Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
wiecznie_steskniona

chłopak mnie rzucił :(

Polecane posty

Ehh stęskniona, a Ty nadal w rozterce... Z jednej strony cięzko porzucic cos co się juz dobrze zna, w czym czuliśmy się dobrze i ot tak zaczac coś nowego. Ale z drugiej strony jakby nie było to ciągle się przepychacie z Twoim byłym. Tak tez na dłuższą metę sie nie da bo wg mnie jak bedziecie razem to i tak albo Ty albo on bedziecie odczuwac taki niedosyt ze to moze nie jest dobra decyzja, tzn.ta o byciu razem. Zreszta nie wiem, to wy znacie od wewnatrz ta całą sytuację. Najlepiej byloby chyba gdyby pojawił się ktos trzeci:D zartuje, ale domyslam sie ze sytuację masz bardzo niejasną i cięzko z tym wszystkim. Ja po rozstaniu z byłym zaryzykowałąm i weszłąm w nową relację, ale po jakims czasie sama zauwazyłam ze to nie o to o co mi chodzilo, choc na poczatku smsy, spotkania itd bły baardzo ekscytujace i po glowie chodzila mi mysl ze to włąsnie to. Z czasem jednak okazalo się ze jednak nie, ze bylo fajnie, ale nie do konca to bylo to o co obojgu nam moglo chodzic. Ale spróbowałąm i dzieki temu nie mam uczucia ,że moze cos przegapiłam.Ale kazda sytuacja jest inna, szczególnie kiedy byklo sie z kims kilka lat, zna sie go jak wlasna kieszen i zwyczajnie jest wtedy obawa ze moze skresla sie cos najwazniejzego w zyciu na rzecz tego co nie jest warte takiego poswiecenia. Mysle ze nikt nie zmusza Cie do natychmiastowego podejmowania decyzji, a jak we wszystkim innym czas pokaze. Ja mysle ze tak gdzies w glebi to chcesz sprobowac z tym kolega z pracy, chocby tylko z ciekawosci, z emocji ze jest inny niz Twoj były. Tak zeby sie przekonac czy to ma sens:) ja w moim zwiazku tez narobiłam rabanu i to sama, na własne zyczenie. Własciwie to sie nawet rozstalismy... co prawda nie byłą to długa rozlaka, ale była i to na moje włąsne zyczenie. Przyczepiłam się o błahsotkę, zwykła głupote cos całkiem nieistotnego co w danym momencie w moich oczach urosło do rangi mega problemu. Pokłocilismy sie okrutnie i on powiedział dość. w sumie wcale mu sie nie dziwie, bo sama spieprzyłam to. Chyba nawet w tamtym momencie nie brałąm na serio słow o rozstaniu, raczej myslalam ze bedzie to większa burza i tyle, ale myliłam się.wiedziałąm od poczatku ze przegięłam, ze całą sprawa nie byłą tego warta, ale chyba tez nazbieralo mi sie wiele innych watpliwosci, któych włąsciwie nie powinnam juz miec. Na poczatku jak tylko zaczelismy byc razem mialam wiele watpliwosci bo on przede mna przebierał w dziewczynach, leczył złamane serce, dobrze sie bawił. I na poczatku kiedy juz bylismy razem nie do konca mi to przeszkadzalo, ale z czasem zaczelam sie obawiac ze moze i ze mna bedzie tak samo, rozkocha i porzuci. Z czasem poczułam ze nie mialam racji, on naprawde sie stara i wiem ze mnie kocha, zreszta były juz rozmowy o wspolnym zyciu, zalegalizowaniu zwiazku,i wsztkich innych sprawach kiedy ludzie naprawde chca byc ze sobą. Cała sytuacja skonczyłą się dobrze, jestesmy razem, wlasciwie jest jak wczesniej, choc czasem łąpie sie na tym ze boje się ze moglibysmy cos popsuć.Nie chce niczego w głupi sposob rozwalić, a jedyne co mogę zrobic to po prostu być, starac się zeby z dnia na dzien bylo tylko lepiej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość milva123
wiecznie_steskniona, mniej więcej tu podczytuję Twoją historię i myślę, że jakkolwiek źle i 'nieodpowiednio' to wygląda, to jednak może dobrze by Ci zrobiło poznanie bliżej tego kolegi z pracy. No tak, jest dużo wad: raz, że to będzie wyglądać, jakbyś poszła na chwilę sobie sprawdzić, jak to jest być z kimś innym; dwa, że możesz koledze złamać serce. Ale czekać na to, aż zdecydujesz się na jednego z nich, można w nieskończoność. U mnie raz jeden pocałunek zgasił całą magię, a ja w tą magię wierzyłam przez 1,5 roku... Byłam przekonana, że jestem niesamowicie i nieodwracalnie zakochana. A zauroczenie przeszło w mgnieniu oka. Myślę, że jednak uczucie do Twojego ex jest trwalsze i dojrzalsze, bo jednak trochę o nie walczyłaś, dłużej to trwa, itp. Według mnie zbliżenie się do tego drugiego faceta, nie wiem, umówienie się z nim, zrobienie jakiegoś "kroku na przód" w relacjach z nim, rozwiałoby przynajmniej trochę Twoje wątpliwości. Nigdy bym nie stwierdziła, że jesteś okropna z tym, co robisz. Serce nie sługa, no przecież nie możesz zmusić się do odczuwania tego, co powinnaś. Ja kilka stron temu opisywałam swoją historię (z wokalistką i moim chłopakiem-gitarzystą...). Od tamtych zdarzeń minął równy rok. Bałam się bardzo, że coś nie wypali, ale od czasu powrotu wszystko się układa wręcz idealnie. Hm, no właśnie - mój facet też miał podobny problem. Był ze mną 3 lata, kiedy nagle zawróciła mu w głowie wokalistka. Z nami wtedy idealnie nie było, a ona stała się taaaka fascynująca, interesująca... Wiem, że wtedy walczył z tym uczuciem (jakieś pół roku), ale w końcu zaryzykował i mnie zostawił. Wiem też, że trochę go to kosztowało i cieszę się, że wybrał tą drogę zamiast np. zdradzenia mnie. No i, ups... Nie udało się, po miesiącu bycia z nią poznał ją na tyle, że całe uczucie wygasło. Ale za to nie wygasło do mnie ;) No cóż, takie sytuacje się zdarzają i wydaje mi się, że póki się nie zdradza, nie oszukuje, nie okłamuje drugiej osoby - to co w tym złego? Subiektywnie, oczywiście, straszne, bo jesteśmy załamane i zrozpaczone. Ale obiektywnie... Czy było lepsze wyjście?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
