Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
majeczka87

W OCZEKIWANIU NA WYMARZONE 2 KRESECZKI - POCZĄTKI STARAŃ

Polecane posty

Gość Liliannka
Robiłam wszystkie badania jakie na początku robi lekarz o wszystko ok i powiedział że ma nadzieję że jak następnym razem przyjdę to już jako ciężarna, ja nie jestem zwolenniczką leków więc na razie nie chce stosować i czekam . Ale to jest straszne tak co miesiąc czekać na dwie kreski jeszcze trochę i wpadnę w jakąś paranoję. Co do gościa to nie mów takich głupot ja jeszcze parę lat temu mówiłam ze zostane stara panna bo nie ma takiego faceta z którym bym chciała być i mieć z nim dzieci a teraz mi dogryzaja. Nie wiesz co cie może spotkac za rogiem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ola moje objawy na początku ciąży to ból brzucha jak na @ dzień przez zrobieniem testu ciążowego i powiększone piersi. Myślałam że to przez zwiększoną dawkę luteiny. Potem dostałam końską dawkę progesteronu. Od 12 tc zaczęły się mdłości niekiedy całodniowe i poranne wymioty. Naturalne hormony wytwarzane przez łożysko doszły do głosu. Też jestem przeciwniczką leków, jak już zaszłam w ciążę to to co przyjmowałam pod lekomanię podchodziło. Czego się nie robi żeby ciążę utrzymać. Wczoraj jeszcze się dowiedziałam że znajoma ze wsi poroniła. Też miała rodzić w grudniu. Ola jutro na spokojnie idz na usg. Najważniejsze zostało zrobione. Pochwal się co tam zobaczysz. Trzymam kciuki :) Agata

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oczekujaca na szczęście
Ja czekam na dzieciątko już długo długo i niewiem co mam robić. Dziś lekarz powiedział że trzeba uzbroić się w cierpliwość. Wcześniej chorowalam na torbiele.2 tygodnie dostałam krwotoku z narzadow rodnych teraz przyjmuje tabletki cyclodynon.pomogły mi krwawienie ustapilo ale dzieciątka jak nie ma tak nie ma.:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość ola
Dzięki Agata :) to pozno ci się zaczely mdlosci. Ja sie martwilam, bo się naczytałam, ze mdlosci to dobra oznaka, a u mnie prawie nic dopiero od tego tygodnia rano się zaczęło, a to 7 się zaczyna od terminu @. Tylko ciagle się zastanawiam czy to przez ciaze czy przez duphaston. Tak samo nie wiem czy chodzenie dziś do łazienki co pol godziny to efekt ciazy, czy tylko leku. No ale, dziś akurat jestem spokojna. Zaczelam sobie myśleć, ze co ma byc to bedzie. Poki co zero emocji, stresu przed wizyta. Staram się na chłodno do tego podchodzic, na razie z głowa a nie z sercem. Wizytę mam dopiero po południu, wiec wieczorem napiszę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Olenika jak dobrze że jesteś i będziesz z nami przechodzić swoje trudne chwile . Wiesz ja już nie pasuje tutaj ale jakoś nie mogę bez was wytrzymać i wchodzę codziennie patrzę co u was. Dobrze że już bierzesz leki teraz może być już tylko lepiej! Ola u mnie mdłości zaczęły się od 7tc w 6powiedzialam z mężem o ciąży i mama jego spytała czy zygam na to powiedzieliśmy że nie nie zyga i ma się dobrze a dwa dni później jak był 7tc to zaczęłam wymiotowac jak kot wymioty i mdłości były wszędzie nawet zdążyło się że pod sklepem aż wstyd mi ale cóż. A zaś moja bratowa nie miała żadnych mdłości i mój chrzesniak urodził się zdrowy ma 4latka więc każda ciąża jest inna za to w pierwszej ciąży koleżanki która straciła miała wymioty z toalety nie wychodziła tak jak ja przez 4miesiace straciła ją w 14tc