardziej. To będzie bolało CIEBIE. Jesteś na to gotowa? naznaczona - "Samotność o której pisałam to nie tylko ta spowodowana brakiem mężczyzny (trochę też ale nie calkowicie) bo wiem że sobie bez niego poradzę - nie raz sobie radziłam sama więc dlaczego teraz ma być inaczej. I to co już mam, co osiągnęłam po rozstaniu z narzeczonym jest MOJE, jest cudowne, jestem z tego dumna i zawdzięczam tylko sobie" Pięknie napisane. "każdy człowiek potrzebuje jakiegoś filaru i miejsca gdzie wie że ktoś na niego czeka o każdej porze dnia i nocy." Prawda. Dla mnie jest nim rodzina. Dla kogoś innego jakaś wielka idea, czy Bóg. Dla kolejnej - czymś jeszcze innym. Nic w tym jednak dziwnego, że wiele osób nie chce rzeczy wielkich, ale całkiem zwyczajnych - kubka gorącej herbaty po całym dniu spędzonym na zimnie, podanego przez kogoś bliskiego. "czuję się jak przejechana przez traktor ale to fizycznie a w głowie już o wiele wiele lepiej." :) I tak ma zostać :D Jeszcze raz: ideaia - "Mnie osobiscie jest duszno jak sobie pomysle ze mam uzalezniac moje dobre samopoczucie, lub dowartosciowywac sie dzieki temu ze ktosc cos, lub w jakis sposob sie odniosl lub nie. MAM to GDZIESSS" Wiesz, że to jest cecha absolutna i bezwzględna, żeby przez długi czas być gwiazdą kafe ? :D Dlatego nawet mi się tu podoba, bo cokolwiek nie zrobię, mogą mi naskoczyć :D "mam wrazenie ze albo mnie serce zamarzlo, albo zlosci mnie to jak marnujecie zycie na pozostawanie w cieniu zlych historii z zycia" Nie w cieniu złych. W cieniu historii z życia w ogóle. Myślę też, że mimo tego, że czasem się w nich z Naznaczoną babrzemy, to nie poświęcamy im zbyt wiele czasu na co dzień - tylko te chwile spędzone tutaj, gdzie możemy dać upust, skomentować - bo nie dopowiedziałyśmy czegoś wtedy, albo uniosłyśmy się honorem i nie powiedziałyśmy czegoś tej osobie, której się należało. "ja na to nie mam juz czasu - chce zyc tak jak sobie postanowilam i nikt ani nic mi w tym nie przeszkodzi" I mam nadzieję, że tak będzie :D ultima tule - Dzięki za przeczytanie i komentarz - też mam nadzieję, że kiedyś, komuś, gdzieś te wszystkie słowa pomogą wybrać właściwie. utopila topik - czyżby "Utopią" ? :D Ech, wiele jest nut, które można by podkładać pod nasze głosy. Może kiedyś komuś się zechce ułożyć do tego jakąś piękną oprawę muzyczną :D Cóż. Chyba skończyłam. Na razie. Też mam zamiar iść dalej i już nie oglądać się za siebie - niepotrzebnie. Bo czasem będę się oglądać. Nie powinno się tego robić tylko wtedy, kiedy się ucieka, a ja nie mam zamiaru uciekać, tylko po prostu ruszyć dalej przed siebie. Oczywiście będę tutaj zaglądać, ale o ile nie nastąpi seria bardzo niefortunnych zdarzeń, które znów wytrącą mnie z równowagi i złamią we mnie moją odzyskaną moc (nie, nie taką moc, jaką miał supermen) ((nie, nie taką, jaką mają w sobie wróżki, druidzi i wierzące w new age istoty)) to wtedy napiszę. Zwyczajnie postaram się nie pisać, a jedynie podczytywać. Mam osobiście marzenie, żeby osób, które w takim topiku MUSIAŁYBY się wypowiadać, będzie mniej, albo zgoła wcale. Ale ponieważ jednak jestem realistką, mogę tylko zapewnić, że zawsze chętnie będę służyła im pomocą. A was, wszyscy, którzy mi pomagaliście i podnosiliście na duchu - zapraszam do założenia innego tematu, w którym będziemy mogli od czasu do czasu coś napisać, bo szkoda mi was tracić z oczu :) 👄

