Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość loqia

Czy macie dostęp do konta waszego faceta, męża?

Polecane posty

Gość loqia
r....... nie chce uparcie dostepu do konta tylko opinii innych osob dlaczego tak jest

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość r.......
dobrze że nie oczekujesz że przerejestruje na Ciebie samochód bo przecież powinien Ci ufać;P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość r.......
a dlaczego tak miałoby by nie być? przecież mieszkacie razem dopiero rok.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość loqia
wlasnie dlatego ze nasze zarobki sie roznia i mnie nie starcza do konca miesiaca uwazam ze powinien to zaproponowac, jak sadzicie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
loqia A mi się wydaje, że on nie chce dać Ci pełnego dostępu do jego konta, bo to są jego pieniądze. I idąc z Tobą na zakupy albo dając Ci jak to mówisz "kieszonkowe" on ma pewność, że nie zdziwi się pewnego dnia widząc na koncie sume inną, niż się spodziewał. Inaczej jest, kiedy oboje zarabiacie po równo, albo podbnie, bo wtedy każdy ma w tym swój duży wkład. A jesli on za wszystko płaci i sam zarabia na wasze życie, to woli mieć wszystko pod kontrolą, żeby nie było nieprzyjemnych sytuacji w przyszłości. Chodzi mi np o to, ze on sobie coś zaplanuje, a Ty mając dostęp do jego konta kupisz coś innego, a wtedy z jego planów nici, bo go ubiegłaś. A tak, to on ma pełną kontrole i ma do tgo prawo, bo to jego pieniądze. Ja jestem w związku od roku. W każdej chwili moge mieć dostęp do konta chłopaka, tak samo on do mojego. I oboje wiemy co jest czyje i zwykle na cos większego składamy się na pół - mieszkamy razem. Ale wiem, ze jakby były potrzebne mi pieniądze, a jego nie byłoby w pobliżu, to bez problemu mogłabym iść i pożyczyć od niego, czy wybrać sobie z jego konta. Uważam, że wspieranie się finansowo kiedy jest się razem jest Ok, ale wspólne konto i pieniadze to dopiero po ślubie. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
my mamy dwa konta do ktorych nawzajem sie upowaznilismy Maz oplaca rachunki a ja robie zakupy oboje w sumie pracujemy Nigdy sie nie rozliczalismy z kasy nawet jak nie mielismy slubu takze kasa byla nasza wspolna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja nie mam dostępu
Jestem bez pracy, ale czasem coś sobie dorobie i mi wystarcza. Ani nie prosiłam bo nie widziałam potrzeby ani on nie proponował. Zakupy większe nawet spożywcze zazwyczaj robi mąż albo wspólnie, rachunki też on płaci albo przynosi kasę żeby zapłacić. Jak chce sobie cos kupić to na moje potrzeby mi wystarcza z tego co mam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
my nigdy nie mowimy sobie ;pozycz mi pieniadze; ewentualnie;oddaj mi kase bo....;ta sa nasze wspolne piniazki wszystko kupujemy razem nie skladamy sie pol na pol:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość widzialy galy co braly
nie no, autorko to juz przesada :O facet placi rachunki, placi za zakupy, ty ze swojej pensji placisz tylko za swoje potrzeby i chcesz jeszcze dostepu do konta?? pojebalo cie !!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość krewka babka
