Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość rozbity od dawna

co robić gdy jest się mną

Polecane posty

Gość rozbity od dawna

Witam, z tym co opiszę walczę już od ponad 2 tygodni. Jestem z dziewczyną od ponad roku. Były i kłótnie, i zgody,...normalny związek. Bardzo ją kochałem, i Ona mnie również. Przebaczaliśmy sobie złe rzeczy, przeżyliśmy wiele pięknych chwil. Muszę od razu napisać, że jestem uczuciowym facetem. Dużo odbieram za pomocą emocji. Mam też silnie rozwinięte umiejętności autoanalizy, interpretowania uczuć itd. Mam też straszliwą wadę...potrafię wmówić sobie rzeczy mało prawdziwie i co gorsza, w nie uwierzyć. Robię to nieświadomie. Dlaczego wiem, że nieświadomie ? Dlatego, że kiedy już jestem świadomy to odczuwam ogromny stres z tego powodu i walczę sam ze sobą. Często doprowadza mnie to do bólów serca. Wiem, dziwne to i głupie, ale tak jest i tyle niech wystarczy. Zatem, idąc dalej z moją opowieścią... Wszystko w moim związku było cudowne...aż do ponad 2 tygodni temu. Moja dziewczyna lubi się dużo i często całować. Ja to również lubiłem, dalej lubię, ale już nie tak często. W pewnym momencie też poczułem, że nie chcę się już spotykać tak często i na tak długo ( wiele godzin ). Nie wiem, może to rutynowy przebieg tych spotkań doprowadził do tego ? Może potrzebuję też czasu dla siebie samego ? Natomiast kiedy się już z Nią widzę nie czuję upływu czasu. Tak jakbym sobie to wszystko wmawiał. Doszło do tego, że brak chęci na pocałunki zrodził w moim umyśle myśl, że mi na niej nie zależy. Od tego momentu było tylko coraz gorzej...setki myśli naraz, stres, męczenie samego siebie. W pewnym momencie straciłem pewność co do mojego uczucia wobec Niej...Teraz znowu czuję, że kocham, że mi zależy...ale myśl o kolejnych spotkaniach powoduje u mnie napięcie, stres...Nie mogę sobie poradzić z myślami. W ciągu tego okresu moja dziewczyna śniła mi się ze trzy razy. Raz spanikowany się obudziłem myśląc o niej. Wytworzyłem wokół siebie pewien dystans, którego Ona nie czuje. Mam pewne blokady, bariery, wahania nastrojów ( tak, wiem...jakież to kobiece, taki jestem... ). Myśl, że ją tracę jest dla mnie straszna...nie wiem co robić, co myśleć, może potrzebuję pomocy specjalisty ? Może lata analizowania i myślenia spowodowały, że sobie nie radzę ? Patrzę na Nią i czuję ból i wtedy stwierdzam, że będę się męczył sam ze sobą, ale nie chcę zniszczyć jej szczęścia. Wiem, że Ona czerpie je ode mnie, że ja jestem jej szczęściem...zrobię co mogę, żeby była szczęśliwa nadal... Tłumaczę sobie, że ja to wszystko sobie wkręciłem, że skoro mi na niej zależy to te bariery i dystans wytworzyłem ja sam. Muszę dodać, że nie kłócimy się już od bardzo dawna. Nie wiem co się ze mną dzieje. Proszę o pomoc. To co opisałem to nie jest prowokacja. Dziękuję tym co to przeczytają i odpiszą co myślą...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kula:]
dziwne... nawet do konca nie rozumiem... mozesz sie udac do terapeuty. nie mam pomyslu co sie dzieje..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisałeś, ze za dużo myślisz, analizujemy, itp.. W tym może być problem, tak mi sie wydaje... Może spróbuj ratować trochę bardziej spontanicznie? Troszeczkę chaotyczna jest Twoja wypowiedz, bo dokładnie nie da sie opisać, co sie czuje, ale trochę spontaniczności i przerwa dla zbyt intensywnej analizy każdego kroku może dobrze Ci zrobić. Mam tez inne wyjście, bycmoze nawet nie wiesz, a cierpisz na zaburzenia afektywne dwubiegunowe? Mój były na to chorował, jego uczucia zmieniały sie z minuty na minutę, sam nie wiedział czego chce i przechodził od skrajności w skrajnośc, długo nie wiedział co to może być, dopiero po kilku latach psychiatra mu do zdiagnozowal bo już sam z sobą sobie nie radził.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rozbity od dawna
@kula myślałem już o terapeucie, ale nie w związku z moim obecnym problemem :) Coraz bliżej jestem decyzji udania się do jakiegoś... @plastikowa____biedronka tego nie zrobię. Ona i tak ma już wystarczająco dużo własnych problemów. Moje świrowanie nie jest jej potrzebne....ale rozmowę z Nią też jakiś czas temu brałem pod uwagę :) @rebelrebel obyś z tymi zaburzeniami nie miała racji xD a tak całkiem poważnie...to kto wie, może jest coś we mnie nie tak jak powinno być... @sennikowa a więc współczuję :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Może faktycznie powinieneś sie wybrać do specjalisty, to nie zaszkodzi a może pomoc, zaburzenia afektywne dwubiegunowe leczy sie farmakologicznie z dużym powodzeniem i tylko na pozór to brzmi tak strasznie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rozbity od dawna
Pewnie tak zrobię Dziękuję za odpowiedzi. Dodam jeszcze, że trochę lżej mi się na duszy zrobiło jak się wygadałem ( rozpisałem ) :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nieeeeeee.
za długie, nie chce mnie się tego czytać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kula:]
inny problem ktory cie prowadzi na terapie okaze sie rzutujacy i na ta sytuacje... terapia udana to zalatwienie praktycznie wszystich problemow... tak mysle,bo uczeszczam i na to licze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×