Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość kickic

uciec sprezd OŁTARZA

Polecane posty

Gość kickic

A mój problem może się wydawać błachy, ale mnie znowu przyprawił o łzy i żal... ponad 3 lata temu zaszłam w ciążę. Wzięłam ślub i obecnie tego bardzo żałuję, bo bez względu za co się nie biorę, mój mąż mówi, że nie dam rady, że mi nie wyjdzie. Nie nadajesz się do tego. Kiedy go poznałam robiłam bardzo wiele i wiele udawało mi się, pracowałam, studiowałam. Ale niestety bycie z dzieckiem w domu i prace dorywcze, nie są tym co praca zawodowa dla mojego męża. Kiedy rozsyłam swoje CV i listy motywacyjne, chodze na rozmowy i jestem skreślana na samym początku,z tego powodu,że jestem matką z małym doświadczeniem zawodowym, potrzebuję po przyjściu do domu usłyszeć od męża, że na pewno dam jeszcze radę. Na pewno sobie poradzę a ja słyszę,ze powinnam iść kible myć a na studia( uzupełniające) nie pójdę, chyba, że jak sobie na nie zarobie, bo za dużo bym od niego chciała. I kiedy słysze te wszystkie słowa, robi mi się bardzo przykro. Mam wrażenie, że mój mąż oczekuje ode mnie, że będę gorsza od niego. Ciągle mi się chwali ile on zarabia i kim on nie jest...to dlaczego nie pozwoli teraz mnie się rozwinąć? Przeciez on to robił, kiedy ja z naszym dzieckiem byłam w domu...jest mi bardzo przykro i po tych akanturach, słowach,że jestem trutniem, mam go dość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rozwód nie pomoże znaleźć
pracy, a wręcz ją utrudni (jeśli już masz problem jako mężatka z dzieckiem, to pomyśl co będzie, kiedy będziesz samotną matką). Ale jeśli związek Ci nie odpowiada to lepiej oczywiście rozwieść się niż w tym tkwić bez perspektyw. Postaraj się wspólnie z mężem ustalić wszystkie przyziemne kwestie (takie jak np. widzenia z dzieckiem czy formę mieszkania) w miarę sprawiedliwie i na spokojnie, bez dużych kłótni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kickic
cały czas mi to chodzi po głowie. Z moim mężem niestety nie da się spokojnie porozmawiać. Kiedy zaczyna te swoje okropne teksty, nie moge tego słuchac i zastanawiam się, jak bardzo ja się od tego czasu zmieniłam. Od silnej kobiety do malutkiego kaczątka. Małżeństwo zamiast dodać mi energii, niszczy mnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość izka55555
Mężczyźni którzy poniżają kobiety chcą w ten sposób dowartościować się sami, nie jest on dla Ciebie podporą, na wsparcie też nie możesz liczyć...sama jestem w takim związku ( śluba za rok) i teraz się waham bo już widżę,że ja również nie mogę być lepsza od niego, podcina skrzydła we wszystkim, nie mówiąc że wszystko robię źle, u Ciebie jest gorzej - bo jesteś mężatką-pogadaj na początek na spokojnie ( wiem,czasem nie można z nimi rozmawiąć), ale nie będziesz potem miała wyrzutów sumienia,że nie chciałaś normalnie, poważnie wyjaśnić to co Ciuę boli, jak się nie uda to...masz odpowiedź...tak jak ja :) Tzrymaj się, pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kickic
Świadomośc mojego męża, że ma nade mną przewage finansową daje mu jakąś niesamowitą energię i satysfakcję i mówi mi tylko, popatrz ja mam prace i nawet zmieniłem na lepsza. Tylko kiedy ja w końcu uwierze samaw siebie, na nowo, tez dam radę zmieniać ją później na lepsze. Wcześniej byłam szanowaną pracowniczką. miałam ambicje. a kiedy nawet proponowano mi atrakcyjną prace ,mój mąż potrafił kasować mi CV przed wydrukowaniem ,schować kluczyki i portfel!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość izka55555
Tak jak pisałam wcześniej, tym sposobem dowartościowuje siebie...wierz mi wiem coś o tym, zastanawiam co musi się stać abyśmy się ocknęły i podbudowały nasz system wartości i zaczęły walczyć o swoje ...swoje życie!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
masz męża tyrana...:O jak on może Ci coś takiego robić:O powinno mu zależeć na tym, żebyś także wspomagała rodzinę finansowo. Widocznie ma strasznie niskie poczucie swojej wartości skoro Cię tak gnoi... Nie daj się i pokaż mu kto tu rządzi:) a jeśli nic do niego nie dotrze to chyba rozwód jest nieunikniony

