Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Cholernie smutna

Jestem pokłócona z mężem, jest mi smutno..

Polecane posty

bez przesady, budowa tego domu trwa od 8 miesiecy z tego co pisała autorka-nie sadzisz, ze niewspolmierny jest zal autorki do meza? a chcialabym tylko zeby ktos tego meza tez zrozumiał-wstaje rano,zapiernicza do pracy, po pracy na budowe-tez pewnie jest zmeczony, sfrustrowany tym ze ma malo czasu na wszystko...to tez jest tylko czlowiek!! a moze gdyby jasnie obrazona ksiezniczka ruszyla czasami tyłek na ta budowe to by zrozumiala, ze to ciezka orka i uswiadomila sobie, ze te dwa miesiace jakos zleca, trzeba zacisnaz zeby i przeczekac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No włanie biedny zmęczony - niech odpocznie jeden dzień i wszystkim wyjdzie na zdrowie ! ja jednak mam wrażenie że męża zjadła ambicja. Ma być tak i koniec. 10 miesięcy to wystarczjąco by poczuć się samotnym i opuszczonym,. wczoraj autorka pękła. może miała gorszy dzień i sytuacja jeszcze bardziej była nie do wytrzymania ? I miała racje że nie pisała o celu męża bo większość dziewczyn dostała dzikich spazmów jak usłyszała - DOM

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wsciekla mrowa-a moze to nie chodzi o to, ze kazdy sapie z zachwytu nad tym domem, ale ze zwyczajnie po ludzku rozumie sytuacje tego faceta? faceta, ktoremu trafila sie egzaltowana panienka, ktora pisze, jak porzucona 15 latka? nie pamietam, czy autorka napisala ile ma dziecko-bo zaraz moze sie okazac ze dziecko ma z 5 lat i nie jest wcale takim niesamodzielnym bobaskiem....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
po za tym większość ludzi przy takiej orce marzy o odpoczynku i ochwili z rodziną - a on jest zły jak się od tej orki go odciaga choć na chwile. Cały czas myśli o jednym. Dla mnie - nie halo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dokładnie tak, facet nie ma godziny w ciągu dnia na odpoczynek a ta jeszcze go gnębi. Wytrzymaj damulko jeszcze troche, później będzie wykończeniówka i urządzanie wnętrz, może wtedy zechcesz spędzić z mężem chwile czasu przy zakupach czy skręcaniu mebli. Widocznie idiotka nigdy nie musiała ciężko pracować żeby się utrzymać, wszystko robi mąż i ta suka tego nie widzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wlasnie-czemu autorka nie pomysli o zajeciu sie wykonczeniami, aranzacja wnetrz przyszlego domu? mozna sobie zorganizowac wycieczke z dzieckiem do marketu budowlanego, wybierac, ogladac, przegladac i wybierac to co sie chce...ale nie, lepiej napisac, ze sie tego domu nienawidzi napisac takie slowa to tak jakby napluła temu mezowi w twarz...sorry, ale ja to tak widze.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Myślę że autorka uraziła dumę swojego męża, nie brała udziału przy budowie, miała to w dupie, sama pisała że ten dom jest dla niego. Facet się wkurwił, nie miał motywacji, został z tym sam i teraz specjalnie woli w samotności pobyć i porobić fizycznie, niż się płaszczyć przed żonką kretynką.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tez mi sie wydaje, ze autorka nigdy nie pracowala, wiecznie czekala, gotowala obiadk, siedziala w oknie i i oczekiwala towarzystwa męza- a tu nagle okazalo sie, ze inni ludzie moga miec w zyciu inne potrzeby.... ale ona-pępek swiata-swoim rozumem tego ogarnac nie moze...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
