Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość zdolowanaprzyszlamama25

chce,żeby ktoś tylko mnie wysłuchał..może zrozumiał...

Polecane posty

Gość zdolowanaprzyszlamama25

a może poradził...a może,żeby tylko wiedział że są na świecie takie osoby jak ja... mam 25 lat....jestem w ciąży upragnionej ciąży....całe zycie miałam pcos,więc gdy zaskoczyło była pełnia szczęścia....jestem w 5 miesiącu ciąży i jest mi smutno i źle...przychodzą momenty podsumowania swojego życia... nie było mi w życiu lekko....w pewnym momencie zabrakło rodziców..musiałam szybko pójść do pracy...całe życie ich prawie przy mnie nie było...nabawiłąm sie tylko przez nich nerwicy..ale to inna historia...zaczęłam pracować i poszłam na zaoczne studia które właściwie były tylko tak o...nie mialam pomyslu na siebie..za duzo mialam problemow by moc sie n atym skupic... z moim mezem jestem od 16 roku zycia...pobralismy sie 2 lata temu,zamieszkalismy pod miastem...niedaleko ale pod miastem kolo jego rodzicow...wyremontowalismy sobie budynek taki mialo byc na chwile mamy tu ok 45m ale jest jeden pokoj. gdy zaszlam w ciaze musialam pojsc na zwolnienie bo okazalo sie ze mam krwiaka i musze lezec....gdy juz po kilku tygodniach wszystko wrocilo do normy chcialam wrocic do pracy..ale okazalo sie ze nie mam gdzie wracac bo moja filia sie zamknela....mam doła...ogromnego całymi dniami siedze sama w domu....nie mam nawet wyksztalcenia bo musialam w koncu rzucić studia bo praca okazala sie wazniejsza...nie mam pomyslu na siebie nie mam jakis wiekszych pasji ..nie wiem co moglabym robic..maz mowi ze jak urodze to wyprowadzimy sie 60km calkiem za miejscem zamieszkania na prawdziwa wies...on teraz pracuje w firmie a po pracy pracuje u siebie na tzw."roli" ...i w przyszlosci cche sie w tym spelniac na tamtej wsi,...pytamnie tylko co ja mam robic...:( cale zycie mieszkalam w miescie...nawet jesli tu zostane co bede rovbic dalej skoro nie mam pracy ani wyksztalcenia....jedyny powod dlaczego chce mi sie jeszcze zyc to to malenstwo ktore nosze pod sercem..ale kazdego dnia boje sie ze je strace....tak bardzo boje sie poronienia...nie wiem czego chce od zycia :( chyba jestem nikim...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zdolowanaprzyszlamama25
a na dodatek tego wszystkiego mój mąz wiecznie ma do mnie pretensje ze chce gdzies z nim pojechac,spedzic czas,...bo on wiecznie jest zapracowany nawet w niedziele...a poza tym to szkoda pieniedzy i paliwa...;/ a poki co z kasą az tak zle nie stoimy.....:( wiec co bedzie gdy wyjedzeniemy tam? juz calkiem bede sama :( tu przynajmniej wyskocze gdzies do sklepu ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Współczuję Ci autorki i chyba Cię trochę rozumiem. A co Ci mogę doradzić? Jedynie 2 rzeczy... wizyta u psychologa (czasem po wizycie u dobrego psychologa zmienia się zupełnie patrzenie na pewne rzeczy) albo znalezienie pomysłu na siebie :) Ponieważ to drugie wcale nie jest łatwe i zdaję sobie z tego sprawę, więc może postanów sobie, ze będziesz pełnoetatową mamą? Skupisz się na wychowywaniu dziecka? Może do tego jakieś hobby (wyszywanie, czy jakieś inne robótki ręczne)? Może pójdź na razie w tę stronę? A dziecko troszkę się odchowa i wtedy może coś Ci przyjdzie do głowy? Albo tak się będziesz czuła cudownie w roli gospodyni domowej i matki, ze skusisz się wtedy na kolejne dziecko?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zdolowanaprzyszlamama25
wszystko się zgadza tylko pytanie co jesli nam sie nie uda...moi rodzice sie rozwiedli nie wierze do konca w udane malzenstwa..tym bardziej ze jestesmy ze soba od czasow nastoletnich...moge mu sie znudzic w kazdej chwili....ja nie mam nawet dokąd pojsc...matki nie mam od 15 lat ojcu zabrali mieszkanie za kredyty mieszka u swoich rodzicow jedyne mamy mieszkanie z siostra ale tam sa dwa pokoiki a ona mieszka tam z mezem i dwojka dzieci...masakra...:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zdolowanaprzyszlamama25