napiszę wprost i od serca, jestem pewna, ze coś jest nie tak i nie ma do Ciebie zaufania, nie wiem jaka jestes, ale wydaje mi się, ze skoro 4 lata jestes cie razem ze sobą, to chyba nie ma do Ciebie jakiś zastrzeżen. nie ma co sie tłumaczyc, ze to jego bezmyslność itp. nie wyobrażam sobie być tak długo z facetem i znajdować się w tak żałosnym połozeniu. jednakże sama nie zaproponowałabym mu tego, nie chciałabym się poniżac, zastanowiłabym się tylko nad przyszłoscią tego kruchego związku, nad tym czy nie ma jakiś tajemnic, bo skoro mieszkacie razem, dzielicie wszystko, to co za różnica czy jesteście po ślubie czy nie? mnie by to bolało i nie jestem pewna czy ten związek w końcu by się nie skończył. nie wiem czy pisałaś, bo wszystkiego nie czytałam, ale dlaczego nie macie ślubu? czy to decyzja obojga, czy po prostu nie jest to dla was ważne? bo jeśli nie interesuje was papier to rozumiem, ze niczym sie wasza miłość nie różni od tej po ślubie, a co za tym idzie po ślubie też nie dałby ci dostępu do konta...??? to chore, ja nie wiem naprawde o co facetowi chodzi, ale on poważnie nie myśli o Tobie. sorry:-o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość krewka babka
poza tym jak to okropnie brzmi, "dostęp do konta". ja byłam z męzem przed ślubem 1,5 roku i on pracował, ja studiowałam, nie interesowało mnie jego konto, wiec miał swoje, zwłaszcza, ze mieszkaliśmy oddzielnie, po slubie mąż sam wszystko poprzepisywał na nas i mamy wspólne konto, mimo, ze po slubie jeszcze 3 lata nie pracowałam, nie rozumiem jak w małżeństwie można nie miec do czegoś dostępu,mąż zna wszystkie moje hasła na skrzynki pocztowe, tak samo i ja na jego, nie rozumiem po co te tajmnice. nie uwierzę też, ze żyję się wam dobrze w ten sposób. mój mąż ma 9 tys brutto, ja 2 tys brutto i to nie powód by mieć oddzielne konta:-o wszystko kuoujemy razem, małych zakupów nie uzgadniamy wcale, ale zawsze i tak mówię co kupiłam, tak samo jak on, z czystego szacunku, nie ma moja kasa, Twoja kasa, zabraknie mi gotówki wyciągam z portfela, bez pytania, potem najwyzej mówię mu, ze wzięłam, zęby przpyadkiem w sklepie sie nie zdziwił, ze ma mniej, a nie dlatego, ze się tłumaczę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czarne kowboje
5 lat razem, bez ślubu, ale razem mieszkamy, od kilku lat mamy wspólne konto, 2 karty. tak jest wygodniej. nie rozliczamy się z kasy, często mowimy ile wydaliśmy i na co, po prostu żeby wiedzieć. rachunki zazwyczaj płacę ja, bo on często zapomina, już nie raz mu komórę odcieli przez to. ja studiuję i pracuję dorywczo, poza tym dostaję kasę od rodziców, mój facet pracuje. ufamy sobie i nie widzimy powodu do rozdzielania konta, wcześniej mieliśmy oddzielne, ale i tak sobie pożyczaliśmy ciągle, po czym żadna ze stron nie pamiętała i nie przywiązywała wagi do tych pożyczek... ułatwiliśmy sobie po prostu życie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja nie mam dostępu
Przed ślubem to było tak u nas że żeśmy sobie pożyczali w zasadzie to wtedy ja mu bardziej pożyczałam, ale tu chodziło tylko o większe sumy i nie mieszkaliśmy razem więc nie było wspólnych wydatków.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość krewka babka
DO JA NIE MAM DOSTĘPU jak sie z tym czujesz, nie przeszkadza Ci to? i w ogóle tak mnie zastanawia, czy macie tak konta już z przyzwyczajenia, czy odczuwasz, ze on nie chce wspólnego?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kiziaaa_miziaaaa
Czy traktujecie swoj związek poważnie?/ jak wyobrażacie sobie swoją przyszłość? Czy macie w planach dzieci? To też b. ważne bo jeżeli nie....to nic dziwnego że nie chce ci dać upoważnienia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość loqia