a w drugiej już zero mdłości wymiotów pełna energii więc to nic nie oznacza musisz być dzielna za was dwoje. Kochana napisz nam po wizycie u lekarza a i dbajcie o siebie! Agata a ty jak się czujesz? U mnie w tym tyg termin czop odszedł dwa tyg temu mały słabo się rusza ale to na tyle nic więcej nie czuje że miałaby się syn wybierać na świat pewnie przenoszę a jest mi już tak ciężko . Jednocześnie boje się porodu będę miała epidrual to podobno najsilniejszy środek przeciwbólowy podłączony pod kroplowke a iglz wbitą będzie w plecy strasznie się boję igieł więc będzie to stresujące mimo tego boku porodowego będę się bała jeszcze igły chociaż położna mówiła że nie zauwaze tego nawet jak wbijają a jak już główka będzie i jedna rączka na świecie to dadzą zastrzyk w piętę aby wyszło łożysko asia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ola każda kobieta jest inna i każda ciąża jest inna. Mój przypadek to też jest inny. Przez pierwszy trymestr byłam ustawiona na sztucznym progesteronie jak kobiety po in vitro. Nawet do łazienki często nie chodziłam. Teraz jestem w 15 tc czuję się dobrze, mam zachcianki, talia mi zniknęła, brzuch nieśmiało się zaokrągla, usg genetyczne wyszło prawidłowo. Jedynie waga jak stała w miejscu tak stoi. Pielęgniarki z przychodni krzywo się na mnie patrzą i pouczaja żeby więcej jadła. Asia i Sali dużo przybrałyście na wadze? Asia w UK znieczulenie zewnątrzoponowe to standard przy porodach? Każdej rodzącej to proponują? Agata

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie każdej tylko ja chciałam coś silnego bo się boję można wybrać gaz rodzenie w basenie wtedy zero znieczulenia chciałam rodzić w nim ale skoro nie ma znieczulenia odpada bo boję się że sobie nie poradzę są również tabletki jakiś pas można też podłączyć z tego co mi proponowali wzięłam te zewnątrz oponowe zniec,ulenie podobno nic nie czuję się od pasa w dół . A zastrzyk w piętę dadzą mi dlatego że to moje pierwsze dziecko i ciężko będzie mi z porodem jak i jeszcze urodzeniem łożyska więc po tym zastrzyku urodze od 10do pół godziny łożysko. Tutaj jest dziwnie bo dziecka nie myja po porodzie tylko zawijane zostaje w pieluszkę i tyle przez 3dni nawet samemu nie można umyć ale ja chociaż chusteczkami obmyje małego z mazi tej . Po porodzie od 6hdo 24 trzymają i do domu trochę mnie to przeraża ale cóż tutaj mieszkam i muszę tu urodzić już za późno na poród w Polsce . A i bez fotelika nawet że szpitala nie wypuszcza nie ważne czy masz auto czy nie musisz mieć fotelik to chyba na tyle. Dzisiaj postanowiłam się doprowadzić do porządku zrobię sobie hennę na brwi wyreguluje je i pomaluje odrost włosów mimo że jest minimalny ale to ostatni czas tylko dla mnie a później zrelaksuje się w domowym spa stopki Pomocze a wieczorem kąpiel długa i odprężająca . Niestety nie mogę sama się myć jak męża nie ma bo boję się ze nie wyjde z wanny jest coraz ciężej i ja coraz większą. A co do wagi do 6miesiaca przytyłam 5kg a teraz już jestem 15na plusie w ostatnich miesiącach najbardziej się tyje a i te rozstępy na brzuchu ale to nic zrzuce to wszystko szybko bo dziecko waży mniej więcej 3500 g łożysko woda zgromadzona wody płodowe krew itp to już 10kg odejdzie . Asia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość Ola
