Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość one confused girl

przyjaciel ??

Polecane posty

Gość one confused girl

jestem zakochana po uszy w moim przyjacielu od lat :( kiedyś się spotykaliśmy, coś iskrzyło, pare razy byliśmy na "randce" ale niestety kiedy powiedziałam mu o swoich uczuciach on powiedział, że nie czuje tego samego złamał mi serce, wyjechał, ja się odcięłam, potem on próbował pisac, złapac kontakt na nowo ale mnie to za bardzo bolało po kilku latach emocje nieco opadły, on był daleko, chyba miał dziewczynę, ja tez kogoś miałam i przyjaźń sama z siebie wróciła (maile, czasem telefony, zwykle po przyjacielsku) on zerwał z tamtą dziewczyną, ja poznałam kogoś nowego, jestem w związku i nagle on wraca do naszego rodzinnego miasta a ja zaczynam szalec za nim jak kiedyś :o wygląda na to, że uśpiłam tylko te uczucia, myśląc, że on nie czuje nic do mnie, ale teraz nie jestem pewna co się dzieje..wszystko do mnie wraca i moje życie przewraca się do góry nogami spotykamy się rzadko, ale kiedy jesteśmy razem on daje mi do zrozumienia, że coś do mnie czuje, że jestem mu bliska, przytula mnie, niby niechcący dotyka za ramię - wiem, niby pierdoły, ale to typ który nei rzuca słów na wiatr... kiedyś po paru winach powiedział mi mnóstwo komplementów i wypalił, że mnie kocha...alenigdy do tego nei wracaliśmy a on nie robi nic więcej poza tymi subtelnymi sygnałami czy nie robi nic, bo wie, że ja jestem z kims innym? czy nie chce niczego przewracac do góry nogami? wszystko to bardzo delikatne, ale nie chce pierwsza wypalic jak przed laty żeby znowu nei dowiedziec się, że z jego strony nic nie ma - bo kiedyś wyglądało to podobnie - spotkanie na kilka tygodni, czułości, pocałunki (wtedy, nie teraz) a potem cisza.. wiem, że jak facet chce byc z kobietą to zrobi wszystko, ale są jednak też dupy wołowe, które z jakichś powodów się boja - no więc własnie jak poznac czy on się boi czy poprostu nie chce? pomóżcie, bo strasznie się pogubiłam w tym wszystkim :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zuzia xxx
jak mu nie obciągnęłaś z połykiem to do kogo masz pretensje? 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Już raz miałaś nauczkę, żeby się nie wyrywać za wcześnie z miłością,chodzeniem, randkami. Wtedy go pewnie wystraszyłaś. Radziłabym jeszcze przeczekać, jeśli naprawde kocha to sie nie zniechęci i będzie ci dawał jasne sygnały, może nawet powie wprost