milva, bardzo bardzo Ci dziękuję za ten post. tak naprawdę myślę bardzo podobnie, chociaż sama się przed sobą nie przyznaję.. ech. w ogóle ja się głupia martwię o byłego. kude zawsze byłam z tych co jak ktoś nie odbiera telefonu to widzą najgorsze scenariusze. byłam dzisiaj na piwie z przyjacielem. jest to chłopak którego poznałam na pierwszym roku studiów i się szybko zaprzyjaźniliśmy. zna też bardzo dobrze mojego byłego (dla przypomnienia, jesteśmy też z jendego roku studiów). w ogóle on wie o wszystkim. w każdym bądź razie pytał się czy nie rozmawiałam z byłym bo on mu w środę wieczorem wysłał wiadomość na fb a na pewno nie została odczytana. a wiem, że mój były wchodzi na fb codziennie. i ja już się martwię :| jeszcze do tego od tygodnia wiem że jutro się spotkam z innym kumplem. tego znowu znam od liceum ale nie spotykamy się jakoś często. ale zazwyczaj były też ze mną chodzi, oni się dosyć polubili. w każdym razie ten kumpel nie wie że zerwaliśmy. a mój były w ogóle chciał z nim ostatnio pogadać o pewnej sprawie. no i ja od tygodnia dumałam czy napisać mu o spotkaniu. bo przecież ani się nie pokłóciliśmy ani nic. miałam nie pisać ale w końcu stweirdziłam, że zachowam się dojrzale i mu napiszę normalnego smsa że jest spotkanie. nie powiem, to wyżej było też argumentem za. i nie odpisał. wiem, że on z tych co jak nie wiedzą co odpisać to nie odpisują, ale kurde, poczułam się źle. bo nawet jak nie ma ochoty się widzieć to mógł napisać że jest umówiony czy coś albo po prostu że to nie jest dobry pomysł. sms był typowo przyjacielski i rzeczowy. gdyby mu zależało to by też odpisał.. a z kolegą z pracy ? no jest dalej jak jest. ale stało się już normalką całkowitą że rozmawiamy wieczorami. a rozmawiamy o wszystkim. począwszy od jakichś ewidentych flirtów i podtekstów przez kto co jadł na obiad i że w tesco są fajne cukierki do poważnych i całkiem osobistych spraw. a jeszcze on zawsze był osobą skrytą i jak się go np. pytało gdzie jedzie na weekend to mówił że "daleko" i "nieważne". a tymczasem sam mi z własnej woli opowiada gdzie wychodzi, itp. nie wiem, nie wiem, nie wiem. ale za byłym nie tęsknię tak jak kiedyś. są momenty, to jasne, nawet długie. ale nic histerycznego. czuję jakąś pustkę, ale też martwię się jego nastawieniem.. ech :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
był. nawet później chwilę rozmawialiśmy sami, bo w jedną stronę wracamy. nawet kawałek mnie odprowadził. nawet go zaprosiłam na herbatę ale powiedział, że za późno już. ale wiem, żę to nie nieprawda. nie chciał. wydaje mi się, że wiedział że jak przyjdzie to wylądowalibyśmy w łóżku. bo taka prawda, więc pewnie dobrze że tym razem on zachował rozsądek. no nic. dalej nic nie wiem. wyłączam się. co będzie to będzie..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sennna
w nocy nie umiałam spać i przeczytałam cały temat.powiem tyle szkoda,że rozstałaś się ze swoim ,wcześniej tak Ci na nim zalezało...dla mnie ma znaczenie wygląd (oczywiście nie tylko!)faceta,bo nawet jak po czasie zacznie nas wkurzać to można spojrzeć jaki przystojny i odrazu łagodniej się patrzy;) a co do wyglądu powiedz mi dziewczyno co jesz/robisz ,że masz taką talie,ja jestem szczupła ,ale nie mam 60 w pasie. widziałam, że gdzieś już padło to pytanie ,ale nie dowidziałam odpowiedzi ,jestem ciekawa;)pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
też się doczepiłyście :D talia to geny po prostu, jestem gruszką i wszystko mi idzie w dolną partię ciała, w życiu nie miałam boczków, miałam czas że ważyłam 8 kilo więcej niż teraz i czułam się wtedy bardzo gruba, a w talii i na brzuchu prawie nie przybyło. za to mam grube łydki :P ale podobno hula hop dobry na talię :P i fakt, z tym wyglądem.. np ten kumpel z pracy jeśli chodzi o wygląd to się w ogóle nie umywa do mojego byłęgo. tamten to taki typowy przystojniak z idealnym jak dla mnie ciałem (dwudniowy zarost, szczupły, umięśniony, ale nie daj boże przypakowany, wysoki, z pięknymi rękami mrrr :) ). ten kumpel jest facetem z twarzy bardzo pospolitym, niewiele wyższy ode mnie, chucherko, trochę krzywe zęby ;) . aczkolwiek ma jakąś taką zgrabną posturę i bardzo milo mi się na niego patrzy. szczególnie jak założy jakieś łądne ciuchy, bo na co dzień chodzi w zwykłych (za dużych) t-shisrtach i za szerokich spodniach (nie jak mój były któy wiedział co jest modne) no i np. pachnie bosko :P :P jakaś wyluzowana się ostatnio zrobiłam, taka obojętność mnie dopadła :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sennna
ja też mam przystojnego męża i nie zamieniłabym Go ;)wiem jak wcześniej w latach młodości teraz mam 30;)zauroczył mnie jakiś chłopak w sensie ,że miał coś w sobie to długo z nim nie byłam bo zauroczenie minęło a wygląd zaczął mi przeszkadzać. ja mam znowu geny takie ,że jak się najem to odrazu widzę to po brzuchu,nogi mam szczupłe,tyłek też 87 cm,w tali 65 a w cyckach 90.No ,ale ten brzuch mnie wkurza bo lubie dużo jeść;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość theworldismine
"chłopak mnie rzucił :(" Dobrze Ci tak... -;-. Do chłopaków mówi się wprost: kochasz mnie albo spierdalasz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
