Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość molodyjka

Kiedy mogę zajść w ciążę po poronieniu?

Polecane posty

Gość gość
Pełna nadzieję gratulacje Też bym bardzo chciała żebym mi się udało

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Też bym bardzo chciała być w ciąży a tu nic Szwagierka zachodzi ,bratowa też tylko ja nie mogę zajść i ciągle pytanie a wy kiedy będziecie mieć .już nie wiem jak sobie radzić

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Pelna nadzieji
Prosze wszystkim o modlitwe. Termin porodu lada dzien. A dla dziewczyn ktore nie mohga zajsc w ciaze modlcie sie do sw. Rity.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Cześć dziewczyny, Jestem mamą 14 miesięcznej dziewczynki, 14 grudnia poronilam ciążę, dziś dokładnie mija miesiąc od zabiegu. Chciałbym zajść znowu w ciążę ale bardzo się boje a przeżyć drugi raz poronienie nie wiem czy jestem w stanie. Robiłyście sobie jakieś badania po poronieniu bo oczywiście z badań histo. Nic nie wyszło, a lekarz w szpitalu stwierdził selekcja naturalna, te słowa do końca życia chyba będę pamiętać. A wy się długo się staralyscie o następną ciążę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Cześć, bardzo mi przykro, że przez to przechodziłaś. Niestety miałam bardzo podobną sytuację i na własną rękę robiłam badania po poronieniu. Moja siostra jest pielęgniarką i powiedziała żeby zacząć od genetycznych, bo w nich bardzo często jest przyczyna. Najpierw zrobiłam badanie wad genetycznych (czy dzieciątko nie miało - podobno, ze tak się zdarza najczęściej), a później robiłam pakiet badan po poronieniu (wyszły mi 3 mutacje)i teraz gin włączył mi leczenie. Poczytaj sobie o tych badaniach http://www.testdna.pl/badanie-przyczyn-poronienia/ może, one będą Ci pomocne jak mi. Trzymaj się!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Miska2017
Witaj sama poroniłam dokładnie 14 grudnia, w 12 tydzień, najpierw chce porobić badania.. na nowo,o odczekać 3 MC wiem ze możemy zachodzić w ciąże znów po jednym cyklu lecz ja nie chce ryzykować za wcześnie oraz psychicznie musze odpocząć.powodzenia!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja się nie wstydzę męża i dlatego był przy zabiegu podczas poronienia samoistnego. Dużo lepiej traktują pacjentkę a mamy prawo do obecności męża nawet w szpitalu przy zabiegu i badaniu. Nie małam strachu bo był przy mnie mnie wspierając mąż. Ja dopiero po roku starałam się i zaszłam w ciążę. Mąż zawsze jest przy każdym badaniu cipki i porodach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćKasia
Cześć Dziewczyny. Byłam w 6tyg+4 dni, niestety mimo iż zarodek miał 7mm nie biło Mu serduszko. Dzień po USG zgłosiłam się do szpitala podali mi 4 mizoprostole + 4 do samodzielnej aplikacji tego samego dnia w domu. Od piątku to najgorsze dni w moim życiu nie chodzi o te hektolitry krwi i skrzepów ale psychikę. Kompletnie sobie nie radzę. Dla lekarzy to tylko zarodek a dla mnie Dziecko. W poniedziałek mam kontrolę czy tabletki usunęły "wszystko" tak strasznie się boję :( skąd Wy brałyście siłę żeby to przetrwać? chciałabym doznać amenzji :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bardzo mi przykro, że to Cię spotkało Niestety wiem co czujesz :( ja chciałam poznać przycyznę, dlaczego poroniłam, a lekarz "tak się zdarza, to nawet nie było dziecko - nie ma co badać " :( Jakbym dostała w twarz, jakbym uroiła sobie to dziecko :/ Mi bardzo pomogło zarejestrowanie Aniołka w USC, nadanie mu imienia a później pozegnanie się z nim. Z racji, ze poroniąłm w 10 tc musiała zorbic badania genetyczne na płeć dzieciątka. Szybko wszystko przebiegło 5 dni i już był wynik. Moze i Tobie przyniosłoby to ulgę i łatwiej byłoby Ci przejsć przez ten czas?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Cześc gość. Jak czytałam Twój wpis, to tak jakbym to ja pisała. My z męzem też pochowaliśmy naszą Kruszynkę :( Z racji, ze nie należymy do zamożnych staraliśmy się o zasiłek pogrzebowy (4000 tys. zł), wczesniej musielismy jedank zrobic badanie płci po poronieniu, koszt o wiele mniejszy, ale nasza Kruszynka została przynajmniej godnie pochowana

