Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość ignacia

zerwaliśmy po 8 latach związku , bycia ze sobą

Polecane posty

Chyba popadam w depresje. Jest mi tak cholernie zle. Czuje sie rozbita w srodku, boli serce i to doslownie. Na wieczor znow zakupilam %, latwiej zasnac przynajmniej po nich. Czy tak ma juz zawsze wygladac moje zycie. Myslalam, ze jestem twarda a rozpadam sie jak domek z kart. Sobota wieczor a ja z oczami opuchnietymi od placzu i % pod nosem. Mam taka ochote do niego zadzwonic. Tak mi kurwa zleeeeee.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Statku ja też przepłakany weekend mam cały :( Porozmawialiśmy znowu, powyrzucaliśmy sobie różne żale na siebie, no i dzisiaj pogadaliśmy poważnie na spokojnie... I prawdopodobnie przestaniemy razem mieszkać, żeby dać sobie trochę odetchnąć i zobaczyć czy nas do siebie będzie ciągnąć dalej, czy też się wszystko rozsypie na dobre. I że w lipcu - za pół roku - podejmiemy decyzję co dalej, czy planujemy ślub czy się rozstajemy. Trochę mi przykro bo to krok w tył zamiast krok w przód, ale faktycznie niech zobaczy jak jest beze mnie i czy wyobraża sobie żyć beze mnie. On uważa że zobaczymy czy to co jest między nami jest tak silne że nawet jak będziemy mieszkać osobno to przetrwa. Pół roku. Powrót do randkowania ze sobą jak na początku związku. Już się cała trzęsę :( Zapytałam go kiedy to powiedział że szczerze mówiąc nie chce się wyprowadzać, ale boi się że się nam wszystkie 'ale' do siebie nawarstwią i za 2 miesiące znowu będzie wielka wojna jak teraz (ale wojna nie była o ślub tylko o to, co nam nie pasuje - w sumie 4 rzeczy o które od początku się kłócimy i nie możemy przeskoczyć) i się rozstaniemy, więc woli próbować naprawić i zrobić co się da. Że mnie kocha i chce żeby się nam ułożyło. A że i tak praktycznie codziennie się będziemy widzieć chyba że będę miała dziwne zmiany w pracy, bo on pracuje 1 przystanek stąd gdzie mieszkamy więc bardzo blisko ma do mnie. Więc na razie wiem tylko tyle że w lipcu będziemy decydować co dalej z nami, czy ślub czy rozstanie. Chyba sobie też dziś z % pojadę, mam Martini czerwone i sok pomarańczowy. Fajki mi się kończą a jestem tak opuchnięta i czerwona że wstyd do sklepu iść :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
cziki witaj kochana Chcialabym cie pocieszyc ale jak od kilu dni mam podly nastorj. Dzis pije rowniez %. Cale dnie chodze jakby "scisnieta" zadnych lez, nic a kiedy wypije wszystko we mnie puszcza . Teraz tez jestem zalana lzami. Moj boze jak to boli :( cziki ja wiem, ze nie pociesza cie zadne slowa ale mysle, ze dobrze sie tak stalo. Uwierz mi czasami krok w tyl to jak dwa do przodu. Sama pisalas, ze nie chcesz go na nic naciskac a przy malej przerwie sam moze zrozumie co jest dla niego dobre. Dasz rade, randki lepsze od mojej samotnosci. Tylko ty mnie nie opuszczaj :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie opuszczam Cię słońce, tylko nie mam jak pisać, wiesz dlaczego, dopiero jutro będę mogła coś więcej :( Ale psychicznie jestem z Tobą! Nie dawaj się złym myślom kochana i wytrzymaj :( I pod żadnym pozorem się do niego nie odzywaj, prędzej spuść telefon w kibelku! Masz absolutny zakaz! Zaraz się biorę do sklepu bo dłużej bez fajek nie mogę, a przynajmniej już przypominam człowieka (wręcz usłyszałam że pięknie wyglądam i że mam nie płakać bo nic złego się nie dzieje). Ale widzę że on tak w teorii bardzo za tym a w praktyce to widzę że jemu też ciężko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cziki Wiem kochana czemu nie mozesz. Rozumiem.I przytulam. Dzieki , ze jestes. Naprawde duzo to dla mnie znaczy, gdyby nie to forum pewnie bym juz dawno jakas glupote zrobila. Idz po paierochy jesli one cie chociaz na chwilke uszczesliwia! Ja wlasnie