Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość smutna od dawna

właśnie usłyszałam z ust mojego partnera...

Polecane posty

Gość Kafelatinnn
I jeszcze jedno... On jest teraz taki, bo tak mu wygodnie, bo tak sie prześlizgiwał... Wiec albo drastycznie odetniesz sie od niego dopóki nie zacznie być dojrzały, albo razem przez to przejdziecie. Mozna pewnie, powiedziec weź, spadaj, żyj sobie sam...Ale wiedzialas jaki jest i nie jest taki od niedawna... Tylko wygodnie mu było dawac mniej od siebie... A i nie kazdy facet staje sie od razu dojrzały kiedy rodzi mu sie dziecko...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna od dawna
tak sobie myślę - masz racje, w zasadzie to ja przesuwałam granice. W zasadzie jak sobie przypomnę to wszystko zaczęło się jak zaszłam w ciąże - wcześniej nie było z jego strony żadnych chorych zachować, wszystko dało się przedyskutować, wiedziałam że zawsze mam drogę odwrotną. Kiedy jednak okazało się, że spodziewam się dziecka chyba sama dla dobra naszego związku dałam sobą manipulować. Gdybym podjęła odpowiednią decyzję rok temu to pewnie i tak zostałabym samotną matką, ale zaoszczędziłabym sobie wielu, wielu zmartwień.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do smutnej...
Mysle, ze nie ma sensu rozstrzasac tematu. Kazdy przypadek jest indywidualny i zadne porady i rozwazania na nic sie tu zdadza. A sprawa jest bardzo prosta wbrew pozorom. nikogo sie na sile zmienic nie da. Ludzie, o ile nie maja powaznych wspolnych zobowiazan typu dzieci, kredyty itp, sa ze soba dlatego, ze sa ze soba szczesliwi i jest im ze soba dobrze. Autorce najwyrazniej nie jest dobrze z jej partnerem, i taki zwiazek nie ma sensu. Jezeli nam zalezy bardzo na dajmy na to czulosci, a nasz partner jest nieczuly lub nie dosc wrazliwy dla nas, to przeciez na sile go nie zmienimy i zadne poradniki nic nie pomoga. Z druga osoba musimy sie dobrac. dobrac tak, zeby bylo nam z nia dobrze. A jesli jestesmy nieszczesliwi w zwiazku to po co w nim tkwic?...Ale jest masa kobiet, ktore po prostu nie potrafia byc same i musza ciagle miec kogos przy swoim boku. Nic z tego, ze po pewnym czasie okazuje sie, ze ten ktos nie zaspokaja naszych podstawowych potrzeb w zwiazku. Wazne ze jest, jaki by nie byl. Lepszy taki niz zaden. I to wlasnie takie osoby maja tego typu dylematy. Ludzie ktorzy wiedza czego chca od zycia, i nie poszukuja ciagle i desperacko obecnosci drugiej osoby, po prostu rostaja sie z partnerem, z ktorym sa nieszczesliwe, jezeli wiedza, ze zachodzace pomiedzy nimi roznice sa nie do przepracowania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Wake up!
Amen!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kafelatinnn
Smutna, mozna wiedziec ile macie lat?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna od dawna
ja 25 on 31

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do smutnej...
to smutna, zadaj sobie i odpowiedz na pytanie, z jakiego powodu jestes z tym czlowiekiem, z ktorym jestes tak nieszczesliwa....Sobie zadaj ale chetnie poczytam twoja odpowiedz tutaj jesli mozna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kafelatinnn dajesz calkiem rozsadne rady na ratowanie normalnego zwiazku, ktory gdzies po drodze sie pogubil. Problem tylko w tym ze autorka nigdzie nie npisala zdania, ktore by swidczylo, ze jej zwiazek jest normalny. Raczej, ze facet zneca sie nad nia psychicznie i lada chwila doprowadzi ja do takiego stanu, ze dziewczyna bedzie naprawde myslec, ze wszystko co zle na swiecie to jej wina. Autorko zaslugujesz na to aby byc samotna matka, zaslugujesz na to aby byc szczesliwa, pewna siebie samotna matka, ktor szanuje siebie i wymaga szacunku od innych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do smutnej...