Już po. Widać było tylko pęcherzyk 11 mm bez zarodka. Lekarz mówił, że jeśli owulacja była później, to może być zupełnie normalne, że jeszcze nie widać. Owszem, owulacja na pewno była później niż w tym 14, 15 dc, no ale jednak wielkość pęcherzyka mówi sama za siebie. Także nic z tego. Nie ma co tutaj robić sobie nadziei, jakby był to by już było widać. Widocznie nie jest mi dane być matką, musiałam zrobić coś, za co los ciągle się na mnie mści. Dziękuję wam dziewczyny za wsparcie od samego początku, ale nie będę już tu zaglądać, bo nie będę się już więcej starać. Od razu sobie postanowiłam, że jeśli z tej drugiej ciąży też nic nie wyjdzie to daje sobie spokój. Nie mam już siły na walkę, a już tym bardziej na pozytywne myślenie. To nie na moje nerwy. Moje małżeństwo pewnie tego nie przetrwa, bo mąż chce w razie czego robić badania, leczyć się i dalej próbować, ale ja na 100 % się poddaję. Może za szybko, ale nie dam rady już. Trzymajcie się dziewczyny. Asi, Sali i Agacie życzę szybkiego i pomyślnego rozwiązania, a innym dziewczynom, zwłaszcza Olenice oczywiście szybkiego zajścia i donoszenia ciąży. Zapewne wpadnę tu czasem przeczytać co u was, bo bardzo się z wami zżyłam, ale nie będę się już tak udzielać. Zamykam ten rozdział.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Olu nie załamuj się może jest jeszcze szansa na jakiś zarodek? Powtórz badania aby wykluczyć ciążę lub potwierdzić poza tym dbaj o siebie. Bardzo mi przykro ale wierzę że będzie dobrze kochana . Bądź silna a małżeństwo przetrwa bo przetrwało takie ciężkie czasy macie za sobą ważne że masz oparcie w mężu a narazie to nie bierz do głowy czy jesteś w ciąży czy nie musisz dbać tak czy inaczej o siebie asia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Czyli co kraj to obyczaj. Asia dasz radę urodzić. Wierzę w Ciebie :) Czyli przybrałaś na wadzę książkowo, zapewne też książkowo to zgubisz, tym bardziej jak piersią będziesz karmić. Ola jak weszłam na forum dla ciężarnych to tam co trzecia dziewczyna pisała że jest pusty zarodek. Wszyscy nastawiali się na najgorsze. A po tygodniu czy dwóch na kolejnym usg było widać pięknie bijące serduszka. Teraz ich dzieci rozwijają się prawidłowo. Wierzę że u Ciebie też tak będzie. Agata

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Agata musze dac rade a zbędne kg mimo braku mozliwzgubiemozpiersiaenia piersia. Niemowlak da mi popalić a jeszcze sprzatanie gotowanie i szybko zleci. Olu agata ma racke poczekaj a poki co dbaj o siebie jak najlepoej asia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Liliannka
Jak tak czytam wasze wpisy to aż się boje co ze mną będzie. Kg po ciąży to łatwo zgubić jak się będziesz ruszać, bo moja siostra wiecznie spala umęczona po porodzie i przegapić czas na zrzucenie a potem to już jej ciężko bylo ( zaczęła po 3 latach od porodu) wiec jak zaczniesz od razu będzie lepiej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Lilianka ją nie będę miała czasu na spanie bo mąż wraca po tyg do pracy więc na mojej głowie wszystko a nikt mi nie pomoże z rodziny z brata żona się poklocilam a reszta rodziny w pl. A w weekendy chce chodzić do pracy gdy mąż będzie z synem . Zresztą będę chodzić na długie spacery aby w domu za dużo nie przebywać póki ładna pogoda . A jedzenie też tutejsze nie za bardzo dobre więc szybko zejdzie zresztą kg rozstępy to nic ważny jest tn mały człowiek aby był zdrowy asia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Olenika