napislam list mojemu, dlugiiiiii ale jeszcze nie wysle. moze za jakis czas. A ty u gory. Spadaj. Zajmij sie swoim zyciem i pilnuj zeby ci sie przypadkiem nie roziepszylo!!!!!!!! Bo latwo jest na innych luc dopoki cos sie nie posypie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nic nie wysyłaj, zwłaszcza nie przy %! A na pomarańcze tutaj nie ma co zwracać uwagi, to takie typowe sfrustrowane nieudaczniki które się cieszą jak się komuś coś nie udaje i jak komuś jest źle. Niech spadają na bambus jeść swoją ukochaną kupę ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Alla bamma
ja jestem już z facetem 7 lat. Ja mam 22 lata , a on 24 więc jeszcze jestesmy młodzi. Daje mu czas żeby sie oświadczyl do 25 r/ż:) Póżniej mu powiem albo w tą albo wewte;) LIPA jak powie wewte hahah. Ojtam ojtam jakoś to będzie;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Alla bamma
Wiem;) narazie mi sie nigdzie nie spieszy, ale już za 3 lata bede myśleć o małżeństwie i dzieciach. To jest takie przykre, ze takie długotrwałe związki sie rozpadają i mam nadzieje, ze mnie to nie spotka. To jest właśnie takie ,, przechodzenie'' związku. Trzeba w pewnym momencie podjąć poważną decyzje i już.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Właśnie wrócilam z papieroskami ;) Nie było mnie dłuższą chwilę bo zagadałam się z takim jednym na stacji, bo się kojarzymy długo (odkąd tu mieszkam 6 lat to on pracuje 5, a ja tylko tam tankuję i najbliżej w nocy po papierosy). No i telefon zostawiłam w domu, bo po co ze sobą brać :P Jak wróciłam to pretensje że on się martwi już dzwoni za mną i że mam nosić. I jak powiedziałam że się zagadałam to 'o widzę że już zaczynasz poznawać facetów'... No a teraz ogląda na kompie wiadomości to mam chwilkę czasu :) Na spokojnie odczekaj i ewentualnie wtedy wyślij, albo w ogóle. On zamilkł całkiem? Alla - ehhh mieć Twoje lata i taką wiedzę jak teraz, ilu bym błędów nie popełniła to uhhhhh. Ale faktycznie bardzo długi związek i też pasuje 'coś' zrobić. Ciekawe co u smutnej się dzieje, jak po rozmowie z nim?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mireczkaa
cześć dziewczyny :) Musiałam zajrzeć co u Was:) Cziki- moim zdaniem najgłupszy pomysł z możliwych, autentycznie. Czyj to pomysł? Jeśli ludzie są razem, "sprawdzili" się przez wspólne mieszkanie to nad czym się zastanawiać przez te pół roku osobno? Nie rozumiem tego kompletnie, ale ok. Powodzenia:) To może napisz te cztery rzeczy o ktore sie klocimy, zobaczymy, czy to coś poważnego. Statek- Ty kochana nigdzie nie dzwoń!! I nie dołuj, upij się porządnie i spuść smuetk w kibleku :) Pomysl sobie, ze ten gościu nie istniejje i nie zamykaj się na nowe znajomości! Przytulam!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czesc dziewczynki Mireczka milo, ze wpadlas :) Troche nami potrzasniesz. Cziki W przeciwienstwie do mireczki ja mysle, ze to dobry pomysl. Dlaczego juz wyjasniam. Twoj sie do czegos przyzwyczail, zyje juz jak w malzenstwie ale bez niego. Brak mu tego impulsu zeby cos zmienic a moze juz nawet na to nie ma ochoty. Osobne mieszkanie przez jakis czas otworzy mu oczy. Bo pomysl kochana jesli dalej bedziecie tak mieszkac on raczej sie nie zmieni. A moze to juz przyzywczajenie z jego strony a on o tym jeszcze nie wie. Obojetnie jak wyjdzie bedzie lepiej dla ciebie. I narazie sie nie smuc i nie przejmuj ( wiem, wiem latwo sie mowi ). Zagmatwane to co napisalam. Mam nadzieje, ze zrozumialyscie :) Musisz czesciej chyba wychodzic po papieroski moze zrozumie co traci. Ciezki ten twoj mezczyzna. Nie potrafie go zrozumiec. Czego on sie boi. U mnie jakos. Wieczory najgorsze, opada kurtyna i wtedy moge sobie pozwolic byc malym bezbronnym dzieckiem. Napislalam wczoraj nawet ladny list. Nie wysle. Moze wogule, moze tylko teraz. Przeraza mnie przyszlosc. Szykuja sie wielkie zmiany a go nie bedzie. Boje sie, ze sobie nie poradze :( Aha tak jak juz mireczka napisala jezeli mozesz napisz o tych sprawach ktore was roznia. Moze my z boku na to inaczej spojrzymy. Smutna co u ciebie? Pozdrawiam was kochane