siemka dziewczyny :D Na początku istnienia pojawienia się wątku również się dołączyłam do Was z własną historią. W skrócie powiem że po krótkim czasie 4 msc chłopak ze mną zerwał. Przeżywałam, płakałam, nie mogłam jeść spać i wogóle Nie odzywałam się do niego i zajęłam się tylko sobą Maksymalnie zapakowałam sobie czas I zaraz po miesiącu pojawił się stray znajomy ze studiów. A było to w marcu 2011 roku , zaraz po poprzednim rozstaniu i wogóle. Zaszumiało, zawiało wiosną i po prostu zaczał się kolejny związek i kolejna miłość. Od tamtego czasu mineło już dwa lata ;D i o dziwo w rocznicę tamtego rozstania , rozstałam się z obecnym facetem (tym znajomym ze studiów).... Mam uz 26 lat.PO poprzednim rostaniu byłam troche podłamana i wogóle , myślałam że koleny związek będzie oki. Opiszę swój związek jako przestrogę i podzielenie się myslami i spostrzeżeniami, bo dziewczyny na serio NIE WARTO ODCZUC TEGO NA SWOJEJ DUPIE, szkoda czasu i energii, można zapobiec wszystkiemu. Zatem związek z facetem XY trwał dwa lata. Dogadywaliśmy się, poczucie humoru, wspólne zainteresowania, ubodobania, podróżem uprawianie sportu, myślałam że jest na prawdę wporządku. Teraz to widze że oszukiwałam siebie cały czas, całe dwa lata facet XY miał ciężki charakter taki jak ja. Często były jakieś sprzeczki.. Muszę przyznać teraz że był po prostu chłopak na kupmlowanie się a nie na nic wiecej. Byłam głupia i nie chciałąm dostrzeć niektórych sygnałów. Facet XY był już po dwóch powżnych związkach, przez 3 lata do pierwszego roku studiów miał dziewczyne w której bylzakochany po uszy, czułe słowka, prezenciki, był takim romantykiem, tylko ona zdradziła go z kolegą, związek się rozspadł, próbowali wrócic do siebie ale nic z tego nie wyszło, z romantyka facet stał się "nieczułym na romantyzm i czułe gesty" i takie inne rzeczy towazyszace związkowi Kolejny jego związek był burzliwy, jego dziewczyna była słodka i mu wyznawała ciągle miłość pisała listy rysowałaserduszka. kolejny związek się rozpadł I zaczeło sie ze mna, wiedziałam że facet XY ma cięzki charakter ale widziałam stopniową poprawę i mysłałam że będzie oki Co prawda nie mówił mi kocham, nie było jakiś takich romantycznych kolacyjek spacerów i takich innych towarzyszących normalnemu związkowi Co prawda nie lubię słodzić ale w myslach miałam chęc aby on mi okazywał takie pewne gesty zarezerwowane tylko dla dziewczyny. Mi pasowało choć nie do końca. Na imprezach czasami zachowawywaliśmy się jakbyśmy byli razem a jednak oddzielnie. tylko wtedy nie wiem czemu nie widziałam tego !! wspólne wyjazdy weekendowe czy zagraniczne, spotkania na gry, wspólne sporty z paczką.. własnie wszystko było wspólne !!!! Mi to pasowało jednak brakowało mi uczucia że jestem jego dziewczyną Teraz jak to piszę to po prostu za głowę się łapię jaka ja byłam ślepa, głupia i wogóle Małe jego grzeszki wyszły na jaw po roku: spr jego gg i pisal z byłą że pamięta miłe chwile i takie tam wspominania, ona pytała jego dlaczego piszesz do mnie jak masz juz nowa dziewczynę i kogo Ty wogóle chcesz, on napisał że chciałby być z nią (byłą tylko żeby ta nie patrzyła na te całe słowa kocham, nie upominała się kwiatków i takich tam), ja durna przymknęłam oko, przeprosił błagał i dalej byliśmy w Pseudo związku. czasami na imprezie zachowywał się jak burak, nagle odchodził gdzies indziej do kolegów a ja zostawałam sama Az mi niedobrze się robi jak to piszę..jak mogłam tego nie zauważyć. I ostatnio zachowywał się dziwnie, codzielnnie gadalismy sobie ze 2 godz dziennie, spędzalismy ze sobą weekendy, on od tyg coś mówił że jest zmęczony że nie ma sił że nie wie czego chce od życia od pracy.. ble ble ble W końcu pytał człowieku o co Ci chodzi??? czego odemnie chcesz?? kilka razu próbowałam z nim zerwac ale przebłagiwał mnie dosłownie z płaczem A wczoraj powiedział mi że nie wie czego chce, że nie wie czy włączy mu się mysl wspólnego życia, że to nie moja wina tylko jego że on nie wie czego chce. gadka szmatka. Pogadalismy. Powiałam że czas sie rozstacbo nie traktował mnie dobrze jak dziwczynę, czasami miałam wrazenie że jestem jego największym wrogiem. A czasami był jak aniołek. Rozstalismy się.Jest pustka i te mysli dziwne, sama nie wiem co myśleć, wiem że pownnam rzucic go dawno temu, powiedziałam nie kontaktuj się i daj mi spokój , wiem że będzie pisał Ale dziewczyny jeżeli konczycie zwizek ni utrzymujece kontaktu !!!!!!!! trzeba zerwac wszystko, szkoda czasu na płacze żale Z chłopakiem masz czuć się pewnie i nie mieć ządnych wątpliwości, ja ich nie miałam niestety, Dużo do myslenia dawały mi pary nas otaczające, byłowidać że są szczęsliwi (obie pary biora slub) ja straciłam dwa lata na PAJACA. Jestem na siebie wściekła!!!!!!!!!!!! Po co???? nawet nie wiem czemu nie skońćzyłam tego wczesniej. CO prawda nie płacze ale przywiązałam się do niego bardzoo...robilismy razem wszystki i wszystko sobie opowiadalismy, Teraz tego brak, jeden dzięn braku kontaktu i jest pustka...mam dużo znajomych, duzo zajęc więc on świata mi nie przysłaniał A jednak taka mysl JESTEM SAMA ZNOWU Ale teraz mam inne podejscie, idzie wiosna, zajme sie sobą, nie bede ryczec, nie będe meczennica Kurde każda z nas załuguje na NAPRAWDE COŚ NAJLEPRZEGO. W_S zapomnij o koledze z pracy, jakby chciał to by już jakoś wystartował do Ciebie i coś zainicjował Masakra dziewczyny jak człowieka może coś omamić, siostra bardzo lubiła bardzo mojego faceta, był zajebisty ale jako KUMPEL, nie sprawdzał się jako chłopak, mówiono mi zsługujesz na kogoś lepszegp, zerwij, musiałam dojśc do takiego punktu zwrotnego i w końcu czas nadszedł Może po tamtym związku chciałam po prostu miłości i bliskośc...i wpadłam w jeszcze więsze gówno!!!!!!!!!!!!! Wasze komentarze wiem jakie będą :D możecie mnie linczować to utwierdze się w przekonaniu że dobrze zrobiłam w końcu zrywając z nim !!!! i w dupie mam każdego byłego , na żane ich zaczepki nie odpowiadam, nie odpisuje i nie oszukuje się że możemy sie kumplować. Bo miłośći nie można zapomnieć ale czasem przyzyczaisz sie życ bez niej....przyzwyczaiłam się do faceta i po prostu nie chciałam być sama podświadomie...czas pokaże, wierzę w to że teraz może być tylko lepiej !!!