Ola... :( To dlaczego test wyszedł pozytywny??? i skąd ten pęcherzyk 11 mm? Mojej szwagierce lekarz też powiedział żeby pojawiła się tydzień później, bo nic nie widział na początku i nie był w stanie jednoznacznie stwierdzić, że to ciąża.. Ola a gdybyś zrobiła betę? Ja w to nie wierzę, że nie ma ciąży..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość Ola
Olenika, ciąża jest tylko na razie (podobno) nie ma zarodka w pecherzyku, wiec albo będzie jeszcze widoczny, albo jest to puste jajo plodowe. Ja w zasadzie oswajam się z myślą, ze nic z tego, nie mam zamiaru łudzić się, że to przesunięta owulacja spowodowała ze zarodka jeszcze nie widać. Były przypadki, gdzie zarodek byl widoczny pozniej, nawet dopiero przy 20 mm, albo od 14, bo wlasnie owulacja byla pozniej, albo lekarz mial slaby sprzet, jednak wole nie robić sobie nadziei bo to bez sensu. Nie wierzę już w to, ze mi się uda. Lekarz powiedział, ze powinno być widac zarodek tylko teoretycznie, a skad wiadomo czy owulacja się nie przesunela i ciąża nie jest młodsza. No tak, tylko co innego mial powiedzieć... Zaden lekarz nie chce zbyt szybko wyrokować. To się nie uda. Z mężem się nawet pokłóciłam. Szkoda gadac. Czuję, że życie mi się wali z dnia na dzień...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Olenika
Ola, poczekaj jeszcze kilka dni i idź na kolejne usg. Jaka szkoda, że pewnych rzeczy nie da się przyspieszyć... To czekanie jest najgorsze. Nie będę tutaj pisać głupot i robić Tobie nadziei, ale... będzie dobrze Ola!:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość  Ola
Olenika, sama wiesz, co znaczy takie robienie sobie nadziei niepotrzebnie. Podejrzewam, że czujesz to samo za każdym razem jak ktoś ci powie, żebyś wyluzowała, ze na pewno w końcu się uda itd a ty dostajesz kolejne @. Czułam to samo i teraz w sumie jest podobnie. Czuję, że to się kończy i już nic z tego nie będzie. A dobrze nie będzie już nigdy. Nawet nie chce mi się pisać ile przykrych słów wczoraj od męża usłyszałam... Nie spałam całą noc. Przepraszam dziewczyny, juz nie będę wam tu się żalić, bo to bez sensu, wam też jest ciężko, zwłaszcza tym, które jeszcze się starają, po co wam jeszcze o takich rzeczach czytać. Powodzenia dla kazdej z was.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Liliannka
Ola nie możesz tak patrzeć na wszystko w czarnych barwach bo wtedy na pewno tak będzie uwierz w końcu ze się uda a na pewno się uda jak nie teraz to za miesiąc albo dwa jak by tak każda kobieta rezygnowala to połowy dzieci by nie było . Znajoma kilka lat się leczyla i nawet mąż stwierdził że jest " wybrakowana" za co mu się dostało i to porządnie pierwsze dziecko dopiero po 5 latach ( wystarczyło żeby przytyla bo organizm za słaby byl) i po tej ciąży coś się odblokowany i teraz całą gromadka lata.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Olenika
Ola, nie pisz tak.. Mi już nie jest ciężko, bo podchodzę do tego tak samo jak Ty. Po prostu tyle razy się nie udało, że ja nawet w Clo nie wierzę.. Co więcej-mam to w nosie. Wczoraj kuzynka była u nas z dziećmi i powiem Ci, że miałam ich serdecznie dość, ciśnienie podniesione na maxa... czekałam aż w końcu sobie pojadą. Co więcej.. dzisiaj idę do szwagierki na kawę, też już nie rozpaczam, że znowu im się udało :) Są w tym też pozytywy. To ona siedzi w domu teraz i się nudzi dlatego zaprosiła :P Za to my jutro ze znajomymi się widzimy na piwku :p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość Ola
