Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość wyliczanaglodna

chodzę głodna

Polecane posty

:) No wreszcie jakas przebojowa babka na tym forum! Pisz tutaj jak Ci sie uklada i co dalej z twoim malzenstwem. Dodaje temat do ulubionych. Dobrze zrobilas!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jesli to prawda , co piszesz, to gratuluję odwagi. Oby tak dalej! Twój mężuś jeszcze na kolanach do Ciebie sie przyczołga...:) albo będzie szukał takiej, co znowu będzie głodowała w imie miłosci do swego pana i Władcy :) Powodzenia :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mamusia 2003
Autorko Gratuluję odwaznej decyzji !!! Czytam topik od początku ,ale teraz to aż łezka mi sie w oku pokazała . Jak czytam kolejne Twoje wypowiedzi to czuć w nich radość i rozpromienienie . Mam nadzieję ,że spotkasz kogoś "normalnego" i będziesz jeszcze szczęsliwa.POZDRAWIAM

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość obyś tylko nie zmieniła zdania
i nie wróciła do niego :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ojjjjjjjj taaam
właśnie...boje sie ze wrócisz do niego, a wtedy uwierz mi bedzie jeszcze gorzej niż było do tej pory. Jak już podjęłaś taka decyzję to musisz w niej trwać, zyczę Ci dużo siły :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nieno
Anulcia, na kolanach się nie przyczołga, bo to nie ten typ. Żona stanowi własność i ma obowiązek być przy mężu i go obsługiwać. Mąż będzie bardzo niezadowolony że niewolnica dała nogę, jak śmiała.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oooo a jaaa
tak sobie myśle ze to prowo a nawet jestem pewna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wyliczanaglodna
wiecie co w końcu nie wyjeżdżam bo się go boję i go chyba kocham jednak, poza tym dziecko bez ojca?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aachuniaaa
Nie badz glupia.Przeciez nie musisz wyjezdzac na stale.Wyjedz chociaz na kilka dni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ojjjjjjjj taaam
uważam że post z 13:43 to podszyw, Autorko zaczernij swój nick !!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pr.....
przeczytałam, dodaje do ulubionych i czekam na wiesci od autorki:)))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wyliczanaglodna
Witajcie ;) Dziś obudziłam się w swoim starym pokoju u rodziców a właściwie to Piotruś mnie obudził - on tak jak ja ma świetny humorek od samego rana. Ale od początku ;) Wyobraźcie sobie, że jak wyszłam z domu ze znajomym, który po mnie przyjechał to moja teściowa spacerował pod blokiem. Myślałam, że mnie krew zaleje. Podeszła i badawczo zapytała gdzie się wybieram. Zawsze byłam dla niej bardzo grzeczna ale tym razem zdobyłam się na "Co Cię to obchodzi. Do widzenia" ;) I wsiedliśmy do auta. A ona jakby dostała furii - zaczęła walić rękoma w maskę samochodu i zastawiła nam drogę, sypała jakimiś wyzwiskami typu "lafirynda, motyka, kuchta". Mój znajomy wysiadł i grzecznie poprosił żeby nie niszczyła jego mienia jakim jest samochód bo wezwie policję. Coś tak syknęła jeszcze i wściekła odeszła tak, że mogliśmy odjechać. Wiodziałam jak podeszła do niej sąsiadka i ta jej cos opowiadała nerwowo a sąsiadka kręciła głową. oj, mąż nie będzie szczęśliwy, że tak wywleka nasze sprawy. Potem było ok ;) Dojechaliśmy szczęśliwie, rodzice ciepło mnie przywitali a mama miała dla nas przyszykowany pokój i pyyyszny obiadek ;) Czuję się jak nowo narodzno. A najdziwniejsze jest to, że mój mąż nawet nie zadzwonił. Szczerze mówiąc czekałam na jego telefon i nawet miałam przygotowane co mu powiem. Szok, że nie zadzwonił... Albo tak mało go obchodzimy albo myśli, że pojechaliśmy na... wakacje i wrócimy za parę dni a on zrobi ciche dni. Ale chyba mu teściowa mówiła, że miałam sporo walizek. No nie wiem co o tym myśleć. Dziś po obiedzie jadę do przetwórni - boję się tego, bo nie wiem czy dam radę pełnić tam jakąkolwiek zarządzającą funkcję. Niby skończyłam marketing i zarządzanie ale wcześniej pracowałam po prostu w biurze. Tata liczy, że trochę go odciążę a on wkońcu odpocznie od tego wszystkiego. Zobaczymy. Mam nadzieję, że go nie zawiodę i dam radę. Mój tata nie ma wykształcenia ale jest bardzo przedsiębiorczy. Po moim dziaku odziedziczył sad i tak wszystko rozkręcił, że otworzył przetwórnię. Na początku bywało ciężko i wcale rodzice mimo interesu nie mieli za dużo pieniędzy ale tata rozkręcł to tak, że zaczęło im się żyć naprawdę dobrze (aczkolwiek bez wielkich szaleństw). Po moich rodzicach nie widać, że mają pieniądze - jedzą normalnie i