jeszcze gdy pracowalam było fajnie...wiecznie cos robilam ..wiecznie nie mialam czasu..pracowalam po 12 godzi i wiecej i jeszcze konczac prace czasem o 22 i pozniej robilam zakupy zalezy na jaka mialam zmiane....csaly czas cos.. a teraz? siedze w tych murach czasem pojde na spacer...podjade na zakupy.....nawet nie mam o czym opowiadac stalam sie nudną kobieta bez wiekszych pasji....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie obraź się, ale po cholere wychodzić za mąż jak się nie wierzy w związki do smierci? :/ i się mysli o rozwodzie? Po co w takim układzie mieć dzieci? Znudzić się mężowi? To po co za takiego wychodzić? Nie możesz kobieto tak myśleć! Ty masz zostać matką niebawem a o takich pierdołach myślisz? I pamiętaj... jeśli będziesz utrzymywała ciepło domowe i pielęgnowała związek, podniecała męża i jego uczucia to wtedy związek przetrwa. O związek trzeba dbać całe życie... o skowronki i motylki w brzuchu też :) Bez dbania o to związek się wypala i umiera...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zdolowanaprzyszlamama25
wyszłam za mąż z miłości chciała bym w to wszytsko wierzyć ze milosc do konca zycia itd..ale jak tu wierzyc skoro nie mialo sie wzorca poza tym widze co dzieje sie wokol mnie....poza tym trzeba czasem brac taką opcje a nie slepo wierzyc ze cale zycie bedzie piekne...probuje byc dobra zoną,pielegnowac ten zwiazek ale czasem sie nie da samemu...czesto go probuje gdzies wyciagnac..ale on nie..bo szkoda mu czasu....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Martutuska81
hej, nie doluj sie kochana... wiele przyszlych mam chcialoby tak wlasnie sie nudzic i nie robic nic... porozmawiaj z mezem ze potrzebujesz jego bliskosci i nawet jesli to mialby byc jeden dzien spedzony wspolnie to juz robi roznice. Facetom ciezko to ogarnac. A my faktycznie tego potrzebujemy !! Ja mam za sob taka rozmowe i jest znacznie lepiej !! Ja np musze pracowac a jestem w 22 tc bo nie mam wyjscia i czuje sie winna ze robie krzywde i sobie i dziecku. Nikt mi jednak nie da na rachunki w zimie ;( wszystko sie jakos ulozy. Zawsze tak jest wiec glowa do gory. A jak urodzi sie dzizia to uwierz mi nie bdziesz miala czasu na hobby, kolezanki czy nawet zakupy. To bedzie Twoja pelnoetatowa praca wiec musisz wytrwac !! POwodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiesz... każdy musi znaleźć swoją receptę na szczęście. Naszą receptą jest bycie praktykującymi katolikami i związek z kościołem. Jesteśmy po ślubie 6 lat a zachowujemy się dzięki temu jak nastolatki. Oboje bardzo o siebie zabiegamy, robimy sobie niespodzianki, liściki, zabawy w chowanego :D i ZAWSZE wychodzę do drzwi się z nim przywitać jak wraca z pracy. Nam religia bardzo pomaga... u mnie tata zawsze powtarzał: gdzie bóg jest na pierwszym miejscu tam wszystko inne jest na właściwym. Ty z kolei musisz znaleźć własny złoty środek na problemy i rutynę... za Ciebie nikt tego nie zrobi. Na pewno dużo rozmawiaj z mężem. Może jakas psychoterapia? Poradnia małżeńska?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Na studia zawsze możesz wrócic. Teraz najwazniejsze jest dziecko. Dbaj o siebie. Kup sobie jakis kurs języka i ucz sie w domu. Może pomysl o handlu czyms na allegro. Jeżeli mieszkasz "na wsi", masz dom zacznij chodować psy albo koty. Tylko najpierw poczytaj o tym, zajmij sie tematem. Mam znajoma co na rasowych kotach zarabia naprawdę dobra kasę. Tylko do tego musisz miec serce