Lilianka, jesteś z nami od niedawna, wiec pewnie nie wiesz, że to moje drugie poronienie, a nie kolejna nieudana próba. Olenika, nie wiem dlaczego, ale pierwszy raz się uśmiechnęłam po przeczytaniu twojej wypowiedzi, poczułam taką "nutkę" optymizmu. Wiesz, te 3 miesiące co mieliśmy czekać na kolejne starania bardzo zmieniły moje myślenie. Zaczelam doceniać to, że na razie nie mamy dzieci, a jeszcze jak spotykaliśmy się ze znajomymi na piwku, to jeszcze bardziej to doceniałam, odpoczęłam psychicznie od starań. A tu nagle znów los się odmienił. Owszem, byloby fajnie jakby juz bylo dziecko, a tak to po co mi to bylo? Jesli sama nie poronie to znów zabieg. Znów ten stres przed, w trakcie i długo po. Już zaczęło się układać a tu znowu los mi takie coś dop******il. Tylko za co? Jest tylu złych ludzi, którzy maja bez problemu dzieci, nie dbają o nie, glodza, bija, gwałcą, czy jeszcze co innego. Dlaczego kogoś takiego to nie spotka? Tego nie mogę zrozumieć. A komuś komu bardzo zalezy w ogóle się nie udaje, nie mówię tylko o sobie tylko o wszystkich, którzy długo się starają. W zasadzie to teraz jest mi łatwiej niż ostatnio, bo nie widziałam żadnego dziecka, jest to wczesny etap no i od początku nie cieszyłam się, tylko różne opcje brałam pod uwagę. Jestem po prostu strasznie zła, że w ogóle zaszłam. Po co mi to było.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dziewczyny trochę wiary wiem wiem łatwo mówić ale ja w was wierzę bardzo będzie dobrze olenika leczysz się więc robisz wszystko co w twojej mocy i będziesz miała bobasa ! Trochę trzeba poczekać aż kuracja zacznie działać. Ola poczekaj może za tydzień ujrzysz zarodek nie martw się na zapas kochana a z mężem się nie kloc będzie dobrze nic nikomu nie zrobiłaś że piszesz że życie cienza coś kara . Też będziesz mama jak nie teraz to za miesiąc albo trochę dłużej ale nią zostaniesz. Kapujecie dziewczyny trochę wiary w siebie . Ją wrocilam od położnej jutro mam wywołanie porodu bo dziecko się słabo rusza ją coraz gorzej to przezywam trzymajcie kciuki za nas! Abym w sobotę wieczorem najpóźniej tulila Dominika i wywoływanie nie trwało 3dni strasznie się boję. Napisze do was jak będzie po wszystkim i będziemy w domu a wy moje drogie macie mieć lepszy humor bo napewno się uda. Asia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Czesc co prawda jestem w ciąży i nie starałam sie o dziecko - bylo nieplanowane. czytam Was dziewczyny i postanowiłam napisac. zawsze marzyłam o dzidziusiu wszystkie mądre książki mówią o tym ze nasze marzenia zaczynają sie w glowie ze jesli o czymś bardzo marzymy to caly swiat sprzysięga sie po to żeby nam to dać tak osiąga sie sukces w kazdej dziedzinie. Tylko w glowie nie wolno miec zlych myśli typu "nie uda sie" "nie jestem nic warta" "a moze nie zasługuje by byc matka". Ludzie to takie dziwne istoty ze umyslem potrafią wiele zablokować. W przyrodzie zauważcie nie występują bezplodne samice. Jesli wiec kobieta ma wszystko na swoim miejscu jako czesc natury - musi zajść:) Nie ma innej opcji. do tego jestesmy stworzone. Dzidzia musi czuć ze jest chciana ze sie nie przejmujesz ze nie martwisz się i ze dasz rade ze bedziesz szczęśliwa wtedy przyjdzie. Ja znam taka historie ze dziewczyna 12 lat po ślubie z mężem debilem nie miała dziecka ten ćwok mowil ze jest wybrakowana bezplodna bezuzyteczna i ze chyba nie jest kobieta. Rozwiodla sie. Po niecalym pól roku znajomości z nowym mezczyzna-miłością jej zycia zaszla w ciążę. Wzięli ślub cywilny. Sa szczęśliwi a ona teraz jest juz w drugiej ciazy Hania bedzie miała braciszka. Ta dziewczyna 12 lat czekala gryzly ja myśli o bezplodnosci dala za wygrana a gdy tylko poczula sie szczęśliwa - dzidzia. Powodzenia dziewczyny. Pozytywny gość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