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kochamzyciemimo Masz całkowicie rację !!!!!!!! nie można cały czas się przepychać w związku !!! Widze swoja siostrę z chłopakiem, moich kolegów z pracy, widać że prawdziwe związki istnieją !!!!!!! trzeba w to wierzyć, to się czuje jak się spotka kogoś na resztę życia, jak ktoś Ciebie nie szanuje albo masz wątpliwości trzeba mieć odwage skończyć,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zakrecona, ja mysle ze nikt nie bedzie mial zamiaru Cie linczować. Jak ktos potrafi chłodno spojrzec na swoj zwiazek i zobaczyc co jest nie tak i jescze miec odwage przyznac sie przed soba,że zle się w tym czuje i ze nie warto brnac dalej w cos co wcale takim szczesciem nie jest, to tylko nalezy pogratulowac odwagi. U mnie chyba jakis kryzys sie pojawił, chyba za wczesnie bo jestesmy ze soba od 7 miesiecy dopiero, nie wiem jak bedzie dalej, nie wiem sama juz co mam zrobić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Najelpiej się pratrzy na związek innych, ludzi otaczających. Na swój związek patrzysz łągodnie, może się coś zmieni, może bedzie lepie, jestesmy już ze sobą sporo czasu więc szkoda tego czasu. Masz i czujesz tą świadomość że nie do końća jest coś oki, oczywiście nie mówię o tzw szukaniu miodu w dupie ale o poczuciu że nie jesteś pewna do końca i masz wątpliwośc. Koledzy zpracy będąc w swoich związkach nie mają żadnych wątpliwości, widać że dobrze im ze swoimi dziewczynami i że chcą spędzić z nimi resztę życia. Na to czekam ja , żeby mężczyzna powiedział, tak to z Tobą chcę spędzić życie , to jesteś Ty a nie : nie wiem czego chcę , czego będę chciał to chodzi o mnie.. Słabe trochę i świadczy o braku jaj u faceta bo nie może powiedzieć wprost że nie. Fajnie że w porę sie ogarnełam i nie siedzę w tym dalej. Owszem zalezy nadal mi na nim, kocham go to na pewno też, ale jednak czuję że to był najlepszy krok jaki mogłam zrobić dla siebie. Chłopak się zdziwił bo myślał że będę go błagać czy lamentowac a ja potwierdziałm tylko że ma rację i dodałam swoje odczucia i przemyślenia. Teraz patrze trzeźwo ale dalej mam chęc pogadać z nim i wogóle, brak mi go, może brak mi po prostu drugiej osoby Już trzeci dzien a mi nawet łęzka nie poszła, owszem cały czas myśle, non stop, cokolwiek bym nie robiła myślę o nim o nas, zastanawia mnie czy on też tak ma czy faceci po prostu odcinają to grubą krechą i nie rozmyslaja tak jak babeczki. Póki co utwierdzam się że zrobiłam dobrze, zapewne będe miała kryzys i płacz i wogóle, to przyjdzie również, ale trzymam się. kochamzycie mimo Może po prostu macie cichsze dni, bo nie można się doszukiwać też w związku problemów albo ich uwidaczniania. Duzy kryzys , o co chodzi?? zaniedbuje Ciebie?? nie dogadujecie się ??? Każda dziewczyna po przejściach czasami panikuje i troche przesadza i dlatego wyrasta napięcie w związku i wogóle Może u Ciebie też tak jest Tak z ciekawości karpatka co u Ciebie słychać lub u pozostałych dziewczyn??? Mineło sporo czasu i zapewne u każdej się coś pozmieniało. Przyznam że po dwóch latach czytając swoje posty to śmieję się z tego i wierzę że za jakiś czas będę śiać się z tego co teraz mam ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Oboje chyba mamy dosc poskładane charaktery. Moj facet jest po dłuuugim zwiazku i chyba czasem zwyczajnie w pewnym sensie dla mnie panicznie unika niektorych sytuacji ktore powtarzały sie w tamtym zwiazku myslalc ze w tym cos popsuja. To czasem dla mnie bywa ciezkie bo te sytuacje dla mnie sa zwyczajne i naturalne i nie doszukuje sie czegos zlego w nich. Poza tym czasem ze zwyklej głupoty, wzajemnego niezrozumienia sie, drobnego nieporozumienia potrafi pojawic sie konflikt. Fakt ze szybko rozwiazany ale jednak niekiedy to meczy. Czasem sie zastanawiam czy nie zabardzo mi zalezy, ze zamiast na niektore sprawy po prostu przymknąć oko, to ja drąze, dociekam itp. A widze ze on jakos tak mniej emocjonalnie podchodzi do tego. Moze dlatego ze moje dotychczasowe zwiazki byly do tej pory jakby to nazwac, dosc statyczne, aten jest taki ze ciagle cos sie dzieje, to jakos tak mam niekiedy wrazenie takiej niestabilnosci. Ale wiem ze on mnie kocha zreszta potrafi to okazac. Uporalam sie juz prawie z jego przeszloscia, z tym ze po zwiazku skakal z kwiatka na kwiatek, a przy mnie chyba znalalz to czego szukal, ale widac ja wciaz potrzebuje jakiegos zapewnienia. Nie wiem sama, staram sie cieszyc i jestem szczesliwa, bo chyba tak naprawde nie ma co szukac dziury w całym. No moze móglby byc troche bardziej romantyczny;p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Masz poczucie niestabilności to niezbyt dobrze. Jak widzę u swoich znajomych to uczucie pewności stabilności zaufania to są bazowe cechy związków. Moze po prostu za dużo się przejmujesz i sama wyolbrzymiasz coś małego ,lepiej nie panikować. A z ta romantycznością to sama nie wiem jak to jest Czy facet nie chce czy po prostu boi się czasmai zaangażować czy jak ?? mój też tak samo miał, czasami myślałam że mnie sie wstydzi bądź nie chce bardziej się zaangażować tylko dlatego że nie chce się sparzyć i jakby chcial okazywać uczucia to by to robił, nie tylko jak jestesmy sami ale również w gronie znajomych. Tak jak kobity i faceci jeżeli ktoś coś chce to to robi My babeczki mamy tak że próbujemyc facetów usprawiedliwic np dlaczego on nie jest romatyczny, czy dlaczego nie okazuje więcej uczuć itp Jest jedna właściwa teoria nie robi tego bo po prostu nie chce. Może każdy czeka na swoja druga połówkę i wtedy kiedy ją spotka to wychodzi jej na przeciw i stara się i wszystko przychodzi naturalnie Mam kilku znajomcyh którzy powiedzieli że jak tylko spotkali dziewczyne to po pół roku wiedzieli i mieli pewnośc że to własnie ta, że to samo przychodzi. kochamzyciemimo Jeżeli coś Wam się nie układa to najlepiej pogadać o tym i powiedzieć sobie szczerze, mi się nie podoba to to i to. KOnkretnie żeby nie było niedomówień Jeżlei nie powiesz to kumulujesz w sobie złe emocje i pózniej eksplodujesz i wtedy może byc nieciekawie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
