Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość BejJbi

Nerwica natręctw

Polecane posty

Gość BejJbi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BejJbi
Najbardziej boję się powiedzieć o tym moim bliskim, nei wiem jak to zrobić.. Boję się ze się ode mnie odwrócą.. Że zostane sama, że wezma mnie za kretynkę.. Może jeszcze nie jest tak źle ? Może dam radę sama ? Ehh, chyba złudzenia, pomóżcie proszę..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Bejbi i egocentryczna, Chce Wam powiedziec, ze mam wiele Waszych objawow i to sie niestety nasila, dochodza wciaz nowe rzeczy.. Ja nie sprawdzam klamek i kurkow z gazem, ale mam ogromne natrectwa w obebie mysli. Jesli pomysle cos czego nie akceptuje albo nienawidze i robie jakas czynnosc, to musze to czynnosc wykonac jeszcze raz myslac inne rzeczy - dobre i radosne. Niestety moja nerwica od kilku lat przybiera taki obrot, ze mnoza sie skazenia wokol mnie. Skazenia powstaja przez sytuacje, ktorych nie akceptuje, Wracam do do domu i zdejmuje z siebie ubrania, a potem okazuje sie ze nie moge ich dotknac...tzn kiedy ich dotkne, to musze umyc rece, potem skazony jest obszar na ktorych te ubrania leza..dotyczy to nie tylko ubran, tez kosmetykow, codziennych rzeczy, ksiazek itp... Chce Wam powiedziec, ze chodzilam na terapie indywidualna okolo roku i bralam leki przeciwlekowe i moze odrobine pomoglo, ale w sumie krece sie kolko...boje sie ze tak bedzie zawsze. Jestem juz zmeczona. Zaczelam pisac, zeby wam pokazac, ze nie jestescie same na swiecie i wpadlam w taki pesymisttyczny ton:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BejJbi
Kajoczko, opisałam wszystko, dokładnie tak samo jak ja mam.. Nie umiałam tego ubrać w takie słowa.. Mam IDENTYCZNIE ! Kiedy wracam ze szkoły muszę się przebrać, nie mogę dotknąc torby ksiązek, z ubraniami też tak mam.. To jest okropne.. takie męczące, a te myśli.. ehh :( co będziesz dalej z tym robić kochana ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BejJbi
opisałaś * Ja chciałabym jeszcze dodać, że mam tak, np jak wrócę z uczelni to muszę się od razu wykąpać, albo jak dotknę włosow, skarpetek, muszę zaraz iść umyc ręcę, bo myślę że to miejsce jakieś skażone :|

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Więc ja chyba też mam nerwicę natręctw.. Codziennie wieczorem muszę po 5 razy sprawdzać czy drzwi zamknięte, czy gaz wyłączony, czy zakręciłam butelkę z płynem do soczewek.. Myślałam że to mi się w mojej główce coś uroiło, ale teraz widzę, że jest nas więcej.. Dobrze, że nie jestem sama.. :) Staram się to jakoś ignorować, no ale się nie da, więc chyba też będę musiała się wybrać do lekarza.. P.S malwilena ja też z zachodniopomorskiego :) Szczecin?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BejJbi
Szczerze mówiąc, kiedy jeszcze nie widziałam, że jest to choroba, myślałam że jestem sama, jedna jedyna z takimi odczuciami na świecie, teraz wiem, że tak nie jest, ale to nie jest pocieszenie, bo ta choroba nie jest żartem.. ;| Powiedzcie mi jak ja mam powiedzieć o tym bliskim ? Czy mam sama w to brnąc, nie mogę wszystkich okłamywać przecież że idę na zakupy, a będę chodzić na terapię.. :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czytelniczka Kafeterii***
