Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

sylwias

Doradźcie, co robić...

Polecane posty

Zastanawiamy się z mężem nad zakupem domku poza miastem. Mieszkamy w bloku (38 m2, 2 pokoje). Niestety nie mamy żadnej odłożonej na ten cel kasy i całość byłaby kredytowana przez bank.Mieszkanie też jest na kredyt, ale 500 zł raty da się wytrzymać. Denerwują mnie moi sąsiedzi: na górze się ciągle wyzywają, na dole DJ od 7 rano. Zawsze nam się marzył domek na wsi. Od miasta położony jest 20 km. Nasze wspólne dochody to 5 000 PLN/mc. Wartość upatrzonej nieruchomości to 360 tys.Obecnie jestem w 6. miesiącu ciąży, jestem na zwolnieniu lek. więc mam sporo czasu na rozmyślania. Jednak nie wiem, co zrobić. Co powinnam? Teraz nasz dochód jest dzielony na 2, a za kilka miesięcy na 3 osoby. Czekam na mądre rady. Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość chcesz wskoczyć do głębokiej
wody

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cóż masz robić...
wypierrdalać :D🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pomysł nie jest głupi
Powiedzmy, że do przemyślenia. Mieszkanie możecie wynająć, wtedy raty będzie spłacał lokator. A jak już spłaci, to możecie je sprzedać i pewnie znaczną część nierumości miejskiej pokryje. Moim zdaniem można mówić o względnym bezpieczeństwie, kiedy koszty stałe nie przekraczają 50% dochodu, czyli w Waszym przypadku tych 2500 kafla, czego 500 rata, drugie 500 pewnie utrzymanie mieszkanie i policz sobie, czy rata za domek, opłaty, ogrzewanie, telefon, dojazdy (pewnie wzrośnie ich koszt po wyprowadzce) itp. zmieści się w reszcie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Oto chodzi, że może traktuję to jako okazję (które przecież nie istnieją), ale miejsce jest bajeczne... Tylko nie wiem, czy podołamy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość maturks4
Policz sobie. Tylko w wartościach nominalnych, bez oprocentowania 360.ooo na 20 lat! = 18.000 rocznie tj 1.500 zł do spłaty co miesiąc 100.ooo co najmniej na remont i adaptację tj ok.500 zł jw plus oprocentowanie. Lekko licząc co miesiąc zanosicie do banku 2.500 zł . Jak uważasz, że w 3 osoby wyżyjecie z reszty - twoja wola. Na wsi zawsze możesz swoje warzywka i jajka hodować. Powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rozważamy wynajęcie mieszkania więc jego koszt (czynsz + rata kredytu) ponosiłby wynajemca. A nasza rata nowego kredytu wynosiłaby ok 2100 pln. Oczywiście koszty eksploatacyjne + większe na dalsze dojazdy do pracy. Wkrótce pojawi się dziecko i chyba lekko nie będzie (pieluszki, etc.)...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kilka razy oglądaliśmy ten domek (ok. 100 m2), który byłby akurat dla nas, ale przepiękne jest otoczenie, jak w raju, zwłaszcza latem. Po prostu cudnie. Nie możemy liczyć na wsparcie rodziny (rodzice, teście). Matematykę znamy jedną: umiesz liczyć - licz na siebie. I tu się dylematy pojawiają...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pomysł nie jest głupi
No, nie jesteście w tak komfortowej sytuacji, by wybierać sobie lokale bez namysłu. Moim zdaniem plan ma szansę na powodzenie, ale powinniście dobrze przemyśleć, obliczyć i zabezpieczyć się. 2100 na nową ratę, a jakie jeszcze będziecie mieć koszty? Policz dojazd, telefony, internet, prąd, opał - a wtedy przekonasz się, czy zostanie na życie czy nie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Właśnie liczyliśmy i na styk to wychodzi. Ja obawiam się kosztów takich nieprzewidzianych, jak choroba dziecka czy coś nagłego. A kredyt byłby na 30 lat, ja mam teraz 32 lata, mąż 37. Za kilka lat zdolność nam się zmieni chociaż ze względu na wiek, a o budowie domu można zapomnieć. Nie mamy fajnej działki na oku, zresztą cała ta bieganina też może wykończyć nerwowo. Raz myślę, żeby kupić ten dom, innym razem, że coś nie wyjdzie i sobie nie poradzimy... Jakaś durna jestem i w ogóle niedecyzyjna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szczerze powiedziawszy trochę ryzykujesz, zwłaszcza, że dziecko w drodze. Sporo wam wyniesie ta rata.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Właśnie boję się tego ryzyka. Raczej ostatnia nie jestem jeśli chodzi o jakieś radzenie sobie z pracą i w obecnej jestem już 6 lat. Jednak w życiu pewnym można być jedynie podatków i śmierci. Wiem, co znaczy szukać pracy, bo po studiach przez kilka mies.jej nie mogłam znaleźć. I kiedy wyobrażam sobie, że taki scenariusz przecież nie jest wykluczony to mam zimny pot na plecach. A chyba nie chcę życ tylko dla rat kredytowych, ale też dla siebie, tzn. gdzieś pojechać i coś przeżyć. A jak się zdecydujemy to raczej już wegetacja i obawa o następny dzień pozostanie... Z drugiej strony - jak ryzykować to raczej teraz... Już nic nie wiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×