hej dziewczyny ja też was podczytuje gośćma rację trzeba myslec pozytywnie :)ja obecnie jestem w ciąży za 3 tygodnie rodze jeszcze trzy lata temu nie miałam szans na to by zostać drugi raz matka urodziłam martwą córkę lekarze nie dawali szans na kolejną ciążę a jednak:) nie poddalam się walczą z mężem o nasze małe szczescie udało się i jak wszystko będzie ok za trzy tygodnie zobaczę mojego skarba życzę każdej z was by się i wam te marzenia spełniły ola mam nadzieje ze będzie zarodek:) Asia życzę Ci szybkiego rozwiazania i by w weekend tuli las swoje malenstwo dziewczyny naprawdę uda wam się wszystkim zobaczycie i zasługuje cie na to naprawdę :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nadzieja Natknęłam się przypadkiem na wasz wątek i weszlam z ciekawości poczytać co to u Was piszczy ;) Gdyby mnie samej ten problem nie dotyczyl pewnie nawet nie zwróciła bym uwagi na temat. Dziewczyny chce Wam dodac otuchy i wiary w to, ze marzenia na prawdę się spełnią. Trzeba tylko siły psychicznej. Kilka słów o sobie,po 9 latach bycia razem(bez staran i zabezpieczenia) w końcu wymarzony slub. Potem tak jak kolej rzeczy wypada od 2007 roku dzien za dniem starania o malenstwo.cykl za cyklem. Obserwacje organizmu. Wsluchiwanie się w swoje ciało. Z miesiąca na miesiąc ten sam widok @ rozkladal mnie na łopatki i doprowadzal do łez :( I tak przez kolejne 4 lata....... 2011 pierwsze wizyty u dr ze cos chyba nie tak.bo ilez mozna miesiecy i lat sie starac. Moj***adania wszystkie byly ksiazkowe.gin zaproponował zeby zbadac nasienie męża. Robiliśmy sobie "jaja" jak maz wrocil z badania i opowiadal jak wygląda oddanie nasienia w klinice. Ale juz jak odebral wyniki wcale nie bylo nam tak do śmiechu, a wrecz mój świat runął, chciałam się zapasc pod ziemię, zrobic cos sobie a nawet depresja mnie dopadła. ..wynik pokazal 0% jakich kolwiek plemikow w nasieniu. To byl dla mnie wyrok. Nie bylo szansy na naturalne ciąże. Zaczęłam kopac w necie.... jedyne czego się do szukałam sensownego to in vitro. W naszym przypadku to bylo i jest jedyne rozwiązanie. Od razu zaczelismy dzialac.po pierwszej wizycie w klinice nie bardzo wiedziałem o czym dr do Nas mówi. ... stymulacja.punkcja.biopsja. transfer.zarodki. to byla ciemna magia. Ale wtedy to nie miało dla Nas znaczenia, w jaki sposób i za jaka cene....poprosty marzylismy tylko zeby zostac rodzicami. Zaczęłam czytac i dzis chyba moglabym wyklad dawac z tej dziedziny... Pewnie wśród Was jest wielu zwolenników i przeciwników tej metody ale Ja dziś z pidniesiona głową Wam moge powiedzieć, że warto bylo się poświęcać. Mąż po 2 biopsjach. 2 operacjach bardzo skomplikowanych i z tym związanych. Ja po 4 pelnych procedurach.4punkcjach. 2 histeroskopiach. 6 transferach. Leki i zastrzyki to chyba w kg juz przyjmowalam.nie wspomne o pieniądzach bo nie złą bryke by kupil za jakies 60tys ale to dzis nie ma dla mnie znaczenia. Bo dzis po 8 latach ciezkiej walki o nasze marzenie. Morzu wylanych łez Warto wierzyć i czekać. Nasz roczny Skarb właśnie sobie słodko przy mnie spi Dziewczyny walczcie na ile Wam tylko wystarczy sił. Powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kawkawkuchni
