Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość goolik45

Ojciec alkoholik

Polecane posty

Gość goolik45

Witam. Mam bardzo poważny problem. Mój ojciec jest alkoholikiem nie wiem od ilu lat pije ale ma 35 lat a wygląda jak 70 chłop. Alkohol mu już kompletnie zaszkodził. Prawie nigdy go nie ma w domu przychodzi o godzinie 24 lub później a wychodzi o 6 albo w ogóle nie przychodzi na noc. Jak już jest to kłóci się z mamą że ma kochanków i jak jeździmy do babci to moja mama niby to robi z innymi facetami. To jest oczywiście nie prawda ale co jak moja mama się sprzeciwia to ją wyzywa itd. Moja mama chce wyprowadzić się ze mną do babci ale boję się że będzie tam przyjeżdżał i będzie wszystkich straszył. I jeszcze chciałabym chodzić tu gdzie mieszkam do gimnazjum bo tu mam koleżanki itd. a moja babcia mieszka 50 km od mojego miejsca zamieszkania . Pomocy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niechCzasSZYBCIEJleci.
ile masz lat?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość goolik45
13 a co?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niechCzasSZYBCIEJleci.
Młodsza jesteś ode mnie. Współczuje, eh a z nim nie da się rozmawiać o leczeniu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja jak miałem 16 lat to postanowiłem uciec od niego. Zamieszkałem u kolegi, jego rodzice dobrze znali mojego ojca. Z tym, że mama zmarła rok wcześniej. Ojciec pił, nie dbał o to, czy mam co jeść, w co się ubrać i czy chodzę do szkoły. Ucieczka była najlepszym wyjściem, bo on nie dawał sobie pomóc. Do tej pory pije, wyniszcza siebie, ale już tylko siebie... Pomagam mu tylko dlatego, że jest moim ojcem a ja nie jestem takim dupkiem jak on.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość goolik45
Ogólnie to nie mam kiedy z nim o tym porozmawiać ale jak go widzę to albo jest pijany albo gada bez sensu jak nienormalny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niechCzasSZYBCIEJleci.
to mu mów, że sobie nie zasłużyłaś na takie życie i sie wyprowadzicie i zostanie sam bo to on do tego doprowadza.. Czasem to i ja bym uciekła z domu..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Miałem identycznie! Dziecko, uciekaj jak najdalej i najlepiej żeby Twoja mama wzięła rozwód. Wiem, ciężko Wam będzie ale lepsze to niż życie z kimś takim! Jak będzie Was straszył to zgłoście na policję...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niechCzasSZYBCIEJleci.
Ada$ uciec z domu to nie jest prosta rzecz.. Ona ma mame razem dadzą sobie rade na pewno a on jak nie zmądrzeje to faktycznie policja i może go to coś nauczy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość goolik45
Dzięki za rady. Tylko jest jeszcze jeden problem . Chciałabym chodzić jeszcze do gimnazjum tu gdzie mieszkam a nie tam u mojej babci . I nie wiem co zrobić. Czy uciekać i znaleźć nowe koleżanki czy jak . Ale dzięki :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
współczuje ci bo ja przechodzilam przez to samo co ty, tylko ja bylam młodsza od ciebie moj ojciec pił 20 lat i bysmy mieli wszyscy pieklo w domu gdyby nie moja mama, rozwiodla sie z nim i bylo lepiej ale ojciec mieszkal z nami mimo wszystko bo chorowal na raka ale nam juz nie mogl nic zrobic i sie juz go nie balismy zmarl 9 lat temu i jest o niebo lepiej:) teraz jestesmy juz dorosli i jest ok:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiem, że ucieczka z domu to nie jest prosta rzecz. Ja nie miałem matki, rodzina mieszkała na drugim końcu Polski i nie miałem gdzie uciekać. 2 noce byłem bez miejsca do spania, bez jedzenia i jakiejkolwiek pomocy. Miałem na szczęście przyjaciela, który przekonał rodziców, żebym mógł u nich mieszkać. Mieszkałem tam 4 lata. Ona ma mamę, więc we dwie dadzą sobie radę... Wiesz, jakbym miał wybierać koledzy/ koleżanki czy życie z dala od dupka to wybrałbym życie bez kolegów ale i bez niego...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niechCzasSZYBCIEJleci.
Dasz rade. Masz o tyle lepiej że nie jesteś sama, a koleżanki zrozumieją i nie urwie się kontakt jeśli są koleżankami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niechCzasSZYBCIEJleci.
Ja tu jestem sama i mieszkamy we 2 jakimś ciulowym drewnianym domu i jest mi holernie żal, że nie mam życia jak inni i mam dość! Ale ja nie uciekne.. nie moge.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tez tak mialam.Nie sluchaj rad takich jak:"powiedz mu,ze sie wyprowadzicie itd." Nie scieraj sie z nim,bo nic dobrego z tego nie wyniknie.jak jest ciagle najebany to i tak nic mu nie wytlumaczysz niestety.Nie kloc sie nie wchodz wogole w zadne dyskusje,bo moze sie skonczyc awantura.Alkocholicy sa czesto nieobliczalni pod wplywem:/ mama powinna wziasc rozwod.Albo jak zdarzaja sie dni kiedy jest trzezwy to wtedy atakowac go o terapie.Moj ojciec jest alkocholikiem obecnie nie pijacym.Od roku chodzi na terapie i mysle,ze bardzo jest z tego dumny.Ale zeby wkoncu zrozumial,ze jest w plapce musiala zaplacic za to cala rodzina zdrowiem psychicznym,a mam jeszcze mlodszego brata i siostre o dziesiec lat mlodsza.najmniej z dziecinstwa mial moj brat,bo jak ja bylam mala to ojciec dopiero zaczynal pic,jak moj brat sie urodzil to on stawal sie juz byc zaawansowanym alkocholikiem.Teraz moja siostra ma 14 lat i bedzie jej dane chodz troche liznac normalnej rodziny.Alkocholizm to straszna rzecz.Mimo wszystko dzis jestem w stanie wybaczyc ojcu pijanstwo,bo wlozyl w prace nad soba duzo samozaparcia i jestem z niego dzisiaj ogromnie dumna.I ciagle mu o tym mowie,zeby nigdy nie mial chwili slabosci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość goolik45
Najgorsze jest to że jak ja i mama jak już jest w domu i jest trzeźwy mówimy mu żeby się leczył to mówi ze nie jest alkoholikiem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
własnie alkoholik nie widzi nic złego w piciu, i nie da mu sie przegadac nawet gdy jest choc przez chwile trzezwy, mowi ze przeciez 2 piwa nikomu nie zaskodzily... u mojego ojca niestety nie byly to 2 piwa a wódka lana strumieniami Coco de Bata to dobrze ze wam udało sie przekonac ojca do leczenia:) bo wiekszosc nawet nie chca o tym slyszec i co wiecej oburzaja sie gdy o tym slysza:O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niechCzasSZYBCIEJleci.
U nas takiego tematu nigdy nie było, bo nie było nawet sensu zaczynać.. teraz kiedy jestem sama poddałam się niech pije aż do końca. Niestety do leczenia trzeba chęci tego pijącego nie każdemu to się udaje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×