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja nie mogłabym przechodzić przez te badania rejestracja w usc, ja wolałam zapomnieć wiem nie da się ale po wyjściu ze szpitala nie dałabym rady z tym wszystkim wybierać imię, o nie!!!!! Wiem że to brutalnie zabrzmi ale pielęgniarka poradziła mi żeby wyprzeć to z pamięci nie myśleć w ogóle jak o dziecku tylko o płodzie, jej córka przez to przechodziła wie ile ją to kosztowało zdrowia. Posłuchałam jej, jakoś funkcjonuje poronilam 14 grudnia w 7 tygodniu, serduszko biło, ale cóż żyć muszę dalej a grzebanie w tym temacie co by mi dało, chodzenie na cmentarz o nie!!!! Tak musiało być lepiej tak niż maluszek by się urodził z poważnymi wadami lub straciłabym ciążę w późniejszym czasie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Pelna nadzieji
Hej wszystkim. Dzis chcialam sie pochwalic. Moja kruszynka jest na swiecie niedlugo konczy 4-miesiace. Jestem bardzo szczesliwa a tez pamietam chwile z poronienia. Trzymajcie sie dziewczyny. Musicie byc silne i wietzyc ze znowu sie uda.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kochająca mama Mai
Cześć dziewczyny,w sobotę 12.05.18 trafiłam do szpitala z ostrą kolka nerkową,z pęcherzem miałam problem w domu ok 5 dni. W szpitalu wszystko działo się tak szybko,zabrali mnie na oddział ,tam zbadał mnie lekarz, najpierw powiedział że są ruchy po czym długo wpatrywał się w ekran,wiedziałam że jest źle. Nagle usłyszałam jego słowa, bardzo mi przykro ale pani dziecko nie żyje... kiedy to usłyszałam myślałam że pęknie mi serce. Lekarz powiedział że według ostatniej miesiączki powinnam mieć 18 tydzień a dziecko umarło w 14 tygodniu. Według ginekologa prowadzącego miałam 15 tydzień w tym dniu. Nosiłam martwa córeczkę 5 dni pod sercem. Potem wszystko działo się bardzo szybko,dostałam leki na wywołanie poronienia ok godziny 10 ,o 18 odeszły mi wody a o 21 dostałam skurcze porodowe średnio co 2 minuty. O 21.30 urodziłam w pokoju przy moim narzeczonym nasza córeczkę której nie dane było nas poznać. Lekarze nie byli przygotowani na taki obrót sytuacji bo wciąż powtarzali że nie powinnam sama urodzić. Potem już tylko łyżeczkowanie przy którym czułam okropny ból,pokazali mi mała ale nie dali się pożegnać. Kiedy prosiłam o to aby dali mi ją przytulić, odpowiedzieli że nie ma co przytulać bo była tak mała.....nikomu nie życzę takiej tragedii,postanowiłam wam to napisać bo może będzie mi trochę łatwiej wśród was. To była moja pierwsza ciąża i chciałabym jak najszybciej postarać się o mojego aniołka. Wierzę że do mnie wróci. Kiedy mogę zacząć się starać.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×