Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość zakochana712345

Jednak się zdarza

Polecane posty

Gość zakochana712345

Cześć, kafeterie czytam od wielu lat, ale dopiero dzisiaj postanowiłam napisać coś na forum. Długo się do tego zbierałam, zawsze się zastanawiałam, czy powinnam. Chciałam po prostu tu - gdzie jest forum, które odwiedza wiele kobiet - podzielić się swoją refleksją. O miłości. Widziałam, że wiele osób nie wierzy w prawdziwą miłość, dlatego chcę to zmienić, powiedzieć, co przydarzyło mi się w życiu. Przed Mateuszem nie miałam w zasadzie żadnego chłopaka. Zawsze wybrzydzałam, czułam, że "to nie to". Aż nie spotkałam Jego. Poznaliśmy się zresztą w dość nietypowych okolicznościach - ja miałam lat 17, on 25. Zauważył mnie w bibliotece. Gdy wyszłam z niej - po oddaniu książek - podszedł do mnie. Wysoki, przystojny, uśmiechnięty, choć lekko stremowany. Powiedział coś takiego: - Cześć, jestem Mateusz. Przepraszam, że Ci przeszkadzam, ale... - tu wziął oddech - nie spotkałem jeszcze piękniejszej dziewczyny na świecie i musiałem podejść, by nigdy potem nie żałować. Mnie zamurowało :) Widać było pełen spontan w jego oczach, zaraz zresztą też się przyznał, że pierwszy raz zagaduje do obcej dziewczyny. Zaproponował spotkanie, ale w innym czasie, "na spokojnie". Powiedział, że nie chce mojego numeru, ale zapisał na kartce swój i powiedział, że jeśli się zdecyduję, bym napisała smsa i wtedy się umówimy. Powiedział też, że nie muszę się spieszyć i on może na mnie poczekać i z rok. Zaznaczył też, że gdybym wyrzuciła tę karteczkę, a potem jednak zmieniła zdanie, to będzie co miesiąc przychodził do tej biblioteki w tym samym dniu i o tej samej porze i wtedy będę mogła go spotkać. Pomyślałam, że to wszystko jest bardzo piękne i chłopakowi naprawdę się spodobałam. Bałam się tylko, że wziął mnie za trochę starszą i że przestraszy się mojego wieku. Sam co prawda wyglądał na mniej niż ja, ale i tak nie sądziłam, że mogę zainteresować kogoś takiego. Generalnie, przemyślałam sprawę i tego samego wieczoru wysłałam smsa, że się zgadzam. On odpisał z propozycją miejsca i terminu. Pasowało mi, więc się zgodziłam. Na pierwszą randkę zabrał mnie po prostu na spacer, nie do żadnego kina, gdzie się siedzi z obcą osobą obok i ogląda się film. Na tym spacerze dużo porozmawialiśmy, potem poszliśmy na kawę. Rozmawiało się nam wspaniale, czułam, że to będzie coś większego, on był inny niż wszyscy faceci. Odprowadził mnie do domu. Choć miałam ochotę go wtedy delikatnie ucałować nie zrobiłam tego. Zrobiliśmy to na drugiej randce, a on zapytał wtedy: czy mogę Cię pocałować? :) Myślałam, że nogi się pode mną ugną. Ja stawałam się coraz bardziej