Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość lala0909

mąż przestał kochac

Polecane posty

Gość lala0909

witam, znam swojego meza prawie od 6 lat, od niecalych 2 lat jestesmy malzenstwem, a od roku rodzicami. etap chodzenia z soba byl rozny, przez tyle lat zdarzylismy sie kilka razy rozstac, ale zawsze wracalismy szybko do siebie i mam wrazenie, ze te rozstania byly potrzebne, bo zawsze po nich bylo duzo lepiej. zaznacze, ze zawsze to ja go "rzucałam", nigdy on mnie. wiadomo, w malzenstwie, jeszce kiedy dochodzi dziecko zycie jest calkiem inne. od jakis 6 miesiecy zauwazylam, ze cos sie psuje, probowalam z nim rozmawiac, tlumaczyc, jak powinien wygladac nasz zwiazek, czego oczekuje, pytalam, co on chcialby, zebym ja dala od siebie w te malzenstwo, czy czegos nie robie, albo cos robie zle, etc... zawsze tylko sluchal, nic nie mial mi do powiedzenia. wiec przez caly ten czas myslalam, ze tylko ja widze problem, a dla niego jest wszystko ok. zaczelismy prowadzic swoje, oddzielne zycie - on po pracy przed komputerem, a ja dom, dziecko, a wieczory samotnie w drugim pokoju, bo maz wolał pograc na komputerze niz porobic ze mna cokolwiek... przez te miesiace przechodzily mnie rozne mysli, zastanawialam sie, czy nie lepiej byc sama z dzieckiem, uciec od niego, czy jeszcze go kocham, itp. cdn

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lala0909
az w koncu jakis miesiac temu wyznal mi, ze przestal mnie kochac, ze to juz trwa kilka miesiecy, ze jestem mu obojetna, ze jest ze mna przez dziecko, bo nie mam gdzie sie podziac, a on dziecka z domu nie wyrzuci... ze nie ma ochoty wracac po pracy do domu, bo w nim jestem ja. ze woli siedziec nadgodziny, byleby jak najpozniej do domu. i ze nie ma ochoty nawet walczyc o ten zwiazek. ze mysli nad rozstaniem/rozwodem. ja szok. caly czas milczal, kiedy ja mu mowilam, ze jesli nie zaczniemy cos wspolnie robic, dbac o siebie, to ta milosc przepadnie. ze boli mnie, ze tak malo czasu dla mnie ma, ze siedzi przed kompem, ze go kocham i nie chce tego stracic. a on nic... widocznie podzielał moje zdanie, ale nic sie nie przyznal, az do teraz, kiedy mam wrazenie, ze jest troche pozno, a moze i za pozno? jak myslicie, co powinnam zrobic? da sie zakochac w kims po raz drugi?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lala0909
przez ten miesiac mialam rozne taktyki. pierwsze dni, to bylo "ok, rozstanmy sie", mialam go w 4 literach, byl mi obojetny, przeciez niedawno sama sie zastanawialam, czy go kocham... ale po czasie zaczelam tesknic za nim, odczuwac brak jego ciepla, nie tulił mnie juz w nocy, nie rozmawial ze mna w ogole. no po prostu zrozumialam,ze tak nie chce, ze nie wyobrazam sobie zycia bez niego i chce walczyc. wiec zaczelam byc mila, kochana, chodzilam za nim i opowiadalam mu, ze na pewno sie nie rozstaniemy, ze mu to minie, ze to chwilowe, ze to kryzys, lekcja od zycia, zebysmy oboje sie zmienili na lepsze, aby moc w koncu byc szczesliwym. ze go kocham, ze ja chce dobrze, ze bede walczyc, ze on tez musi... ale on jest tak obojetny, nie rusza go nic. zaciskam zeby i nie daje poznac, ze mnie to boli. ale jak zostaje sama to placze jak dziecko, bo przeraza mnie tak silna obojetnosc. boje sie, ze to juz koniec, ze nigdy nie bedzie juz dobrze i sie rozstaniemy... za miesiac jade do siostry na 2 tygodnie, moze ten czas jak pobedzie sam, da mu troche odetchnac i poukladac mysli. licze, ze zateskni. do tego czasu staram sie byc kochana dla niego, zeby mial teraz ze mna dobrze, zeby czul ode mnie cieplo, a jak pojade, zeby tego zabraklo i moze zateskni...? sama nie wiem, czy mam dobra taktyke. na prawde nie wiem, jak to rozegrac. czy ktos mial podobnie w swoim zyciu? jakies rady? czy on moze sie zakochac we mnie po raz drugi?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lala0909
przepraszam, ze tak w ratach, ale w calosci nie moglam dodac, bo wystepowal jakis blad...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sek w tym ze stosujesz
wlasnie taktyke lub lepiej mowiac rozne taktyki a po co? przeiciez sama go nie kochasz. oszukujesz sama siebie moja droga i tyle. on ciebie juz nie kocha i ty go nie kochasz. teraz tylko nie wiesz co ze soba zrobic a wiec nagle sie do niego lasisz i prosisz i takie tam...on ciebie zna na wylot i wie ze to tylko taktyka..i ma cie w 4 literach..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aniol zPiekła Rodem
Może twój mąż kogoś ma i dlatego tak sprawa między wami wygląda

