Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Czy warto walczyć?

Polecane posty

Gość gość

Hej, chciałabym Was prosić o ocene mojej sytuacji i jakies rady w tej sprawie. Jestem mężatką od prawie 2 lat,a znamy się jakieś 4, ja mam 24 lata, a mój mąz 26. Nasza sytuacja od pewnego czasu wygląda tragicznie...Wciąż się kłócimy, wyzywamy i nawet podnosimy na siebie ręcę. Nigdy nie myślalam, ze bedac zona bede miala takie akcje. Od pewnego czasu mój maz chodzi z telefonem nawet sie kapac, lecz kiedy tylko udalo mi sie zajzec do niego nic nie znalazlam. Jakis czas temu kiedy nasza klotnia przerodzila sie w "walke" postanowilam, ze to bedzie ostatni raz kiedy dam sie sprowokowac jego smiechem prosto w twarz. Niestety to że ja sie opanowuje nie znaczy, ze on rowniez. Przy klotniach to on drze sie na mnie, ze jestem poje****, ze mam spier***, ze jestem idiotka... ja na takie slowa staram sie teraz nie wchodzic w dyskusje, ale to nic nie daje, bo on podchodzi do mnie i mnie popycha i pyta jakby nigdy nic "o co Ci chodzi znowu?!". Czasami zastanawiam sie czy on niechce zrobic ze mnie wariatki...odkad wlaczylam kiedys dyktafon i go nagralam...od tamtego czasu gdy mam telefon przy sobie i on to widzi...zaczyna gadac jakies dziwne rzeczy...typu: sytuacja: leze na lozku i niechce z nim rozmawiac, a on podchodzi i mnie popycha i oczywiscie zadaje glupie pytanie "o co ci znowu chodzi?!" po czym gdy ja mowie " nie dotykaj mnie prosze" on odpowiada " przeciez Cie nie dotykam, ty sie najaralas czegos?!". Zastanawiam sie ile jeszcze czasu bedzie mnie tak dreczyl psychicznie...ile jeszcze czasu bedzie zwalal cala wine na mnie... Problem nie dotyczy tylko przemocy slownej i znecania sie psychicznego, ale takze tego, ze on nie dba o nasze mieszkanie. Kiedy ja pracuje do 21 on przychodzac z pracy o 18 potrafi mi powiedziec, ze to ja mialam do pracy na 13 i moglam wszystko zrobic...i padaja wtedy slowa z ktorych wnioskuje, ze ja w mojej pracy sie nie napracuje jako sprzedawca,a on jest bardzo zmeczony po swojej pracy. Przy znajomych robi z siebie szowiniste tekstami " po to ktos wymyslil zone zeby sprzatala i gotowala, faceci maja pracowac". Co to jest za czlowiek, kiedys taki nie byl...fakt oklamywal mnie w roznych sprawach, ale nigdy sie tak nie zachowywal...nie wiem jak na niego wplynac...proponowalam juz terapie malzenska, ale on twierdzi, ze nie bedzie wydawal pieniedzy na jakis doktorów...proponowalam rozwod...w klotni sie cieszyl, ale pozniej podchodzil i jakby nigdy nic zaczynal zagadywac co jeszcze gorzej mnie dobija...Co mam robic? Prosze moze Wy mi cos doradzicie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Agentka Scully
walka nie zawsze znaczy to samo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
on pracuje jako?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
On pracuje jako specjalista ds. sprzedazy, ogolnie przyjmuje zlom na punkcie skupu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×