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mireczka - pomysł wspólny, padł że tak powiem w gniewie w sobotę, a wczoraj dopiero jak już stwierdziliśmy oboje że tak będzie najlepiej, doszło do mnie, co to oznacza :( Do niego chyba też :( wieczorem przed snem powiedziałam żeby na razie spróbować nie dzwonić do siebie (bo jak jesteśmy osobno to praktycznie co godzinę telefon) i zobaczyć czy to będzie nas męczyć, bo tak to rozmawiamy przez telefon co się dzieje a po powrocie do domu to nie ma czego już mówić za bardzo. Przystał na to, zapytał czy nie chcę żeby się wyprowadzał, to przytaknęłam. Zapytałam jak on na to patrzy, a on że jego zdaniem (jak statka) to może pomóc zobaczyć czy nas do siebie ciągnie, ale jak sobie pomyśli że mamy mieszkać osobno to mu się aż w brzuchu skręca. Te powody... kurcze głupie są. W sumie to nawet 3 tylko. Jemu we mnie przeszkadzają papierosy i że zwierzaki w akwa śmierdzą (zresztą o to się zaczęła kłótnia). Mi przeszkadza jego obsesja na punkcie prywatności, mimo że nie daje powodów do zazdrości żadnych. I o to się kłócimy jak już się kłócimy. Tylko o to. Głupie, nie? :P Stateczku - dobrze że nie wysłałaś :) Pytalam czy on już całkiem zamilkł? I poradzisz sobie bez niego! Wiesz pisalam tu o kolezance ktora zerwała po 7 latach, przez brak oświadczyn. Wyobraź sobie, ona też wszystko pod niego - on obiecywał śluby, kupowanie mieszkania, cuda wianki, i co? Ona nie robiła nic pod kątem przyszłości dla samej siebie, bo przecież czekała aż księciunio coś zadecyduje i będą tworzyć wspólnie przyszłość, dom, i tak dalej. I nic. Kompletnie nic. Zerwała we wrześniu, i wyobraź sobie że w listopadzie zaczęła załatwiać kupno mieszkania! Sama, całkiem sama! I już w marcu się do niego wprowadza :) Zaczęła karierę zawodową rozwijać, bo tak to siedziała na dupie w jednej firmie, bo pasowała jej praca pod kątem bycia z nim. Odżyła kobietka i to bardzo, okazało się że bez niego sobie radzi o wiele lepiej niż radziła sobie z nim!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mireczkaa
cziki- głupie:) Ale o zwierza w akwarium dbaj, przecież to żywe!! Tu go popieram :) Słuchaj, sorry, ze tak szczerze ale dla mnie cudujecie, naprawdę. Bo to trochę zabawę przypomina, sprawdzanie własnych uczuć- czy Was będzie do siebie ciągnęło??? Czy potraficie do siebie nie dzwonić??? Moim zdaniem nic dobrego z tego nie wyniknie- uczuć się nie zmierzyc, a wy usiłujecie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mireczka - ale one nie śmierdzą! W akwarium jest woda jak kropla beskidu, dwa bardzo mocne filtry do tego. Jemu śmierdzi wszystko niestety, ba, nawet uważa że zapach akwa mu na ciuchy przechodzi. Może mu śmierdzieć ale jedzenie jak już, bo wiesz że takie specyficzne zapachy są :/ Dla świętego spokoju wymieniam dziś kroplę beskidu na nową kroplę beskidu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
cziki Ja juz kompletnie go nie rozumie. Z jednej strony chce sie na troche odsunac a z drugiej nie ma na to ochoty lub sily. Pokrecone to wszystko. W takim razie powiedz mu, ze skoro bez telefonu do ciebie nie umie wytrzymac nie musi sie wyprowadzac. Mireczka co ty o tym myslisz? Moj zanilkl totalnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mireczkaa