Też mam nerwicę natręctw, ale wstydzę się z tym gdziekolwiek pójść. Poza tym nie chcę brać żadnych leków, ponieważ boję się ich skutków ubocznych. Wiem, że np. niektóre leki antydepresyjne mają takie składniki, które mogą nawet rozbudzić drzemiącą w człowieku schizofrenię (!), boję się, że leki na nerwicę natręctw też mogą coś złego wywołać, nie mam zaufania... Nie mam zamiaru szpikować się chemią. Na razie próbuję sobie sama poradzić. Z moją chorobą jest różnie. Raz lepiej, raz gorzej, a ciągnie się to za mną od dobrych 10 lat :o Wydaje mi się, że pogarsza mi się w sytuacjach stresowych. Mam różne dziwne nawyki ale najbardziej boję się brudu :o Czasem nawet jest to irracjonalne, np. wydaje mi się, że się pobrudziłam, choć w rzeczywistości tak się nie stało. Moja wyobraźnia działa wtedy na najwyższych obrotach i miewam w takich momentach małe ataki paniki. Nawet jak coś jest czyste to wydaje mi się, że może być brudne :o To trudno zrozumieć, kiedy się nie ma nerwicy natręctw :o. Radzę sobie z tym po swojemu, np. staram się w momencie dużego niepokoju pomyśleć sobie, że nic się takiego nie stało i to mi trochę pomaga. Od jakiegoś czasu jestem już trochę spokojniejsza, ale to nie przechodzi całkowicie, niestety. Zauważyłam jednak, że po pewnym czasie denerwujące mnie zdarzenie wydaje mi się już nieistotne. Teraz, jak mnie coś takiego denerwującego spotka, staram się pomyśleć, że za kilka dni nie będę się tym już tak przejmować i przestanie to dla mnie być takie ważne. Staram się wyciszyć i zrelaksować Czytałam, że z natręctwami i fobiami dobrze sobie radzi hipnoza, ale trochę bym się bała. Na razie staram się sobie pomagać metodami NLP, choćby tymi opartymi na terapii behawioralnej, np. kotwiczenie. Sama zrobiłam sobie kilka takich sesji i też jakby trochę złagodziło mi objawy (choć nie do końca, ale to zawsze coś) W razie czego można sobie jeszcze pooglądać po angielsku serię OBSESSED, to też o takich jak my :) http://www.youtube.com/results?search_query=OBSD+-+EPISODE&search_type=&aq=f Tutaj pilot serii: http://www.youtube.com/watch?v=4v267Fjlfso Wszystkie odcinki mają w tytule "OBSD".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BejJbi
Czytelniczko- U mnie też pogłębia się to przy głębokich stanach nerwowych, z resztą nie tylko głębokich.. Też mam obsesję na punkcie brudu, pisałam wcześniej, że potrafię wstać w nocy i sprzątać.. To trudne, a najgorsze to, że takie męczące, też mi jest tego wstyd i też obawiam się o leki..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BejJbi
Może Was już nudzi to pytanie, ale zapytam jeszcze raz, może ktoś z Was poradzi.. Jak mam o tym powiedzieć mojemu narzeczonemu ? On po części wie, ale nie zdaje sobie sprawy z tego, że to choroba i to poważna, no ale przecież, ma prawo wiedzieć z kim jest.. Zdaję sobie sprawę, że niektóre kłotnie są spowodowane właśnie tym, a ja nie chce żeby on przeze mnie cierpiał.. w ogóle cała moja rodzina.. Zupełnie nie wiem jak sobie z tym radzić.. Jak się do tego zabrać, czy WASI bliscy o tym wiedzą ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czytelniczka Kafeterii***
"albo jak dotknę włosow, skarpetek, muszę zaraz iść umyc ręcę, bo myślę że to miejsce jakieś skażone" No właśnie, to tak jak ja! Też nie znoszę skarpetek bo wydają mi się skażone :) Poza tym nie cierpię publicznych toalet i koszy na śmieci :o - omijam je szerokim łukiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czytelniczka Kafeterii***
Moi rodzice wiedzą, ale nikt poza tym. Nie mam chłopaka. Uważam, że póki się nie pozbieram, trudno będzie mi założyć poważny związek :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czytelniczka Kafeterii***
Kiedyś czytałam o jakimś przypadku, gdzie żona kazała się mężowi rozbierać zaraz po powrocie do domu do naga, a sama brała wszystkie jego ciuchy do prania :) Nie chcę być kiedyś taką żoną :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BejJbi
A ja mam narzeczonego, jesteśmy ze sobą prawie 3 lata, więc zna mnie na wylot, wie po części o tym, ale wiem , że muszę Mu powiedzieć, ale strasznie się boję.. :(( Nie wiem czy powinnam .. Ja tak samo, kosze i publiczne toaletey szerokim łukiem.. A przez całe gimnazjum i liceum ani razu nie załatwiłam się w łazience w szkole, taki wstręt, ale to strasznie utrudnia życie.. Identycznie mam z tum ubieraniem, pisałam już też o tym, że muszę założyć coś jeszcze raz, jeśli w czasie zakładania pomyślę, o czymś przykrym, myśląc na chama o przyjemnych rzeczach.. Ile masz lat ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BejJbi