to moje poczucie niestabilnosci wynika z jakis takich małych sytuacyjek, gdzie ja bym np.chciala zrobic czy czuć sie tak a w jego przekonaniu jest dobrze tak jak on robi. Wiem,że zakrecone to co napisałam ale nie umiem tego jakos obrazowo przedstawic na przykładzie.Ogólnie jesli chodzi o pewnosc tego ze on chce ze mna byc to tu nie mam zadnych watrpliwosci, zreszta udowadnia mi to , wiem tez ze moge mu zaufac, ale chyba jestem po prostu zbyt ostrozna. Nie portrafie sie poddac wszystkiemu tak do konca, zawsze byłam bardzo zachowawcza, a tymbardziej po kilku nieudanych zwiazkach chyba jakos sie to nasililo. Boje sie nie zepsuc a kazde jakies większe spiecie budzi we mnie obawe ze to kryzys,że nie do przejscia. Rozmawialismy juz o tym, ale faceci inaczej widza takie sprawy. Według niego to są bardziej problemy które ja sama sobie stwarzam moim sposobem myslenia. Nie tak ze to nie ejst wazne, tylko on tego nie wyolbrzymia, a ja robie z igły widły. Czasem moze faktycznie tak jest, ale mysle ze nie zawsze jednak. Ale ogólnie jest dobrze, nawet bardzo, kocham go, pokochałam jego syna, któego ma z poprzedniego zwiazku. A co bedzie dalej czas pokaze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a z tym romantyzmem to bardziej zartowałam, ale lubie jak facet ma czasem miły gest i nie mówie tu o naręczach kwiatów czy zcekoladkach co tydzien, ale od czasu do czasu włąsnie cos takiego drobnego z przeznaczeniem tylko dla nas, zeby móc się poczuć w tym jednym momence wyjatkowo i zeby ten gest nie był wymuszony. Chyba dlatego,ze sama mam dusze romantyczki to mi sie takie klimaty podobają;p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kochamzyciemimo rzeczywiście jestes chyba troche przewrażliwiona no i oczywiście ostrożna po tych wszystkich związkach ale tak człowiekowi zostaje niestety. Ostrozność i przewrażliwienie. Ciesz się że czujesz że zalezy mu na Tobie i czujesz to i jestes pewna jego uczucia, nie ma co panikować. Powinnaś się cieszyć że ktoś nad Tobą czuwa i opiekuje się ;D. Tylko pozazdrościć i fajnie że w końcu Ci się układa. Tak z ciekawości dla przypomnienia ile masz lat ?? i nie wiedziałam że Twój facet ma dziecko, podziwiam Ciebie że zainetresowałaś się mężczyzną z tzw "bagażem". U mnie od tego rozstania mineło 4 dni, nic się nie odzywa i ciesze się że szanuje moją prośbę żeby sie ze mna nie kontaktował. Tak bedzie najlepiej dla nas obojga. POkasowałam archiwum gg, mejle, wszystko co było z nim związane, nr telefonu jeszcze mam bo będe musiała jechać do niego po resztki rzeczy ale to za dwa tyg jak troche sie przyzyczaje. Z każdym dniem utwierdzam się w swojej decyzji i znajomi tez ciesza się że w końcu skończyłam z nim, bo załugiwałam na cos więcej. Jako kumpel był spoko ale widocznie nie byłam mu pisana. teraz nie mogę doczekać się wiosny ;D ciepła i słonka , nowej energii i nowych doznań. teraz musi być tylko lepiej i lepiej ;D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Też myślę,że moja nadwrażliwość w pewnych sytuacjach prowadzi do niepotrzebnych sprzeczek. Co jednak nie zmienia faktu,że pewne cechy charakterów nas obojga również maja spore znaczenie;) w sumie nikt nie mówił ze bedzie łątwo, a biorąć pod uwagę to ze mieszkamy ze sobą, to docieranie się zaczęło przebiegac dość szybkoi moze czasem gwałtownie:) ale jak tak patrze teraz to juz chyba sporo mamy za sobą i moze byc tylko lepiej. Choc tak jak mówie jest naprawde dobrze, jestem szczesliwa. Co do mojego wieku to juz lekko starawa jestem;p Juz mi niedużo do 30 brakuje, choc czuje sie jakbym miała co najwyżej 24 :D A do dziecka mojego faceta, to jest przesłodki chlopiec juz prawie 5letni :) W sumie wchodząć w ten zwiazek wiedziałam ze jest jescze dziecko, ale w zadnym momencie nie stanowilo to dla mnie problemu. Nawet nie do konca chyba zastanawialam sie jak to się poukłada, choc mialam obawy ze mały mnie nie zaakceptuje. Ale naprawde jest dzieckiem w ktorym mozna się zakochac od pierwszego wejrzenia i w moim przypadku tak bylo:D Niestety nie mieszka z nami na co dzień, ale opieka nad nim jest podzielona po równo między rodzicami więc spędzamy ze sobą sporo czasu. Moja mama chyba bardziej się przejmowala i dalej przejmuje tą cała sytuacją, ze weszłąmw związek gdzie facet ma juz jakas przeszlosc,ze nie wiem co to znaczy byc z kims kto ma dziecko,że to wlasciwie w jakims sensie po częsci wypełnianie roli ktora jest przypisana matce. Na pewno nie zamierzam mu matkowac, bo matkę juz ma, jedyne co mogę robić to wpierac i pomagac w jego wychowaniu i dbac o to zeby ten kontakt byl jak najlepszy. Nie wiem jak bedzie dalej, jak mały pouklada sobie relacje swoich rodziców itd., ale niechcialabym zeby kiedys to w jakis sposob staneło miedzy nami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wczesna
