Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość BejJbi

Nerwica natręctw

Polecane posty

Gość BejJbi
Jesteś kochana, dziękuję za pomoc, wierzę z całych sił, że Nam się uda! Wiem, że On mnie kocha, wiem, że mi pomoże.. Jutro obejrzę sobie te wszystkie filmiki i postaram się to przezwyciężyć.. Zajrzysz tutaj jutro ? :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czytelniczka Kafeterii***
Oczywiście, że zajrzę :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BejJbi
W takim razie jeszcze raz dziękuję i " do zobaczenia " jutro :):* będę próbować wszystkich metod :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czytelniczka Kafeterii***
Fajnie jest pogadać z kimś kto w pełni rozumie co czujesz :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czytelniczka Kafeterii***
Hej, hej :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
przeraziłam się tym co tu przeczytałam :( mój 11 letni synek ma zespół natręctw i ma niektóre objawy o których piszecie , myje ręce co 3 minuty , jak czegoś nie dosłyszy i ja nie chcę powtórzyć to płacze i mówi że nie zaśnie przez to , ma różne tiki , teraz taki że otwiera buzię bardzo szeroko aż ma rany wokół ust i smaruje sobie mascią od której też sie uzależnił bo czy ma chore czy nie smaruje sobie , jak go brat dotknie skarpetką to zaraz idzie to miejsce przemyć wodą chodzimy z nim do psychiatry do psychologa też chodził , ale to pani psychiatra przepisuje mu leki i też ma stwierdzone zaburzenia obsesyjno kompulsywne martwię się co z nim będzie za parę lat :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Bejbi, odpowiadam z opoznieniem, ale jestem. Pytasz, co chce z tym zrobic? Ja juz nie mam pomyslu:(( Kiedys te rzeczy niedotykalne zalegaly u mnie w pokoju a przez dotyk do tych rzeczy odwrocilam sie od mojego faceta, bo on np beztrosko opieral sie o parapet, krzeslo a tam lezaly te skazone ubrania..W koncu jego tez przestalam dotykac, bo on niesiwadomie przeniosl ten dotyk na inne swoje rzeczy itp, wiesz co mam na mysli? Ja kiedys jeszcze sie oszukiwalam, ze ktoregos dnia sie obudze, a wszystkie natrectwa wydadza mi sie smieszne i glupie ale ten dzien nigdy nie nadejdzie.. Tamte pierwsze niedotykalne rzeczy wyrzucilam do smieci po 2 latach (rekawiczki gumowe, domestos itp). Od tamtej pory jest mnostwo nowych skazen. Bejbi, ja nie dotykam stopami calej podlogi w domu, jesli np dotkne stopa to od razu ja myje, jesli dotkne spodniami to spodnie musze uprac itp..Mam 2 miejsca (slownie!) na ktorych siedze: kanapa w pokoju (recznik) i taboret w kuchni.. Kiedy to teraz pisze to wstydze sie strasznie tego... Na zewnatrz jestem normalna nikt mnie o to niepodejrzewa. Psycholog na terapii powiedziala ze nic po mnie nie widac, ze zyje w takim wiezieniu chociaz to dobrze. Czytelniczko, Ty napisalas o kotwiczeniu. To jest madre, tylko, ze ja ciagle czuje, ze chodze po cienkim lodzie, ja nie potrafie okreslic czy jesli dotkne, lub nie pomysle przeciwnie, to nic sie nie stanie...Moj umysl nie jest moim przyjacielem niestety.. Napisalam strasznie chaotycznie to powyzej, ale mysle, ze Wy i tak wiecie z tych moich rownowaznikow zdan, o co chodzi..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czytelniczka Kafeterii***
Cześć kajoczko! Doskonale Cię rozumiem, mam bardzo podobnie i też cholernie się tego wstydzę :o Tęsknię za latami kiedy mogłam sobie beztrosko żyć nie martwiąc się swoimi natręctwami. Życie wydawał się wtedy o wiele prostsze. Wciąż mam nadzieję, że to kiedyś minie, tylko jak? Trudno jest mi przekonać siebie, że nie ma się czym martwić. Chciałabym się zmienić, ale czuję lęk... Jestem jak w potrzasku. Poza tym jestem zmęczona, nawet jak chcę z tym walczyć, to obiecuję sobie że zmienię coś OD JUTRA (tak dla bezpieczeństwa, żebym się tym nie musiała martwić w danej chwili) ... i znowu robię to samo obiecując sobie, że może jutro, może za tydzień coś w sobie zmienię... :o Tak bardzo chciałabym się zmusić - podejść do tych skażonych rzeczy i nie czuć potrzeby natychmiastowego umycia się, ale to jest takie trudne :o Wiem, że czułabym się wtedy nieszczęśliwa i wolę nie ryzykować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość charlotte...