Cześć kobietki. Powiem Wam, że z tą psychiką to trochę racji jest. Od nastolatki miałam problemy z uregulowaniem okresu itp. itd. leczyłam się tabletkami antykoncepcyjnymi, chyba od 14 roku życia, już nie pamiętam. Ze 3 razy rodzice zmieniali mi lekarza, był to dla mnie koszmar, tym bardziej, że dwóch z nich to byli faceci -koszmar dla nastolatki... 2 lata temu, po zmianie miejsca zamieszkania, wybrałam się do nowej lekarki. Znalazłam ją sobie w internecie, czytując opinie. Umówiłam się na wizytę, po dziwnym incydencie, po którym o mało nie zeszłam. Po prostu w miarę wcześnie zażyłam 2 ketonale forte. Ból był powalający, tak że ocknęłam się po kilku godzinach, było już ok i poszłam do pracy na drugą zmianę. Wróćmy do lekarki... pani stwierdziła malutką nadżerkę oraz, że taki ból może zdarzyć się raz na "x" czasu i nie będziemy narazie stosować żadnych leków na nią bo istnieje prawdopodobieństwo, że wchłonie się sama. Uwierzyłam. Po ponad pół roku czasu, mieszkałam w Holandii. Po wstaniu do pracy sytuacja się powtórzyła. Na szczęście, nie byłam sama. Mieszkałam ze współlokatorką, która chciała wzywać pogotowie kiedy znalazła mnie w łazience w kałuży zimnego potu. Na szczęście zażyłam ketonal, wiedziałam, że pomoże i zanim karetka by dojechała wszystko byłoby już ok. Niestety, tam istnieje takie prawo, że jeśli karetka zostanie wezwana niepotrzebnie, koszty pokrywa "chory". Mój szef kazał zostać mojej przyjaciółce ze mną, dopóki moja temperatura ciała nie wróci do normy -wynosiła 35stopni, wyziębiłam się w łazience na płytkach. Po powrocie do Polski, odwiedziłam swojego lekarza z miasta rodzinnego. Wyrok: stan przedrakowy. Komentarz lekarza: pani szyjka wygląda jak szyjka 40letniej kobiety z trójką dzieci. Nadżerka była tak duża. Najpierw wielka załamka. Zaczęłam kilkumiesięczne leczenie stanów zapalnych, po to aby móc wykonać wymrażanie. Stwierdziłam, że kurde, nie mam dzieci, więc czym ja mam się martwić. Całkowicie wyluzowałam, automatycznie już jeździłam na kontrolę. Udało się. Tak poprostu. Dziś bardzo pragnę dziecka. Zawsze gdzieś tam wpajałam sobie, że będe mieć ciężko, przez całą tą historię. Razem z narzeczonym staramy się już 3 cykl. Zawsze przed zbliżającą się @ robię sobie nadzieję. Czekam do niedzieli. Jeśli przyjdzie @ to odpuszczam i luzuję. Może wtedy się uda. Najważniejsze to cieszyć się każdą chwilą :) aa mam 26lat. PS. ostatnio często Was czytuje, chcę być z Wami. Pozdrawiam ciepło !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość Ola
8 lat walki... Jestem pełna podziwu... Ja po roku, po dwóch poronieniach już nie mam siły do walki... A może tylko na razie mi się tak wydaje. Dziewczyny, myślicie, że po dwóch razach dostane skierowanie na jakiekolwiek badania? Czy znów wszystko na własną reke? Tyle co się naczytalam w internecie to wiem, ze powinnismy zrobić badanie kariotypu. Lekarze zapewne powiedzą, że po 3 miesiącach można się starać ponownie i do widzenia. Tym razem nie będę taka głupia i nie bede się starać bez poznania chociaż prawdopodobnej przyczyny. Chociaż w tym momencie wydaje mi się to tak daleką przyszłością, która nie wiem czy w ogole nastapi. Wtedy chcialam jak najszybciej się pocieszyć kolejną ciążą, teraz wiem, że to nierozsądne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Olenika
