Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Meljoo

Toksyczna matka

Polecane posty

Gość Meljoo

Toksyczna matka. Czy ktoś ma tutaj taki problem? Otóż, opiszę mój punkt widzenia. Z pozoru normalna rodzina. MAtka, ojciec i ja - córka. Rodzeństwo już się wyprowadziło. Matka mnie olewa, chyba uważa, że skoro już stałam się pełnoletnia to i dorosła i nie trzeba zwracać na mnie uwagi. Dla mnie matka jest egoistką. Podporządkowała sobie ojca, to ona rządzi. Wszystko musi być tak, jak ona chce. Nigdy o nic nie prosi, tylko rozkazuje, albo mówi: domyśl się, powinnaś wiedzieć, ja ci muszę mówić i prosić, sama powinnaś! itd.." Nie mam ochoty pomagać, bo po co? I tak nie usłyszę nic, ani słowa (od dziecka) a jak czegoś nie zrobię, to słyszę krzyki i pretensje. Czyli nigdy nie słyszę nic pozytywnego, za to negatywnego od razu. Mama mnie nigdy nie przytulała (chyba ze jak byłam malutka czego nie pamiętam), nie umiała pocieszyć czy wesprzeć. Całe życie tak naprawdę się z nią kłócę. Jak byłam pdo większym wpływem rodzicielki i jej się podprządkowywałam, czyli nawet ubierałam to co ona chciała, to było super. Sielanka. Ale nadszedł okres buntu, oczy zaczęły się otwierać na wiele spraw i od tego momentu nie jest dobrze... Nie raz usłyszałam bolące mnie słowa "Ja sama sobie radzę ze swoimi problemami. Radź sobie sama." dając mi do zrozumienia, że nie da mi wsparcia, gdy bardzo go potrzebowałam... Tak naprawdę nigdy jej nie pasowali moi znajomi czy faceci. Kilka lat mi wychwalała mojego kolegi, ze mam z nim byc, ze on jest super... nie chciałam, zakochałam się w innym i do dziś słyszę niefajne słowa na jego temat, albo ze "no ojciec tez mowi ze on taki i owaki" chociaz mi ojciec nic nie mówił. A ja wiem, ze mó jfacet jest dobry, wspiera mnie, jest przy mnie zawsze.. Krytykuje kazdy mój ubior, makijaż, nie podoba jej sie to jak wyglądam.. Nie lubię świąt. Są dla mnie smutne. Wigilia to jakas szopka, szybka kolacja i telewizja, sztuczne zyczenia i po prostu smutek! bo mama taka narobiona, tyle pracy miała, szkoda, ze nie dała sobie pomóć bo: ona zrobi to lepiej. Na wlasne zyczenie zawsze robila wszystko sama a potem siała smutek i nerwy w swięta. Cos jest nie tak skoro moje swięta mnie smucą, za to wyrywam się do mojego chlopaka do ktorego jade 1 dzien swiat i juz nie mogę się doczekać. Wiecie, co czułam, jak jego mama zauwazyła,ze jestem smutna i mnie przytuliła? Szok. Nie wiedziałam, jak sie zachować. Dla niej było to naturalne, dla mnie nie. Bo nikt nigdy nie pytał mnie w domu, czy cos mi jest i nie przytulał. Wiele zachowań jest dla mnie obcych . Nie nauczono mnie zwykłej serdeczności dla drugiej osoby, wsparcia czy pomocy, nauczyłam sie sama. Bo u mnie jest zasada matki w domu, ona nigdy nikomu nic nie dałaby bezinteresownie. Ani pierwsza. Dopiero jak ktos np da jej prezent za zyczenia noworoczne to ona tez cos da. Inaczej nie. Wiem, ze nie wymyslam. Ze jestem niszczona psychicznie. Nie mówiąc o tym, że ona wnika w moje finanse (studiuję dziennie więc duzo w weekendy nie zarabiam) i duzo kasy mi zabeira bo nalicza mi jakieś dlugi! ze np tu mi kupila to i tamto więc mam oddać. Masakra.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Meljoo
Szczytem dla mnie było, gdy matka kupiła sobie jakiś drobiazg, powiedziała,ze to ma byc dla niej ode mnie prezent wiec tylko mam jej kase za niego dać. To juz przebrało dla mnie miarkę po prostu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość są jeszcze lecz co z tego
współczuję :( A dziadkowie pewnie też nie wspierają waszej rodziny? Wygląda jakby każdy sobie rzepkę skrobał a mama faktycznie czuje się rozgrzeszona z bycia matką