zakrecona_87 proszę, pisz na bieżąco tu o swoich przemyśleniach i postępach... Jestem w podobnej sytuacji co Ty, tylko z drugiej strony - to mnie zostawił facet, tak z rozsądku, bo się nie układało, bo nie był pewien, bo po roku nie oświeciło go, że "to ta". Przez ten rok jego niepewności tak mną wyszarpał, odchodził i wracał, szalał za mną i nagle robił się zimny, że po tym rozstaniu powiedziałam dość, zakazałam się kontaktować, odetchnęłam głęboko chociaz ze łzami w oczach i przechodzę podobne stany co Ty... Non stop myślę, tęsknię, czasem popłaczę, ale tłumaczę sobie racjonalnie i mimo bólu gdzieś tam w środku wiem, że tak musiało się stać, że więcej już bym nie dała rady psychicznie, zwariowałabym po prostu z tak chwiejnym człowiekiem przy boku. Nie korci mnie, żeby dzwonić, pisać, nie wiem co miałabym niby tym osiągnąć, w mojej głowie jest ogromny bałagan. Tyle, że wytłumaczył mi wszystko dokładnie, jego słowa dzwonią w uszach, zachował się fair i uczciwie, wzmocnił moje poczucie własnej wartości, przekonał, że zrobiłam wszystko, co mogłam, nie dręczą mnie więc też myśli "co by było, gdybym ja wtedy...". Nic by nie było. Nie kochał mnie. Ale ciekawi mnie co Ty myślisz o tym, z tej drugiej strony... Nie szukam w tym, co piszesz, nadziei że wróci - bo mimo że tego pragnę, to wiem, że to by mnie zniszczyło. Szukam chyba informacji, że nie znikłam z jego życia, że jeszcze czasem o mnie myśli, że nieco może tęskni, że chociaż odczuwa mój brak.. Że nie byłam tak całkiem nikim, zbędnym dodatkiem do życia. Dziś mija tydzień, równo tydzień. Boże, jak to trudne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wczesna Nic nie poradzisz i nie ma co się tym zamyslać i wogóle , szkoda czasu i energii. MOje to jest drugie rozstanie, te przechodzę "normalnie" mimo że nie mamy kontaktu dopiero od soboty to nie wiem dlaczego ale mam wrażenie że go wogóle nie było. NIe powiem pierwszy rok był spoko, ale ostatnie 7 msc ciągłe wątpliwości miałąm. Jestem wybuchowa on również. Ale mimo swego charakteru potrafę się zachować i nie ranic drugiej osoby, on niestety nie Dlatego uważam że po prostu nie pasowlaiśmy do siebie. Ok 7 msc temu to ja próbowałam się rozstac ale on mi nie pozwolił, powiedział że bedzie sie starał, że sie zmieni że poukłąda nam się . Nie wiem czemu dałąm się przekonać. Wiem że kocham go, i że on tez coś do mnie ma.. no ale nie na tyle żeby się zmienić lub żeby spędzić ze mną życie. Męczyło mnie juz jego zachowanie, dużo przepłakałam przez niego, ciągle myślałam dlaczgeo mnie tak traltuje za co, po co, czasami dzwonił i jak cos mu nie wychodziło to na mnie się wyładowywał... męczyłam się i wiedziałąm że to nie o to chodzi, po co mi takie cos. I teraz pekło. Doszliśmy do wniosków że po co się krzywdzić, po co robić nadzieje. Powiedziałam żeby się nie odzywał i chwała mu za to bo sie nie odzywa, Pokasowałam wszystko co było z nim związane, Zdjęc nie ogladam COdziennie utwierdzam się w przekonaniu że dobrz e zrobiłam serce mówi co innego ale w tym przypadku rozum powinien decydopwac. Nie byłam go pewna, był nieobliczalny, czasami nie czułam że jestem jego dziewczyną. Patrząć się na inne pary uśiadomiłam sobie że to jest patologia, że ja również zasługuję na kogoś lepszego. Nie napisze że jest mi cięzko, bo tak na prawde nie jest, aż sama się dziwię sobie...nie płakałam nie smuciłam się..owszem myślę codzieniie ale to jest takie myślenie że potwierdzam sobie że dobrze zrobiłam. DObrym chwil staram się nie pamiętać, przypominał sobie tylko te złe wtedy jest lżej mi. A zajęta jestem sama sobą, robie dodatkowe kursy, mam mase ropoty po pracy, chodze na basen , spotykm sie ze znajomymi, po prostu żyję dalej. wczesna Nie łudź się, nie szukaj nadziei, nawet jak przyjdzie na kolanach do Ciebie z płaczem czy będzie pisał do Ciebie czy dzwonił. NIe kontaktuj się z nim wogóle, to nie ma sensu a wtedy szybciej zapomnisz o nim. Za dużo przeszłaś złych rzeczy z nim, ja również, rzeczywisćie jestem w podobnej sytuacji jak Ty. I mówię Ci dobry krok zrobiłaś. Myśł tylko o złych rzeczach co Ciebie z nim spotkało, tak jest łątwiej. Ja sobie powtarzam codziennie dobrze się stałó, źle mnie traktował, zasługuje na więcej, zasługuje na szacunek a on nie zawsze mi go okazywał. I pomyśl tak samo jak ja: jeżeli komuś na kimś zalezy to nie ma truności w dobrym traktowaniu, bo czy bliskiej osobie chcesz sprawiać przykrośc?? nie !! Oczywiście przyzyczajenie, wspólne sprawy, wspólne chwile , cięzko o tym zapomnić Ale czy czcesz czuć się niepewnie ?? rozumiem żeby wtedy zmienił zachowanie, traktował Ciebie inaczej, bo rzeczywiście czasami ludzie kogoś uświadamiają ile tak na prawdę stracili i owszem znam przypadki gdzie ludzie wracali do siebie ale to są wyjątki a my jestesmy regułą Zapomnij o nim, Zajmij sie soba, idzie wiosna głowa do góry. mam pytanko ile masz lat?? jak skończyłaś studia, zapisz się na jakiś kurs, studia podyplomowe, rozwijaj się, chodziażby doszkól jakiś język, A mieszkasz w miescię ?? Masz na pewno zanjomych, wychodz z nimim spotykaj się Żyj dla siebie i zapomnij o wsyztskim Nie wspominaj, a jak cos to wspominaj złe chwile, ja tak robie i prawdę mówiąc te rozstanie spłyneło po mnie jak po kaczce, na lepsze mi to wyjdzie bo wiem że źle mnie traktował, każdy mi to mówi i chwali mi i gratuluje decyzji. Jestem z siebie dumna i zadowolona Ty tak samo zrób i tyle. No nie masz innego wyjścia a im szybciej się otrząsniej tym lepiej na tym wyjdziesz ;D szkoda czasu na farejrów ;D idzie wiosna ;D a o przemysleniach bede pisac bo mi jest lżej i jak dwa lata temu posałam na tym forum , wtedy byłam wrakiem człowieka ale dzięki temu forum , dzieki dziewczynom przeżywającym to samo wyszłam z tego i tak samo będzie teraz Fajnie że moje doświadczenia mogą komuś pomóc bo o to chodzi ;D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wczesna