"Autorko zaslugujesz na to aby byc samotna matka, zaslugujesz na to aby byc szczesliwa, pewna siebie samotna matka, ktor szanuje siebie i wymaga szacunku od innych." jedno "ale". Szacunku sie nie wymaga. Na szacunek trzeba zasluzyc......

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna od dawna
na chwilę obecną jestem z nim, bo łączy nas zbyt dużo dobrych rzeczy żeby to wszystko tak szybko skończyć: mamy cudowne, zdrowe i zawsze uśmiechnięte dziecko, fajne mieszkanie które razem urządzaliśmy, wspólne pasje (którym niestety ostatnio już się nie oddajemy). A nasz związek zaczął się dlatego, bo wówczas widziałam w nim nietuzinkowego faceta, z ciekawymi pomysłami na życie, bardzo konkretnego i solidnego. Niestety dopiero po pewnym czasie wyszło, że nie wszystko jest takie za jakie uważałam. Choć dalej mogę potwierdzić, że mój partner jest bardzo interesującą, nieprzeciętną osobą, z dużym talentem i niekonwencjonalnymi pomysłami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
czas najwyzszy autorko zaczac myslec o sobie. Powiedz mi jak kobieta , ktora jest nieszczesliwa w zwiazku z , nie bojmy sie nazwac Pana po imieniu, z chamem..pytam sie jak taka kobieta moze sprawic zeby dziecko bylo szczesliwe?? Dziecko jest wtedy szczesliwe gdy otaczaja je szczesliwe osoby. Koniec i kropka. Twoj facet jest nadetym, zarozumialym pacanem i chamem do potegi entej ktory uwielbia Cie ponizac bo wtedy czuje jak rosnie w sile jego ego. A z drugiej strony czuje do Ciebie pogarde, za to ze dalas mu sie tak zdominowac. Ale seks z Toba jest nie do pogardzenia, w koncu jestes jego wlasnoscia, nic nie mozesz zrobic bo przeciez macie dziecko, a Ty je kochasz i nie odejdziesz...A tu "od zawsze smutna" powiedziala NIE. No jak to tak moze powiedziec do Pana jego Wlasnosc (czyli Ty autorko). Toz to bezczelnosc przeciez jest. .. Oj serce, serce- czas najwyzszy popracowac nad poczuciem wlasnej wartosci ktore ten paskudnik w Tobie zdeptal. Kopnij palanta ile wlezie bo z tego to szczescia nie bedzie. Juz sama o sobie myslisz zle, sama szukasz winy w sobie , w czym pomaga mocno wypowiadajaca sie tu wiele razy Kafelatinnn. Takie porady sa i owszem przydatne, ale Twoj zwiazek a Kafelatinn to zupelnie dwie rozne bajki i nie boj sie nazywac rzeczy po imieniu- gdy ktos pluje w twarz to nie mow ze deszcz pada. Bo facet moze i prosty jest w rozumowaniu ale to nie znaczy glupi. Wie co robi doskonale. I jest tak dokladnie jak myslisz- przyszrdl sie "pogodzic" z Toba bo chcial seksu a tym samym chcial zobaczyc Cie w roli tej ktora uwierzy w bajki i za wszelka cene bedzie chciala ratowac ten..no wlasnie co?? zwiazek??? A psu na bude taki pseudozwiazek. Wiadomo , nikt idealny nie jest. Zawsze mozna cos poprawiac, zawsze mozna szukac swojego "sposobu na Alcybiadesa", ale na litosc Boska , jak my sie nie bedziemy szanowac to kto nas uszanuje???!!! I w nosie za przeproszeniem miej co sobie ludzie beda myslec, ze jestes samotna matka. No i co?? Lepiej byc sama z dzieckiem niz z totalnym egoista i doopkiem takim jak Twoj.Zawsze sie znajda tacy co doope beda obrabiac i uwierz niezaleznie czy jestes samotna z dzieckiem, czy po rozwodzie, czy w zwiazku malzenskim. To jest najmniej istotna sprawa. Najwazniejsze to zadbac o swoja psychike i szczescie , a ten pan poki co to jeszcze jest milion lat swietlnych od tego zeby zrozumiec to co robi Wam- Tobie i dziecku. Masz oparcie w rodzicach- to sie tego