witam kiedyś oglądałam program o nerwicy natręctw, ale dopiero niedawno pomyślałam, że to może być i mój problem. wiem, że forum to nie jest miejsce na stawianie diagnoz, ale może będziecie mogli mi pomóc. wielokrotnie powtarzam niektóre czynności. upewniam się czy na pewno coś zrobiłam. wydaje mi się, że zaczęło się odkąd poszłam na studia i przeprowadziłam się do innego miasta. czyli to będzie już 2,5 roku. tylko, że na początku to było tylko dwukrotne sprawdzanie czy na pewno zamknęłam drzwi i zakręciłam gaz. ale od jakiegoś pół roku się pogorszyło. i mam wrażenie, że jest coraz gorzej. jeżeli jestem sama w mieszkaniu i wychodzę to sprawdzam gaz, czy zamknęłam drzwi od lodówki, czy w nie zostawiłam bałaganu w kuchni (np. jakieś okruszki na blacie albo czy nie nachlapałam bo brudne naczynia w zlewie mogą być), to samo z łazienką, też zawsze sprawdzam czy jest czysto, czy woda w toalecie spuszczona (wiem, że to brzmi śmiesznie, ale potem nie daje mi to spokoju), jeszcze mój pokój - czy prostownica wyłączona, suszarka, żelazko, czy okno zamknięte, kaloryfer wyłączony.. i nie wystarczy mi spojrzenie raz na żelazko np. nie, stoję i się gapię czasami jakbym czekała na aż do mnie przemówi "wyłączyłaś mnie, możesz iść";) nawet jak już tak się na wszystko pogapię i zamknę drzwi od pokoju to często zdarza mi się wracać i sprawdzać jeszcze raz. jak już w końcu wyjdę z mieszkania. to kilkakrotnie sprawdzam czy na pewno zamknęłam drzwi. przez to sprawdzanie coraz częściej się spóźniam. ostatnio śpieszyłam się do pracy i popatrzyłam na zegarek... wychodzenie z mieszkania zajęło mi ok 15 min. trochę lepiej jest jak w mieszkaniu są współlokatorzy, bo po prostu mi głupio. w pracy też ostatnio się zaczęło. sprawdzanie drzwi, jak jadłam śniadanie to czy nie zostawiłam bałaganu, czy zamknęłam kasę, czy wyłączyłam telefon.. myślicie, że to nerwica? i czy samej uda mi się z tym poradzić? pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czytelniczko... Ja też myślę, jak kiedyś było beztrosko, teraz przywołuję te chwile, kiedy chodziłam boso po mieszkaniu, kładłam ubrania na podłodze w czasie robienia porzdków w szafie, kiedy coś upadło po prostu to podnosiłam i odkładałam na miejsce...Niedawno kupiłam sobie żelazko -wreszcie prasuję ubrania ,mam specjalny kosz i koc ktory układam na szafce w kuchni - przedtem myję szafkę - zabezpieczam się w ten sposób przed skażeniami.. Skażone są pewne przedmioty, miejsca na podłodze itp, ale ponieważ mieszkam z facetem, on nieswiadomie ( a czasami myślę, że świadomie) skaża mi wszystko, więc dostarcza mi dodatkowej pracy. Ja już myślę, że tak będzie zawsze, musiałabym stracić pamięć, żeby przestać unikać pewnych rzczy - ostanio znowu mi takich ciuchów przybyło:( i odkażać kiedy coś dotknę. W domu mam zawsze bałagan, bo są takie "niedotyklane wyspy"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hej:) Ja też mam nerwicę natręctw. Z tego co piszesz nie jest ona jeszcze taka straszna i możesz się naprawdę cieszyc. Jeśli chodzi o sposoby radzenia sobie to ja staram się znaleźc zajęcia, w których jestem dobry i ciągle sobie to wmawiam i w jakimś stopniu to pomaga. Warto wybrac się do psychiatry, albo psychoterapeuty. Gdybyś miała jakieś pytania to pisz. Pozdrowionka:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja też mam nerwicę,a moją najgorszą zmorą jest symetria.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ty nie masz nic z symetrią? Ja jak zobaczę, że coś leży niesymetrycznie, to nie opuszczę pokoju, zanim tego nie zmienię, jak mi się w oczy rzuci, że co leży w moim pokoju niesymetrycznie, to nie zasnę, póki wszystkiego nie poukładam, wszystko musi leżeć równo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Takie coś miewałem w pracy. Ja muszę wszystko sprawdzac po 10 razy czy zamknąłem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ludzie ja juz mam tego holerstwa serdecznie dosyc,mecze sie z tym od paru dobrych lat.to sa okropne natrectwa!!! ;( ;( bezsensowne dotykanie rzeczy+dokladne dotkniecie tej rzeczy...jak nie dotkne czegos to mnie szlak trafia i mysle ze cos sie stanie i mysle o tym przez jakis czas,.no ja dostane kurwicy przez to!!! nawet musze te bezsensowne czynnosci powtarzac wiele razy,az nie uznam ze dobrze zostalo wykonane...ja juz myslalam ze to tylko ja mam,ale jak odkrylam na necie ze tyle osob to ma to troche mi ulzylo,ze nie jestem sama.nie wiem jak wy ale ja dostaje na glowe przez to.jestem w domu to np jak ide przez kuchnie to musze dotknac półki ,siedze w pokoju,musze dotknac telewizora,lub ekran monitora,z dokladnoscia to musze zrobic a jak nie zrobie tylko pojde dalej to mysle pozniej nad tym i mam lęki az,a czesto nawet wracam do tego miejsca zeby dotknac ta rzecz zeby nie myslec o tym.no przeciez to jest kurwa nie do wytrzymania!!!!psycha siada całkowicie ;( :( :( jeśli ktos moze ze mna pogadac kto ma podobnie jak ja ,prosze pisac na gg-40378231.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×