Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość 192837

Pomóżcie, problem z rodzicami...

Polecane posty

Gość 192837

Jesteśmy rodzeństwem, dwóch braci. Jestem starszy od brata o kilka lat, a on zaraz będzie pełnoletni. Obydwaj jesteśmy osobami zamkniętymi w sobie, nieśmiałymi, nie wierzącymi w siebie, z niską samooceną. Nie mamy dużo znajomych, różnie bywało, ale zazwyczaj każdy z nas miał jakiegoś jednego dobrego kolegę, prawie przyjaciela. Uczymy się dobrze, ja jestem w połowie studiów na dobrym kierunku i idzie mi dobrze, brat w szkole też nie ma większych problemów. Mamy swoje zainteresowania i pasje, które rozwijamy. Żyjemy trochę w swoim świecie. No już tacy jesteśmy, nie wiem czy to przypadek czy tak zostaliśmy wychowani, że pomimo różnicy wieku jesteśmy podobni pod tym względem do siebie. Można mieć zastrzeżenie do naszych obowiązków domowych. Nie sprzątamy zawsze jak trzeba, ale śmieci wyrzucamy, do sklepu chodzimy. Rodzice nas cały czas krytykują, zaczynają od małej rzeczy jak np. niedojedzona kanapka i rozwijają temat do niebotycznych rozmiarów. Wytykają nam to, że nie mamy kolegów, że siedzimy w domu, przed komputerem. A nigdy nie zainteresują się nami, tym czym my się interesujemy, jakie mamy pasje. A nawet wręcz przeciwnie: nieraz utrudniają ich rozwijaniu, pytają się po co kupujemy coś, a nie rozumieją, że to dla nas ważne, że to jest jeden z naszych celów życia. Nigdy nie potrafili docenić, że interesujemy się fotografią, grą na instrumentach, że lubimy czytać o rzeczach nas interesujących. Zasługujemy na to, żeby być ciągle krytykowani, a nawet wyzywani? Od głąbów, szczeniaków czy nawet jak dziś brat mi powiedział, od śmiecia :/ A to dlatego, że jesteśmy skryci i introwertyczni, a ich krytyka i wyzwiska na pewno nie pomagają. Albo porównywanie z dziećmi znajomych. Obydwaj mamy ciągle rozterki, problemy z akceptowaniem się. Mimo, że ze sobą nie gadamy na aż tak intymne tematy to wiem to, bo widzę. Dlaczego wolą skrytykować, że boimy się ludzi, że nie damy sobie rady w życiu zamiast pomóc jakoś? Przecież nie jesteśmy chuliganami, alkoholikami, ćpunami, edukacja idzie nam dobrze. Dzięki, że mogłem tutaj się uzewnętrznić. Wiem, że jest też wina po naszej stronie. Nie jesteśmy idealnymi dziećmi, ale myślę, że jacy byśmy nie byli zasługujemy na trochę szacunku i zrozumienia. Bo gdzie mamy go szukać jeśli nie u rodziców? Przykre jest widzieć jak nas nie rozumieją.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
niech chuj strzeli takich rodziców