oj, dziewczyny, jesteście bardzo naiwne, jeśli myślicie, że on zapieprza w pracy, a później od razu leci zapieprzać na budowę ;) założę się, że jak już ktoś tutaj pisał, on na budowie odpoczywa. odpoczywa od hałasującego dziecka, narzekającej żony. pewnie siedzi z chłopakami, żartują sobie, piją piwo... jeśli myślicie, że po zakończeniu budowy wprowadzi się z żoną i córką do nowego domu i po kilku miesiącach niespędzania z nimi nawet godziny dziennie, będzie siedział na tyłku i je zabawiał - na jakim świecie wy żyjecie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a jak ma go arnażować skoro go nie lubi ? On założył że zbuduje sobie dom wtedy i wtedy i tak ma być i koniec. Ona nawet domu nie chce, dobrze jej było tak jak było. i tu chyba kolejna trudność by zrozumieć autorke - jak można nie chcieć domu ??? Skandal poprostu !!! :D No i zgadzam się z fajterem. On ma sój świat bez rodziny. I jest mu dobrze w tym świecie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
fajter-szczerze, to biorac pod uwage zachowanie autorki wątpie w taka potrzeba tego męza...kazdy czlowiek ma granice wytrzymalosci, a mi sie wydaje ze autorka juz dawna ja przekroczyla widac, ze oboje maja zupelnie inne priorytety w zyciu wiec albo malzenstwem sa z przypadku (wpadka, dziecko itp) albo po prostu sie nie dogadali... szkoda dziecka w tym wszystkim

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
OK, mrowa to jakie proponujesz rozwiazanie? bo wiesz, nikomu tu chyba nie chodzi, zeby spowodowac zeby tym ludziom bylo gorzej-wrecz przeciwnie, w zwiazku gdzie jest dziecko, zawsze trzeba szukac skutecznego rozwiazania sprawy, a nie isc na skróty i powiedziec-rozwód...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tutaj nie ma dobrego rozwiązania. mąż nie lubi przebywać z rodziną, co z tym zrobić? przekupić go? nagradzać za chwile poświęcone jego własnemu dziecku? on będzie szukał sobie zajęć poza domem, ona przez to będzie robić się coraz bardziej zgorzkniała, on tym bardziej będzie chciał uciekać i kółko się zamyka ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
oczywiście najłatwiej by było by autorka zacisneła zeby, problem w tym że chłop zlewa totalnie co ona do niego mowi. Za rok może sobie znaleść inny cel , potem jeszcze inny. Wszysko oczywiście dla rodziny, pytanie tylko czy rodzina jeszcze będzie? Dla mnie rozmowa rozmowa i jeszcze rax rozmowa ( skoro autorka nie może zastosować terapi wstrząsowej ) ale nie taka że on jej powie głuptasku to dla Was a ona się uśmiechnie i łagodnieje ( co robiła do tej pory ) Twardo i prosto nie pasuje mi taki układ. Nie chce byś myślał ciągle o domu, chce byś pomyślał o sobie o nas.Szukajmy kompromisu. Niech on jej opowie o swoich uczuciach ona o swoich. Jeśli się kochaja, jeśli on ją w końcu potraktuje poważnie to dojdą do porozumienia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
swoja droga ciekawe byłoby poznac wersje męza:) cóz, moze sie pouklada....dla dziecka warto czasami zacisnac zeby i isc na ustepstwa-czego i autorce i jej mezowi zycze..:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cholernie smutna
No proszę jakie piękne wpisy. Nie jestem gówniarą, mam swoje lata, czy ja napisisałam, że budowa trwa 8 miesiecy? napisałam, że tyle trwa ten 'stan' budowa trwa ok 5 lat już. Zawsze pomagałam mężowi, jeździłam z nim, pomagałam mu, robiłam wiele rzeczy, których facet, by nie zrobił, jestem zaradną kobietą, nawet jak byłam w ciąży to jezdzilam i pomagałam, gotowałam, sprzątałam, robilam wiele wiele rzeczy. Jak urodzilam dziecko niestety nie mogłam jeździć z niemowlakiem na budowę, czasami jezdzilam jak była ładna pogoda. Ale już nie moglam tak mu pomagac jak wcześniej. Mimo to, często załatwiłam kogos do opieki i jezdzilam