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość one confused girl
dzięki zuza, świetna rada! :o no dobrze, tylko ile mam czekac? nie chcę go wystraszyc, oczywiście - ale skoro on się wciąż boi (mnie??) to może nei ma na co czekac i się łudzic znowu? lubie jasne sytuacjie, on miał dziewczynę (kilka dziewczyn) więc to nie jest tak, że się boi zobowiązań albo nie wie jak się do tego zabrac..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wg mnie nie ma recepty na to, jak poznać czy facet coś do Ciebie czuje. Tym bardziej, że zakochani często widzą znaki tam, gdzie ich nie ma (i na odwrót). Lepiej "wyłożyć kawę na ławę" i spotkać się z rozczarowaniem, niż dręczyć się niewiadomą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość one confused girl
no i nie mam juz 15 lat tylko ponad 20...on jeszcze więcej :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
z tym czekaniem nie ma reguły...ale powiedzmy, do jesieni? Kilka miesiecy powinno wystarczyć, tym bardziej że zakładam że w tym czasie będą okazje do picia razem, wspolnych spacerow, wieczorów. Jeśli coś ma sie wgl wydarzyć to raczej w tym czasie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość one confused girl
Ms Grey - właśnie, tak dokładnie zrobiłam parę lat temu - wyłożyłam kawę na ławę - czy on teraz czeka, że znowu to zrobię? trochę głupio mi znowu pierwszej mówic, że coś do niego czuję -może powiedziec, żebyśmy ustalili jakieś zasady albo coś? chodzi o to, że męczą mnie takie skrajności - jak się widzimy jest super, jesteśmy blisko on jest bardzo miły, patrzy mi w oczy iw ogóle - a potem pare tygodni cisza - o co w tym chodzi??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość one confused girl
aha - jeszcze chodzi o to, że te kilka lat temu było cos między nami i wyglądało to dokładnie tak samo - spotkania, pocałunki, dotyk a potem parę tygodni cisza, więc obawiam się, że nawet jak do czegoś by doszło między nami to nadal może się okazac, że sytuacja jest niewyjasniona..a ja nie mam ochoty na powrót do przeszłości on sprawia, że czuję się jedyna kobietą w jego życiu (jak się widzimy) a potem się do mnie nei odzywa parę tygodni, jakby miałw dupie czy żyję - czy to normalne?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jakiś skomplikowany ten facet ;)... Może liczy na to, że się pierwsza odezwiesz, a może to po prostu flirciarz jest. Taki typ. Nie znam, nie oceniam. Wydaje mi się tylko, że jasne postawienie sprawy twój chaos emocjonalny uspokoi. W te czy wewte - będziesz wiedziała na czym stoisz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość one confused girl
czy flirciarz? nie wiem, może trochę, ale bardzo konkretny, nie rzuca słów na wiatr i nie dotyka lasek, z którymi nie wiąże nadzieji jest u niego w pracy taka panna, której on się podoba ale on ją traktuje jako koleżankę i chociaż ona robi wszystko, żeby coś w tym układzie zmienic on trzyma dystans (kiedyś mi mówił, że ani razu jej nawet nie dotknął, nie wiem po co, ale powtórzył to kilka razy, jakby chciał pokazac, że nikogo innego poza mna nawet nie dotyka, czyli, że jest to dla niego ważne/wiele znaczy)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość one confused girl
bardzo trudno mi jest to wszystko ogarnąc, bo jestem w środku tego, dlatego pytam o opinie z zewnątrz -wiem, że wy go nei znacie i trudno wam ocenic, ale może macie jakies podobne doświadczenia, albo może jacyś faceci się wypowiedza jak to odebrac? o ile mogę próbowac interpretowc jego zachowanie kiedy jesteśmy razem jako zainteresowanie moją osobą, o tyle ten okres ciszy między spotkaniami mnie kompletnie wybija? brak jakiejkolwiek ciagłości przekazu :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a czemu po prostu
a czemu po prostu nie zapytasz wprost o co mu chodzi? Nie musisz wywalać kawy na ławę, że Ty coś do niego czujesz. Raczej podpytaj go wprost o to, co on robi, jak się zachowuje. Powiedz, że masz wrażenie, że chodzi o coś więcej i chcesz wyjaśnić sprawę. Zobaczysz co on Ci powie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ty się ciesz
że nia zakochałaś sie w koledze z pracy, żonatym i z dzieckiem...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość one confused girl