toalety* Hehe, no tak niestety jest, ale ja myślę, że im wcześniej się zacznei leczyć, tym bardziej można to wyleczyć..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czytelniczka Kafeterii***
Czytałam sobie teraz posty kajoczko oraz BejJbi i muszę powiedzieć, że mam tak samo :o Dzielę swój świat na zewnętrzny (= skażony) i domowy (=czysty). Choć "czysty" to pojęcie względne, bo potrafię mieć czasem w pokoju niezły bałagan, ale to jest takie "swojskie". Natomiast wszystkie inne rzeczy, które przynoszę z zewnątrz wydają mi się brudne. Np. jak kupię sobie książkę, muszę najpierw przetrzeć jej okładkę wilgotną szmatką. Tak samo jest z innymi rzeczami. Jedynie rzeczy sprzed choroby wydają mi się czyste i nieskażone, a przecież też kiedyś je gdzieś kupiłam, przyniosłam z dworu. To takie irracjonalne :o Ubrania "zewnętrzne", torba leżą w jednym miejscu, do którego się nawet nie zbliżam. Wydaje mi się to takie żałosne, nie wiem, jak sobie z tym poradzić :o Jak idę ulicą, to muszę iść środkiem chodnika, bo inaczej wydaje mi się, że się o coś otarłam (=pobrudziłam) :o Teraz jest o tyle dobrze, że jestem spokojniejsza, nie mam już napadów paniki (że coś się pobrudziło/ja się pobrudziłam), chociaż taki postęp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czytelniczka Kafeterii***
27. Myślę, że tak naprawdę miałam nerwicę natręctw od dzieciństwa. Już jako dziecko musiałam wyrównywać różne rzeczy - nie wszystko, ale np. książki, jakieś papiery. Ale to było jeszcze sporadyczne. A tak około matury/studiów zaczęła się fobia brudu - początkowo bardzo niegroźnie, później coraz bardziej. Przeżyłam wtedy mnóstwo stresów, które chyba wszystko spotęgowały. Nikt z mojego otoczenia nie wie, że mam ten problem, ponieważ na zewnątrz wydaję się normalna. Problem zaczyna się w domu z tym podziałem na rzeczy skażone i nieskażone. Ja czasem korzystam z publicznych toalet, ale tylko w ostateczności i wszystko chwytam przez chusteczki :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BejJbi
Widzisz, dobre i to.. Każdy ma jakąś swoją najgłębszą obsesję, z którą sobie nie radzi.. Dlatego chyba konieczna jest pomoc psychologa, już sama nie wiem.. Nie wiem co Wam mowić kochane, jak pomóc, bo sama sobie nie potrafię..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BejJbi
Też tak mam, że w domu się zaczyna.. Najgorzej kiedy jestem sama.. Wszystkie te myśli, te obsesyjne co sekundowe mycie rąk, te wracanie się, mamy poważny problem.. Powiedz mi kochana, co mam zrobić powiedzieć o tym mojemu facetowi ? Boję się, że jeśli się dowie będzie mnie inaczej traktował... :(( Ale nie mogę go okłamywać... tak samo jak całej rodziny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BejJbi
jestesciee ??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czytelniczka Kafeterii***
A czy on przebywa w Ciebie w domu? Jeśli tak, to pewnie już coś zauważył. Czy Twoi rodzice wiedzą? Ja jestem w 100% szczera z moimi rodzicami, wiedzą o wszystkim od kilku lat. U mnie większość rzeczy zw. z nerwicą natręctw rozgrywa się w wyobraźni, a rodzice są w stanie z pozycji neutralnego obserwatora utwierdzić mnie w przekonaniu, że coś sobie np. jedynie wymyśliłam. Dzięki temu przestaję się denerwować. Jeśli Twój chłopak się już zaczyna czegoś domyślać, to raczej nie powinien Cię zostawić gdy z nim szczerze porozmawiasz. Gdyby mu to przeszkadzało, to już by sobie poszedł.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BejJbi