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sek w tym ze stosujesz
wlasnie taktyke lub lepiej mowiac rozne taktyki a po co? przeiciez sama go nie kochasz. oszukujesz sama siebie moja droga i tyle. on ciebie juz nie kocha i ty go nie kochasz. teraz tylko nie wiesz co ze soba zrobic a wiec nagle sie do niego lasisz i prosisz i takie tam...on ciebie zna na wylot i wie ze to tylko taktyka..i ma cie w 4 literach..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mama_3_dzieciorkow
moze zabardzo sie przymilasz , jestes nudna dla niego, co robiliscie kiedy nie bylo dziecka?co robiliscie razem??u nas bylo podobnie przy 1 dziecku, teraz mamy 3, maz wie na co ma liczyc, 1 dziecko to szok dla faceta, czesto szuka czegos na boku bo czuje si eodrzucony przez zone ktora wiecznie zajmuje sie niemowlakiem, mysle ze powinnas zadbac o wyglad, bardziej sexy, w lozku go zaskakiwac, mowic jaki jest super, chwalic za cos co zrobi dobrze, chwalic, chwalic, to b.wazne, no i przytulac, dbac, przeciez to on was utrzymuje," dba" wiec i ty zadbaj o niego, wyjamij nianie, mame, ciotke, idzcie do restauracji, spacer, disco, kino, zeby to dziecko nie zajelo miejsca twojego meza, u nas tak bylo, ale przeszlismy ten kryzys i jest git. Moze byc jeszcze tak ze naprawde kogos ma :( jesli jest w niej zakochany....to ciezka sprawa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zonkaniekochana
mam wrażenie , że na pytanie : Co to jest mężczyzna? jedyną rozsądną odpowiedzią jest: "..że jest to narośl na penisie" Duże dzieci bawiące się w małżeństwo..biedactwa. Olej go bo dziecko, które nie widzi ani szacunku ani miłości u rodziców ma zoraną psychikę. Czasem lepiej być samej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość danglistic
zostaw go, nie myśl nawet nad tym 'czy da sie w kimś znów zakochać' :o nie proś sie o miłość, skoro nagle przestał Cie kochać od tak, znajdz pożądnego faceta ;) będzie dobrze dasz rade.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fgfggfgfgggh
nie ma czego ratować, skoro mówi, że nie kocha to nie kocha, nie ma czego ratować, zostaje tylko rozwód... chłoptaś po prostu się tobą znudził. skoro tyle siedzi na kompie to pewnie ogląda pornole i 'kocha' dziwki w nich występujące, ale własna żona już go nie jara, bo po ciąży, wiadomo, teraz tacy są faceci wychowani na pornusach, oni nie potrafią kochać, oni kochają tylko taką na której widok stoi im penis, a jak już nie stoi to już nie kocha. nie ma co walczyć, daj sobie spokój, nie poniżaj się.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość To bardzo ciężki temat.
To bardzo ciężki temat. Ale powiem Ci coś. Do związku trzeba dojrzeć. Ale nie tak, że potrafisz kochac, poświęcać się, czuć potrzeby drugiego człowieka czy godzić się na kompromisy. Związkom towarzyszą również rozstania, a miłości koniec miłości tej naszej drugiej połówki. Nawet nie wiesz ile czasu zajęło mi zrozumienie tego. Miłość to dawanie szczęścia, czasem nawet wbrew sobie. A jak w ogóle na to wpadłam? Kiedy po 5 latach związku zostawił mnie facet wpadłam w depresję i nerwice. Ostatkiem zdrowego rozsądku poszłam do psychiatry. A ona zamiast mnie pocieszać powiedziała bardzo mądre zdanie - "coż nie rozumiesz jeszcze, że ten ktos odszedł dla swojej wielkiej miłości, że kochać to patrzeć na szczęście tej drugiej osoby pomimo swojego cierpienia". wtedy myślałam, że jest nienormalna! Ale to prawda. Dziś patrzę z nutką sentymentu na swojego byłego, kiedy dumnie idzie ulicą ze swoją rodziną. Co z tego, że ja nie znalazłam swojego szczęścia? Ja jemu życzę dobrze. Ty swojemu mężowi też powinnaś. Skoro Cię nie kocha nie znaczy, że z Tobą jest coś nie tak. Tak bywa. Ludzie próbują znaleźć swoje szczęście niejednokrotnie upadając i wstając przez całe życie i go nie znajdują. Tak bywa. Kto powiedział, że oboje nie ułozycie sobie życia? Teraz jesteś w desperacji, bo to co znałas do tej pory nagle się kończy i idzie coś nieznanego. Strach przed przyszłością często niszczy ludzi bardziej niż zmiana, pamiętaj o tym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja bym tez przestala
kochac meza ktory mnie w przeszlosci wiele razy opuszszal. pisalas ze sie z nim pare razy rozstawalas. rozumiem ze mozna sie RAZ rozstac i wrocic do siebie.. ale kilka razy ty go porzucalas i niestety ale takiego czegos sie nie zapomina. zreszta jak dla mnie jestes niezrowazona i niedojarzala psychicznie osoba.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a u u iu
Moim zdaniem twój mąż kogos ma. I do ciebie nic już nie czuje, bo zakochał się w innej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a u u iu
Sprawdz sobie dokładnie co on na tym komputerze robi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość JA POLECAM POSPR TEL ALBO MA
INNA KARTE