trzymaj, przeciez nie jest powiedziane ze zawsze bedziesz z nimi mieszkala. Uwierz w siebie i poszukaj tej dziewczyny w sobie samej, ktora jest tam na dnie, tej ktora zalozyla ten temat bo czuje ze to nie tak byc powinno, poszukaj tej dziewczyny ktora jesli plakala to tylko ze szczescia albo ze smiechu, tej ktora jest odwazna i umie powiedziec- Tak, Zle wybralam, Pomylilam sie. Ale nie musze w tym tkwic. Dla siebie. I dla dziecka- nie musze. Zacznij sie szanowac i wyzej nosic glowe. Bedzie moze ciezko z poczatku, ale czy teraz jest dobrze. A jak kiedys spotkasz wlasciwego faceta to mozesz poczytac takie poradniki jak radzila kolezanka np. Kobiety sa z Venus amezczyzni sa z Marsa. Trzymaj sie i nie daj sie. Znajdz swoja wartosc na nowo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna od dawna
notebook69 - dziękuję za taką obszerną wypowiedź - pewnie nie raz ją jeszcze przeczytam (jak zapewne cały wątek) w najbliższych dniach, bo to wszystko to już pewnie kwestia dni. Najgorsze, że z tym poczuciem własnej wartości i szacunkiem do siebie samej ciężko, kiedy usłyszało się już tyle od osoby, którą przecież kochałam (kocham?). Gdyby tylko poczucie wartości można było łyknąć na zapas jak witaminy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do smutnej...
ok. Jest nieprzecietna, interesujaca i utalentowana osoba z nietuzinkowymi pomyslami. Tylko ze ty jestes z ta osoba nieszczesliwa, i wszystkie wymienione przez ciebie jego przymioty, jakos nie przwazaja szali szczescia.....Po tym co napisalas, pozwole sobie stwierdzic, ze ty nadal jestes nim zauroczona. A kiedy jestesmy kims zauroczeni, zafascynowani, potrafimy czasem tkwic w zwiazku z taka osoba pomimo ze nie jestesmy z nia do konca szczesliwi. Ale jest tak, ze albo z czasem zauroczenie mija i pozostaje juz tylko sama nieszczesliwoesc, albo przywykamy do pewnym standartow, obnizamy sobie poprzeczke i trwamy w nieszcesliwym zwiazku kosztem wlasnych marzen i wlasniej wrazliwosci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna od dawna
chyba dobrze określiłaś ten stan zauroczenia - ciągle go wybielam, przed samą sobą lub przed rodziną, ciągle jego słowa potrafią mi zaimponować. Niestety to tylko słowa...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna od dawna
dobrej nocy i dziękuję wszystkim za wypowiedzi. Zobaczymy jak się dalej wszystko ułoży...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
serce- ja pisze takie mocne slowa, bo wiem z autopsji co to znaczy gdy ktos sprawia ze czujesz sie mniejsza i mniejsza i mniejsza...az prawie znikasz. Wiem co to znaczy gdy nie wiadomo kiedy (bo malymi kroczkami) przemieniasz sie z pewnej siebie, wesolej osoby w kogos kto boi sie uwierzyc w siebie i powiedziec DOSC. Moj byly juz na szczescie maz tez lubil mnie dowartosciowac na koniec zwiazku czyli np. "do niczego sie nie nadajesz", "jestes juz stara, nikt Cie nie zechce", "powinienen Cie prac , moze byloby lepiej", "zdechniesz jak pies pod plotem, sama, bez przyjaciol i rodziny i jak bedziesz chciala wrocic na kolanach to MOZE cie zechce""....Widzisz, moj ex nie radzil sobie z kompleksami wlasnymi to sciagal mnie do swojego poziomu. Ja nby nie wierzylam, niby buntowalam sie przeciwko temu co mowil, ale slowa jednak zapadaja gleboko w psychike i czlowiek zaczyna poddawac w watpliowosc to czy sobie poradzi w zyciu sam , z dziecmi, zaczynna watpic czy jeszcze szczescie mozna znalezc. Oj mozna, mozna, tylko