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A ja już się nie mogę doczekać jak się wyprowadzimy 50 km od Warszawy :) Niby wychowałam się tu i lubię to miasto (choć wszyscy mi się dziwią), ale tak bardzo już bym chciała mieszkać w domu a nie w bloku, chodzić na spacery do lasu, zbierać polne kwiaty, chodzić na grzyby kiedy chcę (a nie jechać specjalnie kilkadziesiąt km), mieć czas upiec ciasto, posiedzieć w ogrodzie z gazetą w ręku (teraz nawet nie mam balkonu), popielić kwiatki itd :) Skończyłam studia, a i tak z pracą kiepsko (niby jest, ale jakim kosztem), mam córkę 1,5 roku i teraz znowu jestem w ciąży. Też nie mam jakichś wielkich pasji itp. Do pracy najchętniej już nigdy nie wrócę, chyba że dla przyjemności lub z nudów. Spróbuj znaleźć pozytywne aspekty twojej sytuacji. Jeśli mąż jak piszesz zajmuje się rolą, to może za jakiś czas otworzysz jakiś sklepik z eko żywnością czy coś w tym stylu, a może jak już ktoś pisał wcześniej zaczniesz szyć lub haftować i będziesz sprzedawać swoje wyroby :) Szukaj pozytywów, zapomnij o negatywach :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziewczyno, opamietaj się
i korzystaj teraz z wolnego czasu, bo za 4 miesiace to Ty czas po brzegi będziesz miałą wypełniony!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sunnysun
Teraz dbaj o siebie i o dzidzie. Nie snuj czarnych scenariuszy. Moze jestes zdolowana przez hormony? Niektore kobietki tak maja. Ja mieszkam w miescie, ale moim marzeniem jest mieszkac na wsi:) Laki, lasy, natura! Pomyl jak mozesz urzadzic ogrod, przestrzen wokol siebie. Co do wyksztalcenia, to pomysl co chcialabys ulepszyc? Ja np przez neta ucze sie obslugi programow graficznych:) Pomyslow sa tysiace.Pozdrowienia!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość week of view
kochana, mysle ze powinnas pojsc do psychologa, mysle ze masz depresje. Moja kolezanka byla w podobnej syt. siostra zabrala ja do psychologa. Powoli malymi kroczkami wychodzi ze stanu w jakim byla przez pare lat(os smierci siostry) i juz jest lepiej. Powiem ci ze ja tez nie mam studiow, przez chorobe musialam je odlozyc na pozniej, zaszlam w ciaze a teraz moja firma sie rozwiazala wiec tez nie mam do czego wracac. Nie raz i mi wydawalo sie ze jestem w ciemnej dupie. Teraz zajmuje sie 2 tyg synkiem. Mysle ze powinnas skorzystac z pomocy psychologa, po to sa zeby pomagac ludziom, zycze powodzenia:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja mialam podobna sytuacje. Gdy zaszlam w ciaze akurat konczyla mi sie umowa wiec jej nie przedluzono (a musialam powiedziec o ciazy ze wzgledu, ze poimo stanowiska biurowego dostalam raz zadanie pracy w magazynie gdzie musialam uporzadkowac archiwum i nosic ciezkie ksiegi rachunkowe). Z jednej trony bylam szczesliwa bo tez dlugo staralam sie o ciaze, z drugiej sstrony przerazona bo mialam krotki staz pracy. Tak wiec radosc i strach o ciaze przepltalal sie ze strachem kiedy i czy wogole bede mogla wrocic do zawodu. Moj maz pomagal w rodzinnej dzialalnosci, caly dzien byl poza domem wiec tez mi bylo ciezko bo praktycznie caly dzien sama. Rzeby przetrwac nude staralam sie duzo czytac, troche byc na biezaco z praca, nauka jezykow choc w myslach mialam ciagle "po co mi to", przez najblizsze pare miesiecy czekaly mnie przeciez pieluchy, karmienie i opieka nad dzieciaczkiem. Po porodzie wiadomo przez pare miesiecy euforia, a potem znuzenie bo maz do pracy a ja z dzievkiem. Pracy zazelam szukac po roku ale bez rezultatow. Za malo doswiadczenia, za daleko mieszkam, a c bedzie jak dziecko zachoruje itd... takie byly pytania od pracodawcow. Tez bralo mnie zwatpienie. Ktoregos razu po rozmowie ze znajoma, ta poradzila mi otworzyc wlasna dzialalnosc. W tej dziedzinie mialam juz pewne doswiadczenie nabyte w pracy i choc najpierw nie bardzo w to wierzylam to jednak zaczelam powoli isc w tym kierunku. Teraz pracuje na wlasny rachunek, kokosow nie zarabiam, ale mam juz swoj dochod, zajecie no i czas dla corki bo pracuje w domu. Moze sprobuj pomyslec nad tym autorko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie mow,ze jestes nikim,bo tak nie jest.Juz samo to,ze zalezy Ci na tym dzieciatku,to bardzo dobrze.Urodzenie dziecka nie przekresla dalszego realizowania swoich marzen i planow.Jesli idzie o malzonka,moze powinnas z nim porozmawiac o tym,ze nie chcesz mieszkac na wsi,o swoich obawach i pragnieniach.Z drugiej strony biorac,to mieszkanie na wsi nie jest takie zle,ja sama jestem mieszczuchem,a moj maz pochodzi ze wsi i powiem Ci,ze mieszkalam na wsi 2 lata i bylo mi tam dobrze,mimo,ze czas plynie wolniej,to ludzie sa wiele bardziej przyjazni niz w miescie,nikt nigdzie nie pedzi,porozmawia,zainteresuje sie jak cos sie dzieje,a w miescie kazdy zyje wlasnym zyciem,nikogo nie obchodzi to,ze padniesz na ulicy zemdlona,bo zaraz maja Cie za pijaka.Jesli chcialabys pogadac na temat maciezynstwa itp.nawet wygadac sie to napisz na maila bulbinek7@gazeta.pl

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mam chyba gorzej
pewnie Ci to nie pomoże, ale mam podobnie a myślę,że nawet gorzej.. Wykształcenie też średnie, po roku studiów zrezygnowałam bo stwierdziłam, że to nie dla mnie i nie dawałam rady. Potem jeździłam do Niemiec jako opiekunka bo też dom mnie "parzył". W międzyczasie ślub z człowiekiem, którego ledwo znałam, różowe okulary szybko spadły. Chęć wyrwania się z domu wzięła górę nad rozsądkiem. Dziś mam 30 lat, 2 dzieci (25 mies.i 5 mies.-drugie tak szybko bo o pierwsze długo się staraliśmy ), mieszkam na wsi i nie mam tu nikogo. Pracowałam w biurze więc mam urlop wych.ale wracać nie mam gdzie.. Mąż też pracuje, całymi dniami jestem sama z dziećmi. Nie mogę nawet wyjść na spacer poza podwórko bo starszy nie pójdzie za rękę... Fizycznie nie dałabym rady. Wariuję w domu. W mężu wsparcia nie mam. I jeszcze jak słyszę prawie na porządku dziennym ...k**wa ty debilu... Z byle powodu to myślę tylko dlaczego mam takie ciężkie życie i takiego okropnego męża.. Kiedyś miałam pełno pracy (pochodzę z gospodarstwa), konie i marzenia. Teraz mieszkam na zadupiu, bez wykształcenia, pasji, talentu żadnego i mam poczucie zmarnowanego życia.. A u Ciebie to hormony. Urodzisz- będzie lepiej. Ciesz się, że możesz choć wyjść "na miasto".. Też bym chciała.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość myslalam ze tylko ja mam zle
Jednak nie wszyscy maja tak kolorowo jak myslalam. Ja tez mieszkam NA wsi a tu zero perspektyw do miasta daleko wyksztalcenie srednie male dziecko w domu maz w delegacji. Siedzialam w domu i narzekalam. Bylam take zdesperowana ze zatrodnilam sie w sklepie sporzywczym NA pol etatu za Marne grosze ale szczerze pomoglo mi to. Man jakas tam mal a motywacje zeby sie ubrac wlosy ufarbowac zawsze jakies grosze NA wlasne wydatki man.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zdolowanaprzyszlamama25
BARDZO ALE TO BARDZO DZIEKUJE WAM WSZYSTKIM za slowa otuchy i przedtsawienie swoich sytuacji zyciowych... w niektorych przypadkach czytajac az sie poplakalam..:) macie racje...zawsze mozna na wsi cos wymyslec..zawsze moge wędzić miesko , hodowac kurki itp..:)) hehe moją pasją zawsze byly zwierzeta w tej branzy sie obracalam przez 6 lat..moze pojde w tym kierunku...boje sie tylko ze bede tam csaly czas sama i wyjsc tez nie ma tam gdzie...o wypadzie do miasta z malym dzieckiem moge zapomniec....moze to hormony...tam mną teraz szarpia...ale wiem jedno ze gdy przyjdzie na swiat moje dziecko jestem gotowa by poswiecic sie w 100%..oby bylo wszystko z nim dobrze....pozdrawiam Was serdeczie i jeszzce raz dzieki!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sunnysun
Aaaa! I jeszcze zwierzaki! Az Ci zazdroszcze :) A w ladna pogode mozesz zapraszac znajomych z miasta na grilla :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zdolowanaprzszylamama25
oj..nie wiem czy trafią bo to typowy zapsiuwek...:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×