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość są jeszcze lecz co z tego
twoja mama sama powinna na swoje wydatki zarabiać a nie uprawiać wyrafinowane żebractwo. Ona ma jakiś zawód, pracę?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Meljoo
Nie, na dziadkó nie ma co liczyc. Ogólnie nie mam silnej więzi z rodziną, myslę,ze przez matkę. Od strony matki to tylko udawanie przed rodziną ze my tez idealni itd a od strony ojca to znowu matka nie lubi i w ogóle sie nie trzymamy razem. To będą moje drugie samotne swięta, mama nie zaprosiła rodzenstwa mówiąc, ze skoro mają własne rodziny to niech sami sobie robią wigilie bo ona chce miec spokoj. Za rok nawet nie chce choinki stawiac, bo po co. Dla niej to po prostu przykry obowiązek,te swięta i to sie wszystkim udziela..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Meljoo
Pracuje w sklepie jako sprzedawczyni. Powiedzcie mi, jak z emeryturą ojca (wcale wg mnie nie niską, wiem bo robię jej przelewy) i jej wypłatą, ciągle brakuje pieniedzy? Ja rozumiem, że jestem dorosła (mam 20 lat) i nie powinnam oczekiwać kasy od rodziców, ale ja tej kasy nie widzę odkąd skonczyłam 15 lat. Nigdy nie dostalam kieszonkowego, korzystalam zawsze z kieszonkowego dziadka (gdyby nie on to musialabym pracowac juz w gimnazjum na swoje mlodziencze wydatki) a jak mama cos kupila to na zasadzie : z dziadkowych mi oddasz :O I chociaz teraz dorabiam, dorywczo w weekendy wiec niewiele to i tak polowe kasy oddaje matki na jakies tam jej dlugi bo tu mi kupila to i tamto wiec mam oddac. Ja juz siadam psychicznie od tych nerwów, zlosci i krzyków..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość są jeszcze lecz co z tego
no to nic dziwnego, że ona jest taka odczłowieczona...a że dziadkowie się wypięli poznałam po tym żebraniu. Moja mama też tak ma, tyle, że poczekała aż dorosnę i będę mieć odłożone pieniądze. Muszę iść pomóc...trzymaj się swojej pracy; widzisz, ktoś też tak miał.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość są jeszcze lecz co z tego
też nie miałam nigdy kieszonkowego, ale moi dziadkowie robili wszystko i nie robili nic aby tylko nie pomóc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Meljoo
Ja jedynie miałam kieszonkowe od dziadka, co finansowo mnie ratowało jak miałam te 15 lat i potem aż do 18, przynajmniej miałam na jakieś wyjście ze znajomymi jak po prostu zaczęłam mame oszukiwac i mówić,ze juz nie mam żadnej kasy. Do dzis zresztą tak robię na ile się da. Ja po prostu nie lubię swojej matki... Bo widze, co tak naprawdę robi wszystkim dookoła. Jak jeszcze mieszkał z nami mój brat z żoną, to sie z nim często kłóciła, ogólnie widziałam przecież, że stara się wpływać na ich życie. Raz się tak połócili, że powiedziała mu, że jak nie podoba mu się u nas mieszkać, to niech się wynosi. Tyle, ze brat miał odwagę i po prostu rzeczywiście poszedł. Najlepsze jest to, że mama kłociła się i z moim bratem i z siostrą, a wszystko się uspokoiło jak oboje się wyprowadzili na swoje. To teraz jak przyjadą w odwiedziny to super rozmowa itd źle na nich mówi tylko wtedy jak nie słyszą. Więc dla mnie chyba jedyny ratunek to taki żeby przeczekać aż mój chłopak skończy studia, pójdzie do pracy i mnie stąd zabierze. Bo niestety mi daleko do ukończenia studiów (dopiero drugi rok, a jemu został jeszcze jeden rok do końca)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×