rzadko wyjeżdżają na wakacje. nie inwestują w ciuchy ani kosmetyki. Ale mają piękny, nowy dom i sporo hektarów. Tata dużo inwestuje w ziemię i w przetwórnię. A jeździ starym kombikiem, do którego czasem strach wsiąść ;) Kocham moich rodziców za tą skromność - chciałabym być jak oni. Ale z moim mężem się nie da. U nas zawsze było jedzenia pod dostatkiem - niedzielny obiad, ciasto, owoce, warzywa i różne mięsa oraz ryby. A u mnie w domu wyglądało dzięki mężusiowi zupełnie inaczej :( Tak sobie myślę, że mój syn też nie miałby w ojcu dobrego przykładu, też mógłby wyrosnąć na sknerę i takiego buca, który jak się okazuje nie potrafi nawet zawalczyć o własną rodzinę. Tu na wsi nawet jak nigdy nie będzie miał ojca, dostanie wspaniały przykład w dziadku a i ja przyłoże starań żeby go dobrze wychować. Tata mówił, że ,ogę sie spotkać z jego radcą prawnym z przetwórni i on pomoże mi napisać pozew. nie waham się ani troche i jestem zdecydowana na to. My z mężem nie znaliśmy się długo przed ślubem - zaledwie 8 miesięcy. Szybko się pobraliśmy, zdecydowanie za szybko. Głupio tak piać ale nawet nie jestem z nim chyba wystarczająco mocno związana emocjonalnie. Ktoś tu pisał żebym się nie rozmyśliła. Nie rozmyślę. Jak coś postanowię to bez odwołania. Tak naprawdę dawno nosiłam się z tą decyzją - to nie jest tak, że tu na forum ktoś mi napisał i ja zrobiłam. Nie. Za proste by to było. Ja dojrzewałam do tego ale cała moja sytuacja w domu i strach przed rodzicam mnie paraliżowały, osłabiały i czułam się strasznie słaba i bezsilna. to, że tu napisałam i szukałam wsparcia to była kolejna próba podniesienia si, odpicia. Szukałam teżczyjejs aprobaty, zeby ktoś mi przytaknął. Nie napisałam Wam, że noszę się z takimi zamiarami by odejść, bo nie chciałam sugerować rad i chciałam żeby ktoś sam od siebie mi napisał "zostaw go". Dzukałam takiego dopingu a jakaś głupia duma czy wstyd nie pozwalały mi sie zwierzyc nikomu z otoczenia. Tutaj jestem anonimowa a i Wasze opinie są bardzo obiektywne no i jest ich wiele. Dziękuję i będę codziennie pisać jak sprawy się mają ;) pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pisz, bo fajnie się czyta. Nareszcie jakaś historia bez smęcenia. Teściowa ze Śląska?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wyliczanaglodna
no i zmieniam nik. Odtąd będę SILNA ;) W chwili czasu zastrzegę sobie ten nik żeby nikt sie głupio nie podszywał pode mnie ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zycze Ci sily Autorko i wsparcia rodzicow :) Pozdrawiam serdecznie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość willow28
pisz autorko -ciekawe kiedy maz sie odezwie..na razie strzelil focha;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mammmma84
masakra ja ty musiałas ciepriec i jak się poswiecałas dla tego idioty!!!!Zeby samej nawet głupiego kotleta nie zjesc matko,współczuję!!!!Trzymam kciuki zeby ci się w zyciu ułozyło!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mammmma84
a do postów czesniej-wy chyba zartujecie ze za 100 zł wyzyje 3 osobowa rodzina???Ja tyle wydaję na tydzien na zakupy dla dzieci bez pieluch,bez zadnego zarcia dla nas,tylko soczki,serki,jogurty,owoce(winogrona,gruszki,mandarynki,czasem ananas,kiwi),woda mineralna,lepsza drozsza szynka,słodycze(zelki,biszkopty,gumy rozpuszczalne)itp i na to idzie 100 zł i dzieciaki zjadaja wszystko to w kilka dni, poza tym raz w nmiesiący kupuje paczke pieluch (na noc tylko uzywamy)zaspas chusteczek nawilzanych,płyn do kąpieli,szampon,jakis krem na słonce (zalezy od pory roku) i na to idzie kilejne 100 zł nie pisząc o jedzeniu dla nas. o ubraniach,butach nie wpomne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gdybym była na twoim
miejscu, to tego mężusia chciałabym zobaczyć jeszcze tylko na sprawie rozwodowej w sądzie jemu na was nie zależało, poza tym jak was traktował wcześniej, nawet się nie odezwał jak zniknęłaś z synkiem to była najlepsza decyzja w twoim życiu :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do autorki..............
:D:D:D:D Swietna historyjka...dla kucht ;-) Jak widzisz wiele kur domowych sie zalapalo na twoja prowokacje. Mozesz pisywac historyjki do jakis "sekretow serca" czy innych "Cieni czy blaskow" :D Gratulacje"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość co wy gadacie
ja pierdziele zamiast jej radzic jak ma przezyc za 100zł powoiedzcie tej dziewczynie ze ona MA PRAWO do kazdych 50 gr ze zlotówki jego pensji, i do cholery jesli zarabia 4 tys dwa ma jej oddac w zebach bez dyskusji takie jest PRAWO