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 192837
Żebym nie został źle zrozumiany, dbają o nas, pracują, na wszystko jest, nie ma na co narzekać. Ale co z tego skoro nas nie rozumieją? Można nieraz coś tłumaczyć, a potem oni dalej swoje. Chodzi o to, że ciągle krytykują nas za to jacy jesteśmy, nie potrafią nas zrozumieć. Nie dociera do nich jak mówimy o swoich zainteresowaniach. A potem obgadają, że ciągle siedzimy w domu, przed komputerem. Myślą, że marnujemy czas bezproduktywnie, tak jak oni to robią po pracy przed telewizorem. A my ciągle coś czytamy, próbujemy coś tworzyć, a i tak spotykamy się z obojętnością. Albo mają za złe, że późno kładziemy się spać...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
tak to jest jak ktos Cie nie rozumie, szkoda, trzeba zacisnąć zeby i nauczyć sie z tym zyc, dobrze ze masz brata, ktory Cie rozumie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
przykre jest to, ze najpierw ludzie pragną dzieci, robią wszystko by je miec a później mają ich dosyć i przestają się nimi interesować. Mam w rodzinie taki przypadek, o dziecko starali sie kilkanascie lat i w koncu ona zasza w ciąze. Szczescie trwało poki mała sie nie urodziła. Teraz chodzi do 2 klasy i ledwo daje rade, bo rodzice maja ja w dupie, nie pomagają, nie interesują się nia. Róznie to bywa. Może Twoi rodzice nie chcieli dzieci? moze urodziliście się mimo, że tego nie planowali i odczuwają jakis wewnętrzny zal? moze chcieli dzieci ale wychowanie ich przeroslo? Ja np wiem, ze byłabym złą matką dlatego na dzieci się nie zdecyduje, nie wiesz jak bylo u nich...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 192837
Nie, bo mama robiła wszystko żeby nas wychować. I wychowała nas dobrze skoro nie wyrośliśmy na tępaków ;) Pamiętam, że poświęcała dużo czasu na wspólne czytanie, odrabianie lekcji i wiem, że dzięki niej dzisiaj potrafię myśleć :P Więc to nie jest tak, że jesteśmy zostawieni sami sobie. Chodzi o to, że teraz nie interesuje się tym czym my się interesujemy, nie przejawia zainteresowania tym, jakoś chyba nie potrafi docenić. Przecież to, że jesteśmy bardziej skryci i mniej przebojowi w życiu codziennym nie znaczy, że jesteśmy ułomni. A o ojcu nic nie piszę, bo to mój ojciec, ale jednak trudno wymienić co mu zawdzięczam, poza życiem... Bywa dobrze, czasami aż za bardzo przesładza, a jeśli nie to z kolei za bardzo w drugą stronę. Drze się jakby to był normalny sposób mówienia. Potrafi powiedzieć do nas, żeby zamknąć mordę... Albo gówniarz, szczeniak, debil. Dla niego takie odzywanie jest chyba normalne. Jak sobie nie pozwalam na coś takiego i jest kłótnia to zaraz, że pozjadałem wszystkie rozumy i pyskuję. Więc staram się nie prowokować większej kłótni :/ Przykro, że mają nas za gorszych od rówieśników. Bo oni mają dużo kolegów i w ogóle. A nie docenią, że jak była trudna sytuacja pewna to brat pomagał, bo zna angielski dobrze, że grał na gitarze na jakiejś uroczystości, że robi piękne artystyczne zdjęcia. Przecież to jest już coś. A dla nich nadal nic... :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Joanni
Mam bardzo podobną sytuację. Tak jak wy, nie mam najlepszych kontaktów z rodzicami. Niby pracują i dbają o mnie, tego nie mogę im zarzucić. Ale z tego, co zauważyłam, nie do końca rozumieją moje zainteresowania. Dla nich to strata czasu, który powinnam przeznaczyć na "bardziej pożyteczne rzeczy". Tymczasem tylko fotografia,literatura, muzyka, malarstwo, pisanie i podróże sprawiają mi przyjemność. Studia też są dla mnie ważne, ale póki co myślę o tym, żeby bez reszty poświęcić się pracy twórczej. Rodzice nie mogą tego zaakceptować, wyzywają mnie od głupich i nieodpowiedzialnych. Nic więc dziwnego, że spada moje poczucie wartości, czuję się gorsza. To utrudnia mi kontakty z innymi ludźmi. Mam tylko nieliczne grono przyjaciół, którzy mają podobne problemy i zainteresowania, z całą resztę nie potrafię się dogadać. Zbyt mocno jestem skupiona na swoim wewnętrznym światku, żyję marzeniami i kolejnymi projektami. Bo tylko ten świat daje mi to, czego brakuje mi w rzeczywistości. Moim zdaniem powinniście spojrzeć na siebie nie przez pryzmat tego, jak was oceniają rodzice, a raczej skupić się na tym, co w was samych jest dobre. Macie przecież ciekawe zainteresowania, rozwijacie się na różnych polach. Tacy ludzie to w dzisiejszych czasach wyjątek, więc trochę szkoda, że nie czujecie się doceniani.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Joanni
całą resztą ' - przepraszam za literówkę :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×