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kickic
Chyba coś w tym jest, że facet ma niskie poczucie własnej wartości. I chyba wydaje się mu, że jak żóna niczego nie osiągnie, to to co on ma będzie najlepsze na świecie. Bez wzgledu na to ile on osiągnie. On chce, abym pracowała, ale jako babcia klozetowa, jak mi życzy, bo wg niego tylko do tego by mnie chcieli. Ale to nie moja wina, że dla kobiet u nas pracy jest mniej a do tego matki z dzieckiem...to proponują umowę zlecenie a nie o pracę. Muszę się trzymać swoich postanowień, płakać jak on niewidzi i dążyć do swoich celów. a jak mi będzie mówił przykrości, jakoś je ignorować... tylko cięzko coś

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość licencjatka_ona
O masakra... wspolczuję Ci strasznie... u mnie podobnie, tyle ze na szczescie bez slubu i dziecka. ja studiuje i pracuje, on tylko studiuje (a zajęć ma o polowe mniej ode mnie). też nie mam u niego wsparcia, najwazniejsze są jego "problemy" których nie ma. Wkurwia mnie we wszystkim, nawet nie mam ochoty sie z nim spotykać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Oj zle sie dzieje u Ciebie Kochana. Musisz pomyslec o rozwodzie albo chociaz o separacji. Jesli sporo zarabia masz szanse na duze alimenty. Szkoda sie meczyc, bo bedziesz coraz slabsza a on coraz gorszy. Potem przejdzie cala frustracja na dziecko. Uwierz mi..nawet dziecko nie musi widziec klotni..wystarczy ze mama jest smutna a dziecko trawi to w sobie z wieksza moca. Daj sobie i dziecku szanse, pokaz mezowi ze Ci sie to nie podoba, badz pewniejsza siebie, wyprowadz sie..moze doceni i zrozumie co traci.To dopiero poczatek Waszego malzenstwa..a co bedzie za 50 lat? wiem cos o tym..Ojciec wyzywal sie na mamie na poczatku bardzo niewinnie..(do tej pory chodze znerwicowana jak slysze jakas klotnie)...z czasem stal sie tyranem nie tylko dla mamy, ale dla babci i swych dzieci...po 20 latach mama zdobyla sie na rozwod..ale ciagle powtarza ze zapozno bo sobie zmarnowala zycie! nie doprowadz do takiej sytuacji ze dzieci beda Cie blagac bys sie rozwiodla a Ty bedziesz sie tego bala! a wszystko z czasem bedzie niestety narastac! mozna sie klocic o lezace skarpetki, nienaprawiony kran ale brak wsparcia czy juz na tym etapie rozterki swiadcza o czyms wiecej..........niestety...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kurde taki maz to porazka...ucz sie na bledach innych i pamietaj MĄŻ = PRZYJACIEL I KOCHANEK (ja jeszcze dodaje AUTORYTET)..jjak tak się nie dzieje to nie ma sie co meczyc, to nie jest malzenstwo tylko za przeproszeniem " wspolne zycie dwojki dawnych znajomych/zakochanych z dzieckiem w jednym domu" - troche zamalo jak na malzenstwo ...A już zaczynasz się męczyć...piszesz delikatnie ze Ci "przykro" a tytul dajesz "uciec sprzed ołtarza"..to naprawde nie sa zwykle juz rozterki... musisz przemyslec czego chcesz..czy sie na to godzisz..sprobuj sobie wyobrazic siebie za 5 lat...czy cos sie zmieni..czy bedziesz szczesliwa..a najlepiej to sprobuj porozmawiac najpierw z nim..wyznacz sobie czas np.rok na ewentualne zmiany a potem dzialaj!!!!!!!!!!!!!!!!!! BEDZIE DOBRZE!!!!!!!!!!!!!!!!!!! NA BANK!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 100%