widzialy galy co braly : a dlaczego mialabym nie miec dostepu do konta skoro mowi ze mnei kocha i to jest milosc na cale zycie? krewka babka: tez czasem mysle ze to jest zalosne, przeciez go nie okradne. dokad bym uciekla? Boi sie ze kupie sobie cos do jedzenia za 10 zl? czy zrobie nam zakupy na kolacje kiedy on musi zostac dluzej w pracy, a zdarza sie ze zostaje do 20stej dopoki nie mieszkalismy razem nie interesowalo mnie co i ile ma na koncie, nigdy nie rozmawialismy o pieniadzach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość loqia
kizia mizia: traktujemy nasz zwiazek jak najbardziej powaznie, przynajmniej tak mi sie wydawalo, ale gdy analizuje takie szczegoly jak np ten nieszczesny dostep do konta zastanawiam sie czy oboje traktujemy ten zwiazek tak samo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość takie jest zycie
takie jest zycie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość loqia
widzę ze sa tu w większości osoby które maja dostep do kont swoich parnterow wiec utwierdza mnie to w przekonaniu ze to normalne, skoro planuje sie spedzic z kims cale zycie hasel i pinow do jego kont internetowych tez nie mam i on nie ma moich. wasi parnetrzy podają wam hasla do kont?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość liliannnnnnna
Jestem z moim mężczyzną 3 lata, od roku mieszkamy razem, wcześniej nie obchodziło mnie jego konto i uważałam to za naturalne, ze nie każdy ma swoje...gdy zamieszkaliśmy razem i zaczęliśmy wspólnie opłacać rachunki i kupować jedzenie każde z nas powymieniało się kontami, niby mamy oddzielne, ale robimy tak, ze opłaty ida z jego konta a potem doimy oba konta na co chcemy, on ma kartę do mojego, ja do jego, mamy konto internetowe i znamy swoje hasła, to zupełnie normalne, nie krępuję mnie ani jego, ze gdy zabraknie komuś kasy eyciągnąć z konta partnera, po prostu jak napisałam, konta niby oddzielne, ale ja traktuję oba jak swoje i on też, 100% zaufania, nie wyobrażam sobie inaczej. zaznaczyć jeszcze chcę, ze on zarabia 3 razy wiecej ode mnie:) autorko niezbyt dobrze jest w Twoim związku i widać, ze tylko ty traktujesz to poważnie, a facet sie miga.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość loqia
Gdybym nie byla autorką postu i czytala inna kobiete tez myslalabym ze w jej zwiazku cos nie gra i tez radzila bym jej cos z tym zrobic, porozmawiac. Ale jestem w takiej sytuacji i naprawde nie wiem dokad to zmierza...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość krzywa wieza w wawie
Loqia cóż można napisac, facet to cwaniak, wyrachowany bubek i wygodnicki typ, pewnie fajnie mieć kobitę, ale przy okazji sprawować nad nia kontrolę. Nie wiem co bym zrobiła na Twoim miejscu, ale pewnie zapytałabym co dalej ze związkiem, nie wiem jak sie zapatrujesz na ślub, ale ja radziłabym Ci dążyć do niego, tak go sprawdzisz...jeśli uważasz, ze oboje poważnie myslicie o związku, to co za problem, nie wierzysz w kościół, weź cywilny, to opłacalne, zawsze i w większości niestety dla kobiety, bo to ona często jest tą poszkodowaną gdy zaostaje na lodzie. gdyby doszło do ślubu to bez żadnej krępacji powiedz, że chcesz wspólnoty we wszystkim. teraz masz obiekcje i czujesz zażenowanie myślac o poproszeniu go o wspóne konto lub dostęp, to oznacza, ze podświadomie czujesz, ze coś jest nie tak, gdby była to tylko jego bezmyślność to wyczułabyś to....On nie ufa Ci, on bierze pod uwagę, ze kiedyś moze z Ciebie zrezygnowac, że możesz mu się znudzić i nie warto dla niego dawać ci dostępu, nie wiem ile masz lat dziewczyno, ale przemyśl to dobrze, bo facet w wiek Cię wpędzi a potem będziesz sama jak palec z niczym jak Cię kopnie w d... Przykro mi, ale taka jest moja opinia:( mój facet po roku chciał mi dac dostępy do kont, podczas gdy ja nie pracowałam i nawet nie mieszkaliśmy razem, ale ja się nie zgodziłam, bo uważałam to za przesadę, ale tak mnie kochał, ze wszystko by mi oddał, teraz jestesmy już na swoim i mamy konta i oddzielne i wspólne i wszystko ogólnie jest wspólne. Żadnych podziałów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość liliannnnnna