Ja mam tak samo jak Ty Ola. Jestem pewna, że pierwszy, drugi cykl z Clo i będzie załamka.. Dzisiaj już 4 dzień biorę Clo, pierwsze dwa dni bolała mnie trochę głowa, jajniki ciągle na przemian kłują.. Aż mnie stresuje to co tam się dzieje..;/ Okres niby skończył mi się w czwartek, a dziś rano na papierze toaletowym zobaczyłam kroplę krwi.. do tego śluz mam ciągnący z brązowymi nitkami...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gosc Ola Tak 8 lat ciężkiej walki . łzy.nerwy a nawet próba rezstania...ale po tym wszystkim strasznie wyluzowalam.mowilam ze nawet i dobrze nam jest samemu...pełen luz...i wtedy chyba moja psychika odpoczela i cos się odblokowalo we mnie. To byly wakacje kiedy bawiliśmy się na 100% tylko My a w październiku bylam "juz" w ciąży. Zostaniesz mamą, musisz tylko bardzo wierzyć ale nic na siłę, nie przyspieszysz bo są rzeczy których nie przeskoczymy. Ja w pewnym momencie znienawidzilam kobiety ciężarne.i tez mi minęło kiedy zrozumiałem, że nic mi nie zrobily i nie mogę miec do nich pretensji o swoje niepowodzenia w staraniach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość Ola
Sylvia, u mnie chyba nie chodzi za bardzo o psychikę, zaszłam dwa razy, akurat wyluzowalam, zwłaszcza za drugim razem, gdzie nawet nie wiedziałam kiedy miam plodne i do tej pory nie wiem, ale caly czas bardzo chciałam. Problem jest akurat z organizmem, cos musi być nie tak, skoro ciąże tak szybko się kończą. Lekarz mówił, ze trzeba też nasienie zbadać, bo to ze zaszłam to nie znaczy, że wszystko jest super, bo te plemniki które docierają mogą być nieprawidłowe, tak samo owulacja może być nieprawidlowa, albo to po prostu kwestie genetyczne, może któreś z nas ma jakies nieprawidłowości. Póki co nie myślę o kolejnej ciąży. Po pierwszej ciąży chciałam szybko się pocieszyć i udalo się od razu jak tylko lekarz pozwolił, ale teraz strasznie żałuję, ze nie zrobiliśmy badan. Kiedy juz zaczniemy te badania, to na pewno nie uda mi się wyluzować... Zastanawiam się co będzie jak przyczyna będzie jakaś poważna, taka której nie da się wyleczyć. I co najważniejsze po której stronie... Nie wiem czy będę umiała zyc z taka mysla, że mąż przez to , że jest ze mną nie będzie miał dzieci, o których tak marzy. Że kiedyś na pewno mnie zostawi, przy pierwszym lepszym kryzysie i odejdzie do innej, która da mu dzieci. Teraz mnie zapewnia, że nie jest ze mną tylko dla dzieci, ze dzieci albo ze mną albo z nikim itd. Tylko my mamy po 25 lat, jestesmy młodzi, cieszymy się sobą, co będzie jak po 30 znudzi się w końcu tym życiem we dwoje i instynkt ojcowski da o sobie znać z wielką silą?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Obyło się bez indukcji porodu wczoraj po 20h porodu zostałam mamą 3390gram szczęścia mały bo badaniu w piątek postanowił wyjść z silnymi skurczami pojechałam do szpitala myślałam że o nie to ale okazało się że rodze miałam rozwarcie 3cm prze 6h a później dali kroplowke z hormonami i szło szybciej krzyczałam że chce umrzeć było mi nie dobrze nacieli mi krocze wiszczalam mąż był przy tym jest szczęśliwy ale nie planujemy jak narazie więcej dzieci nie dam rady chodzić krocze mnie boli ale mały jest tego wart buziaki dziewczyny wierzę że się uda asia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×