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziewcyna456
Kiedy przeczytałam te wypowiedzi powiedziałam sobie ze musze napisac do tej dziewczyny której mąż po prostu nie szanuje. napisze to w wielkim skrócie bo to co bym mogła napisac trwałoby wieczność. ok. 10 lat temu byłam radosna pełną życia dziewczyną. Poznałam chlopaka i zakochałam się . nigdy wcześniej nikogo nie miałam on był pierwszy. wydawało mi się że złapałam pana Boga za nogi. Pracował, był zaradny. Widziałam w nim dobrego ojca i przyszłego męża. po 3 latach wyszłam za niego. i ot cały mój piękny scenariusz zaczął zanikać. ja też pracowałam i studiowałam jednoczesnie. w zasadzie on od początku nie traktował mnie jak kobiety i zony, a zwłaszcza żony. Mówił że gdyby nie on to ja bym nic nie umiała, nie dałabym sobie rady i w ogóle to nie znam się na życiu. W trakcie naszego wspólnego życia wiedziałam że mnie oszukuje i w sferze finansowej i ogólnie nigdy nie mówił prawdy. używał w stosunku do mnie niemiłych słów. a we mnie rosła gorycz, smutek, żal i wszystko czego byc nie powinno. Rodzina i nasi bliscy widzieli jaki on jest słyszeli jak się do mnie zwraca ale nikt nie chciał się wtrącać przecież nikt mnie do małżeństwa nie zmuszał. 2 lata po ślubie urodziłam syna . a wtedy to już zupełnie przestałam się liczyć. Mówił mi że teraz to może mnie nie być juz mu nie jestem potrzebna. Boże ile ja przez niego wypłakałam łez. siedziałam w domu i wychowywałam dziecko. i to tylko miałam robić a on był panem sytuacji. zarabiał więc rzadził. i mijały miesiące jeden za drugim. Zresztą chcę nadmienić że z jego strony nigdy nie było widac miłości nie okazywał mi jej, a juz po ślubie to w ogóle nie rozmawialiśmy, ja nie miałam w nim wsparcia tego psychicznego nie rozmawiał ze mna co mnie boli, nie było między nami miłości. Byliśmy bo był nasz syn i tłumaczyłam sobie że tak juz musi być, bo jest dziecko i trudno. Ciężki mi było nie raz zazdrościłam innym parom jak się choćby szanowali a ja nawet dobrego słowa od osoby w którą tak wierzyłam nie miałam. i niestety nie wytrzymałam. Byłam tak psychicznie zdołowana taka byłam malutka, bez kobiecej wartości i życia w sobie że po prostu...zdradziłam go. Postanowiłam się rozwieść i zrobiłam to. nie miałam i nie mam nadal pracy bałam się wszystkiego a zwłaszcza że odbierze mi syna bo tak tez mnie straszyl. Ale miałam dość nie zaslużyłam sobie na to co miałam. Owszem to był dla mojej rodziny szok były łzy, wyzwiska co ja robię, ale nie chciałam tak żyć. teraz mam innego mężczyznę zupełnie innegoi wiem że żyję. Mój były mąż płaci mi alimenty ma widzenia z synem. zaczynam żyć od nowa. bo bardzo tego chcę. pomogło mi dużo ludzi w mojej decyzi a zwłaszcza obcych ale było warto. Juz po rozwodzie dowiedziałam się że mój no już były mąż kiedy my byliśmy jeszcze małżeństwem spotykał się z inna kobieta i nie tylko w tym mnie oszukiwał. Jest mi ciężko, ale jestem teraz szczęśliwa i o wiele silniejsza czasami sama się zastanawiam skąd jej tyle mam. I ja napewno też nie byłam bez winy. Ale zrobiłam to co zrobiłam i nie żałuję!!!! teraz widzę jak moje dziecko bo ma już 4 lata widzi jak się uśmiecham i ono też się uśmiecha. Nie słucha jakichś kłótni i nie widzi jak tata nie szanował mamy. Chcę mu dać dobry przykład i wychować tak dobrze jak to tylko możliwe. Nie było łatwo. to była decyzja trudna i dla mnie bolesna ale dłużej nie wytrzymałabym w tym co było. Bo to co było nie było rodziną nie było związkiem tylko moim cierpieniem rzeką wylanych łez... życzę powodzenia wszystkim którzy mają podobną sytuację i dobrze przemyślanych decyzji i dużo siły. Ja dałam radę dacie i wy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Bardzo dobrze ze sie wypowiedzialas Dziewczyno456...moze Twoja wypowiedz pomoze tez innym dziewczynom.Gratuluje Ci sily i zycze szczescia! Wszyscy sie tak boja rozwodow skutkiem czego potem sa zaniedbane i nieszczesliwe zony i znerwicowane dzieci albo juz w ogole jakas patologia bo razem z nerwami przychodzi alkohol! u mnie w rodzinie bylo kilka rozwodow..niektore o wiele zapozno . Wszystko z powodu strachu i nadziei ze bedzie lepiej i textow typu "W KONCU NIE JEST TAK ZLE" albo "ZE ROZWOD TO TYLE ZACHODU I PRANIE BRUDOW". Dla spokoju i szczescia warto! Na szczescie wyciagnelam z tego niezla lekcje zycia i jestesm ostrozna i czujna przy doborze partnerow! im wczesniej tym jest ogromna szansa na znalezienie tej PRAWDZIWEJ połówki i ulozenie sobie zycia!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziewcyna456