może masz rację... ale to facet, gdyby był taki otwarty to by sam powiedział a nei bawił sie w podchody..naprawdę myslisz, że mi tak poprostu powie, że jednak mnie kocha? (jeśli kocha ;) a jeśli powie, że nic i będzie udawął głupiego? to co to zachowanie niby oznacza? własnei tego się boję, bo wtedy (kilka lat temu) było dokładnie tak samo - wszystko cacy na spotkaniach, potem cisza, a w momencie konfrontacji nagle okazało się, że on nie czuje tego samego - płakał, pisał, że mnie nei chce stracic, ale chciał byc ze mną :( przed rozmową spotkania, pocałunki - co to do cholery było chyba nigdy się nie dowiem..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość one confused girl
fakt, nie ma żony i dziecka, wtedy byłoby to bardziej skomplikowane..ale też o ile wszystko jest jasne, to można miec różne układy w życiu, nei tylko te 'akceptowane przez społeczeństwo' ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość one confused girl
w tym układzie nic nie jest jasne - jak próbuje wyjasnic to ucieka, jak czekam to nic się nie zmienia..zauważyłam, że jak tylko ja jestem cała w skowronkach i otwieram się to on jakbysie wycofuje, nabiera dystansu - a jak ja nabieram dystansu to zaraz dostaję telefon albo niezobowiazującego smsa...jak żuraw i czapla się będziemy tak ganiac do końca życia :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a czemu po prostu
moim zdaniem jeśli będziesz czekać i nic nie powiesz, ani nie zapytasz wprost, to możesz czekać w nieskończoność. Bardzo możliwe, że Ty widzisz coś, czego nie ma - bo patrzysz przez pryzmat tego, co było i przez pryzmat tego, czego byś chciała. A może z jego strony to zwykłe przyjacielskie zachowanie? Ja bym zapytała. Nie masz nic do stracenia. Bo jeśli on naprawdę nic nie czuje do Ciebie, a Ty go kochasz, to i tak zakończenie tej znajomości byłoby dla Ciebie najlepszym wyjściem...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość one confused girl
kurczę, ale jak zapytac? :) "co do mnie czujesz?" może on nie chce mówic wprost, bo wie, że kogos mam i dlatego czeka na otwartą bramkę? ja bym napewno siedziała cicho, gdyby on miał dziewczynę..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czapla od żurawia
ja mam podobna sytuację tylko jeszcze pare lat później i to dopiero jest zagwostka.. ja po ślubie, dzieci - on wciąż sam ja za nim szaleję od liceum, on za mną też, ale jakoś nei wyszło - dokładnie jak u ciebie, on się nie zdecydował, ja mu "zrobiłam na złośc" iw yszłam za mąż, potem on pokochał ale jakby za późno - no i tak sie miotamy oboje teraz.. mąż mnie kocha, ja go też ale nigdy tak jak tamtego..tyle lat mam motylko w brzuchu na jego widok (choc żaden z niego przystojniak ;) on na mnie patrzy, przytula, jak jesteśmy sami całuje mnie w rękę, dotyka włosów..a ja się rozpadam po kawałku po każdym spotkaniu kocham moje dzieci nad życie i nigdy nie zburzę im małego świata..ale gdybym mogła to pobiegłabym za nim na koniec świata, jak nastolatka :( smutne to wszystko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a czemu po prostu
ja bym wprost powiedziała, że chcę porozmawiać i powiedziała, że mam wrażenie, że jego zachowanie nie jest czysto koleżeńskie i czy mógłby powiedzieć, o co chodzi, czy coś mi się przywidziało, czy faktycznie jest coś więcej z jego strony. Jeśli Ci powie, że nie ma, to sprawa prosta. A co do Ciebie czaplo - nie uważasz, że byłoby lepiej tej znajomości nie kontynuować? Uważam, że w tym momencie to po prostu idealizujesz faceta, "motylki" są, bo to coś innego, bo to coś zakazanego, bo to ten, o którym śniłaś, którego kiedyś kochałaś... Wiem, o czym mówię - też jest taki jeden od "motylków" w moim życiu ;) Spotykam go od czasu do czasu z powodów zawodowych, ale uważam, że to nic dobrego nie przynosi. A już na pewno nie spotykanie się prywatnie, z własnej woli, bo to tylko potęguje takie uczucia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sprawdź to subtelnie. Odwołaj któreś spotkanie, i sprawdź jaki będzie miał - i czy będzie miał o to do Ciebie żal. Czy napisze, i co napisze. Daj mu do zrozumienia, że powoli mu się wymykasz. Jeśli Cię kocha, zareaguje i powie Ci o uczuciach. Nawet jeśli jest wołowym zadkiem, jeśli czuje to, czego oczekujesz, nie zaryzykuje że straci Cię po raz kolejny. Jedna z moich ciotek zwykła mawiać: "Co u trzeźwego na myśli, to u pijanego na języku". Ale nie polecam Ci wychodzić z żadną inicjatywą. Poprzedni forumowicze słusznie moim zdaniem radzą, byś przeczekała. Lepsze to, niż samej sobie po raz kolejny zafundować łzy i zawiedzenie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a czemu po prostu
powie albo i nie powie, skoro ona ma faceta. A tak naprawdę to każdy jest inny i na jednego takie gierki podziałają, na innego nie, inny odpuści... Ty go znasz autorko, sama zdecyduj