zauroczona, a on chyba już był na całego. Na kolejnych randkach był genialny, komplementował mnie, mówił, że jestem najpiękniejsza, że nawet nie chodzi o moje ciało (które jest doskonałe - jak sam mówił), ale o twarz, w której nie można się nie zakochać :) Ale mówił, że nawet w takim opakowaniu, to by nic nie znaczyło, gdyby nie moja fantastyczna osobowość :) Tak mi mówił :) Oświadczył mi się po roku, po dwóch (w wieku 19 lat) został moim mężem :) Dopiero wtedy zamieszkałam u niego (tak mnie wychowano ;) ) i dopiero wtedy poszliśmy razem do łóżka. Pierwsza noc z nim była szczytem moich marzeń. Nie wchodząc, w szczegóły powiem tylko tyle, że od początku był bardzo czuły i zawsze dbał tylko o moje potrzeby. W zamian dostawał dwa razy więcej, co mógłby dostać zwykły facet :D Z czasem nauczył się w 100% odgadywać moje preferencje i w pełni je realizować. W życiu osobistym też był taki kochany jak dawniej - komplementował, chwalił, nosił na rękach. Ani razu nie podniósł na mnie głosu, ani razu nie powiedział o mnie złego słowa, ani razu nie powiedział coś, czego, by potem żałował. Gdy zrobię coś źle, spokojnie przedstawia swoje zdanie, nie czepia się drobiazgów, mówi, że "za takie nogi, to mogę wybaczać dużo więcej" ;) Dzięki temu, jaki jest, ja sama chcę się dla niego poświęcać, tak samo go szanować, podziwiać komplementować, spełniać jego fantazje ;) A wtedy on jeszcze bardziej się na mnie nakręca, a wtedy ja jeszcze bardziej na niego :) Teraz jesteśmy już 6 lat małżeństwem, a nasza miłość wcale nie osłabła, wszyscy nasi znajomi z tamtych lat ciągle zmieniają partnerów, a my ciągle ze sobą :) Uwielbiam to, gdy w towarzystwie jest ze mnie dumny, widzę, jak rośnie w oczach, gdy inni faceci mu mnie zazdroszczą. Uwielbiam też takie soboty, gdy niemal nie wychodzimy z łóżka :D Rozmawiając z moimi znajomymi doszłam do przekonania, że recepta na szczęście leży głównie po facecie. Gdyby on nie traktował mnie ciągle jak najpiękniejszej na świecie, to pewnie nie miałabym motywacji do siłowni i malowania się, nawet jak wychodzę na zakupy. Ale chcę być dla niego jak najdłużej taka piękna, jaką mnie wtedy zobaczył w bibliotece. W zamian mam wszystko, czego mogłabym chcieć od życia. Ale sądzę, że większość facetów nie potrafiłaby docenić tego, co ma, i wtedy ja tak bym się nie starała i miłość, by się wypaliła. Podsumowując: wybierajcie najlepszych facetów! :) PS Żeby nie było tak różowo - teściową mam straszną, ale odkąd w towarzystwie powiedział do niej, że jestem dla niego ważniejsza od kogokolwiek z rodziny, przestałam się tym przejmować :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To piękna historia,przeczytałam z przyjemnoscią.Gratuluję.:-)S