Oczywiście, że tak, pomieszkujemy u Siebie nawzajem, codziennie się idujemy, śpimy u siebie.. jesteśmy prawie 3 lata.. On rozumie mnie najlepiej ze wszystkich, ale ja tak bardzo się boję.. No ale własnie tak jak piszesz, że rodzice Tobie pomagają, myślę że On też by mi pomógł,, wiele razy powstrzymał przed czymś.. Byłoby mi dużo łatwiej, gdybym to siebie wyrzuciła..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BejJbi
Rodzice nie wiedzą, z mamą mam dobry kontakt, ale nie chcę jej martwic.. a ojciec, szkoda gadać ;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czytelniczka Kafeterii***
Mój najgorszy moment w ciągu, to powrót do domu. Muszę pochować wszystkie ubrania w wyznaczonych miejscach, wykąpać się. Potem już jest lepiej, choć w pewne miejsca nie chodzę :) Na szczęście nie muszę aż tyle myć rąk ani liczyć. Jedynie przed samym snem myję ręce 3x zwykłym mydłem i 3x zapachowym płynem do rąk :) Czy macie zwierzęta w domu? Ja nie mam i nie zamierzam mieć, ale zastanawia mnie czy i jak osoby z fobią brudu radzą sobie z codziennym życiem z pupilem pod jednym dachem. Słyszałam o ludziach, którzy codziennie po spacerze muszą wykąpać swojego psa, ponieważ inaczej brzydziliby się go dotknąć. Piszę o psach, ponieważ zawsze jak ogarnia mnie panika związana z brudem, myślę sobie, że przecież tylu ludzi ma w domu psy i koty, których przecież tak często nie kąpią (niektórzy nawet nie wycierają im łapek po wejściu do domu), a przecież sierściuchy mają to do siebie, że lubią się tarzać w różnych miejscach :) Myślę sobie wtedy, że skoro inni ludzie się nie przejmują, całują swoje psy po pyszczkach, pozwalają im ze sobą spać, to ja też nie powinnam się martwić tym, czy coś jest brudne czy nie. To taki mój mały sposób na wyciszenie się w sytuacji stresu. Zauważyłam, że takie racjonalizowanie obaw zwykle bardzo mi pomaga, nie wiem jak Wam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czytelniczka Kafeterii***
A czy jego też "włączasz" w swoje natręctwa? Np. każesz mu się myć, przebierać, nie dotykać pewnych rzeczy, czy też nie przeszkadza Ci żadne jego zachowanie, a jedynie jak Ty coś zrobisz, czegoś dotkniesz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BejJbi
Absolutnie Go w to nie włączę !! Nie przaszkadza mi nic, to tylko moje chorubsko, ktore dotyczy JEDYNIE mnie !! Mam w domu psa, królika i nie przeszkadza mi, chociaż jak dotknę pieska to zaraz lece myc ręce..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BejJbi
Mnie czasami uda się pokonać, te okropne myśli, powstrzymać się chociaż na chwile, przed poleceniem wywołanym ze środka, ale i tak zaraz pojawia się niepokój i muszę wykonać to co dyktuje mi "rozum " ? Nie wiem, co mogłoby mi pomóc, jak się przed tym powstrzymać.. Ty masz chcociaż jakiś sposób, żeby choć na chwilę się uspokoić..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czytelniczka Kafeterii***
Bo ja włączałam swoich rodziców, np. przypominałam im o umyciu rąk. Początkowo się dziwili, ale potem im powiedziałam o swoich myślach, odczuciach, teraz już rozumieją. Moja mama ta się przyzwyczaiła do moich problemów, że teraz sama zaczęła omijać kosze na śmieci :) Skoro nie przeszkadza Ci co robi Twój chłopak, piesek, to znaczy że jeszcze nie jest tak źle, pogadaj o tym szczerze z chłopakiem, na pewno Cię zrozumie. Jeśli Cię kocha, to tak łatwo się nie podda i razem powalczycie z Twoim choróbskiem! :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czytelniczka Kafeterii***
W tych programach z serii Obsessed z reguły radzą zmierzyć się z problemem. Tzn. jeśli się czegoś boisz - zmierz się z tym, jeśli musisz coś zrobić - nie rób tego. A potem pomyśl sobie, czy coś się złego faktycznie stało, jeśli tego nie zrobiłeś? I tak do skutku. Np. czujesz, że musisz umyć ręce, to spróbuj się zw wszystkich sił powstrzymać i sprawdź, że nic złego się nie stało. Tyle teorii :D Wielu ludziom to podobno pomaga, nie wiem, być może też pewnego dnia wypróbuję :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×