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość silnaaa123
nie uwierzycie - ja tez nie nie wierzę :( Mąż nie odezwał się do tej pory. Nie rozumię tego. Może nie czekam na jego telefon bądź przyjazd dlatego żeby mnie blagał o pwrót do domu bo i tak nie wróce. Ale jestem w szoku! Albo myśli, że sobie pojechałam na wakacje albo nie wiem co! Foch? chyba tak ale czy to na pewno dobre posunięcie z jego strony? Normalnie szok! To, że się nie odezwal nie utwierdza mnie w przekonaniu, że dobrze zrobilam, bo akurat o tym przesądziły inne rzeczy ale przyznaję, że przykro chyba w głębi serca mi jest. Pozatym to u mnie dobrze - humor ogólnie dopisuje. Trochę ludzie są wścibscy jak to na wsi (odzwyczaiłam se od tego), zaczepiają, podpytują itd. nie mam w ogóle zielongo pojęcia skąd oni wiedzą, że odeszłam od męża a nie na wakacjc tylko jestem. no ale tu wszyscy o szytkich wiedzą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
czeka az sie zlamiesz, zadzwonisz, wrocisz i padniesz mu ze lzami szczescia w ramiona. wg mnie to kawal drania ale najwazniejsze, ze masz sie dobrze:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość trzymaj się, masz obok siebie
bliskich, musisz jakoś przełknąć zachowanie męża i nie łam się !!! :) Ja też mieszkam na wsi, no cóż tak tu już jest, plotki, plotki, plotki :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mnie sie wydaje ze to prowo...
ALe i tak i tak powodzenia :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość trzymaj się, masz obok siebie
jeśli prowo to fajne przynajmniej ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość autorko:)
zycze ci powodzenia. jestes na prawde silna kobieta. dasz rade!!!! podziwiam cie. ulozysz sobie zycie z synkiem :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość j_ulka
do autorki.............. Swietna historyjka...dla kucht Jak widzisz wiele kur domowych sie zalapalo na twoja prowokacje. Mozesz pisywac historyjki do jakis "sekretow serca" czy innych "Cieni czy blaskow" Gratulacje"..... BINGO:) NA MIEJSCU AUTORKI PRZEDSTAWIŁABYM CAŁY WATEK REDAKTOROWI JAKIEGOŚ PISMA DLA KUR DOMOWYCH:) ZROBISZ FURORĘ!!!! ZAROBISZ,WYGADASZ SIĘ:) A DO TEGO ZDOBĘDZIESZ NOWY TABUN WIELBICIELEK JAK TUTAJ:d TYPOWE PROWO ALE JAKIE WZRUSZAJĄCE:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×