pomagac mu, jak było coś do zrobienia, bo chyba bezsensu, zebym jechala i patrzyla sie caly dzien jak on np. płytki kładzie, czy cokolwiek. zawsze się pytałam go, czy jechać z nim, czy mu pomoc. Kto napisał, że mu marudzę codziennie? właśnie nie marudzę, nie kłoce sie codziennie o to, nie pokazuje mu, że mnie to boli. ale czasami wybucham, chyba mam do tego prawo prawda? Chyba nie wiecie co piszecie. Jest wiosna.. taa ledwo się zaczela prawda? za oknem leje, mamy 3 stopnie, zimno jak nie wiem, no rzeczywiscie idealne warunki by jechac tam z dzieckiem. i w zimie tez super, pojechalabym tam z dzieckiem i nosilabym ja caly czas na rekach. super. A pozatym powiedzcie mi ale tak szczerze.. ja sie zawsze pytam co na budowie, co zrobił, jak mu poszło etc. a on sie nie pyta co u nas, jak dziecko, czy wszystko ok, szczegolnie wtedy jak chorowało, nie chcialo jesc, wymiotowało. dlaczego ja mam sie go pytac co u niego, a on sie nie zapyta co u nas? I podkreslam nie jestem histeryczką, nie awanturuje sie, raczej wszystko trzymam w sobie. robiąc dobra mine do zlej gry. Czy naprawde wiele wymagam, zeby moj maz poswiecil nam jeden dzien w tygodniu? Przeciez nie nie chce zeby byl z nami dzien w dzien, ale jeden dzien w tygodniu, naprawde takie mam kosmiczne pragnienia? nie wierze, ze wy nie chcecie, by wasi mezowie/zony były z wami chociaz godzinke dziennie, nie wierze!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cholernie smutna
Też chciałabym poznać zdanie mojego męża, nie chce się kłócić, nie chce go ranić, ale też nie chce żeby on mnie ranił, żeby nie myślał o moich potrzebach. Nie skupiał się tylko na sobie. Ja zaciskam zeby, brne w to dalej, bo to jego cel, jego marzenie. A gdzie są moje marzenia? W poprzednią sobotę obiecał mi, że zabierze mnie gdzieś wieczorem. Do cholery jesteśmy młodzi, możemy przecież gdzieś wyjść prawda? cieszyłam się jak głupia, on był cały dzien na budowie z moim tata i kolegą. Wrócił lekko podchmielony, wypił 2 piwa, no ok nie dziwie się, była sobota, wypił z moim tata po 2 piwa do roboty spoko.. ale pyta się mnie, gdzie ja taka wyszykowana, gdzie idę (?) mowie mu, że przecież mieliśmy wyjść.. a on, że zapomniał, że nie ma siły, no to ja mowie, że wyjde z mkolezanka, bo w sumie dzwonila, co dzisiaj robie, to jak juz sie wyszykowalam do wyjscia to idę :) a on, zebym zostala, że pojdzie kupić wino i posiedzimy razem i pogadamy, zgodzilam się, bo nie pamietam kiedy ostatni raz siedzielismy z lampką wina i rozmawialismy, poszedł do sklepu, gdzie ma 500m wrócił za 2 godziny.. bo spotkam kolege i sie rozgadali...... było mi cholernie przykro, miło prawda?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość r o b
Taką MAŁPE mieć w domu jak CIEBIE AUTORKO to odrazu Cie dobić ,ty wykończysz meża i całą rodzine razem z kolegami I przyjaciułmi,broń panie boże od takiej ZOŁZY wszystkich meżczyzn,a twojemu życze by przejzał na oczy i odszedł od ciebie w hu..........jam bo nic go dobrego przy tobie nie czeka jesteś tepym GADEM,NIESZANUJĄCY ,NIE UMIEJĄCYM POWIEDZIEĆ DZIEKUJE ZA NIC. ZłAPALAŚ SUKO MEŻA NA DZIECKO I NIM PONIEWIERASZ ale wiec że bedziesz jeszcze płakać ŚMIERDZOCY KŁEBKU GUWIEN,ale bedzie już za pużno.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cholernie smutna
rob tobie podziekuje juz. złapałam meza na dziecko? ha ha dobre. dziecko mielismy po 4 latach malzenstwa. ogarnij sie i z tymi wyzwiskami idz gdzie indziej. 🖐️ w ogole to dzieki za wszystkie wpisy, troche mnie poniosło, ze tu temat zalozylam 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Dokladnie tak jest!!
