Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

jednazwielu

Bulimia pomocy!!!!

Polecane posty

Ja już nie wiem co poradzić... Może koleżanka nade mną ma racje, jak jej zęby powypadają to się opamięta....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
60 kg na 165cm może to nie jest dużo ale źle się mimo wszystko czuję.. Hm dzisiaj chyba mi się uda ale nie zapeszam ; ) a miałaś może tak że zanikł Ci okres albo występował nieregularnie czy coś? Bo ja od 3 miechów nie mam i trochę mnie to zastanawia..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja mam do dziś nieregularny... i przez to niestety mam problemy z hormonami. To jesteś szczupła, nie wiem co Ty od siebie chcesz...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Chciałabym być szczuplejsza o te 5 kg.. i właśnie boje się tego co spotkało mnie po kopenhaskiej 5 kg w ciągu zaledwie 2 tyg ; | Na razie nie wymiotuję przerzuciłam się na senes codziennie wieczorem piję tak jak zalecają i jest coraz lepiej : )

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość co pijesz? bo nie zrozumialam
czy to pomaga na bulimie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cool_kitten
No dobrze, to może mi się uda coś poradzić. Byłam chora prawie 8 lat(!) i różnie to bywało. Chodziłam na psychoterapie, brałam leki na depresje(które też pomagają na bulimie) i nic. Nadal czuje, że ta choroba jest troche jak alkoholizm i że nigdy nie można mieć pewności, że jest się już zdrowym. Można być co najwyżej niewymiotującą bulimiczką. Ja już jestem na tym etapie od około 1.5roku, ale ciężko na to pracowałam (dosłownie). Czy mieszkacie w mieście?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cool_kitten
Moja walka z B. zaczeła się od tego, ze zapisałam się na fitness. Kupiłam sobie karnet "open". Miałam to szczęście, że koleżanka pracowała w dużej firmie i mogłam od niej załatwić karnet benefitu, który wtedy bardzo niedużo kosztował. Zaczełam chodzić wieczorami na zajęcia- najpierw na wybrane, potem troszke przesadzając chodziłam niemalże codziennie. Jak wracałam taka "wypocona" to czułam się jak młody bóg. Jadłam sporo, więc nie chudłam jakoś bardzo, ale przynajmniej nie miałam takich wyrzutów sumienia, żeby wymiotować. Poza tym po intensywnym wysiłku, poprawie nastroju nawet nie mialam ochoty się objadać. Plusy wychodzenia na fitness były też takie, że kiedy wieczory były długie( i zwykle spędzałam je przed telewizorem jedząc) spędzałam je w doświetlonym pomieszczeniu, z mnóstwem ludzi, którzy wzajemnie przekazywali sobie pozytywną energie. Poza tym na pewno poprawił mi się metabolizm. Z czasem też zaczełam jeść wtedy, kiedy faktycznie byłam głodna. Bulimiczkom czasem sie wydaje, ze są ciągle głodne. Teraz minęło już sporo czasu (rok? półtora?) od kiedy nie chodze na zajęcia (czasem sama biegam i gimnastykuję się przy dvd) problemy z zaburzeniami łaknienia ustały a waga utrzymuje się na przyzwoitym poziomie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cool_kitten
Kolejna sprawa, to było jedzenie dosłownie "z zegarkiem w ręku". Musiałam nauczyć się nie przegryzać czegoś co chwila, ale też pod żadnym pozorem nie doprowadzać się do głodu. Kiedy się nie je przez pare godzin, to oczywiście taka bulimiczka się cieszy, ale zaraz potem najada się z nawiązką i wymiotuje. Ja nastawiałam sobie budzik w telefonie - początkowo co 2h, potem zwiększając odstępy do 3h. Zawsze miałam przy sobie jabłko, jogurt albo migdały w torebce. Nie powiem, że od razu przestałam wymiotować, bo odbicie w lustrze powodowało jeden wielki wyrzut sumienia, ale stopniowo ograniczałam. Najgorzej było jak szlam na przyjęcia, gdzie było dużo dobrego jedzenia. Czasem nawet mi się sniły takie koszmary, ze idę gdzieś, gdzie jest wszystko co lubie, a potem nie ma toalety z zamkiem i umywalką;) Przepraszam ze to tak nieskładnie wszystko napisalam, ale mam nadzieje, że jeszcze udało mi się natchnąć chociaż jedną osobę do pracy nad sobą. Myślę, że warto w końcu poczuć, że nie jest się więźniem jedzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Weszłam na wagę i się przeżegnałam... czułam, że przytyłam, ale nie myślałam, że tak masakrycznie... i z drugiej strony jak ja mam z tym skończyć? ;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wakacje.. wytrzymałam tydzień wróciłam do domu i znowu dwu dniowe obżarstwo ale walczę walczę cały czas .. ; / mam nadzieje że do września będzie już tylko lepiej powodzenia dziewczyny ; *

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam moja zona jest chora na bulimie od 6lat..początki były bardzo trudne kilkakrotnie dziennie napełniała się jedzeniem po czym oczywiście wymiotowała.na dzień dzisiejszy jest lepiej tzn. robi to ale max 1 raz dziennie..czasami nie robi tego 3-4 dni.nie wymuszam na niej żeby przestała to robić ani tego żeby się leczyła gdyż uważam że tego musi sama chcieć-nic na siłę prawda?sam staram się o tym pierwszy nie rozmawiać z nią,jeżeli czuje że chce o tym porozmawiać to rozmawiamy..ale chciałbym jakoś jej pomóc bo boję się że coś może złego się stać a tego bardzo nie chce..proszę pomóżcie mi jak mam z nią postępować jak rozmawiać żeby poczuła się pewniejsza i miała chęć do walki z tym..ciągle jej mówię i okazuje to że jest piękna i mądra że pomimo tego że przestanie to robić to i tak zawsze będzie piękna..chcę jej pomóc jako partner ale także jako przyjaciel.. powiedzcie proszę co robić!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pozwol.sobie.pomoc
chetnie pomoge chorym dziewczynom. moge udzielic Wam wsparcia- w koncu kto lepiej Was zrozumie, niz inna chora? wejdzcie no mojego bloga- blogobulimii.blog.pl , tam znajdziecie kontakt mailowy do mnie. pokonajmy to razem :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×