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dlatego nie wierze w przyjaźń damsko- męską. Przeważnie babka się zakochuje, a facet chce bzyknąć tą przyjaciółkę wszyscy są nieszczęśliwi i tak to wygląda.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiem, wiem, strasznie gówniarsko to pewnie brzmi, ale nie potrafię chyba go nie widywac.. on jest mi bardzo bliski, mogę na niego liczyc, tkich ludzi ma się w życiu bardzo niewielu, to naprawdę świetny facet i jest przyjacielem całej mojej rodziny uczucia chowam do kieszeni, bo nic nie zmienię, ale przestac kochac też nei potrafię..byc może idealizuję go, byc może gdybyśmy spróbowali byc razem nic by z tego nie wyszło - ale tego się juz nigdy nei dowiem, więc trzymam chociaż te namiastkę którą mam za każdym razem jak mam go zobaczyc dostaje takich skrzydeł, że wszystko inne robi się różowe, mam więcej miłości do męża, więcej cierpiwości do dzieci, więcej zapału do pracy - to wszystko sa pozytywne rzeczy i uczucie jest bardzo budujące..a że trochę sobie popłaczę w poduszke nad niesprawiedliwością losu po spotkaniu to widac taki ten los.. troche mnie to tylko czasem przerasta, bo motylki motylkami ale te motylko już u mnie prawie 20 lat w brzuchu latają, każdy sms, każdy telefon, każde spotkanie.. aż strach się bac ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość współczuję i rozumiem
współczuję i rozumiem was dziewczyny.. ja mam romans z moim przyjacielem z lat szkolnych..kocham go, on kocha mnie - ale oboje jesteśmy juz w związkach i mamy dzieci.. spotykamy się rzadko, nie piszemy do siebei, ale jest między nami więź od zawsze nie chcę myślec ani planowac, rozwodu napewno nie wezmę, bo kocham moją rodzinę - jak to brzmi!! ale jego też bardzo kocham.. gdybym musiała wybrac wybrałabym dzieci - ale póki mogę staram się miec wszystko (łącznie z bólem, samotnościa, wyrzutami sumienia - bo to jest chyba nierozłączne) ale to uczucie mnie poprostu przerosło, co tu duzo mówic - jak był unosiłam się ponad ziemią - jak go nie było czułam dziure w brzuchu codziennie rano o nim myślę po przebudzeniu i codziennie przed zaśnięciem, te krótkie chwile ukradzione dla siebie nadają mojemu życiu sens..jak jestesmy razem cała reszta nei istnieje, znów mamy po naście lat...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość katarzynnkaa
Autorko... Napisałaś, że być może się boi, być może czeka na Twój znak, być może nie wie co teraz zrobić. Byłaby to wersja prawdopodobna, gdyby... utrzymywał z Tobą stały i częsty kontakt. Napisałaś że milczy tygodniami. Tak nie zachowuje się facet który kocha. Gdyby kochał, być może bałby się powiedzieć, być może czekałby na Twój ruch ALE!... odzywałby się, wciąż byłby obok Ciebie, wciąż chciałby mieć kontakt, nie tracić Cię z oczu lub przynajmniej z gg :) Słowem - sądzę że Cię nie kocha. Lubi Cię jakoś zapewne, ale miłość to to nie jest. Osobiście nie wierzę też w to, że miłość przychodzi po latach. To jakiś absurd. Nie kochał Cię wtedy, złamał Ci serce, spotykał się z innymi, więc dlaczego sądzisz że nagle zacząłby Cie kochać? Znasz jakikolwiek powód? Jakoś bardzo zmieniłaś swój wygląd, swoją osobowość, poglądy, stałaś się inną osobą? Nie sądzę. Jesteś wciąż tamtą osobą której on nie kochał.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość one confused girl
do katarzynki: no właśnie..to milczenie też jest dla mnie wymowne..bo własnie szukałby więcej kontaktu, ale z drugiej strony kiedyś powiedział, że "nie chce mnie stracic" i parę razy podpytywał czy mój chłopak nie ma nic przeciwko temu czy się spotykamy (czasem) bo on by nie chciał mnie stracic - wiadomo, gdyby mój chłopak zaczął robic sceny i zabraniac mi spotkań byłoby nieprzyjemnie no i wtedy on by nie mógł się ze mną ot tak poprostu spotykac..wiesz o co chodzi nie wiem, może go tłumaczę teraz, ale czasami pisze np. "dobranoc" albo ni stąd ni z owąd coś zapyta - ale stara się własnie trzymac fason, żeby nie podpaśc.. kurczę, skomplikowane to, bo to jest typ samotnika, ma mało znajomych, choc jest bardzo lubiany, nie jest wylewny jesli chodzi o uczucia ani o słowa i dlatego uważam, że nie gra ze mną tylko może właśnie myśli, że już stracił szansę i teraz jest za późno a ja się trochę zmieniłam..nie fizycznie (powiedział, kilka razy, że jestem jeszcze piękniejsza :) ale jestem bardziej pewna siebie, mam dobra pracę, podszlifowałam języki - jak mnie poznał mieszkałam jeszcze z rodzicami i byłam taka szarą myszką (zwłaszcza w jego obecności, bo mi mowę zawsze odejmowało hi hi hi )

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość one confused girl
aha, z tą miłoscią że przychodzi po latach..widzisz, to było tak, że bylismy blisko ale on chyba się wysraszył, może nei był gotowy na związek i zmiane planów (miał wyjazd za granicę w perspektywie) i zaskoczyłam go - ale miesiąc potem już zaczął pisac, że nie chce mnie stracic, dzwonił, jak napisałam na gg, że mam chłopaka to zadzwonił do mnie zza granicy chociaż był środek nocy...takie subtelne rzeczy - nie rzucił się na kolana i bił w piersi, nie darł szat ;) więc może coś czuł już wtedy, od razu tylko ja byłam zimna i udawałam że nic nei widze, bo za bardzo mnie ta huśtawka męczyła poprostu..więc uniosłam się duma i powiedziałam, że jak nie to nie i poprostu poszłam dalej.. :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×