Autorka jest dziecinna..naczytala sie romansow i nie wie jak zycie wyglada. Myslisz ze on cieszy sie z tego ze nie ma ani chwili dla coreczki???chlop biedny zapierdala jak wol byscie czym predzej mogli wprowadzic w nowe 4 sciany i wtedy skupi sie na Was a Tobie jeszcze malo??? Ja swojemu mezowi przy budowie tak w ogole pomagalam,ale Ty pewnie nie chcesz sobie raczek ubrudzic. I dobrze,odejdz od niego,moze znajdzie kobiete ktora doceni jego poswiecenie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Autorko przykro się to czyta, ale niestety takie są realia dzisiejszego życia. Jeżeli mąż nie chce się zmienić, jeżeli budowa domu jest dla Niego wszystkim to nic nie poradzisz. Wiele małżeństw zatracając się w pogoni za "lepszym" życiem straciła coś więcej, SIEBIE. Tak właśnie jest w Twoim przypadku, wierzę że odnajdziecie się jeszcze w tym małym bałaganie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cholernie smutna
Zagubiliśmy się w tym wszystkim. oddaliliśmy się od siebie bardzo. chce znowu mieć swojego męża, a nie obcego faceta w łóżku.. czas pokażę. ja tym czasem biorę się w garść. nikogo o nic prosić nie będę. Zgłosiłam temat do usunięcia. Wszystkim dziekuje za stracony ze mną czas :) Pozdrawiam. Wściekła Mrówa 🌼

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pamiętaj tylko nie podejmuj pochopnych decyzji, myślę że nie warto. Warto natomiast zawalczyć tylko pod warunkiem że będzie to walka obustronna...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cholernie smutna
Nie podejmuje. Nie chce stracić tego co budowaliśmy przez tyle lat. Ne po to brałam ślub z tym człowiekiem, i przysięgałam mu miłość po grób, żeby teraz mieć to w dupie. Ale to muszą chcieć obie strony. A nie tylko jedna. I w tym chyba tkwi problem. Bo jedna strone chce i robi co może. a druga tylko o tym mówi. 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Twój mąż stał Ci się tak bardzo obcy, że aż piszesz cytuję "... z tym człowiekiem...". Niewiarygodne jak ludzie świadomie pozbawiają się tego co najważniejsze w życiu czyli szczęście i co za tym idzie rodzina...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czerownebardzo
wiecie co- jestem załamana. przeraża mnie postawa niektórych z Was, które uważają, że jeśli facet nie pije i pracuje to trzeba mu zaraz nóżki i rączki całować. takie małe macie wymagania od życia i ludzi? kurde, to jest chyba standard? ja jeśli decyduję się założyć z kimś rodzinę, to oczywiste jest dla mnie to, że mój mąż będzie dla nas pracował, kochał i poświęcał się, tak samo jak ja zresztą. z kolesiem, który nie pracuje i wieczorami chleje przed telewizorem nie miałabym o czym gadać nawet przed ślubem. więc doskonale rozumiem autorkę. co z tego, że jej dobry mąż będzie harował całymi dniami "dla jej dobra" skoro po kilku latach takiego układu będą mieli kupę kasy a nie będą mieli o czym porozmawiać przy obiedzie? on nie będzie znał jej potrzeb, obaw, radości, pasji... i odwrotnie. ludzie to nie roboty, potrzebna jest im bliskość i zrozumienie. wystarczyłaby im godzina wieczorem przy wspólnej herbacie czy winie, czas tylko dla nich, a wtedy pewnie autorki by tu nie było... aż dziwię się, że chciało mi się napisać tego posta. oczywista oczywistość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhi
A mi sie wydaje, ze facet autorki faktycznie troche przegina z ta budowa, zatracil sie w tym... a dlaczego? Bo autorka suszy mu glowe, dlatego chlop woli na budowe jechac niz ja wysluchiwac. Tam nikt go nie goni, moze sobie nawet z robotnikami browca spije. a w domu co ma? wiecznie marudzaca zone, do tego zapatrzona w dziecko-on pewnie tak ja odbiera-ma dosyc wysluchiwania, ze ma spedzac z nimi czas, a jak autorka truje mu tak, jak nam tutaj, to coz... Faceci nie znosza takiego zachowania. bo jakos przez te 5 lat chyba codziennie nie jezdzil na budowe? Zaczal jak ona zaczela mu truc. On po prostu chce sie wyrwac-bo kto by zniosl takie gadanie? I moze nawet kochac dziecko i ja, ale juz sie zatracil i wtbral-woli wyjsc z domu. wiec autorka tez powinna odpuscic troche. 2 miesiace zostaly do konca budowy-zeby sie nie okazalo, ze ona dalej bedzie go gnebic pretensjami, to on znajdzie kolejne zajecie, zeby sie od niej odciac. autorka widac ma charakter takiej troszke infantylnej malolaty, ktora bazuje na romansach :P autorko, zmien sie poki czas, pokaz, ze potrafisz sama zorganizowac czas sobie i dziecku, odpusc pretensje, bo jesli nie, Twojemu facetowi odechce sie z Wami w ogole spedzac czas. Takie trucie dupy potrafi zajsc w pamiec, slowa, gesty, brak ochoty na seks. to poczatek konca-takim zachowaniem nic dobrego, dziewczyno, nie zdzialasz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×