Ale nie odpowiedziałaś na pytanie co ze slubem, nie chcecie oboje, czy tylko on, czy w ogóle nie ma rozmowy o tym, albo jest ale jako coś w dalekiej przyszłości, bo wiesz to ostatnie to moze być taka obietnica długodystansowa na odczepnego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość loqia
kiedys rozmawialismy o slubie czesto, ale wyszlo na to ze narazie nie ma sensu. to byla wspolna decyzja i juz od dawna nie bylo o tym rozmowy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość loqia
ale w takiej sytuacji sama nie wiem czy slub wogole ma jakis sens

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Terezzza
Strasznie Ci współczuję, bo miałam podobnie w jednym związku, niby wszytsko było świetnie, zamieszkaliśmy razem i byłam pewna, ze nie bedzie tajemnic, na początku nie myślałam o tym koncie, ale kiedyś przypadkiem tak wyszło, ze chciałam, zeby mi kartę pożyczył, bo mi kasy zabrakło i chciałam sobie z jego konta przelać, to on wział laptopa i tak bym nie widziała wklepał haslo i login, a mnie jakby ktoś po gebie strzelił, od tamtej pory zawsze to było dla mnie zadrą, wciąż się ozukiwałam, ze to nic takiego, miałam nadzieję, ze w końcu sam zrozumie i tak żyłam, 3 lata pod jednym dachem i w końcu i tak zaczęło się psuc, bo nieśmiało pytałam o legalizację, jakąkolwiek, a on, ze oczywiście kocha mnie, ale to nie teraz, bo chce lepiej zarabiać, bo to, bo tamto, w końcu nie wytrzymywał i już mi kulturalnie nie odpowiadał, ale fukał, ze nie teraz, potem w końcu mi wykrzyczał, ze nie ma mowy o ślubie i któregoś dnia podziekował mi za mieszkanie, za wszystko, potraktował mnie jak zabawkę, podziękował za wspólne lata, gdy gotowałam, prałam i dbałam jak głupia, i ktoś powie, ze to tylko konto, nie to AŻ konto. teraz jestem szczęśliwą żoną i mam DOSTĘP do wszystkiego i w sumie cieszę się, ze tak wyszło:) szkoda tylko, ze byłam tą przegraną, moglam sama odejść, mogłam wcześniej naciskać i oszczędzic sobie upokorzeń, ale traktuję to dziś jako niemiłe doswiadcznie życiowe, też potrzebne. powodzenia:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Terezzza
loqia u Ciebie nie musi być jak u mnie, może on naprawde nie zdaje sobie sprawy jaki ból Ci to sprawia (choć wydaje mi się, ze wygodnie mu udawać). w każdym razie nie trać czasu, starzejesz się, niestety, może w tym czasie kiedy żyjesz z nim mogłaś spotkać swą prawdziwą, druga połówkę, rozstanie to zawsze ból, ale uwierz mi, ze rozstanie gdy jestes tą porzuconą to nie tylko ból, to złamana duma, honor, to coś strasznego...dlatego rozmawiaj, naciskaj, nie mów o koncie, mów o legalizacji, mów ogólnie o tym, ze chcesz byście byli jednością, wspólnotą, zobaczysz jak wyjdzie, jak się bedzie stawiał, to odejdź, gdy będzie mu zależało, będzie walczył o Ciebie, jakkolwiek się nie skończy, to zawsze będzie to z twojej inicjatywy i zawsze będziesz wygraną, taką postawą pasywną nic nie zdziałasz, to nie życie, to wegetacja...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×