No właśnie kokosanko masz rację i to bardzo dużą. Niestety nigdy nie jest tak że przewidzimy jaki ktoś będzie. U mnie też mówili, że przecież mój były mąż Cię nie bije to o co Ci chodzi? i wiele innych. Ale ja byłam załamana ale to ja nie widziałam swojej przyszłości. Dziecko dorośnie i pójdzie swoją drogą, a co by się stało ze mną? Byłabym sama i do tego nie szanowana i nie doceniana. I siedziałabym tak sobie i patrzyła w okno bez nadziei. To nie jest proste i rozwód niestety jest praniem brudów. U mnie tak własnie było z czystej złości ze strony przeciwnej. Do tego stopnia że opisali mnie w internecie jaka to ze mnie matka itp, po prostu szereg obelg i znieważeń co potem strona przeciwna chciała wykorzystać w sądzie. Ale nie poddałam się. ja też chcę żyć, mieć prawdziwą rodzinę. Nie wiem co przyniesie los, ale głęboko wierzę i wiem , że Pan Bóg mi pomoże, że jest ze mną i już mi pomógł. Nie jest łatwo się uśmiechać po przejściach ale życie może stać się piękne. Już jestem mądrzejsza niż kiedyś juz nie daję się oszukać jestem ostrożniejsza. Życie mamy tylko jedno i to jak je przeżyjemy zależy tylko od nas samych. Jeszcze raz trzymam kciuki za wszystkich.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziewcyna456
Jeszcze jedno. dzieci a zwłaszcza małe są najlepszymi obserwatorami i każdą sytuację potrafią wyczuć. Nie róbmy im krzywdy bo to jak my się czujemy przelewa się na nich. Niestety. I wcale nie są szczęśliwe widząc jak tata z mamą się mijają a co gorsza nie tworzą dobrego związku. One z tym żyją, później mają problemy i w szkole i w życiu. a co może być najgorsze? jeśli w przyszłości założą rodzinę i będą się wzorować na rodzicach. Myslenie jest takie: aha tata tak robił to znaczy że tak trzeba to i ja tak będę. Ja widzę jak moje dziecko się uśmiecha ma spokój, bez kłótni i cichych dni. fakt, że jest rozdarty wewnętrznie, bo mama tu a tata gdzie indziej. Ja po prostu wybrałam mniejsze zło i ono to zrozumie. ja go przytulam ja mu mówię że go kocham i okazuję mu to bo sama jestem kochana, przytulana, rozumiana. mam nadzieję że uda mi się go wychować na porządnego czlowieka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kassssssssssssssssia_87
heh... skąd ja to znam?:) mam 23lata,moja facet poslubie tez "coś odpiernicza" jestem na ostatnim roku lic. pracuje,dzieci narazie miec nie chemy ALE po mojej obronie tj. sierpien 2011r. wyjechac do Norwegii/UK być może na stale i pojawia się problem co z moją mgr i wymarzonym dr? otóz jemu sie tonie bardzopodoba abym zaraz zrobiła kontunuacje studiów, tam studia sa CHOLENDARNIE drogie,więc na nie stacv nie bd (mimo że oboje bd praciować)jedynym wyjsciem jest rezerwacja lini lotniczych:) on narazie fucy:) ALE ja powiedział wyraznie , ze chce sie rozwijać i chce sie uczycczy mu sie topodoba czy nie i tak tez bd, on ma mgr, a ja? to nie chodzi o wyścig szurów pt" kto jest lepszy?kto ma lepsze wykształcenie itp. ale oczysta samorealizacje i potrzebe rozwmoju:) ja mu nie bd bronic jeslizdecyduje sie na rozpoczecie studiów dr więc on nie moze miec ZADNEGO halojeslija chce sie kształcic:) ajesli chodzi macierzysnstwo ... owszem chce byćmatkaale za ok 2-3 lata, wieć mam czas poza tym chce zalozyc własna firme wiec jakos to bd:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tak tylko niedowartościowany popapraniec gnoi i poniza swoja kobiete. Gosc na poziomie, swiadomy swojej wartości chroni ja jako czastke siebie, bo krzywdząc ja to jakby krzywdził siebie. takie zero nie dorosło do tego aby stworzyć związek. To niedopieszczony przez ojca i matke dzieciuch, często na smyczy jednego z nich. Potrafi ponizyc zone w towarzystwie, chwalić się kasą bo jego zwiędłe ego rośnie. Nie wie jak żałosny jest w oczach otoczenia. najlepiej zyłby z hinduska niewolnica, która kłaniając się w pas podnosiłaby jego impotenckie libido.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×