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lala0909
Zdrada? Raczej nie. Też na początku o tym myślałam, ale zapytałam go i zaprzeczył, mówi, że gdyby była inna, to nawet byłoby mu z tym łatwiej. Poza tym jak już przyznał się do tego, że ja jestem mu obojętna i że podejrzewa, że tak naprawdę nigdy mnie nie kochał, to wydaje mi się, że był już ze mną szczery do bólu i jak coś to powiedziały o kochance. Poza tym tel jakoś nie wydzwania, on sam też nie dzwoni nigdzie, nie sms-uje, ani nie dostaje sms. Mi się wydaje, że początek tego wszystkiego może wziął się z tego, że ja byłam pochlonieta dzieckiem, on czuł się odrzucony,ja nie czułam wsparcia z jego str i oboje się odsunęlismy od siebie. Do tego kłopoty z kasą, brak swojego mieszkania etc i to go chyba trochę przeroslo. A zamiast mi to od razu powiedzieć, to on to w sobie dusił, aż go przydusilo..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lala0909
niektorzy radzili mi go zostawic. ale nie chce. chce walczyc, wierze, ze jeszcze moze byc dobrze, ze to wszystko dzieje sie po to, zebysmy oboje cos w sobie zmienili, aby w koncu kazde z nas moglo byc szczesliwe w tym malzenstwie. nie wiem, moze jestem naiwna, ale wole sprobowac zrobic wszystko, niz miec potem do siebie pretensje, ze czegos nie zrobilam... tylko samej z tym wszystkim ciezko i nie bardzo wiem, czy dobrze robie, albo czegos nie robie. potrzebuje rad. odpowiedz mamy 3 dzieci, chyba jest dosc trafna. duzo zajmuje sie dzieckiem, z mezem praktycznie nic nie robimy wspolnie, bede teraz probowac cos organizowac w weekendy, mam nadzieje, ze da sie namowic, ze jakos sie przekona do mnie. u was dlugo to trwalo?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fhjfdjw
Może depresja?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziś na pomarańczowo
zostaw go dziewczyno. ktoś tu dobrze napisał, Ty go nie kochasz, tak samo jak on Ciebie. po prostu nagle zabrano Ci coś, co znałaś i boisz się co będzie dalej. uwierz, nie warto się poniżać i prosić, żebrać o uczucie, którego nie ma, po żadnej stronie. a jeśli kochasz, to ktoś inny też dobrze doradził - puść wolno i niech będzie szczęśliwy, sam lub z kimś innym, jak woli. i te rozstania z Twojej inicjatywy też moim zdaniem miały wpływ na związek, ale negatywny, a nie jak sądzisz pozytywny. nie chciałabym kogoś, kto zostawia i wraca. można się pokłócić, mieć ciche dni, ale od razu zrywać? mentalna podstawówka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lala0909
mialyście racje. on mial kochanke... odkrylam to przypadkowo. jestesmy juz po rozwodzie. bylo strasznie ciezko, ale z perspektywy czasu wole samotne, spokojne zycie, niz zycie z kims, kto mnie nie kocha i nie szanuje... znowu czuje, ze zyje ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wszystkiego dobrego ' tobie i dziecku

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Przeczytałam caly wątek i ciężko uwierzyć ze jednak była druga kobieta. Jak to odkrylas?? Ja niedługo wychodzę za mąż i tez mam dziwne myśli i przeczucia :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Szok... szybko ten rozwód. Fajnie że tu wrocilas i napisalas, pamietam ten temat. Facet kompletne zero, nie ma za kim płakać. Takie duże dziecko, niedojrzałe do roli męża, niestety

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Na szczescie sa jeszcze madre i silne kobiety wszystkiego dobrego a w przyszlosci faceta ktory bedzie cie kochal i szanowal :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×