trzeba zmieniac swoj swiat od dzis, od teraz. Trzeba zaczac zmieniac swoj sposob myslenia, postrzegania siebie samej. To sie nie stanie natychmiast, ot juz NOW, powolutku zacznij budowac swoj swiat, tym razem bogatsza w swoje doswiadczenia. I tak jak powoli On nisczyl Twoja wartosc , tak samo powoli zbudujesz na nowo to co cenne w Tobie samej. Wiesz, moze On kiedys zmadrzeje, moze przemysli, moze dojrzeje- to sie zdarza, rzadko bo rzadko, ale jednak czasami. Ale do tego zadne rozmowy i tlumaczenia nie doprowadza. On musi zobaczyc w Tobie osobe, ktora jest silna, mocna, ktora bedzie tylko z takim facetem ktory ja szanuje i o nia dba- inaczej- bye bye. Wiec najwazniejsze to zadbac teraz o siebie, a o reszte to bedziesz siemartwic pozniej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
i zeby nie bylo niedomowien- zmieniaj sie DLA SIEBIE SAMEJ!!! Nie dla faceta. Jestes stworzona po to by byc szczesliwa osoba, tak samo jak kazda inna osoba i to jest Twoje prawo BYC SZCZESLIWA. Badz zdrowa egoistka bo to nie grzech. I nie boj sie wymagac, nie boj sie marzyc. Dostajemy to na co sie godzimy. Nie godz sie na bylejakosc, bo w tym szczescia nie zaznasz. Kobiety zbyt czesto poswiecaja sie dla zwiazku. A to duzy blad! Czy znasz osoby, kobiety ktore wcale nie sa az takie "cud miod i orzeszki" a maja swietnych facetow??? A wiesz dlaczego?? Bo nie zadawalaja sie czymkolwiek, tylko mowia jasno czego oczekuja , wymagaja tego bo jak nie to zegnaj. Pisalam juz te slowa na innym topiku - "Dziewczyny! kochajmy, badzmy uczciwe ale NIE GLUPIE" Dobranoc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Wake up!
Hej autorko, i jak się dziś trzymasz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna od dawna
ech... szczerze mówiąc dziś wyszło tak jak zawsze. Przez całą noc bombardował mnie coraz to gorszymi sms-ami, tak że myślałam, że wszystko już we mnie zniszczył. Dzisiaj rano zadzwonił i zapytał czy może przyjechać na śniadanie i porozmawiać. Kiedy znów tu przyszedł przy jajecznicy zaczął mi opowiadać ile to on zrobił w domu, że rozliczył się już z tej faktury itp. Zaczęliśmy rozmawiać o naszym związku i ja mu powiedziałam, że nie widzę dla nas przyszłości. Znów zaczęliśmy wykłócać się o to kto co zrobił (ja mu mówiłam, że jego nocne sms-y były dla mnie czymś strasznym) i on znów mi zaczął zarzucać, że ja się nie staram dla nas i że wszystko rozpieprzam. On wczoraj przyjechał żeby było między nami lepiej, chciał się kochać, bo seks zawsze nas zbliżał, a ja jestem zawsze na nie. I znów dałam się ogłupić, znów uwierzyłam, że to może rzeczywiście ja jestem zbyt harda i nie staram się dla związku. On oczywiście obiecuje, że będzie lepiej, że będzie ciężko pracował... ale ja chyba w to nie wierzę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna od dawna
sama siebie pytam czy podświadomie już nie skreśliłam tego związku na straty i może dlatego wszystko widzę w czarnych barwach. Dlatego samą siebie przekonuję, że może warto dać jeszcze jedną szansę na poprawę. Po prostu chyba jeszcze nie mam dostatecznie siły w sobie żeby zerwać to wszystko. A byłam dziś już tak blisko...:-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiec postanowilas dac szanse. No dobrze niech juz bedzie. Ale prosze Cie obiecaj sama sobie, ze nastepnym razem kiedy Cie tak potraktuje odejdziesz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