Dziękuję za odpowiedź. Mam skończone 26 lat, właśnie przeprowadzam się z miasta do jeszcze większego miasta, zaczęłam wymarzoną pracę - naprawdę, wspaniałą! - skończyłam dwa fajne kierunki studiów, zapisałam się już do fryzjera, psychologa (na wszelki) i na rosyjski od przyszłego tygodnia (zawsze chciałam znać ten język). Nie siedzę i nie rozpaczam - rozpacz trwała dwa dni, i to nie taka, że leżałam - tych dwóch dni po prostu nie pamiętam, bo wciąż myślałam, Teraz też myślę, ale funkcjonuję. Więc nie mogę powiedzieć, że rozstanie spłynęło po mnie jak po kaczce - ale na pewno podchodzę rozsądniej niż kiedyś... 6 lat temu po rozstaniu z pierwszym chłopakiem wpadłam w depresję, półtora roku brałam leki od psychiatry, uspokajacze, chlałam na potęgę i prawie zawaliłam studia. Zauważam postępy w tym względzie :P Jednak chciałabym nieco wsparcia, dlatego odezwałam się tu... Boję się, że przyjdą gorsze dni, że jednak zapłaczę mocniej, dlatego chciałabym dołączyć do grona, które się wzajemnie wspiera. Żeby i mnie powspierało. A dziś po tygodniu od rozstania udostępnił na fb zdjęcie, z pozoru niewinne zwierzątko... Ale tak mnie nazywał. I smutna buźka. Wydaje mi się, że to po prostu miły gest z jego strony, pokazujący mi że jestem ważna, że on też nie jest teraz szczęśliwy... I nie chcę analizować więcej, chyba jestem mu za to po prostu wdzięczna, bo mi wiele ułatwia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wczesna nie ma za co, takie odpowiedzi i przemyślenia innych dziewczyn bardzo ale to bardzo mi pomogły dwa lata temu . Po tym jak chłopak zerwał ze mną przez tydz nic nie jadłam nie piłam byłam jak zombi, żeby nie moje koleżanki znajomi i wogóle gronono najlbliższych prawopodobnie miałabym wtedy depresje Praca znajomi praca studia tylko mnie to urwatowło Teraz na przestrzeni czasu wiem że nie warto czasu tracic, nie warto rozmyslac nie warto zagłebiac sie nie warto sie dołowac. Jestem od soboty sama. Nie mówię że brakuje mi jego osoby ale w głebi serca, fajnie żeby był w takiej postaci ,żeby mnie szabował po prostu jak człowieka a wychodziło mu to z trudem, Wiem w głębi serca że nie chciał tak na prawdę ze mną być, że nie poczuł tego przez te dwa lata, że nic nie zrobił. Jest mi cholernie przykro bo chciałabym mieć kogos z kim powiąże swoją przyszłość. No ale nic Dalej czekam na swoje szczeście . Tylko teraz nie rozpaczam Nie uroniłam żadnej łezki. Zajmuje sie soba basen znajomi praca, studia podyplomowe Robie wszystko tylko i wyłącznie dla siebie Wiem i wierzę w to że znajdzie się ktoś kto mnie na prawde pokocha bo na to zasługuję. Ja też w maju skońćze 26 lat wiec jestesmy w tym samym wieku. Na zajebista prace dlaej czekam ale robię wsyztsko w tym kierunku żeby to osiągnąć. Rozwijam sie zawodowo. Nie rozpaczam. Nie użalam się nad sobą. Nie piszę do niego, Nie tryzmam kontaktu i nie będę Za tydz pojade po swoje osttanie rzeczy, chcę żeby to było szybko mam wejśc do jego meiszkania wziażć co potrzeba i wyjść Ale to opiszę za tydz w weekend ;D Póki co zajmuje się sobą, o nim staram się nie myśleć. wczesna łatwo jest się wyżali osobom których nie znasz, tak ja tu na forum. Jeżeli jestes z wwy to nawet służę radami i opowieściami osobiscie ;D bo wiem że takie rozmowy dały by mi dużo więcej, wiem ile daje mi te forum, żeby normalnie funkcjonować, żeby żyć Teraz mam inne podejscie, inne doświadczenia Kieruję się rozumem a nie sercem. A widzisz na bank myśli o Tobie , na bank każdgo dnia, jak wstaje jak idzie do pracy , w pracy i po pracy, jak idzie na siłownie, jak coś robi po pracy, jak kładzie się spać Cały czs myśli i również teskni. Bije sie z myslami. Analizuje. Faceci maja to samo. I dobrze Ja zastanawiam się żeby był troszku inny to wiem że chciałąbym spędzić z nim reztę żcyia Ale taka jest prawda że nie jestem tą osobą z któą chce te życie spędzić wczesna Jesteś w takiej samej sytuacji jak ja... ale nie ma co się oszukiwać, co prawda wczesniej z nim nie zrywałam ale wiem że powroty do siebie nic by nie wsniosły wiec odwrotnie zajęły by tylko czas PO prostu nie jestesmy sobie stworzenia albo nie umiemy się dotrzeć i tyle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
o, ruch się zrobił :D jutro poczytam sobie do śniadania dokładniej, bo na razie przejrzałam na szybko, bo padam powoli, w sumie weszłam sprawdzić czy nikt nic nie napisał a tu taka niespodzianka :D zakrecona, fajnie że się odezwałaś, zawsze lubiłam czytać Twoje posty, są właśnie takie.. zakręcone :D naładaowane pozytywną energią, napawają do działania, nawet jak opisujesz rozstanie :) ja krótko. praktycznie nie myślę o eks. tzn myślę, ale bardziej w sensie co robi i czy ok z nim, bo tyle czasu razem spędziliśmy że zależy mi na nim, ale już raczej tylko jako na koledze.. jestem z tym kolegą z pracy. trzeba będzie mi przezwać go tutaj jakoś :D -> "ON" :P przez ten miesiąc przez który nie pisałam sporo się wydarzyło. :) jestem mega zauroczona, może nawet się zaczęłam zakochiwać.. nie wiem. wpadnę w któryś dzień i opowiem wszystko :) ostatnio mało czasu :D raz, że przez Niego, dwa mam sporo pracy :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lubię czytać takie pozytywne posty:D i mimo tego,że wczesna i zakrecona piszą o rozstaniu to i tak widać w tym co piszecie dużo pozytywnych emocji. Zadna się nie użala, tylko konsekwentnie trzyma swojej decyzji i oby tak dalej:D Najtrudniejsze i tak juz za Wami , teraz zeby tylko nie poddac się słabości i bedzie dobrze. Poza tym jak dla mnie najtrudniejszą sztuką bylo przyznac sie przed samą sobą, ze w poprzednim zwiazku bylo mi zle.... i ja dojrzałąm do tego dopiero dłuuugi czas po rozstaniu, choc nawet w czasie trwania tamtego zwiazku miałąm pewne symptomy ze nie ejst tak jak do konca powinno. I jescze to co zawsze sobie powtarzałam..nic na siłę, jak uczucie ma się pojawić to się pojawi:) Ostatnio z moim chłopakiem rozmawialismy o tym ,że od czasu kiedy wprowadziłąm się do tego miasta(juz 