statek- ja już nie wiem co myśleć, naprawdę! Dla mnie to dziwne, żeby z najbliższym człowiekiem nie móc się dogadać w tak prozaicznej sprawie jak ślub! Po tylu latach razem, wspólnym mieszkaniu! Nie chce mi się wierzyć, ze ten facet jest tak perfidny, że czeka na "coś lepszego"! No naprawdę! Kurcze, my zawsze, o wszystkim ze sobą rozmawiamy- mowimy wprost, staramy się osiągnąć jakiś kompromis. Pamiętam jak mi się mój facet oświadczył- w niezwykłym miejscu, totalne zaskoczenie. Pierścionek przyjęłam, a potem zaczęły się rozmowy. I też gadaliśmy wprost- dlaczego ja nie chcę. Bo zależało mi, żeby najdroższa mi osoba nie czuła się "na przeczekanie"! Argumenty miałam logiczne, ale zawsze podkreślałam, ze jeśli dla niego to bardzo ważne to możemy się pobrać! A tutaj, w przypadku Cziki ten facet daje śmieszne argumenty, nie do zbicia! No bo co powiesz na hasło, ze on się musi przed ślubem dorobić??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czesc dziewczynki Co slychac? Ale dzis tu cisza. Cziki mireczka co u was ? Smutna pewnie pogodzila sie z "narzeczonym". :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mireczkaa
ja jestem, ale mam kupe pracy. Bede jutro:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mireczkaa
jak tam dziewczyny? :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam mireczko :) Chyba nasze male, skromne grono jeszcze sie pomniejszylo :( Zostalam sama ?!?! U mnie bez zmian chyba nie musze nawet pisac. Teraz jestem na etapie ralizowania czy mozna jeszcze cos zrobic. Tak wiem glupie to. A co u ciebie. Moze napiszesz cos opytmistycznego, co u ciebie sie dzieje. Zawsze to lepsze niz wysluchiwanie o "zawiedzonej milosci" hahahha. Czikiiiiiiiiiiiiiiii odezwij sie Teraz musze ze prace sie wziasc. Wpadne wieczorkiem. Mam nadzieje, ze do tego czasu naskrobiecie tyle, ze nie zdaze czytac ;) Milego dnia Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mireczkaa
staek- na jakim etapie?? Bo nie wiem czy Ci literke zjadlo... Rozumiem, ze On się nie odzywa? Też jestem ciekawa co u Czikii...Mam nadzieje, ze cos naprzód. A moze nas zaskoczy i pochwali pierscionkiem zaręczynowym? :) U mnie w porządku! Dużo pracy! Czekamy na czikeee:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
witaczytalam wasze posty troche i zamiast sie podbudowac to tylko posmutnialam, ja w przeciwienstwie jestem jeszcze z facetem( 8-my rok) ale to chyba juz nie potrwa długo, mieszkamy w anglii razem ,ale od długiego zcasu to juz nie to, ja chcialam bym juz zareczyc sie , wziasc słub a jedeyna jego wymówk to to,ze sie za czesto kłócimy, nie jest tak jak kiedys- akceptuje to bo to przeciez normalne,ale miedzy nami sie tak popsuło ze zaczynam myslec, czy nie lepiej by mi bylo samej( mam 26 lat), ale mam podobne obawy czy kogos znajde czy sie jeszcze zakocham;//czy komus zaufam. 8 lat to duzo ,przez ten czas zawsze nazbiera sie duzo"syfu" ,ale to co teraz jest to juz dłuzej nie pociagne, nie mam juz przytulenia ,mmiłego słowa komplentu,juz nie mówie o głupim wyjsciu na spacer. Takze nie wiem czy gorzej to tkwic w takim zwiazku czy poprostu zyc samotnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość totylko jaaa
my po 5.....dzisiaj mija rok od zerwania, a wczoraj byłaby 6 rocznica...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie poddawać się!!! Ja też kiedyś straciłam nadzieję. Myślałam że już po wszystkim. Ale nie poddałam się!!! brałam się każdej możliwości na odzyskanie swojej miłości. Trafiłam na stronę z urokami miłosnymi (o ile się nie mylę http://urok-milosny.pl ) i postanowiłam spróbowac takiego uroku. Nie liczyłam na bardzo wiele. ALE PODZIAŁAŁO!! Ukochany po 5 tygodniach od odprawienia uroku powrócił. Dziś jesteśmy już szczęsliwą rodziną tak więc głowa do góry, i pamietajcie że musicie walczyć o swoje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mój związek tez dobiega chyba końca. Jutro się wszystko okaze. Boje się i ryczec mi się chce

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×