smutna od dawna- rob to co uwazasz za sluszne, za dobre dla Ciebie. Rob to co podpowiada Ci intuicja i nie lekcewaz tego glosu. My Ci tu podpowiadamy, radzimy biorac pod uwage czesto wlasne doswiadczenia, ale wiadomym jest ze kazdy zwiazek jest inny. Probuj , jesli masz sile i checi, wykorzystaj pare rad ktore opisywala Ci tu Kafelatinnn- chodzi o sposob komunikowania sie i wyrazania tego czego oczekujesz od partnera. Ale pamietaj tez by wyciagnac wnioski dla siebie z wlasnych doswiadczen. Nie dawaj sobie wmowic winy tam gdzie jej nie ma. To dotyczy np. seksu. Nie pozwol sobie wmowic ze "spiepszylas" jego starania gdy odmowilas mu. A jesli on nie wie, czy nie rozumie ( w co watpie) ze nie mozna tak traktowac kobiety to najwyzszy czas zeby sie dowiedzial. Zacznij Ty stawiac warunki. Jesli on chce byc z Toba i dzieckiem to niech szanuje Twoja osobe i wszelkie teksty ze pojdzie i poszuka innej wartej tego pierscionka zareczunowego kwitowalabym slowami- Idz jesli chcesz, jesli zle Ci ze mna, idz i poszukaj, tylko pamietaj ze powrotu nie bedzie" Tylko nie za zloscia. Wiecej go zaskoczysz spokojem niz nerwami. Po prostu pomysl troche w spokoju czego tak naprawde chcesz od zycia, poukladaj to sobie w glowie, powiedz mu to potem spokojnie. A jesli bedzie sie unosil, krzyczal- powiedz ze bedziesz z nim rozmawiac tylko wtedy gdy bedzie mial cos konstruktywnego do powiedzenia bo Ty wiecej nie godzisz sie na obrazanie swojej osoby. Wiesz, on nie robi Ci zadnej laski ze jest z Toba, tak samo jak Ty mu nie robisz. Jesli wiec chcecie byc razem to wiecej dojrzalosci potrzeba bo nie jestescie sami. Probuj kochana, zawsze warto. A jak sie nie uda... to wtedy pomyslisz jeszcze raz nad tym wszystkim. Tylko nie pozwol sie wiecej zapedzic w kozi rog. Dobre by byl jakis krotki wyjazd na kilka dni , z dala od niego. Niech sie facet tez ogarnie i zastanowi czego chce bo to co sie dzieje teraz miedzy Wami to prowadzi tylko w jednym kierunku- jakim to sama wiesz. \Nie pozwalaj na wmawianie sobie winy. Czujesz ze cos jest nie tak - znaczy zachowalas jeszcze zdrowe podejscie - i tak trzymaj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna od dawna
Witam po 3 miesiącach. Przeczytałam właśnie raz jeszcze cały wątek i chciałabym podziękować wszystkim osobom, które się w nim udzielały. Jeśli jesteście ciekawi jak sytuacja wygląda teraz to już opowiadam: Postanowiłam dać nam szansę i cały czas jesteśmy razem. Nie znaczy to, że nastąpiły jakieś drastyczne zmiany w jego czy w moim zachowaniu, choć muszę przyznać, że rzadziej podczas sprzeczek czy kłótni pojawiają się słowa, które mogą bardzo ranić. Generalnie nasze spięcia są teraz rzadsze i słabsze, a z każdego z nich wychodzimy z jakąś wiedzą o sobie nawzajem. Może to wynik tego, że po prostu pogodziłam się z faktem, że kiedy mój partner jest zły to po prostu gada co mu ślina na język przyniesie i nie powinnam tego brać do siebie. Nie jest oczywiście idealnie między nami, ale widzę tendencje zwyżkową (zwłaszcza, że nie mogę zarzucić mu lenistwa - firma zaczęła się rozwijać i naprawdę dużo czasu poświęca pracy). Boję się tylko, że to co zaistniało między nami, a także słowa które dalej padają w dotychczasowych kłótniach, sprawiają, że mimo iż jesteśmy ze sobą to nabieramy do siebie coraz większego dystansu, chłodu, może i obojętności. W każdym razie cały czas liczę na to, że jednak uda nam się stworzyć rodzinę. Czas pokaże jakie będą efekty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×