Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość migoooocia

czy spróbować jeszcze raz?

Polecane posty

Gość migoooocia

takich tematów było już tutaj dużo, ale potrzebuję, żeby ktoś mi powiedział, a właściwie doradził, tak zywczajnie po ludzku, co mam robić... przyjaźniłam się z facetem, chociaż nie wiem czy to odpowiednie słowo, bo od początku z mojej strony była to wielka miłość. on nie wykazywał żadnego zainteresowania mną jaką kobietą dlatego postanowiłam się z nim zaprzyjaźnić. chciałam mieć chociaż to i storzyłam z nim najpiękniejszą relację w moim życiu, która w ogóle nie była podszyta erotyzmem. ktoś pomyśli, że to głupie, ale wiele mnie to nauczyło. nauczyło cierpliwości, szacunku do drugiego człowieka, empatii i wielu innych rzeczy. on dzięki tej przyjaźni lepiej mnie poznał, zobaczył że jestem w porządku. wiele razy mu pomagałam, wyciągałam z opresji, kilka razy razem gdzieś wyjechaliśmy, chodziliśmy na imprezy, na spacery i tak dalej. kilka razy dał mi też nadzieję na coś więcej mówiąc, że jestem dobrym człowiekiem, że nie dałby sobie beze mnie rady, że nie wie co by beze mnie zrobił itd. Kilka razy przytulił mnie na pożegnanie i powiedział, że na pewno ludzie, którzy patrzą na nas z boku myślą, że między nami coś jest. niestety od jakiegoś czasu mieszkamy daleko od siebie i zauważyłam, że on już mnie tak nie potrzebuje. już nie dzwoni do mnie codziennie po pracy, nie chce się tak spotykać kiedy przyjeżdżam. czasem sam zadzwoni, ale niemal zawsze kiedy ja próbuję zadzwonić, to nie odbiera...źle mi z tym, nie umiem odnaleźć się w tej sytuacji...czuję się bardzo samotna i nikomu niepotrzebna...żal mi miłości ale też żal przyjeźni...nie wiem co mam dalej robić, czy próbować jeszcze raz zawalczyć czy dać sobie spokój?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Migociu wydaje mi się,że zostalaś wykorzystana.Jeżeli twój partner nie potrafi nawet odebrać tel.gdy dzwonisz,to nawet ta znajomość nie zasługuje na miano przyjażni,Dawałaś mu całą siebie,a jeżeli nie ma miłości a jest przyjażń i to prawdziwa to tak się nie postępuje.On brał to co chciał i kiedy chciał,a co z Tobą co ty miałaś wzamian?Gdzie on jest gdy Ty go potrzebujesz?To boli,ale musisz to zakończyć.Ja w życiu też wiele przeszłam,ale pewnie jesteś młoda a wiedz,że czas to najlepszy lekarz.Jeżeli jemu będzie zależalo na tej znajomości to odezwie się jak pobędzie troszkę bez Ciebie obok.Pomyśl co będzie jak Ty w ten związek wejdziesz całą sobą?Co będzie jak on powiedziałby Ci kiedyś,że kogoś poznał?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość migoooocia
Wszyscy mi powtarzają, że to wykorzystywanie. Źle mi z tym, bo dzięki niemu przez kilka lat miałam chociaż namiastkę poczucia bezpieczeństwa. Teraz to powoli pryska, a ja uświadamiam sobie, że zostałam sama. Przez tych kilka lat kompletnie zamknęłam się na innych mężczyzn i mimo, że nigdy nie byliśmy w związku to byłam bardzo zaangażowana w jego życie, on w moje też...teraz jakby budzę się z jakiegoś snu...nie umiem się odnaleźć w tym i czasem nerwowo reaguje. On nie odbiera, nawet nie oddzwania...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
mieszkamy daleko od siebie i zauważyłam, że on już mnie tak nie potrzebuje. już nie dzwoni do mnie codziennie po pracy, nie chce się tak spotykać kiedy przyjeżdżam. czasem sam zadzwoni, ale niemal zawsze kiedy ja próbuję zadzwonić, to nie odbiera... xxxxxxxxxxxxx nie odbiera bo z kimś jest! może nawet już nią mieszka, dlatego dzwoni tylko wtedy, kiedy jej nie ma w pobliżu! jeździsz czasem do niego?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość migoooocia
mieszka z rodzicami, dzwonię mniej więcej godzinę po tym jak kończy pracę. kilka razy mówił mi że spał i nie chciało mu się odbierać. ale jak czasem miał do mnie sprawę, a ja np byłam na uczelni i nie odebrałam od razu, to miał do mnie wielkie pretensje..gubię się w tym wszystkim. kiedyś nie mogliśmy wytrzymać jednego dnia bez rozmowy, dziś on tego wcale nie potrzebuje...kiedyś jak kogoś miał, to wiedziałam o tym, od razu mi powiedział. głupio się czuję kiedy to tylko on ustala zasady: dzwoni kiedy chce, spotyka się kiedy chce, a jak ja chciałabym sie spotkac albo chociaz porozmawiac to go nie ma...czy jeżdżę? miesiąc temu umówiliśmy się, że spędzimy razem wakacje, wszystko było zapięte na ostatni guzik, wybrane miejsce, nocleg, termin...teraz mam wrażenie, że próbuje się z tego wymigać...nie ma 15 lat, po co mi coś obiecuje, skoro potem odkręca to nawet nie podjąc powodu...wiele razy było tak, że coś mi obiecywał (ze gdzieś pojedziemy) i temat umierał śmiercią naturalną...czułam się wtedy okropnie, jak ktoś komu nawet nie warto poświęcić uwagi...nie mówię, że ma się tłumaczyć, ale takie obiecywanie, wspólnie planowanie, a potem udawanie, że tego nie było według mnie jest dziecinne :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×