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ultima tule - Dzięki za przeczytanie i komentarz - też mam nadzieję, że kiedyś, komuś, gdzieś te wszystkie słowa pomogą wybrać właściwie. utopila topik - czyżby "Utopią" ? :D Ech, wiele jest nut, które można by podkładać pod nasze głosy. Może kiedyś komuś się zechce ułożyć do tego jakąś piękną oprawę muzyczną :D Cóż. Chyba skończyłam. Na razie. Też mam zamiar iść dalej i już nie oglądać się za siebie - niepotrzebnie. Bo czasem będę się oglądać. Nie powinno się tego robić tylko wtedy, kiedy się ucieka, a ja nie mam zamiaru uciekać, tylko po prostu ruszyć dalej przed siebie. Oczywiście będę tutaj zaglądać, ale o ile nie nastąpi seria bardzo niefortunnych zdarzeń, które znów wytrącą mnie z równowagi i złamią we mnie moją odzyskaną moc (nie, nie taką moc, jaką miał supermen) ((nie, nie taką, jaką mają w sobie wróżki, druidzi i wierzące w new age istoty)) to wtedy napiszę. Zwyczajnie postaram się nie pisać, a jedynie podczytywać. Mam osobiście marzenie, żeby osób, które w takim topiku MUSIAŁYBY się wypowiadać, będzie mniej, albo zgoła wcale. Ale ponieważ jednak jestem realistką, mogę tylko zapewnić, że zawsze chętnie będę służyła im pomocą. A was, wszyscy, którzy mi pomagaliście i podnosiliście na duchu - zapraszam do założenia innego tematu, w którym będziemy mogli od czasu do czasu coś napisać, bo szkoda mi was tracić z oczu :) 👄

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
I ideaia to ja, Zupko. Pamietasz zapewne moj topik. Co do reeszt pomaranczy, nie wiem. Mialam wypowiedziec sie na innym topiku, na ktorym bywalam. Zarejestrowalam sie i wsiaklo mi wpis. Zrezygnowalam z dlaczych dzialan. Zupko - nie oczekiwalam ze napiszesz, wiec i nie poczulam sie w zaden sposob zignorowana. A co myslalam, nie wypre sie tego, bo i po co? Kazdy grzebal w zyciu albo bliskich i milosc do nich, albo sama milosc do nich. W wypowiedziach Twoich i Naznaczonej bylo wiele niekonsekwencji. Punktowalam to co sama uwazam za istotne. Tez zalozylam topik w chwili kiedy przerastala mnie ludzka bezdusznosc. Uzyskalam pomoc i wsparcie. Teraz ide dalej. Kazdy ma inna metode dzialania. Ale najgorsza z nich jest powtarzanie sobie jak mantry negatywow. Widizsz Zupko - odpisalas, ja przeczytalam. I jedno czego nie szukam na kafe to wspolczucia. Ja szukam klarownych, rzeczowych wypowiedzi. Nie przyjmuje wspolczucia od osoby, ktorej w ogole nie znam, bo takowa nawet nie wie co mnie spotkalo w zyciu. Taki jest moj stosunek do kafe. A o czym to swiadczy ... Nie wiem, nie zastanawiam sie. Jako 6_rano_bezsenna napisalam, zebys przygladnela sie relacjom z Ojcem. Skad bierze sie istota niskiej samooceny oraz innych potrzeb - bo to Ojciec w naszym zyciu jako dziewczynek, kszaltuje nasze pojecie relacji z mezczyznami. Ja mam 32 lata, jestem po kilku operacjach na nowotwor. Moje cialo nie nalezy do pieknych. Dlatego pisalam na moim topiku, ze z przyczyn obiektywnych balam sie zwiazkow i milosci. Nisko siebie cenilam. Dzisiaj wiem, ze wole byc do konca zycia sama, niz byc z pewnego typu facetem, chocby to mial byc jedyny jaki mnie zechce. Nie wiem czy do wszystkiego dorzucilam moje 5 groszy Zupko. Moje zycie bylo pieklem. Ostatnim aktem tej tragedii byly te swieta i pozbycie sie wszelkich zludzen, ze Utopia, taka jak w tej piosence jest mozliwa z tym konkretnym czlowiekiem. To co Ty czujesz czy Norah Jones, jak ja dobrze to znam. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zupko z twojego wpisu bije spokój i zdecydowanie i wydaje mi się że uporałaś się już z potworami które cię atakowały po rozstaniu i strasznie się z tego cieszę. Teraz możesz zacząć nowy etap czystym sumieniem. Teraz masz "carte blanche" i zacznij pisać scenariusz swojego życia na nowo,ale jednak pamiętając o przeszłości po to aby nie popełniać tych samych błędów. Mimo iż wielu z nas chciałoby zapomnieć to co spotkało nas w przeszłości, to nie wydaje mi się że powinniśmy przed nią uciekać, to mimo wszystko część naszego życia. Będzie mi smutno bez ciebie na topiku ale proszę zaglądaj na mój czasami i będę z niecierpliwością czekać na twoje wpisy, chociaż wiem że one częste nie będą. Ściskam cie strasznie mocno i życzę powodzenia Krocz z podniesioną głową i napnij pośladki :) :) :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a ja chcialbym wiedziec tyle o swojej kobiecie co o Tobie zupka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nnnoo - rozumiem :) Ja też zawsze chciałabym wiedzieć o tej drugiej osobie tyle... Niestety nie należę do tych, które podczytują cudze pamiętniki, blogi, smsy i rozmowy z kolegami :O Właściwie wolałabym, żeby sami mi o tym mówili.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
moze sie boje ,ze ktos mnie w konia zrobi ,zbyt latwo wierny jestem, i tak juz 36 lat

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Po prostu ktoś inny może myśleć inaczej :) Szkoda, że nie można nikogo na początku znajomości zmusić, żeby tak się szczerze uzewnętrznił, prawda? :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×