Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość zagubionadusia

Miłość która rani

Polecane posty

Gość zagubionadusia

Chciałam zapytać was o rade, od 2 lat jestem z moim chłopakiem ( od 5 miesięcy narzeczonym) kocham go bardzo i chyba tylko dlatego z nim wytrzymalam tyle czasu. Palnujemy wspolna przylosc ale nic nie wskazuje na to by bylo dobrze. Na pcozatku naszego zwiazku moj chlopak czesto olewal mnie dla swoich kolegow, w ogole sie nie czyl ledwo z klasy do klasy przechodzil a sterczal tylko z kolegami pil piwo i w ogole... mnie to przeszkadzalo bardzooo gdy pewnego dnia mial przyjechac rano do mnie bo po poludniu jechalam do babci dzownilam do niego zeby go obudzic bo byl juz spozniony... powedzial ze zaraz przyjedzie po 15 minutach napisalam na gg do jego brata czy juz wyjechal a on powedzial mi ze poszedl spac.. bylam bardzo zla i chcialam z nim zerwac dla niego oczyiscie nic sie nie stalo i tak jest za kazdym razem gdy on cos zrobi ze swojej winy... ciagle mnie oklamuje i spotyka sie z kolegami chociaz ja tego mu zabraniam bo nie mam kopletnie do niego zaufania.. on mowi ze ja sie ciagle czepiam ale poprostu nie nawidze gdy on mnie tk olewa besczzelnie... nawet nie dawno gdy skonczylam prace wczesniej i zzadzownilam do niego ze mzoemy sie spotkac ( biorac pod uwage ze on pracuje w krakwoie i nie ma go 5 dni w tyogdniu a to akurat byla sobota) powedzial mi ze jest z kolega i ze nie ma dla mnie czasu... rowniez wtedy dowiedzialm ze sie znow mnie oklamywal ... mowi ze mnie kocha i ze bardzo chce byc zemna ale po tym jak sie zachowuje jakosc trudno jest mi w to uwierzyc.. spoznia sie na kazde spotkanie... obiecuje ze przyjedzie z pracy w piatek i spotkamy sie w sobote rano a nie ma go znow.. sama nie wiem co mam robic z tym zwiazkiem.. kocham go ale poprostu jest mi juz chyba wszystko jedno... nawet wtedy gdy on zawali to ja musze walczyc o to zebysmy byli razem... wszyscy sa dla niego wazniejsi rodzica.. koledzy... ja na szarym koncu.. on twierdzi, ze nie jest gotowy na taki zwiazek i ze nie potrafi sie mna zaopiekowac ... ale dopiero odkryl to po 2 latach? Kiedys naprawde moglam na niego liczyc.. teraz juz nie moge...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×