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wejdź tu za 10 lat i napisz jak wygląda Twoja miłość 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Już pierwszy hejt widze :D Facet czy babka taka zazdrosna o takie szczęście? :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Można? Można :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
prowo, taka miłość tylko w bajkach

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie wiem czy w bajkach - moja siostra ma podobnie, tylko trochę dłuższy staż (10 lat). No chyba że nas wszystkich okłamuje, a mąż ją leje :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Eeetam, landrynkowa ta cała historyjka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Rozumiem że chcesz robić na nim wrażenie, ale wyglądu "z biblioteki" to nie utrzymasz :D Ale spoko, że się dogadujecie :) A twoja opowieść jest za długa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Brzmi trochę jakbyś była łasa na komplementy :) Masz ładne nóżki :*

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To wcale nie tak pocieszająca historia, bo gdybyś nie była śliczna lub co najmniej ładna to by do ciebie nie podszedł.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
piekna milosc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Taaa;-) i będziecie tak szli przez życie trzymając się za rączki i patrząc sobie głęboko w oczy. Nigdy też nie zestarzejecie się i nie zachorujecie, a wasze dzieci będą też idealne. Takie rzeczy to tylko w reklamach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A czy napisała że się trzymają za rączki? Ludzie, ale wy jesteście zgorzkniali, nic dziwnego, że wam się takie historie nie przydarzają :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bo takie historie się nie zdarzają :-P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wam się nie zdarzają :) Nam tak :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Życie bywa przewrotne:-) ale pewnie jeszcze o tym nie wiesz. Jesteście bardzo młode i pełne optymizmu, dlatego wierzycie w takie historie rodem z harlekina. No, ale co tam, niechaj się wam szczęści jak najdłużej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zgorzkniała babo, a nie przyszło Ci do łowy, że Twoje doświadczenia mogą się w 100% rozminąć z doświadczeniami innych osób? Nie rozumiesz tego, że jeśli Tobie nie zdarzyła się prawdziwa miłość, to nie znaczy, że innym się nie zdarzy? I odwrotnie, to że komuś się zdarzyła (jak autorce wpisu), to nie znaczy, że Tobie też się zdarzy (jak rozumiem się nie zdarzyła). Jesteście strasznie puste.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie mogę uwierzyć, że tobie zdarzyła się miłość, za wszelką cenę próbujesz mnie obrazić, jesteś wulgarna. Moje doświadczenia to moja sprawa, a życie to nie bajka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tak szczęśliwa mężatka
Beka z bab, którym się nie udało i myślą, że tak jest zawsze :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mądrości ludowe "szczęśliwej "mężatki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zakochana712345
Wow, fajnie, że tyle osób się wypowiedziało :) Tak jak sądziłam, dużo osób nie uwierzy, bo źle w życiu trafiali i już nie wierzą w prawdziwą miłość. Co do tego, że nie zachowam już dalej mojej urody - Mateusz mi już jakiś czas temu powiedział, że pokochał mnie na tyle, że raczej to nie będzie miało żadnego wpływu. Sam mówi, że dostrzega, że np. rysy twarzy mi spoważniały i nie wyglądam dokładnie tak jak wtedy, ale sam twierdzi, że teraz wyglądam bardziej seksownie, więc mi pasuje :) Sądzę, że jeśli się nie roztyje, to nie powinien zmienić postrzegania mojej urody :D Zresztą, dobrze wiem, że to nie chodzi o urodę. Jak On sam mówi - pokochałem Cię całą. I Ciało i wnętrze. On mówi, że nie potrafi we mnie tego rozdzielić i że atrakcyjność obu tych "rzeczy" się przenika. On zresztą też się starzeje, więc jak sam będzie miał 50 lat, to nie sądzę, że nagle mu się przestanę podobać bo mam 42, a nie 22 ;) Natomiast wszystkie jego komplementy są od serca, to widać, są tak samo szczerze, jak były od początku :) Kto czegoś takiego nie przeżył - nie zrozumie. A co do nieszczęść i chorób, jak tu ktoś o tym wspominał, byłam raz poważnie chora (kwestie ortopedyczne) i Mateusz starał się wtedy podwójnie. I ani razu nie wspomniał nawet, że mu brakuje seksu (wtedy mieliśmy 4-miesięczną przerwę). Powiedział jedynie, że bardzo tęskni za moim ciałem, ale wie, że teraz musi poczekać i żebym się tym nie martwiła :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No to gratuluję, jeśli jest tak jak piszesz, gratuluję udanego małżeństwa:-) To ja "zgorzkniała baba":-D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zakochana712345
Dzięki! :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Baby generalnie są zgorzkniałe, dlatego nie znajdują prawdziwych mężczyzn (tzn. oni ich nie chcą ) ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bo tolerancja ,zrozumienie i empatia to sekret udanego małżeństwa -jak widać.:-)Olej tych co tego nie rozumieją..widocznie nigdy tego nie doświadczyli.S

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Czy to jest temat dla szczęśliwych i miłych mężatek?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie!,to jest temat o tym ze się zdarza.S

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
S., a to nie jest jednoznaczne? Jak się zdarza, to i wiadomo, że ludzie są szczęśliwi, a jak są szczęśliwi, to są i mili.:-D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
pod warunkiem, ze ich nikt nie wyzywa bez powodu :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×