10 lat prawie), nasze sciezki dziwnie się przecinały. Oczywiscie nie znalismy sie wczesniej, ale kilka lat mieszkałam na jego osiedłu, chodzilismy tymi samymi sciezkami, pozniej zaczelismy pracowac praktycznie w tym samym miejscu, az w koncu trochę przypadkiem poznalismy sie, a do pierwszej randki i jakiegokolwiek myslenia w kierunku bycia razem minęło mnoooooostwo czasu:) zrezzta jakkby mi ktos kilka miesiecy powiedział ze tak sie pouklada moje zycie to bym nigdy nie uwierzyła, wiec straamn sie cieszyc tym co mam, choc jak wczesnie pisałam tez mam pewne obawy i jestem dosc przewrazliwiona przez te wszelkie doświadzcenia. Ale to jaki jest na co dzien uswiadamia mnie w tym,że nie powinnam mieć zadnych watpliwości;) stęskniona, gratulacje!!! :D powiało wiosną w Twoim poście:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wczesna
No, aż tak super to ze mną nie jest ;) Tęsknię bardzo, myślę o nim, ale nie wiem, czy chciałabym, żeby przylazł na kolanach... I to moje "nie wiem" mnie martwi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
to jasne i zrozumiałe, ale chodziło mi bardziej o to ze jakos tak w miare świadomie do tego podchodzisz, ze nie dajesz sie tym wszystkiem emocjom, bo zazwyczaj jest tak ze cięzko się powstrzymac przed najmniejszym nawet kontaktem. Powodzenia dalej:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiecznie_steskniona Brawo jakiś postęp ;) myślałam że skończy sie na wzdychaniu do kolegi z pracy ;D ale widzę że się dzieje i bardzo dobrze, tym bardziej że idzie wiosna. I wiesz tak patrzę że szkoda było całego tego szarpania z chłopakiem i wogóle, ale jakbys nie spróbowała to byś żałowała na pewno. Dziwnie to wszystko jest zakręcone, z jednej strony wiesz że najrazsądniej bedzie das sobie spokój a zdrugiej myślisz a może.. CZekamy na Twoje opowieści ;) kochamzyciemimo Rozstanie rozstanie jak się ciesze nie macie pojęcia że w kóńcu do tego doszłam. czuję niesmak i jakoś takie dziwnie uczucie ale na pewno to nie jest tęsknota do byłego. Owszem po pierwszym rozstaniu z chłopakiem gdzie rzucił mnie z dnia na dzień to byłam zmiażdzona i nie wiedziałąm co się ze mną i wokoło dzieje..tamte chwle były masakryczne. O dziwo teraz gdy wiedziałam że ten związek po prostu mnie niszczy i prowadzi do choroby psychicznej allbo przynajmnej do rozchwiania i nerwiny, to wiem że decyzja cały czas dojrzewała W głębi serca wiedziałam że zaśługuję na kogoś lepszego, kto będzie mnie traktował dobrze, Nie mówię że nie byłam dla niego ważna, pierwszy rok był spoko, czasami zachował się jak burek ale względnie było ok, jednak ostatnie 7 msc jak Boga kocham psu w dupę poszły.. mam przepgromny żal do siebie że wtedy nie wykopałam go z życia swojego a każdy mi to mówił każdy.. a ja głupia.. masakra wstyd mi jest ale ciessze się bardzo bardzo bardzo, te rozstanie traktuje jako wielką nagrodę od życia, nowy start. Będę mniej nerwowa i nie będe sobie psuła życia. NIe warto ;) z tego związku wyciągnełam bardzo wiele wiele wiele nauki Wczoraj do mnie mejla napisał w nocy że przeprasza, że nie chciał, że spierdolił bla bla bla..nie odpisałam nic i nawet nie zamierzam, mam nadzieje że nie będzie pisał choć znając jego to nie da mi spokoju Grunt że nie mamy wspólnych znajomych ;D. Co do związku tpwiedziałam że jest mi źle, wiedziałam że nie jestem szcześliwa że nie jest tak jak byc powinno, nie wiem co mnie opętało czemu wtedy go nie pogoniłam..sfrajerzyłam i tyle. Jestem konkretną dziewczyną i upartą ale nie wiem dlaczego godziłam się na to wszystko... bleeee...zapominam i ide dalej :D. I jak to pisze i jak myślę o tym to aż mnie trzęsie normalnie wrrrrrr a jakby przyszedł na kolanach to chyba bym go przez balkon wyrzuciła baaa na początek bym zwymiotowała ehhh fuj albo przynajmniej okaleczyła ;D a tak na serio to teraz bym nawet patykiem nie tknęła......po prostu brzydze się nim , i jak teraz sobie pomyślę to nawet sex nie był jakiś powalający...czasai było mi dobrze ale w większości słabiutko...ehhh i po co mi to było ;) pół roku mojego pięknego życia zmarnnowałam a zastanawianie się co by było gdyby..a powinnam rzucić to w pizdu.. ehhhhh tyle z moich przemysleń na popołudnie ;D po pracy będzę na wyrywanie ósemek, robie malutką zmiane i zakładam aparat na zęby :D. tak czasami sobie myślę że mając 25 lat, jestem po studiach, jestem geodetą , robię sobie rzeczoznawcę wiem czego chcę od życia a marnuje najlepsze chwile swojego życia na jakiś pawianów......wrrrrrrrrrrrr jestem strasznie wściekła na siebie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jakie pustki tutaj...Czekam na dalszy rozwój akcji u Was dziewczyny :D Myśłałam że od poniedziałku będzie wiosna a to dupa, dalej zima śnieg, pogoda nie sprzyja samopoczuciu troszku. U mnie bez zmian , nawet miałam chwilę że myślałąm o byłym dobrze, ale tak jak w_s nie była to tęsknota ale zastanawianie się co robi i takie tam. POza tym utwierdzam sie tylko w przekonaniu że dobrze zrobiłam ;D. Dziś napisąłam mejla do ex, bo tylko taki wyobrażam sobie kontakt, na pewno nie telefoniczny, pytałam kiedy moge odebrać resztę swoich "klocków" i załatwić inne formalności, pisałam bez emocji, sucho, nawet włączył mi się sentyment ale nie okazywałąm tego. I po dwóch mejlach znów mnie zdenerwował i utwierdził mnie w przekonaniu że niepotrzebne te nerwy były i te szarpania z nim. ehhhh. Nie powiem czasami myślę że fajnie by było mieć kogoś (już czy znów) ale na pewno nie jego. No ale po co kłóćic się ze sobą cały czas, a ostatnie pół roku to były prawie same sprzeczki czy kłótnie. Jest git, będzie jeszcze lepiej !!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  

×